„Harry Hole” to jedna z tych adaptacji, na które fani skandynawskich kryminałów czekali od dawna. Postać detektywa stworzona przez Jo Nesbø od lat funkcjonuje jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów nordic noir – niepokorny, skuteczny i trudny w odbiorze. Serial przenosi tę historię na ekran, zachowując klimat znany z książek.
Akcja rozgrywa się w Oslo, ale to miasto dalekie od uporządkowanego obrazu znanego z turystycznych zdjęć. Dominuje chłód, surowość i poczucie napięcia, które towarzyszy bohaterom niemal w każdej scenie. To właśnie w tej przestrzeni dochodzi do serii brutalnych zbrodni, które zaczynają układać się w niepokojący schemat. Na ciałach ofiar pojawiają się charakterystyczne ślady – drobne symbole przypominające pentagramy, które szybko stają się znakiem rozpoznawczym sprawcy.
W centrum tej historii znajduje się Harry Hole (Tobias Santelmann) – policjant, który potrafi dostrzec szczegóły niewidoczne dla innych, ale jednocześnie sam funkcjonuje na granicy. To bohater, którego życie prywatne od dawna pozostaje w rozsypce. Trauma związana z przeszłością, problemy z alkoholem i trudność w budowaniu relacji sprawiają, że nawet kiedy sytuacja zaczyna się układać, łatwo wszystko wymyka się spod kontroli. Serial pokazuje go w momencie, w którym próbuje utrzymać równowagę – zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym – ale szybko okazuje się, że nie będzie to łatwe.
Sprawa seryjnego mordercy to tylko jeden z elementów większej układanki. W tle pojawiają się wątki związane z nielegalnym handlem bronią, nierozwiązaną sprawą z przeszłości oraz wydarzeniem, które odcisnęło piętno na samym Hole’u. To właśnie to połączenie spraw sprawia, że historia nie rozwija się liniowo. Zamiast tego kolejne tropy zaczynają się przeplatać, a widz stopniowo odkrywa, że wiele z tych wydarzeń jest ze sobą powiązanych.
Jednym z kluczowych elementów jest relacja między Harrym a Tomem Waalerem (Joel Kinnaman) – policjantem, który oficjalnie działa po tej samej stronie, ale w rzeczywistości funkcjonuje na zupełnie innych zasadach. To napięcie nie wynika tylko z różnicy charakterów. To raczej starcie dwóch podejść do prawa, moralności i tego, jak daleko można się posunąć, żeby osiągnąć cel. Ich relacja nadaje historii dodatkową warstwę i sprawia, że konflikt nie ogranicza się wyłącznie do samego śledztwa.
Jo Nesbø od lat buduje świat Harry’ego Hole’a w swoich powieściach, które sprzedały się w milionach egzemplarzy i zostały przetłumaczone na dziesiątki języków. Serial bazuje przede wszystkim na książce „Pentagram”, ale jednocześnie sięga po elementy z wcześniejszych części cyklu, dzięki czemu tworzy bardziej złożoną historię. To podejście pozwala lepiej oddać charakter bohatera i jego przeszłość, która odgrywa tu równie ważną rolę jak sama zagadka kryminalna.
Serial bardzo konsekwentnie wpisuje się w estetykę nordic noir. Zamiast szybkiej akcji dostajemy napięcie budowane przez atmosferę, detale i relacje między bohaterami. To historia, która rozwija się stopniowo, ale dzięki temu daje więcej przestrzeni na zrozumienie postaci i ich motywacji.
„Harry Hole” to propozycja dla tych, którzy szukają kryminału z mocnym zapleczem fabularnym i wyraźnie zarysowanym bohaterem. To nie tylko opowieść o ściganiu przestępcy, ale też historia o człowieku, który sam próbuje nie przekroczyć granicy, za którą wszystko zaczyna się rozpadać.
Serial „Harry Hole” jest dostępny na Netflix.