fbpx

Niepłodność… i co dalej? Wywiad z Dorotą Gawlikowską

Niepłodność… i co dalej? Wywiad z Dorotą Gawlikowską

Rok bezskutecznych starań o dziecko to często początek trudnej drogi do rodzicielstwa, w którą każdego roku rusza około 1,5 mln polskich par. Aż 3 mln osób co roku zgłasza się do ośrodków leczenia niepłodności. Dużej części z nich realne szanse na dziecko może dać tylko metoda in vitro. O tym jak poradzić sobie z wyzwaniami niepłodności, rozmawiamy z Dorotą Gawlikowską, psychologiem z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Warszawie.

Diagnoza – w Pana nasieniu są tylko nieliczne plemniki, które byłyby zdolne do zapłodnienia komórki jajowej. Lub – w wyniku zaawansowanej endometriozy ma Pani niedrożne oba jajowody. Te przykładowe diagnozy oznaczają, że szansa na spłodzenie dziecka bez pomocy in vitro jest bliska zeru lub jej nie ma. Takie diagnozy mogą być szokiem… Jak z niego wyjść?

Dorota Gawlikowska: Zawsze proponuję, aby najpierw uznać swoje prawo do przeżycia tego szoku, bo kto z nas nie czułby się przytłoczony, słysząc podobne słowa? Żałoba po własnej płodności, po wizji poczęcia swojego dziecka w intymności, spontanicznie, bez udziału, choćby symbolicznego, osób trzecich, to naturalna reakcja człowieka i para ma prawo ją przeżyć. Dopiero potem możemy zastanawiać się nad sposobami wyjścia z impasu, co wymaga przecież często wejścia w zupełnie nowy, nieznany świat badań i procedur, które nie były dotąd naszym udziałem. Język medyczny, wejście w rolę pacjenta, kiedy nic nas nie boli i nie czujemy się chorzy, dylematy etyczne i religijne, to wszystko jest bardzo trudne i wymaga od pary sił i energii, której zgromadzenie na tym etapie wcale nie jest łatwe.

Wielu parom pomagają mniej zaawansowane metody, np. inseminacje, innym in vitro. Ale co się dzieje, gdy nawet in vitro się nie udaje?

Wiele par próbuje dalej i dzięki zmianom w leczeniu udaje się uzyskać stabilną ciążę. Inne stają przed kolejnymi trudnymi pytaniami: Czy jesteśmy gotowi na posiadanie dziecka niegenetycznego i skorzystania w procesie prokreacji z dawstwa nasienia czy programu adopcji komórek jajowych? Czy chcemy wejść w świat procedur adopcyjnych, o których dotąd nie mieliśmy pojęcia? Czy bierzemy pod uwagę bezdzietność? Stając w obliczu takich pytań, kolana mogą się ugiąć. Niepłodność to choroba, która stawia parę w obliczu trudnych wyborów.

Co w takiej sytuacji może pomóc?

Potrzebny jest czas na „przetrawienie” tych tematów. Ważne jest też utwierdzenie się w przekonaniu, że i ja, i mój partner chcemy znaleźć najlepsze dla nas rozwiązanie, ale priorytetem jest dla nas nasz związek i mamy pewność, że co by się nie wydarzyło, chcemy pozostać razem. To daje spokój i poczucie bezpieczeństwa niezbędne do szukania dobrych dróg. Pary będące w tak trudnej sytuacji, często potrzebują pomocy doświadczonego przewodnika, osoby nieoceniającej, dającej im prawo do podejmowania autonomicznych decyzji, ale także wskazującej wiarygodne źródła informacji, z których warto korzystać. Taką osobą może być psycholog z kliniki leczenia niepłodności.

Jak problem niepłodności może wpłynąć na związek? Kiedy leczenie wzmacnia, a kiedy osłabia więzi łączące parę?

Niepłodność może zarówno osłabić związek, jak i go wzmocnić. Wiele zależy od stanu, w jakim związek był wcześniej, zanim parę dotknął brak dziecka. Silny, bezpieczny, partnerski związek, w którym emocjonalna wymiana cały czas trwa, a partnerzy potrafią skutecznie się komunikować, także w zakresie własnych potrzeb, nie powinien znacząco ucierpieć z powodu niepłodności. Ale jeśli w relacji już wcześniej były trudności, mogą one w tej sytuacji ulec wzmocnieniu.

Jakie trudności mogą powstać w związku z samym leczeniem niepłodności?

Często są to trudności seksualne: większość par skarży się, że starania o dziecko naraziły na szwank ich intymność, ponieważ seks stał się zadaniowy i podporządkowany prokreacji. Konieczność współżycia w ściśle określonym momencie odarła ich związek z bliskości i spontaniczności, która wcześniej była źródłem przyjemności i pozytywnych doświadczeń. Partnerzy mogą przeżywać trudne chwile także w związku z koniecznością podejmowania ważnych decyzji, zauważaniem różnic w przeżywaniu doświadczenia niepłodności, niemożnością ulżenia partnerowi w jego cierpieniu… Niestety niepłodność nie oszczędza związku. Ale może być także szansą, by zbliżyć się do siebie i lepiej rozumieć partnera, udoskonalić komunikację i udzielić sobie nawzajem głębokiego wsparcia. Dzięki temu wiele niepłodnych par stwierdza, że ich związek nigdy nie był silniejszy, że oni sami stali się sobie bliżsi.

Jeszcze kilkanaście lat temu normą było obarczanie winą za nieposiadanie dzieci kobiety. Dziś wiemy, że przyczyna niepłodności równie często leży po stronie mężczyzny. Jak panowie radzą sobie z tym obciążeniem?

I mężczyźni, i kobiety miewają z tym problem. Mężczyznom rzeczywiście nadal bywa trudno uznać, że trudność z poczęciem dziecka może wiązać się z ich płodnością. Bywa, że nadal traktują wyniki badania nasienia jak test na męskość i sprawność seksualną, czują się badani właśnie pod tym względem, a nie pod kątem stanu zdrowia. Nasze społeczeństwo niestety cały czas utożsamia męską płodność z męskością, trudno jest więc przekonać mężczyzn, by sami tak tego nie postrzegali. Ale i kobiety nie zawsze są gotowe podzielić się z partnerami odpowiedzialnością za kształt przyszłej rodziny. Czasem tak bardzo czują się zobowiązane do kontrolowania i zarządzania problemem, że wcale nie jest im łatwo z tego zrezygnować.

Zakładam, że miała Pani już tysiące pacjentów borykających się z niepłodnością…

Tak, myślę, że rzeczywiście miałam już okazję pracować z ogromną grupą pacjentów, zarówno podczas warsztatów, w grupach wsparcia, podczas terapii par oraz indywidualnie, z kobietami i mężczyznami borykającymi się z problemem niepłodności. W ostatnich latach jest ich coraz więcej. Coraz częściej też po pomoc przychodzą pary, a nie same kobiety, co oznacza, że wzrasta świadomość faktu, że niepłodność jest problemem dwojga ludzi. Coraz częściej także zwracają się do mnie po pomoc mężczyźni, pary z trudnościami seksualnymi oraz osoby, które postanowiły pozostać bezdzietne. Świadczy to o wzrastającej otwartości pacjentów i świadomości, że sfera emocjonalna, seksualna czy społeczna są równie ważne i nimi także należy się zająć.

Czy po tych tysiącach par, z którymi rozmawiała Pani o ich zmaganiach z niepłodnością, są jeszcze historie, które Panią po prostu, po ludzku wzruszają?

Oczywiście. Każda osoba czy para, z którą mam możliwość spotkać się w klinice InviMed, przynosi ze sobą nową, unikalną historię zmagań z trudnościami, jakie napotyka na drodze starań o dziecko. Każda z tych historii jest inna i ważna dla mnie, wiele z nich jest niezwykle wzruszających. Czasem słyszę o dramatach, jakie przyszło przeżyć młodym ludziom, którzy pragną mieć dziecko. Choroby nowotworowe, narodziny dzieci z wadami letalnymi, które umierały w cierpieniu na oczach swoich rodziców, kilkanaście poronień i nadal nic… Wzrusza mnie miłość, odwaga i determinacja tych osób.

A szczęśliwe historie?

Przeważnie są to szczęśliwe zakończenia. Na przykład historia rodziny utworzonej po latach bólu i starań dzięki adopcji społecznej i adopcji zarodka. Teraz to szczęśliwa rodzina z dwójką cudownych dzieci. Historia mężczyzny, który przychodzi i z wielką odwagą wyznaje, że niepłodność ugodziła tak niezwykle mocno w jego męskość, że jest gotów zdradzić żonę, by znaleźć potwierdzenie swojej męskości i szuka u mnie pomocy, aby tego nie zrobić. Pracuję z nim, potem także z jego żoną, zostają razem, a dwa lata później przesyłają mi zdjęcie swojej wyczekanej córeczki. Takich przykładów pamiętam mnóstwo, one nadają wartość i sens mojej pracy.

 

***

Dorota Gawlikowska

Psycholożka i psychoterapeutka par w klinice leczenia niepłodności InviMed Warszawa. Absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego ze specjalizacją w psychologii klinicznej zdrowia. W pracy koncentruje się na psychologicznych aspektach leczenia niepłodności. Prowadzi grupy wsparcia, warsztaty psychoedukacyjne oraz spotkania indywidualne z pacjentami i parami leczącymi się z powodu niepłodności.