fbpx

Mój dziadek ma Skype’a

Materiały prasowe

W Wielkiej Brytanii średnia wieku internautów w ostatnich latach bardzo się podniosła i wynosi obecnie aż 35 lat! U nas wciąż najwięcej wyznawców w starszym wieku ma Radio Maryja, które złośliwi nazywają „Internetem polskich emerytów”. Polscy e-seniorzy to zaledwie kilka procent.

Dzwoni do mnie córka, co mieszka daleko, i mówi, że mam sobie zainstalować Skype’a, bo dziadek ma, właśnie rozmawiali face to face. „Ty wiesz, że on jest całkiem fajny, dziadek? Ale miny robił do kamery, a jak śmiesznie gadał, język mi pokazywał, czy on zawsze taki był?”.

Zawsze taki był! Od 78 lat pokazuje światu język! Jest bardzo niewygodnym ojcem, nigdy nie wiadomo, z czym wyskoczy w towarzystwie, czy będzie patetycznym tonem rozprawiał o boskości Jezusa, czy zanudzi wszystkich megapikselami aparatów cyfrowych w komórkach Nokii. Gdy byłam mała, traktował mnie jak chłopca i boksował, aż z płaczem uciekałam do mamy. Cukierki kupował tylko sobie i chował je pod poduszką. Znajdowałam puste papierki. Pierwsze lata mojego życia to w istocie dzieciństwo mojego ojca, a nie moje. Ja przykładnie spędzałam dni w żłobku, przedszkolu,  szkole, do której wyruszałam z tekturowym tornistrem na plecach, jak wiele uboższych dzieci w tamtych siermiężnych czasach. A mój tata jeździł do lasu, gdzie czytywał książki, nad rzekę, gdzie pisywał artykuły do gazet. I szalał, realizując swe kolejne marzenia. To on, nie ja, miał akwarium z rybkami, psa, rowery coraz lepszej marki, motorower Komar, potem skuter, niebieski adapter Bambino, wielką kamerę i jeszcze większy projektor. Jego zabawki zmieniały się jak w kalejdoskopie, jakby testował na sobie wszystkie rozrywki świata. Mną się nie zajmował, a hulajnoga, o której śniłam po nocach, nigdy nie trafiła pod choinkę. Mój tata miał wiatrówkę, ja – łuk z wieszaka i gumy do majtek, z którego strzelałam bezsilnie Panu Bogu w okna… Choć miałam ochotę wycelować tacie w samo serce! Do dziś tak wygląda bilans naszych majątków. Mam na myśli majątek zrealizowanych marzeń.

W zeszłym tygodniu tata pokazał mi jakiś nowy gadżet. Breloczek z diodą. „Po co ci to, tato?” – pytam jak zawsze w takich razach. „Jak to po co – odpowiada – to wykrywacz hotspotów jest, bardzo potrzebna rzecz”. „Jakich hotspotów?” – robię wielkie oczy, a on mi wyjaśnia, nie kryjąc satysfakcji, że się będzie przyłączał bezprzewodowo do Internetu podczas spaceru albo w kawiarni. „No, nie! Będziesz z laptopem na spacery chodził?”. „A czemu nie – powiada tata – na skwerze Kościuszki (Gdynia) są ławeczki, można usiąść, pocztę odebrać”.

Internet siwieje

Tego już za wiele! Skąd on ma na to wszystko pieniądze? (pytam mamę, dobrze pamiętając, jak przed laty karmiła nas kluskami, a zamiast czekolady kupowała kakaową margarynę do chleba, gdy tymczasem tato wytrwale rozwijał swoje hobby). „Oszczędza – mówi mama – z kieszonkowego, laptopy na raty, telefony w promocji”.

Wesołe jest życie staruszka. Mój tata zawsze ma o czym marzyć. Nie należy do owych 13 procent polskich internautów w wieku pomiędzy 55. a 65. rokiem życia. Należy do tych poza wszelką statystyką, pod osiemdziesiątkę! A tak wiekowych nawet w całej Unii jest naprawdę niewielu. W serwisie You Tube (kanał filmów amatorskich) znalazłam filmiki 80-latka z Wielkiej Brytanii, który robi za gwiazdę jako żywa skamielina. Bo przecież sieć to zasadniczo miejsce młodych. Jeśli ktoś na forum przyznaje się do pięćdziesiątki, zaraz się robi lekkie poruszenie. Tysiące ludzi ogląda owego Petera, który się podpisuje jako geriatric1927, i słucha, co ma on do powiedzenia o życiu „z punktu widzenia starego człowieka”. A to jest teraz ciekawostka, w tych czasach, gdy starość bywa dyskryminowana, gdy bezcenną niegdyś pamięć starszyzny plemiennej zastąpiły komputerowe dyski. Wchodzę na You Tube i patrzę: stary, siwy człowiek w okularach na tle tapety w mało gustowne paski, ściana obwieszona fotkami motocykli, bo Peter jest miłośnikiem motocykli! Ma dobrą dykcję, ładnie mówi, ale jest na początku nieco zdenerwowany, głos mu drży, i pociera nos, co jest w mowie ciała oczywistą oznaką zakłopotania. Nosi koszule i sweterki w serek. Wzruszam się. Mój tata też się tak ubiera.

Jak ten Peter sam sobie daje radę, nikt mu nie pomaga, pewnie nawet sam sobie gotuje, i kto go nauczył obsługi komputera? Do mego ojca przychodziły różne małolaty z bloku i za drobne prezenty, które im dawał, wdrażały go w tajniki. Pamiętam, jeden taki dostał 20 złotych i czekoladę i wyszedłby szczęśliwy, gdyby nie to, że tata, podekscytowany świeżo nabytą wiedzą informatyczną, poklepał go obustronnie po twarzy, czym wprawił chłopaka w popłoch. Młody myślał, że starszy pan bić będzie…

Wspomniany Peter powiedział w którymś ze swych filmików, że Internet to jeden z największych przełomów w jego życiu, że złapał kontakt ze światem. W Wielkiej Brytanii średnia wieku internautów w ostatnich latach bardzo się podniosła i wynosi obecnie aż 35 lat! U nas wciąż najwięcej wyznawców w starszym wieku ma Radio Maryja, które złośliwi nazywają „Internetem polskich emerytów”. Polscy e-seniorzy to zaledwie kilka procent. Najstarsza bliska mi osoba, z którą wymieniam mejle, ma 86 lat i jest to absolutny rekord. Znalazłam też portal Intersenior.pl i 80-letniego blogera podpisującego się jako Kresowiak. Pisze pięknie! Jego polszczyzna jest nieskazitelna, wzorcowa, opowieści z życia barwne i pełne ciepła. Teksty, które zamieszcza na blogu, bardzo się podobają serfującym pannom i młodzieńcom, bo komentują pełni zachwytu. A więc jednak! Dobry model człowieka zawsze jest w cenie, a rozpoznają to nawet proste, jeszcze zielone duszyczki.

Przygotowano niedawno raport „Internet – medium dla seniorów”, z którego wynika, że e-staruszkowie to nie jest reprezentacja typowa dla populacji polskich emerytów. Najczęściej są to osoby wykształcone, dość dobrze sytuowane, z miast. Kresowiak to, zdaje się, nauczyciel z doktoratem. Mój ojciec jest dziennikarzem w stanie spoczynku, z magisterium.

Zmień laptopa, dziadku

Moje dzieci to osobniki dorosłe, a od niedawna w zasadzie samoutrzymujące się. Jednak „park maszynowy” dziadka budzi w nich niezdrowe emocje, a dokładnie zazdrość. Dosłownie „ziają” nad sprzętem staruszka, monitorują stopień zużycia i obstawiają poszczególne sprzęty. Do wyboru są: telefony komórkowe, kamerki, palmtop, drukarka, skaner, no i laptop. Wieże stereo i fotoaparaty już tak nie kuszą, ile można tego mieć w domu? Nieustająca fascynacja elektroniką charakteryzująca mego ekstremalnego tatę sprawia, że wszyscy mamy szansę. Bo on musi wciąż nabywać nowsze, lepsze technologie, co sprawia, że my, zstępni, dziedziczymy, co się da, już za jego życia. A jego pokoik, cóż, jest na magazyn zbyt mały. Więc uroczyście darowuje komuś z nas a to Toschibę, a to Nokię, a to Hewletta-Packarda…  
 
Wczoraj wieczorem tatko zadzwonił z pytaniem, czy biorę jego kamerę, amerykańską, super, ustępującą tylko jednemu, najnowszemu modelowi, który daje niespotykaną rozdzielczość. Jemu już niepotrzebna, bo w najnowszym laptopie, który ma mieć lada chwila, jest doskonała kamera wmontowana fabrycznie. Biorę? Jasne. A więc będę miała Skype’a! Będę miała z moim tatą kontakt face to face…