Matura spędza ci sen z powiek? Psycholog sportu pracujący na co dzień z olimpijczykami przekonuje, że nawet na ostatniej prostej można poprawić swoją formę – pod warunkiem, że zamiast chaotycznego wkuwania postawisz na dobrze przemyślany plan. Zastanawiasz się, co ma wspólnego walka o złote medale z kanonem lektur, rachunkiem prawdopodobieństwa i datami historycznych bitew? Okazuje się, że całkiem sporo.
Kasztany już kwitną co oznacza, że egzaminy dojrzałości zaraz ruszą z kopyta. Ci absolwenci, którzy do tej pory działali w myśl zasady „jakoś to będzie”, już szukają sposobów na ekspresowe nadrobienie zaległości. Wkładanie książek pod poduszkę prawdopodobnie na nic się zda. Kto przyszedł na gaszenie świec, ten nie zdąży już raczej przerobić materiału z kilku lat szkoły średniej. Prymusi wprawieni w pisaniu rozprawek i rozwiązywaniu równań wcale nie mają lepiej. Ich także oblewa zimny pot, bo oto zbliża się chwila prawdy, kiedy ich ciężki wysiłek zostanie przeliczony przez CKE na punkty. Można oczywiście uspokajać ich zapewnieniami, że „matura to bzdura” albo – w mniej radykalnej wersji – że zawsze można ją powtórzyć lub odnieść sukces nawet bez świadectwa dojrzałości, ale umówmy się – do takich wniosków trzeba zwykle dojść samemu, po czasie.
Czy jest coś, co można zrobić tuż przed egzaminacyjnym maratonem, aby odjąć sobie nerwów i potencjalnie poprawić wynik? Kilkoma cennymi radami podzielił się z dziennikiem „The Independent” dr Geoff Lovell, doświadczony… psycholog sportu. Tak, tak, wiemy, że matura z wychowania fizycznego nadal nie doszła do skutku, ale uwierzcie, że jego wskazówki przydadzą się także przy pozostałych przedmiotach. Specjalista, który od 1996 roku przygotowuje brytyjskich zawodników do udziału w igrzyskach olimpijskich i paralimpijskich, uważa, że ważne egzaminy i duże wydarzenia sportowe mają ze sobą sporo wspólnego. Podobnie jak w przypadku sportu, na niektóre efekty pracuje się, niestety lub stety, długimi latami. Jednak są i takie sprytne metody, które nawet najbardziej ociągający się maturzyści zdążą wypróbować jeszcze zanim arkusze wylądują przed nimi na ławce.
Dr Lovell nie obiecuje gruszek na wierzbie. Jasno podkreśla, że przygotowania zarówno do rywalizacji na boisku, korcie czy basenie, jak i do ważnych egzaminów najlepiej jest rozpocząć odpowiednio wcześnie – tak, by mieć wystarczająco dużo czasu na rzeczywiste zrozumienie materiału i poczuć się pewnie. Kto jedynie prześlizgnął się z klasy do klasy, nie wybiegając zbytnio myślami w przyszłość, nie wchłonie nagle w magiczny sposób zawartości wszystkich podręczników. Jednak zarówno on, jak i piątkowy uczeń mogą wykorzystać ostatnie dni i tygodnie na mądre utrwalanie najważniejszych informacji.
Psycholog porównuje to do tzw. pustych kilometrów, czyli treningów, które prowadzą do zmęczenia i kontuzji, nie przynosząc wyraźnej poprawy formy sportowca. Podobnie maturzyści powinni zadbać o to, by ich nauka była wartościowa, a nie stanowiła jedynie straty czasu. Jak to zrobić? Przede wszystkim warto zrezygnować z wyczerpującego, 12-godzinnego przesiadywania nad książkami. Większość osób nie jest w stanie uczyć się w takim trybie. Lepiej podzielić naukę na krótsze bloki – na przykład sześć 45-minutowych sesji dziennie przeplatanych przerwami na regenerację. Dzięki temu łatwiej utrzymać motywację i koncentrację, a przy okazji uniknąć bólu głowy. Kluczowe jest także to, jaką metodę nauki wybierzesz. Zamiast jedynie pobieżnie przelatywać wzrokiem tekst lub jednym okiem oglądać filmiki na YouTubie, na których ktoś inny boryka się z zawiłościami fizyki czy chemii, zaangażuj się w materiał.
– Pracuj krócej, ale aktywnie. Rozwiązuj quizy, odpowiadaj na pytania, przepisuj notatki. Im bardziej będziesz skupiony i zaangażowany, tym efektywniejsza będzie nauka – radzi psycholog.
Czytaj także: Strategie dla samouków – sprawdzone metody uczenia się
Zamiast przerzucać strony bez ładu i składu, opracuj szczegółowy plan. Tworząc listę, nie ograniczaj się wyłącznie do wymienienia konkretnych zagadnień, lecz określ także, kiedy dokładnie zamierzasz się nimi zająć. – Każdego dnia powinno się wiedzieć, kiedy i czego się uczysz. Często popadamy w pułapkę spisywania listy zadań bez określenia czasu ich realizacji. Trzeba pójść o krok dalej: to są rzeczy wymagające powtórzenia, a to jest dzień i godzina, kiedy się za to wezmę – mówi dr Lovell. Co ważne, plan powinien być „całościowy, zrównoważony i zdrowy”, innymi słowy – uwzględniać wszystkie potrzeby ucznia czy sportowca. Aby uniknąć wielogodzinnego siedzenia, warto włączyć do niego aktywność fizyczną. Może to być nawet zwyczajny, niespieszny spacer. To nie jest ani odpowiedni moment na forsowanie się – zwłaszcza jeśli do tej pory nie miałaś w zwyczaju robić pompek czy martwych ciągów – ani na całkowitą rezygnację z ruchu, jeśli wcześniej byłaś dumną posiadaczką karnetu na siłownię.
– Nie rób więcej ani mniej niż wcześniej. Zachowaj regularność i wygospodaruj czas na aktywność – zaznacza psycholog.
Równie ważne są inne podstawowe potrzeby, takie jak jedzenie, nawadnianie organizmu i życie towarzyskie. Oczywiście kontakt z przyjaciółmi może być utrudniony, gdy wszyscy przygotowujecie się do egzaminów, jednak nawet krótkie wspólne wyjście pomoże utrzymać pozytywny stan emocjonalny, tak ważny w tym stresującym czasie.
Czytaj także: Siła przyjaźni – jak podtrzymuje nas na duchu w trudnych momentach życia?
A co można zrobić dzień przed maturą? Według psychologa nie należy wówczas zmieniać swojej wypracowanej rutyny, nawet jeśli wydaje nam się, że może to przynieść korzyść. Błędem może być nawet pójście spać wcześniej niż zwykle. Może się to skończyć leżeniem w łóżku ze wzrokiem wbitym w sufit. O dobrą formę lepiej zadbać w znany sobie sposób: nie zarywać nocy, zjeść smaczny i zdrowy posiłek, pooddychać świeżym powietrzem.
– Jednym z głównych źródeł stresu jest niepewność, dlatego najlepszym sposobem radzenia sobie z nim jest posiadanie planu, działanie zgodnie z nim i przejęcie kontroli – mówi dr Lovell. Pamiętaj więc o przygotowaniu ubrania i odłożeniu go w widocznym miejscu, aby nie biegać rano po domu w poszukiwaniu skarpetek. Sprawdź wcześniej rozkład jazdy autobusów, by mieć pewność, że dotrzesz na miejsce na czas – trochę jak sportowiec planujący rozgrzewkę. Tuż przed egzaminem nie zaprzątaj sobie głowy organizacyjnymi szczegółami. Zrób zawczasu wszystko, co się da, a odejmiesz sobie stresu w dniu matury. Przed wejściem na salę nie zadręczaj się też sprawdzaniem progów na wymarzone studia. Jak podkreśla psycholog, tego typu obawy po prostu zajmują zasoby poznawcze, których w danej chwili potrzebujesz do pomyślnego wypełnienia arkusza.
– Myślenie o wyniku nie zapewni ci sukcesu. Ważniejsze jest skupienie się na procesie i wykonanie go najlepiej, jak potrafisz – to daje największą szansę na dobry rezultat – podsumowuje.
Artykuł opracowany na podstawie: Lisa Salmon, „How an Olympic mindset can bring students exam success”, independent.co.uk [dostęp: 29.04.2026]