Po ponad dwóch dekadach od premiery „Tłumaczka” Sydney’a Pollacka ponownie przyciąga uwagę widzów. Mistrzowski thriller z udziałem Nicole Kidman i Seana Penna, wraca na Netflixa jako przykład kina politycznego napięcia z najwyższej półki. Wciągająca intryga oscylująca wokół międzynarodowego spisku oraz seria nieoczywistych zwrotów akcji sprawiają natomiast, że historia ta wciąż trzyma w napięciu, i to od pierwszych aż do ostatnich minut.
Choć od premiery filmu „Tłumaczka” minęło już ponad 20 lat [obraz debiutował w kinach w 2005 roku – przyp. red.], tytuł niespodziewanie przeżywa teraz drugą młodość. Od kilku dni produkcja nie schodzi bowiem z listy najchętniej oglądanych filmów na Netflixie, przyciągając zarówno widzów pamiętających jej premierę, jak i zupełnie nowe pokolenie odbiorców. Ten klasyczny thriller polityczny z Nicole Kidman i Seanem Pennem ponownie wzbudza zainteresowanie dzięki swojej wciąż aktualnej tematyce, gęstemu napięciu i sprawnie poprowadzonej intrydze, która – jak się okazuje – nadal potrafi skutecznie przykuć uwagę widzów.
(Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)
Czytaj także: Ukryte perełki na Netflixie. Byłam w szoku, że znalazłam tam takie filmy
Sylvia Broom (Nicole Kidman) pracuje jako tłumaczka w siedzibie ONZ. Pewnego wieczoru przypadkowo podsłuchuje rozmowę o planach zamachu na prezydenta afrykańskiego kraju Matobo, który za tydzień ma przemawiać na forum Zgromadzenia Ogólnego. Poinformowane przez nią służby specjalne niezbyt dowierzają tej informacji – aż do momentu, gdy życie samej tłumaczki znajduje się w niebezpieczeństwie. Wtedy zostaje jej przydzielony do ochrony Tobin Keller (Sean Penn). Badając przeszłość Sylvii agent znajduje jednak tyle podejrzanych faktów, że w pewnym momencie traci orientację, kim ona jest – ofiarą czy może podejrzaną...
(Fot. Phil Bray/Universal Studios/Entertainment Pictures/Forum)
Ostatni film Sydney’a Pollacka – twórcy takich hitów jak „Tootsie” czy „Pożegnanie z Afryką” – w 2005 roku przyciągnął do kin masową publiczność i okazał się wielkim sukcesem komercyjnym. I chociaż nie ma tu żadnych widowiskowych pościgów i strzelanin, dawka napięcia jak tak duża, że widz śledzi akcję dosłowne wbity w fotel. Z jednej strony to solidne kino sensacyjne w starym stylu – takie, które oglądało się na początku lat 2000., zanim gatunek zaczął skręcać w stronę przesadnych efektów i chaosu montażowego. Z drugiej – inteligentny thriller flirtujący z polityczną rzeczywistością, wyważony i precyzyjny, a także prowadzący widza przez intrygę bez poczucia zmarnowanego czasu. Nie brakuje tu również elementów kina szpiegowskiego, a nawet psychologicznego kryminału. Akcja prowadzona jest dynamicznie, a napięcie utrzymuje się konsekwentnie od początku do końca. Intryga rozwija się stopniowo, a fabuła potrafi zaskoczyć.
(Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)
Ogromną siłą filmu jest też obsada. Nicole Kidman i Sean Penn tworzą niezwykle zgrany duet, a ich relacja to zdecydowanie najsilniejszy punkt programu. Ich postacie są też wielowymiarowe i unikają schematów typowych dla hollywoodzkich romansów czy prostych podziałów na „dobrych i złych”, a interakcje mają ciężar emocjonalny, który dobrze współgra z politycznym tłem historii. Sporym atutem jest także sprawnie napisany scenariusz i doskonała reżyseria, które sprawiają, że film ogląda się bez zerkania na zegarek – co w przypadku thrillerów politycznych nie zawsze jest regułą. Dobrze wypadają też zdjęcia, które świetnie budują klimat chłodnej, instytucjonalnej rzeczywistości ONZ.
Czytaj także: Nicole Kidman szkoli się na doulę umierania. Po śmierci mamy chciałaby „zapewniać ukojenie i opiekę” odchodzącym
Nie jest to oczywiście kino przełomowe, ale z pewnością rzemieślniczo dopracowane. Wciągające i intrygujące, z dobrą dawką sensacji i wyraźnym wątkiem psychologicznym dotyczącym traum z przeszłości, które nie pozwalają o sobie zapomnieć, który nadaje historii dodatkową głębię, znacznie wykraczającą poza standardowe kino polityczne. Jeśli macie więc ochotę na klasyczny thriller sensacyjny z gwiazdorską obsadą i ciekawą intrygą, „Tłumaczka” to film, jakiego szukacie. Jego aktualna popularność na Netflixie potwierdza natomiast, że „stara szkoła filmowej jazdy” wciąż może być atrakcyjna: nie efekty są tutaj ważne, ale relacje międzyludzkie i rozgrywki. A kiedy widz identyfikuje się z bohaterami, z większym zaangażowaniem śledzi ich losy.
„Tłumaczka” dostępna jest na platformie Netflix.