1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zwierciadło poleca
  4. >
  5. Wierzę w siłę kobiet

Wierzę w siłę kobiet

Jolanta Karny, wiceprezes firmy ubezpieczeniowej Aviva (Zdjęcie: Piotr Furman/ www.pfurman.com)
Jolanta Karny, wiceprezes firmy ubezpieczeniowej Aviva (Zdjęcie: Piotr Furman/ www.pfurman.com)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
O tym, jak być dobrą liderką w trudnych czasach, ale też jak nie bać się spełniać swoich marzeń i iść przez życie z podniesioną głową – rozmawiamy z dr Jolantą Karny, wiceprezes firmy ubezpieczeniowej Aviva.

Końcówka mrocznego 2020 roku jest odrobinę jasna pod jednym względem – bardziej słyszalny jest teraz głos kobiet. W Polsce nawet ten wkurzony i niezbyt uprzejmy. W Stanach Zjednoczonych – głos nowej wiceprezydent Kamali Harris. Nadchodzi czas kobiet? Tak, i ja się z tego ogromnie cieszę. Całym sercem wspieram kobiety, a moim marzeniem i misją jest, żeby były obecne w wielu branżach i dziedzinach. Żeby były pewne siebie, osiągały swoje cele. I by same widziały tam swoje miejsce.

Skończyłam fizykę, studiowałam więc w bardzo męskim środowisku. Tam najważniejszy był kapitał intelektualny, wszyscy skupiali się raczej na tym, co mamy w środku, a nie co na zewnątrz. A jednak i tam na pierwszym z egzaminów usłyszałam żartobiliwe pytanie, czy przyszłam na serio studiować, czy znaleźć męża. Notabene zrobiłam i to, i to. Mój mąż obecnie wykłada na Wydziale Fizyki. Potem zderzałam się z różnymi środowiskami, w których okazywało się, że płeć ma jednak znaczenie. Dlatego bardzo się cieszę z nowej pani wiceprezydent i z jej przemówienia, w którym powiedziała między innymi, że szklany sufit został przełamany i że jako kobiety możemy osiągać to, o czym marzymy. I niekoniecznie musi się to wpisywać w jakikolwiek kanon zawodów czy aktywności przypisanych kobietom.

Jeśli zaś chodzi o ostatnie wydarzenia w Polsce, to rzeczywiście mam wrażenie, że głos kobiet jest coraz mocniejszy. I choć jest to często głos niejednorodny – bo przecież wszystkie mamy swoje poglądy i często są one od siebie odmienne – to łączy nas to, że chcemy prawdziwej zmiany na lepsze. A jak kobiety się do czegoś biorą, to na poważnie. My nie odpuszczamy. Dlatego mocno wierzę w pozytywną rewolucję kobiet.

W wielu analizach na temat przedsiębiorstw podkreśla się, że mężczyźni są lepszymi liderami na spokojne czasy, natomiast kobiety – na niespokojne, bo one zgrabnie dotykają wielu płaszczyzn i potrafią łączyć pozornie niemające ze sobą związku obszary. To tym się charakteryzują przywódcy idealni na zmienne czasy, a my żyjemy przecież w bardzo zmiennych czasach. Spójrzmy na Nową Zelandię kierowaną przez Jacintę Ardern – jaki wspaniały styl i ogromna skuteczność.

Może zamiast szukać nowych liderów, trzeba zacząć szukać nowych liderek? Czy w przywództwie płeć ma znaczenie? Myślę, że przywództwo kobiet jest inne niż przywództwo mężczyzn, co nie znaczy, że jest lepsze, ale z pewnością inne. Ja bardzo lubię różnorodość – w pracy, życiu rodzinnym i społecznym. Uważam, że bardzo przydaliby nam się zarówno nowe liderki, jak i nowi liderzy. Z własnego doświadczenia wiem, że jako kobiety jesteśmy wyczulone na znaczniej więcej sygnałów, kładziemy duży nacisk na mówienie „my”, na myślenie grupą i na dążenie do rozwoju jednostek. Potrzebujemy nowej jakości zarządzania i przywództwa zarówno w wykonaniu mężczyzn, jak i kobiet. Ale po czasach męskich rządów przydałaby się nam pewna odmiana, inny punkt widzenia. Kobieca ręka?

Aviva, którą pani zarządza, wyróżnia się sporą liczbą kobiet w zarządzie. Mamy chyba idealny parytet – 50 na 50. Oczywiście Aviva ma kilka spółek i w każdej z nich jest odrobinę inaczej, ale my, panie z Avivy, lubimy mówić, że Aviva jest kobietą. W naszym zarządzie kobiety piastują stanowiska nietypowe. Przywykliśmy już do tego na rynku, że kobiety ze względu na swoje miękkie kompetencje są zwykle szefowymi HR, i u nas też tak jest, ale też szefem produktu majątkowego jest kobieta, szefem ryzyka i audytu również, jak i działu prawnego, a ja zarządzam sprzedażą i marketingiem. Mamy otwarte środowisko pracy. Panowie w firmie od początku nas wspierali w rozwoju, nigdy nie było podziału na męskie i kobiece działy. I ogromnie mnie to cieszy. Bo sama wiem, że kobiety potrzebują mieć wsparcie i motywację do tego, by szły dalej, by osiągały więcej. Szczególnie doceniam wsparcie ze strony mądrych mężczyzn, którzy stawiają na równoprawność, cieszą się z sukcesów kobiet. Nie bez przyczyny wciąż jest jednak mniej kobiet na stanowiskach zarządzających – bardzo często to one same dalej nie chcą iść. Oczywiście to o wiele bardziej złożona kwestia, bo tę rezygnację często wymusza na nas sytuacja rodzinna – nadal, kiedy dziecko jest chore, to w domu zostaje z nim jednak mama, a nie tata. Ale prawdą jest też to, że nie potarfimy zawalczyć o siebie i swoją pozycję.

Do dziś pamiętam zebranie na temat wyników sprzedażowych w naszej firmie. Najpierw głos zabrał mężczyzna. Opowiadał, że były bardzo trudne warunki, ale i tak osiągnęliśmy 75 proc. planowanej sprzedaży, przedstawiając to jako wielki sukces. Potem mówiła kobieta: „Osiągnęliśmy 85 proc., ale mogliśmy więcej”, pozostawiając niedosyt. My musimy nauczyć się mówić o swoich sukcesach, nie być nadmiernie skromnymi. Dzisiejszy świat biznesu to świat, któremu przyświeca hasło: „Fake it till you make it”, czyli: „Udawaj, póki tego nie osiągniesz”. Steve Jobs potrafił to fantastycznie robić. My, kobiety, najpierw wykonujemy tytaniczną pracę, a potem oczekujemy, że inni nas za to docenią, bo sami to zobaczą. Nie, nie zobaczą, chyba że to my zwrócimy im na to uwagę. Kobiety, które spotykam na swojej drodze jako coach czy mentorka, są naprawdę niezwykłe – zawsze jednak proszę, żeby tak jak silnie walczą o innych, potrafiły zawalczyć o siebie.

Tak nas się wychowuje – żeby się nie przechwalać, nie popisywać. Na szczęście coraz częściej kobiety mówią: „Jestem z siebie duma”. Ale jakim wysiłkiem, wręcz konfliktem wewnętrznym jest to okupione! Jaką wielką pracą nad sobą! Kiedyś w towarzystwie prezesek różnych firm doszłyśmy do wniosku, że choć różnią nas i kierunki studiów, jakie ukończyłyśmy, i ścieżki kariery, i modele rodziny, jakie tworzymy – to jedno mamy wspólne: każda z nas miała rodziców lub przynajmniej jedną osobę w rodzinie, która mocno w nią wierzyła. I bardziej niż słowa: „To nie wypada, przecież jesteś dziewczynką”, słyszałyśmy: „Okay, rób, co chcesz, tylko uważaj na siebie”. Dostawałyśmy przyzwolenie na próbowanie różnych możliwości. Ja nigdy nie słyszałam, że nie mogę czegoś zrobić, bo jestem dziewczyną. Moje koleżanki też nie. I to nam pozwalało eksplorować świat.

Są ciekawe badania ukazujące wiarę w siebie dziewcząt i chłopców. Okazuje się, że do 13. roku życia nie ma w tej sprawie większych różnic miedzy płciami, natomiast po tym wieku dramatycznie spada wiara dziewczyn w swoje możliwości. Bo jesteśmy bardziej niż wcześniej otoczone stereotypami na temat tego, jak powinnyśmy wyglądać i jak się zachowywać. Stajemy się podatne na ocenę i skrzywdzenie. I dlatego my tę wiarę musimy potem odzyskiwać. I robimy to! Te same badania pokazują, że po czterdziestce kobiety są silniejsze psychicznie i mają większą wiarę w siebie niż mężczyźni.

Kobiety wtłacza się w rolę opiekunek, co nie jest wcale takim złym pomysłem biznesowym. Firmy ubezpieczeniowe, jak Aviva, często odwołują się do kobiecej postaci. Bycie opiekuńczą to sedno pani pracy? Moim zdaniem to właśnie sedno kobiecego przywództwa – zapewnianie poczucia bezpieczeństwa, myślenie o wszystkich. Jeśli chodzi o firmy ubezpieczeniowe, to one na początku swojego istnienia miały głównie finansowy charakter. A tym, jak wiadomo, zajmowali się panowie. Z czasem nastąpiła jednak duża zmiana. Do aktywów i finansów doszedł nowy proflil – opieki nad zdrowiem, nad domem, nad życiem. I tu kobiety mają ogromne pole do popisu. Wierzę, że zapewnianie ludziom poczucia bezpieczeństwa to nie tylko misja, ale i fajna przestrzeń biznesowa. Kiedy dziecko robi coś po raz pierwszy, na przykład uczy się jeździć na rowerze, to rodzic go przecież ubezpiecza, krzyczy: „Jestem za tobą, złapię cię, jak upadniesz”. Potrzebujemy tego w życiu.

Moją pasją są ekstremalne, dzikie podróże. Zawsze przed wyjazdem dzwonię do mojego działu i pytam pracowników: „Sprawdźcie, czy ja w moim ubezpieczeniu mam… poszukiwanie, na wypadek gdybym zgubiła się w buszu”. Oni się tym zwykle bardzo stresują, bo to dość niestandardowe pytania, natomiast dzięki takiemu ubezpieczeniu ja czuję się bezpieczniej. I tym bardziej troszczę się o moich klientów – kiedy komuś dzieje się coś złego z dala od domu, wiem, jak bardzo potrzebuje wtedy kogoś, kto co prawda siedzi przy biurku w Warszawie, ale jest w stanie zorganizować pomoc lekarską w Polsce, która dotrze do każdego miejsca na świecie.

Podstawą są właściwe priorytety. Kryzys powoduje, że odrzucamy rzeczy, które są blichtrem i szumem, a skupiamy się na tym, co jest naprawdę ważne, tak w biznesie, jak i w życiu.

Ten rok zachwiał naszym poczuciem bezpieczeństwa. Jak teraz być dobrą liderką? Podstawą są właściwie priorytety. Kryzys powoduje, że odrzucamy rzeczy, które są blichtrem i szumem, a skupiamy się na tym, co jest naprawdę ważne, tak w biznesie, jak i w życiu. Zawsze powtarzam moim pracownikom: „Statek nie tonie, bo nie wpuszcza wody do środka”. Dlatego szalenie ważne jest, by mieć w samej sobie oparcie. By nie wpuszczać tej wody złych informacji do naszego środka. Nasza siła musi być oparta na sile wewnętrznej. Tym bardziej że pracownicy oczekują dziś od liderów dużo więcej. Nie chodzi tylko o rozdzielanie obowiązków, ale o pewność, że wiemy, dokąd płyniemy. A żebyśmy to wiedzieli jako liderzy, musimy skupić się i wyciszyć i dobrze prowadzić zarówno ludzi, jak i firmę.

Jak tę wewnętrzną siłę budować? Budując silne zaplecze. Jesteśmy pokoleniem, któremu zostały dane ogromne możliwości, w związku z czym przedkładaliśmy często sukces zawodowy nad dobre relacje. A to, co daje nam siłę do pracy, to są nasze pasje i więzi międzyludzkie. Te w pracy, i te w domu.

Pamiętam pierwsze rozmowy z moimi pracownikami po marcowym lockdownie – to w większości były prośby o to, by włączyć na chwilę kamery podczas zdalnej konferencji, żebyśmy mogli chociaż się zobaczyć, lub by jakoś się spotkać. To pokazuje, jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka, by poczuć się dobrze. Moim zdaniem to trudny, ale i wartościowy czas. Mamy rodziców, o których się boimy, martwimy się też o pracę, o pieniądze. Jest w nas dużo obaw i lęku. Ale też dostaliśmy niepowtarzalną okazję, by złapać nową życiową równowagę, zobaczyć, co naprawdę ma znaczenie, a bez czego możemy się obyć. My w Avivie oferujemy naszym pracownikom wiele aktywności typu wellbeing oraz porady psychologa, uważam, że to bardzo cenne i potrzebne wsparcie. Bo jak mamy prowadzić innych dalej, opiekować się nimi, jeśli sami się sobą nie zaopiekujemy?

Jaką radę na przyszły rok dałaby pani kobietom? Wspierajmy się – dobrym słowem, uśmiechem, gestem. Dbajmy o relacje, o nasze przyjaźnie. I przede wszystkim, Drogie Kobiety, zadbajmy o czas dla siebie. Życzę nam wszystkim, aby 2021 był naszym rokiem.

Jolanta Karny, doktor nauk ekonomicznych, wiceprezes Avivy odpowiedzialna za sprzedaż, marketing, strategię i cyfryzację, absolwentka Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu Business Management na Uniwersytecie Tennessee (USA), z doradztwa inwestycyjnego w Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz z rozwoju organizacji w Saïd Oxford Business School. Coach i mentorka. Mama trzech synów, globtroterka. Jolanta Karny, doktor nauk ekonomicznych, wiceprezes Avivy odpowiedzialna za sprzedaż, marketing, strategię i cyfryzację, absolwentka Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu Business Management na Uniwersytecie Tennessee (USA), z doradztwa inwestycyjnego w Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz z rozwoju organizacji w Saïd Oxford Business School. Coach i mentorka. Mama trzech synów, globtroterka.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Emocje w pracy nie muszą być problemem. Porozumienie bez przemocy przynosi skuteczne rozwiązania

Porozumienie bez przemocy to proces, w którym koncentrujemy się na tym, co jest wspólne dla wszystkich ludzi: na potrzebach. (Fot. iStock)
Porozumienie bez przemocy to proces, w którym koncentrujemy się na tym, co jest wspólne dla wszystkich ludzi: na potrzebach. (Fot. iStock)
Czy praca to miejsce, w którym powinniśmy komunikować innym swoje głębokie potrzeby i próbować zrozumieć ich emocje? Oczywiście, że tak! Stosowanie opartej na zrozumieniu i wyrażaniu potrzeb komunikacji jest w życiu zawodowym równie ważne, jak w prywatnym. Porozumienie bez Przemocy to wzajemny szacunek, empatia i szczerość.

Zacznijmy jak w piosence Lennona „Imagine”: wyobraź sobie, że istnieje sposób porozumiewania się oparty na empatii i zrozumieniu, pomagający w nawiązaniu głębokich, prawdziwych relacji. Wyobraź sobie, że taki rodzaj komunikowania się pozwala na zaspokojenie potrzeb obu stron, w dodatku bez używania jakiejkolwiek formy przemocy. Zakłada empatyczne podejście do innych, ale też do samego siebie i daje naprawdę trwałe efekty. I na koniec wyobraź sobie, że można tę metodę stosować także w kontakcie z kimś, kto nie ma o niej pojęcia! Będzie się doskonale sprawdzała w każdym przypadku, owocując porozumieniem, mniejszą liczbą konfliktów oraz lepszą współpracą.

Jeżeli obecność w firmie nie służy wypełnianiu obowiązków, ale jest decyzją umożliwiającą realizację własnych potrzeb, zaczynamy inaczej postrzegać pracę

Określ swoje potrzeby

Porozumienie bez przemocy (z angielskiego nonviolent communication, czyli NVC) to forma porozumiewania się stworzona przez Marshalla B. Rosenberga, doktora psychologii, współpracownika twórcy psychologii humanistycznej, Carla Rogersa. Zwana jest „językiem serca”. Podkreśla, że współczucie jest lepszym motorem napędowym naszych akcji niż strach, poczucie winy, wstyd, obwinianie czy groźba kary. Jej celem jest nawiązanie relacji z drugą osobą i próba otrzymania tego, co chcemy. Najważniejsze jednak jest świadomie i szczere reagowanie, niezależnie od tego, czy nasza prośba zostanie spełniona, czy też nie.

– Porozumienie bez przemocy to proces, w którym koncentrujemy się na tym, co jest wspólne dla wszystkich ludzi: na potrzebach – mówi Ewa Orłowska, certyfikowana trenerka Porozumienia bez Przemocy, specjalista ds. komunikacji. – Bo musimy wiedzieć, że niezależnie od statusu społecznego, kultury, wieku i przekonań politycznych wszyscy mamy je takie same: chcemy być najedzeni, docenieni, akceptowani, mieć dach nad głową, osiągać zamierzone cele, mieć satysfakcję z pracy. Różnimy się tylko strategiami ich zaspokajania. Natomiast to, co jest różne i może być zarzewiem konfliktów, uczymy się przekazywać w sposób pokojowy.

Większość z nas uważa, że potrzeby, emocje, język serca są dobre w rozmowie z partnerem, ale nie z koleżanką z biura. Co to wszystko ma wspólnego z pracą? – dziwimy się. Okazuje się, że bardzo wiele! Stosowanie opartej na zrozumieniu i wyrażaniu potrzeb komunikacji w pracy jest równie ważne, co w relacji miłosnej. W związku spotykamy się z kredytem zaufania i miłością, a w pracy potrzebujemy dodatkowych narzędzi.

– Kiedy myślimy o pracy, uważamy, że wiele rzeczy musimy, że powinniśmy, choć niespecjalnie mamy na to ochotę – uważa Orłowska. – Ale jeśli głębiej się nad tym zastanowimy, odkryjemy, że praca zaspokaja nasze różne potrzeby, że to nie „tylko” zarabianie pieniędzy.

Życie zawodowe pozawala nam realizować nasze podstawowe potrzeby: rozwoju, szacunku, akceptacji, bycia w grupie, realizowania własnych celów, przyczyniania się do wzrostu i rozwoju innych, bycia zauważonym i usłyszanym. Zrozumienie, że codzienna obecność w firmie nie służy wypełnianiu obowiązków, ale jest naszą decyzją, umożliwiającą realizację potrzeb sprawia, że zaczynamy widzieć nasze obowiązki w nowym świetle. Już sama świadomość, że to my kształtujemy sytuację, daje lepsze samopoczucie. Stajemy się samodzielnymi, równouprawnionymi osobami, które robią coś, co same wspierają. Przestajemy być zniewolonymi, uwikłanymi w zależności i hierarchie kukiełkami. Cokolwiek w życiu robimy, zaspokajamy jakąś swoją potrzebę: inną, gdy jesteśmy w pracy punktualnie, inną, gdy przychodzimy później pod nieobecność szefa. Kiedy plotkuję, potrzebuję np. kontaktu, relaksu czy zabawy. Gdy przynoszę ciasto dla kolegów czuję potrzebę bycia w grupie, albo chcę zaprezentować swoje dodatkowe talenty. A może jedno i drugie, bo często realizujemy równocześnie kilka potrzeb.

– Sprowadzenie komunikacji do poziomu potrzeb i jasne ich zobaczenie pomoże nam nawiązać pogłębiony kontakt ze sobą, sprawdzić, co tak naprawdę się z nami dzieje – uważa specjalistka. – A znajomość samego siebie sprawi, że będziesz mieć lepsze samopoczucie, bo naprawdę zrozumiesz swoją sytuację.

Porozumienie bez przemocy pomoże nam rozprawić się z największymi wrogami komunikacji: nauczymy się wyrażać emocje bez atakowania. Dzięki temu prawdopodobieństwo, że w odpowiedzi druga strona postawi opór, będzie minimalne. Nauczymy się także przyjmować krytykę czy wrogość bez obrażania się na innych i nie tracąc szacunku dla samego siebie.

– Będziesz łatwiej osiągać swoje cele; dokładniej poprosisz o to, czego potrzebujesz, dostaniesz więc to, co cię uszczęśliwi – wylicza Orłowska. – Twoje zainteresowanie drugą osobą otworzy ją, zaprosi do dialogu, opartego na zaufaniu, a to zwiększa prawdopodobieństwo pozytywnego rozwiązania każdego problemu.

I jeszcze jedna korzyść płynąca z koncentracji na potrzebach także w miejscu pracy: przestaniesz dzielić życie na przed i po siedemnastej. W pełni sobą zwykle jesteśmy po pracy, a to sprawia, że czas strasznie nam się kurczy i codziennie okradamy się z kilku godzin świadomego bycia. NVC pozwala czuć przepływ i życie także w godzinach aktywności zawodowej.

Porozumienie bez Przemocy. Praktykuj metodę czterech kroków

Choć teoria Porozumienia bez Przemocy robi wrażenie skomplikowanej, jej stosowanie jest proste. Aby wprowadzić ją w życie, ważne jest, by uważnie praktykować następujące zasady postępowania:

Krok pierwszy: Mów, co widzisz i słyszysz, bez oceniania, wydawania moralnych osądów, przyklejania etykietek.

Najlepiej opisz sytuację, jakby była widziana bezosobowym okiem kamery. Powiedz: „Zobacz, tu dookoła leżą dokumenty, kilka pod stołem, a cały plik został w sąsiednim pokoju” zamiast: „Jesteś bałaganiarą, która wszystko gubi”. Albo: „Przychodzisz 10 minut po czasie”, a nie „Jak zwykle się spóźniasz”.

Stosowanie groźby kary, odwoływanie się do poczucia winy czy wstydu blokują komunikację. Strategie destrukcyjne nie przynoszą dobrych efektów

– Nie spychaj odpowiedzialności za swoje reakcje na coś zewnętrznego: „muszę na ciebie krzyczeć, bo to, co robisz, jest nie do przyjęcia, normalni ludzie tak nie robią, więc ja muszę tak zareagować” – ostrzega specjalistka.

Krok drugi: Ujawnij swoje uczucia, np. „Irytuje mnie to, że muszę spędzić pół godziny na szukaniu każdego podania”. Przedtem jednak dokładnie zbadaj, co się w tobie dzieje. Jesteś zdenerwowany, rozczarowany, może przytłoczony? Czujesz frustrację, bo nie jest zaspokojona twoja potrzeba, by w pełni wykorzystywać czas? Emocja to nitka do kłębka – twojego wnętrza.

Krok trzeci: Przedstaw rozmówcy swoje potrzeby, mówiąc: „cierpi na tym moja potrzeba porządku, chciałbym szybciej skończyć to sprawozdanie, a brak tych papierów mi to utrudnia”.

Krok czwarty: powiedz wyraźnie, czego potrzebujesz, by lepiej się poczuć; wyraź, co uczyni cię szczęśliwszym i co twoim zdaniem byłoby wyjściem z sytuacji.

– Uwaga: nie chodzi o to, by w kimś coś zmieniać na siłę, bo to zawsze budzi protest, ale o to, czym dane zachowanie zastąpić, by całość lepiej służyła potrzebom obu stron. Komunikat może brzmieć: „Proszę cię, byś postarał się odkładać papiery na miejsce. To sprawi, że będę mniej spięty i bardziej przyjazny” – tłumaczy Orłowska.

Inny przykład wypowiedzi bez przemocy: „Frustrujące jest dla mnie, kiedy mi ciągle przerywasz, ponieważ chcę być dokładnie zrozumiana, a do tego potrzebuję móc się swobodnie wypowiedzieć. Proszę cię, poczekaj z uwagami, aż skończę myśl”? Pamiętaj: tylko prosisz o coś, co będzie dla ciebie optymalnym rozwiązaniem! Każdym żądaniem zablokujesz komunikację. Proś „pozytywnie”: o to, co chcesz, a nie o to, czego nie chcesz.

– Od dzieciństwa jesteśmy uczeni komunikacji opartej na wyrażaniu osądów moralnych, diagnozowaniu, co z drugą osobą jest nie w porządku, na co zasługuje – mówi Orłowska. – Bardziej się skupiamy na tym, kto jest dobry czy zły, niż na tym, czego nam potrzeba. Tymczasem ocena, osądy moralne i etykietowanie (jesteś bałaganiarzem, gadułą itp.), nawet jeśli dla nas nie są naładowane negatywnie, prawie zawsze wywołują negatywną reakcję drugiej strony, jej bunt, są bowiem wkroczeniem na jej terytorium. Nie warto tego robić, jeśli chcemy zachować jej życzliwość i jeśli coś jeszcze między nami ma się wydarzyć na zasadzie dobrowolności.

Komunikację blokuje także stosowanie groźby kary, odwoływanie się do poczucia winy, wstydu, obowiązku czy używanie innych form manipulacji i nacisku. Strategie destrukcyjne być może sprawdzają się na krótką metę, ale długoterminowo nie przynoszą dobrych efektów. Kiedy nie dajesz drugiej osobie żadnego wyboru, żądasz czegoś („natychmiast przestań to robić!”), to nawet gdy żądanie zostanie spełnione, lecz nie z dobrej woli, ale np. ze strachu – przegrałeś. Atmosfera zrobi się ciężka, sterroryzowana koleżanka, choć podporządkuje ci się w jednej kwestii, znajdzie sto sposobów, by pokazać, że nie będziesz nią rządzić: rozpuści o tobie jakąś plotkę, „zgubi” ważne dla ciebie dokumenty, nie załaduje papieru do drukarki.

Szukaj w sobie

Bardzo ważną zasadą Porozumienia bez Przemocy jest odpowiedzialność za swoje emocje. Nie szukamy przyczyn na zewnątrz, ponieważ można znaleźć je tylko w środku, pośród naszych potrzeb.

– Każda nasza emocja jest wynikiem zaspokojenia bądź niezaspokojenia którejś z naszych potrzeb – uważa Orłowska. – Im silniejsza emocja, tym ważniejsza była potrzeba, której dotyczyła. Niezaspokojone potrzeby objawiają się jako złość, smutek, wściekłość, gniew, zniechęcenie, niezadowolenie, irytacja, wahanie, zagubienie. Zaspokojone jako przyjacielskość, pewność siebie, zaangażowanie, entuzjazm, promienność, ożywienie, rozbawienie. Jesteś odpowiedzialny za swoje intencje i akcje, ale nie za sposób, w jaki zostaną one przyjęte przez innych. Podobnie, to my jesteśmy odpowiedzialni za to, jak rozumiemy i przyjmujemy działania innych ludzi.

Branie odpowiedzialności za własne emocje oznacza, że nawet jeśli jesteś bardzo zły, nie obarczasz winą za to uczucie nikogo na zewnątrz. Prosty przykład: umówiłeś się z kolegą. Spóźnia się kwadrans, a ty za 45 minut masz kolejne spotkanie, jesteś więc wściekły. Inny wariant: kolega się spóźnia, ale ty nie miałeś w domu czasu przygotować się do tej rozmowy, więc teraz możesz wykorzystać ten kwadrans na nadrobienie zaległości – jesteś więc wdzięczny i zadowolony. W obu przypadkach spóźnienie kolegi jest takim samym faktem, ale twoja emocjonalna reakcja jest diametralnie różna. Wniosek: energia emocji jest zakorzeniona w tobie, jej nasilenie także od ciebie zależy – nie od innej osoby!

– W ten sposób przekierowujesz świadomość, przenosisz uwagę z zewnątrz do środka – tłumaczy Orłowska. – To pomaga odzyskać moc, wejrzeć we własne wnętrze, rozpoznać, co się z nami dzieje i sprawia, że komunikacja płynie jak rzeka, szerokim korytem. Tylko biorąc odpowiedzialność za swoje reakcje możesz z nimi pracować, zdecydować, co chcesz zrobić, odsunąć się i odizolować, żeby siebie ochronić czy może skonfrontować się z sytuacją. Może odkryjesz, że to nie twój współpracownik ma problem, ale ty nadmiernie reagujesz? To da ci szansę zobaczyć, co naprawdę stoi za faktem, że jego zachowanie tak cię porusza.

Porozumienie bez Przemocy pomoże ci lepiej zrozumieć innych

Obawiasz się, że koleżanka z pokoju nigdy nie słyszała o tej metodzie, więc twój wysiłek nie ma sensu? Wyobraź sobie, że ma! Najwspanialsze w metodzie NVC jest to, że można praktykować ją w relacjach z każdą osobą.

– Twoi rozmówcy nie muszą wiedzieć, że stosujesz NVC; nie muszą też mieć intencji, by się w ten sposób porozumiewać – podkreśla trenerka. – Jeśli jednak pozostaniesz konsekwentny i będziesz się kierować współczuciem i chęcią przyczynienia się do dobrostanu innych, metoda zadziała. Inni dołączą do ciebie w procesie, nawet jeśli trzeba będzie na to trochę poczekać.

Komunikacja bez przemocy ma jeszcze jedną zaletę: pomaga zrozumieć innych. Uczy słuchania i słyszenia, co stoi za ich wypowiedziami, nawet jeśli przyjmują one formę groźby, oskarżenia czy rozkazu. Większość z nas nie umie mówić o swoich potrzebach, mało tego, nie potrafi ich nawet rozpoznać. Ty, dzięki treningowi NVC, nie tylko poznasz i nazwiesz własne, ale także dostrzeżesz potrzeby innych, choćby były ukryte za negatywnymi komunikatami.

Ewa Orłowska, certyfikowana trenerka Porozumienia bez Przemocy, nauczycielka compassion w nurcie CBLC (Compasionate Based Living course) oraz mindfulness (uważności) dla dorosłych oraz dla młodzieży. Superwizorka treningu mindfulness, mediatorka. Prowadzi programy współczucia (compassion), uważności i uważnej komunikacji jako otwarte treningi grupowe, dla uczniów i nauczycieli. Od ponad 30 lat praktykuje medytację zen i uważność, od ponad 15 lat aktywnie zajmuje się NVC.

Lista potrzeb wg Marshalla Rosenberga

  • Samodzielność i autonomia: wybieranie własnych marzeń, celów i wartości oraz własnego planu spełniania marzeń, celów i wartości.
  • Świętowanie: celebracja kreowania życia i spełnionych marzeń, opłakiwanie straty: ukochanych osób, marzeń itp. (żałoba).
  • Spójność (integralność): autentyczność, kreatywność, przywiązywanie wagi, poczucie własnej wartości.
  • Wzajemna zależność: akceptacja, uznanie, bliskość, wspólnota, uważność, przyczynianie się do wzbogacania życia, bezpieczeństwo emocjonalne, empatia, szczerość (szczerość dająca siłę, która pozwala nam uczyć się na naszych ograniczeniach), miłość, pewność, szacunek, wsparcie, zaufanie, zrozumienie.
  • Zabawa: radość, śmiech.
  • Komunia duchowa: piękno, harmonia, inspiracja, porządek, pokój.
  • Dbałość o potrzeby fizyczne: powietrze, pożywienie, woda, ruch i ćwiczenia, ochrona przed zagrażającymi formami życia (wirusy, bakterie, owady, drapieżniki), wypoczynek, ekspresja seksualna, schronienie, dotyk.

Komunikacja bez przemocy - co jest ważne:

  • Tak bardzo, jak to możliwe, bądź tą samą osobą w pracy i w życiu prywatnym. Będąc zawsze w kontakcie ze swoimi wartościami, poprawisz sobie samopoczucie.
  • Bądź na bieżąco z przeżyciami, dawaj im wyraz bez odkładania, bo sprawy tak się „skompresują”, że powstanie mieszanka wybuchowa.
  • Gdy chcesz odmówić, podaj przyczynę i odwołaj się do potrzeby, którą chcesz zaspokoić, np. „Prosisz mnie o zastępstwo we wtorek. Chciałabym ci pomóc i równocześnie ważne jest dla mnie/ cenię dotrzymywanie umów i we wtorek będę kończyć ostatni projekt, który w środę ma być u szefa”.
  • Bądź szczery. Bycie „grzecznym” zamiast szczerym sprawia, że często później jesteś „wkurzony”. Więc powiedz: „Poczekaj chwilę, chcę przerwać, bo zaczynasz nowy wątek, a ja się pogubiłam i nie nadążam za tym, co mówisz. Pozwalam sobie na ten wtręt, ponieważ cenię szczerość”.
  • Gdy jesteś zły, też to jakoś wyraź. Nie chcesz powiedzieć drugiej osobie o swojej złości? Sprawdź sam dla siebie, co cię powstrzymuje – jaka twoja potrzeba za tym stoi? Gdy stwierdzisz, z powodu jakiej potrzeby nie decydujesz się mówić, odzyskasz wewnętrzną równowagę i będziesz pewien, że zachowałeś wewnętrzną spójność.
  • Kiedy jesteś wściekły, przekształć tę energię, nie „odpychaj” złości na później – to niezdrowe dla ciebie i dla relacji. Kiedyś te stare pokłady i tak dojdą do głosu i wyrzucisz z siebie: „W zeszłym roku też zapomniałaś złożyć się na prezent”.

Newsletter

Psychologia, związki, seks, wychowanie, świadome życie
- co czwartek przegląd najlepszych artykułówZapisz się

  1. Styl Życia

Dodaj swojej pracy elegancji

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Dzięki dobrej technologii świat i ludzi możesz mieć zawsze blisko siebie. Dobry laptop zmniejsza dystans społeczny jak żadne inne urządzenie.

Częściej pracujesz z domu? Cieszysz się z tego, czy może izolacja nie leży w twojej naturze i wolałaś wychodzić do biura? Niezależnie od tego, do której grupy należysz, pora wykorzystać tę sytuację na swoją korzyść – pracować, uczyć się i spędzać czas najlepiej, jak to tylko możliwe. Elegancko wykończony, efektowny, a jednocześnie minimalistyczny. HP Spectre x360 w nowej 14-calowej wersji to laptop, który pomoże ci rozwijać wszystkie twoje pasje, a nawet odkryć kolejne. Jest ultramobilny i choć wygląda stylowo jak puderniczka od Toma Forda, kryje w sobie niezwykle wydajny procesor.

Wbrew wcześniejszym obawom, wiele firm zauważyło znaczny wzrost wydajności swoich pracowników w systemie pracy zdalnej. Eksperci uważają, że ten styl pracy może już po prostu zostać z nami, nawet gdy minie zagrożenie związane z pandemią. To dobry moment, żeby zainwestować w jakość swojego życia i pracy, wybierając laptopa, który spełni wszystkie twoje potrzeby.

Ćwiczysz? Ten laptop będzie ćwiczyć razem z tobą

Praca w domu nie musi oznaczać rezygnacji z ulubionego treningu. Podnieś się z czułych objęć kanapy i dołącz do treningu jogi czy pilatesu on-line. Z HP Spectre x360 to wyjątkowo łatwe dzięki dużemu ekranowi dotykowemu. Specjalne szkło z powłoką antyrefleksyjną redukuje odbicia i zwiększa kontrast. Dzięki takiej technologii możesz ćwiczyć o poranku, w jasnym pomieszczeniu czy na tarasie. Obraz na ekranie pozostanie wyraźny i kontrastowy. Aby jeszcze wygodniej śledzić ruchy trenera, możesz wykorzystać konstrukcję 360, czyli możliwość zmiany laptopa w tablet czy ustawienia go w pozycji przypominającej namiot. HP Spectre jest jak wygimnastykowany jogin, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.

Na rynku dostępne są 3 warianty kolorystyczne: srebrny, czarno-złoty oraz niebiesko-morski (oryginalna nazwa tego ostatniego to poseidon blue, na rynku jedynie 500 egz.). Na rynku dostępne są 3 warianty kolorystyczne: srebrny, czarno-złoty oraz niebiesko-morski (oryginalna nazwa tego ostatniego to poseidon blue, na rynku jedynie 500 egz.).

Zadbaj o bezpieczeństwo i rozrywkę

Nic tak nie poprawia nastroju jak ulubiona melodia. W przerwach od pracy możesz wypełnić dom muzyką, a nawet zorganizować solową imprezę taneczną. Nie martw się o hakerów-podglądaczy, możesz nacisnąć konkretny przycisk na klawiaturze i kamera zostaje ukryta pod specjalną przesłoną (równie łatwo wyłączysz mikrofon). Głośniki laptopa dostrojone przez ekspertów Bang & Olufsen, pozwolą ci cieszyć się dźwiękiem bardzo dobrej jakości.

Rysik zastąpi długopis

Na działce, w parku, przy kuchennym stole, czy nawet (nikomu nie zdradzimy) w łóżku. HP Spectre x360 jest zgrabny i lekki. Gdy zmienisz go w tablet na ekranie możesz pracować rysikiem. Takie cyfrowe pióro pozwala szkicować, pisać, czy po prostu wygodnie nawigować strony. Może zechcesz rozwijać porzucone kiedyś pasje i ściągniesz darmową aplikacje Adobe Fresco do malowania i rysowania, która oferuje tysiące pędzli i innych narzędzi. Wszechstronny port ThunderboltTM 4 zapewnia zasilanie i pozwala szybko i bez problemów podłączyć komputer do urządzeń takich jak aparaty cyfrowe lub dwa monitory 4K. Nie musisz się martwić poszukiwaniem specjalnych przelotek i kabli. Akumulator jest tak wytrzymały, że może pracować nieustannie 11,5 godziny. Brak baterii nie przerwie ci maratonu wideokonferencji. Automatyczna regulacja poziomu zasilania zapobiega przegrzaniu i wyczerpaniu akumulatora. Nie lubisz, gdy ktoś zagląda ci przez ramię i patrzy, co robisz? Laptop jest uzbrojony w funkcję ochrony prywatności Sure View Reflect. Możesz ją włączyć jednym przyciskiem. Idealna broń na ciekawskie spojrzenia.

HP Spectre x360 to wielowymiarowość i wygoda. HP Spectre x360 to wielowymiarowość i wygoda.

Czas na relaks

Możesz pracować cały dzień, ale baterii wystarczy jeszcze na odcinek ulubionego serialu. W weekend możesz nawet obejrzeć cały sezon za jednym podejściem, bez nakładania na twarz kremu z filtrem chroniącym przed Blue light. HP Spectre jest jak domowe kino. Wyświetlacz 3K2K OLED sprawia, że barwy są wyraziste i intensywne, a przy tym przyjazne dla oczy, bo ekran ma certyfikat Eyesafe potwierdzający redukcję niebieskiego światła, co jest korzystne dla oczu (i cery). Ten sprytny laptop ma też największy obecnie na rynku aktywny obszar wyświetlenia (tzn. ile contentu możesz zobaczyć na ekranie) dzięki bardzo cienkiej ramce monitora.

Technologiczny obiekt pożądania

Mówi się, że HP Spectre x360 14 to kobiecy laptop. Nieduży, niesamowicie elegancki, dopracowany w każdym szczególe, wygląda jak oszlifowany cenny kamień. Gdy już zabierzesz go z domu, przyciąga zarówno kobiece, jak i męskie spojrzenia. Najnowsza, czternastocalowa wersja laptopa jest dostępna na rynku w 3 wariantach kolorystycznych: srebrnym, czarno złotym oraz niebieskim/morskim. Oryginalna nazwa najlepiej oddaje ten odcień – Poseidon blue. Jeśli lubisz mieć naprawdę wyjątkowe przedmioty, warto się przyjrzeć tym laptopom.

  1. Styl Życia

Staffing w pracy - co to jest? Kiedy mamy do czynienia z tym rodzajem mobbingu?

Zespół ma wielką siłę, może nie tylko wspierać, ale również niszczyć ludzi, na szczęście każdy z nas może też stanąć po stronie osób, które są źle traktowane. (Fot. iStock)
Zespół ma wielką siłę, może nie tylko wspierać, ale również niszczyć ludzi, na szczęście każdy z nas może też stanąć po stronie osób, które są źle traktowane. (Fot. iStock)
Wszyscy zapewne wiedzą, czym jest mobbing w pracy. Choć mam nadzieję, że nie poznali go na własnej skórze – zastrzega psycholożka Hanna Samson. Jej doświadczenie wskazuje jednak, że i pracownicy mogą nękać szefa czy szefową. Wtedy mamy do czynienia ze staffingiem.

Pamiętam z dzieciństwa dowcip o Jasiu, który bardzo nie chciał iść do szkoły. Skarżył się mamie, że nikt go tam nie lubi i wszyscy mu dokuczają, ale mama była nieugięta i kazała mu iść, na koniec pytając: – No pomyśl, Jasiu, jak wyglądałaby szkoła bez dyrektora?

A więc to tak? Szefowie też mogą się czuć nieakceptowani w swoim miejscu pracy? Mogą. I niekoniecznie dlatego, że nie nadają się na to stanowisko. Czasem splot okoliczności sprawia, że szczególnie na początku pracy zderzają się z niechęcią zespołu.

Jak do ściany

Elwira ma 47 lat, za sobą drogę pełną sukcesów, wszyscy mogliśmy ją podziwiać na ekranie, ale teraz wygląda, jakby była ciężko chora. – Nie jem, nie śpię, chyba powinnam rzucić tę pracę, ale się boję, bo w telewizji są na mnie obrażeni, że odeszłam, więc pewnie nie pozwolą mi wrócić. I co ja zrobię? – płacze.

A jeszcze dwa miesiące temu było zachwycona nowym wyzwaniem. Zaproponowano jest stanowisko redaktorki naczelnej w magazynie dla kobiet, który zawsze bardzo lubiła. Nie myślała o zmianie pracy, ale takich propozycji się nie odrzuca. Elwira jest ambitna, umie współpracować z ludźmi, przed telewizją pracowała w gazetach, merytorycznie czuła się przygotowana. Umówiono ją na spotkanie z prezesem wydawnictwa, byli sobą nawzajem zachwyceni, wszystko układało się świetnie.

– Prezes przedstawił mnie zespołowi, wygłosiłam entuzjastyczną przemowę, na którą zespół w żaden sposób nie zareagował, trochę to było dziwne, ale jeszcze nic nie przeczuwałam – opowiada. – Prezes wyszedł, zostałam z nimi sama, kilkanaście osób, kobiety i trzech mężczyzn. Chciałam z nimi nawiązać kontakt, pytałam, kto jest kim, co lubią w swojej pracy, a co chcą zmienić – odpowiadali półsłówkami, nikt nie odzywał się spontanicznie. Czułam ich niechęć, chciałam rozładować atmosferę, więc zapytałam, czy zawsze są tak wygadani, ale nadal nic. Zwróciłam się więc bezpośrednio do mojej zastępczyni, która została po poprzedniej naczelnej. W końcu zapytałam, czy zebrania zawsze tak wyglądają. Usłyszałam, że zebrania z Kasią były fantastyczne. A teraz nie ma Kasi... Kiedy zareagowałam, że przecież są oni i nie zamierzam sprowadzać swoich ludzi, chcę robić ten magazyn z nimi, czułam się, jakbym mówiła do ściany.

Persona non grata

Elwira musiała zrobić swój pierwszy numer, a czasu było mniej niż zwykle. Zaczęła współpracować z poszczególnymi osobami, każdy z nich wiedział, co ma robić, byli w tym dobrzy. Jednak kiedy coś proponowała, nikt nie wyrażał swojej opinii. Na kolejnym spotkaniu była bliska rozpaczy. – Znów zwróciłam się do mojej zastępczyni – opowiada dalej Elwira. – I usłyszałam, że skoro uważam, że to dobry pomysł, to OK. Bo przecież jestem naczelną... Czuję się odrzucona, wykluczona, wyobcowana. Mam iść do prezesa i powiedzieć, że zespół nie współpracuje? To znaczy, że nie umiem kierować ludźmi, on we mnie wierzy, nie chcę zawieść jego zaufania.

Pytam, jak długo już tam jest i okazuje się, że dwa miesiące.  I właściwie nic się nie zmienia. No poza tym, że sama Elwira czuje się coraz gorzej. Przed wyjściem do pracy wymiotuje, a wieczorem nie może zasnąć.

– Z nikim nie masz kontaktu? – upewniam się. – Z dziewczynami z fotoedycji udaje mi się normalnie pogadać, czasem się nawet śmiejemy. Ale na zebraniach one też milczą, pewnie wszyscy się namówili, że nie będą ze mną rozmawiać. – Dlaczego? Jak rozumiesz tę sytuację? – Wiem, że wszyscy bardzo lubili Kasię, poprzednią naczelną, razem z nią tworzyli tę gazetę od początku. Zwolnili ją, bo wyniki sprzedaży były coraz gorsze, i zatrudnili mnie. – Panią z telewizji, która spadła na nich jak z kosmosu i myśli, że zna się na gazecie, którą oni stworzyli – mówię, bo chcę, żeby to wyszło ode mnie. – No właśnie. Oni nie wierzą w moje kompetencje. Ten pierwszy numer wyszedł całkiem nieźle, ale to ich nie przekonało. Chyba najgorsza jest moja zastępczyni. Czuję, że patrzy na mnie z góry i czeka, aż mi się powinie noga. Nigdy nie mówi swojego zdania, tylko pozornie akceptuje moje. – Może warto z nią porozmawiać o waszej relacji? – Próbowałam, ale ona się wyślizguje – mówi Elwira. – Chciałam ją zaprosić na kolację, ale stwierdziła, że po pracy lubi wracać do domu. Powiedziałam, że jest mi trudno pracować w takiej atmosferze, a ona na to, że przecież sama chciałam być naczelną, a to niełatwy kawałek chleba. Zapytałam, czy chciała być naczelną po odejściu Kasi, odpowiedziała, że woli być druga, ale po osobie, którą ceni. Dotąd zawsze dogadywałam się z ludźmi, a teraz boję się chodzić do pracy, jeszcze chwila i wpadnę w depresję.

Próba sił?

Staffing tak samo jak mobbing może prowadzić do depresji. Wszyscy potrzebujemy akceptacji w swoim środowisku i szefowie nie są tu wyjątkiem, ale mają większe możliwości działania. Staffingu nie ma jeszcze w prawie pracy, więc nie mogą odwołać się do sądu, ale też nie są bezradni.

– Elwira, przecież to ty jesteś szefową, ty masz władzę. Upomnienia, nagany, premie lub ich brak, nawet zwolnienia pracowników zależą od ciebie. Czy jesteś tego świadoma? – pytam. – Ale ja nie chcę z tego korzystać! Chcę się z nimi dogadać! – Do tej pory próbowałaś się im podlizywać i nic z tego nie wyszło. Spróbuj się z nimi dogadać z pozycji mocy. Warto, żebyście wszyscy wiedzieli, że ją masz! Na przykład powiedz zastępczyni, żeby przygotowała 20 propozycji tematów do następnego numeru, zamiast oceniać twoje pomysły. Powiedz, że jeśli ktoś nie chce z tobą współpracować, to niech odejdzie za porozumieniem stron, bo inaczej ty wkrótce go zwolnisz. Niech zostaną tylko ci, którzy chcą. Zresztą ty pewnie lepiej wiesz, co im powiedzieć, bo to ty jesteś szefową!

Elwira przyszła do mnie po miesiącu. Wyglądała znów jak pani z telewizji, zadowolona kobieta sukcesu. – Nadal tam pracujesz? – zapytałam z niedowierzaniem. – O tak! Cudowne miejsce i wspaniali ludzie! Naprawdę mam świetny zespół! – śmieje się Elwira. – Jak tego dokonałaś? – Zaraz po naszym spotkaniu zwołałam zebranie na 9.00 rano, choć większość lubi przychodzić o 10.00. Powiedziałam, żeby ci, którzy nie chcą ze mną współpracować, odeszli za porozumieniem stron, bo inaczej ich zwolnię. Dodałam, że nie muszą od razu podejmować decyzji, bo od jutra z każdym będę rozmawiać indywidualnie i wtedy się dowiem. Mieli przychodzić do mojego gabinetu zgodnie z planem, który wysłałam mailem, a zastępczyni i szefom działów powiedziałam, żeby przynieśli propozycje tematów do następnych numerów. Podziękowałam za spotkanie i wyszłam – śmieje się Elwira. – Dużo mnie to kosztowało, ale było warto, dogadałam się ze wszystkimi! – Z zastępczynią też?

– I to jak! Chyba nawet już się lubimy. Powiedziała, że chce być moją zastępczynią, bo w końcu pokazałam, że nadaję się na naczelną!

Ta historia skończyła się dobrze, kiedy Elwira pokazała swoją moc. Jednak nie każdy szef ma takie możliwości, co nie oznacza, że ma się godzić na staffing.

Kiedy milczenie nie jest złotem

Agata ma 26 lat, po powrocie ze stażu w Holandii podjęła pracę w ośrodku wychowawczym, prowadzi grupę chłopców w wieku od 15 do 18 lat. Odkąd z nimi pracuje, chłopcy zaczęli się zmieniać. Chętniej współpracują ze sobą, rozwiązują konflikty bez użycia siły, oczywiście nie zawsze, ale tę zmianę dobrze widać, co zauważył również dyrektor. Wezwał Agatę, wypytał o metody pracy, których uczyła się w Holandii, docenił jej zapał i energię, i rzucił na głęboką wodę. Agata została szefową wychowawców, czym pozostali nie byli zachwyceni. Wszyscy byli od niej starsi, pracowali w ośrodku od lat i nie widzieli powodu, żeby uczyć się od Agaty.

„Ty masz pewnie jakąś misję, może chcesz zrobić doktorat, ale nie naszym kosztem! My chcemy spokojnie pracować, a nie chodzić na jakieś zebrania i słuchać nowinek” – taki mniej więcej przekaz płynął od kolegów, którzy ignorowali jej zaproszenia na spotkania i robili sobie z niej żarty. Tylko wychowawczyni grupy dziewcząt była zainteresowana jej metodami pracy, więc Agata współpracowała z nią i jej grupą. Dyrektorowi powiedziała, że będzie wprowadzać zmiany stopniowo w poszczególnych grupach, nie chciała skarżyć się na kolegów. Po kilku miesiącach dzieci z innych grup zaczęły pytać swoich wychowawców, dlaczego u nich nie ma takich fajnych zajęć jak u dziewczyn i starszych chłopaków. W końcu inni zainteresowali się tym, co robi Agata. Przyszli do niej i poprosili, żeby opowiedziała im o zajęciach, które robi z dziećmi, to może zaczną z nią współpracować. I naprawdę zaczęli.

Zespół ma wielką siłę, może nie tylko wspierać, ale również niszczyć ludzi, na szczęście każdy z nas może się z niego wyłamać. Stanąć po stronie osób, które są źle traktowane. Gdybyśmy potrafili ująć się za nimi, nie byłoby nie tylko staffingu, ale też mobbingu, na który zwykle pozwala milcząca większość.

Hanna Samson, psycholożka, terapeutka, pisarka. W Fundacji CEL prowadzi grupy terapeutyczne dla kobiet. Autorka takich książek, jak "Dom wzajemnych rozkoszy" i "Sensownik". 

[newsletterbox]

  1. Styl Życia

Poznaj siłę kobiecości w nowym miejscu

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Kobiety przeszły długą drogę aby znaleźć się w miejscu, w którym jesteśmy teraz. Coraz odważniej poruszamy tematy naszych potrzeb, marzeń i praw. Jednak mimo naszej siły, kobiety nadal spotykają się z brakiem zrozumienia. Portal My-V.pl powstał aby wesprzeć, doradzić i odpowiedzieć na pytania uważane przez niektórych za kontrowersyjne.

Kobiecość zawsze i wszędzie

My-V.pl jest portalem, dla którego nie ma tematu tabu. Możemy tam znaleźć artykuły, które dla innych portali są zbyt sporne. Inni nie chcą ich poruszać, ale nie zmienia to faktu, że my – kobiety, jesteśmy osobami ceniącymi seksualność i chcemy znać odpowiedzi na pytania, których wielu nie ma odwagi zadać.

Poza Polską na temat seksualności mówi się, w porównaniu do naszego kraju, wręcz ochoczo. I nie ma w tym nic złego. Kto nie pamięta momentu z kultowego serialu „Przyjaciele”, w którym idealnie przedstawione są potrzeby kobiet i „łatwa instrukcja” odnośnie ich zaspokojenia? Chodzi oczywiście o Monice doradzającą Chandlerowi o tym jak znaleźć siódmy punkt i jak poruszać się pomiędzy punktami od 1 do 6.

Jeżeli chodzi o kolejny przykład, to nie ma co daleko szukać i można skupić się na znanym serwisie, jakim jest Netflix. W Grace&Frankie mamy dwie dojrzałe kobiety, które w oczach wielu widzów mogłyby się mylnie wydawać za stare, aby wciąż prowadzić aktywne i spełnione życie seksualne. Jednak one innowacyjnie wprowadzają kolejne produkty do sfer intymnych, szokując tym widzów.

Klasa i bajeczność

My-V.pl można również wpisać do sfery innowacyjności – portal porusza tematy, które są trudne bądź do tej pory niezbyt chętnie poruszane. Na My-V.pl panuje przyjemna atmosfera, w której kobieta jest dla kobiety. Doradzi, wesprze, po prostu będzie obok. Zagłębiając się w cudowny świat kobiecości, seksualności i rozwoju, kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że żadna część jej jestestwa nie jest zła. Czytelniczka zobaczy, że nie ma się czego wstydzić, ani pod względem ciała, ani swojego umysłu.

Jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek zastanawiał się co my kobiety zrobiłybyśmy w życiu bez mężczyzn, to poprawna odpowiedź jest tylko jedna – WSZYSTKO. Kobieta jest zdolna do wszystkiego. Nie ma rzeczy, zadania ani sytuacji, której kobieta by nie podołała.

My-V.pl potrafi śmiało ogłosić światu wiele kwestii. Oznajmia - tak, jesteśmy kobietami i jesteśmy matkami, żonami, kochankami, szefami. I jesteśmy w tym dobre. Tak jesteśmy kobietami, mamy waginy i lubimy seks. I mamy do tego prawo. Mamy klasę i bajeczność, czyli dwie rzeczy, które powinna mieć kobieta według Coco Chanel.

Nie tylko żona

Kobiety ostatnimi czasy pokazały na co je stać. Feminizm nie jest już czymś o czym kobiety szepczą między sobą. Jest śmiałym ruchem, który idealnie podkreśla naszą siłę. Doszłyśmy do tej chwili, w której mamy odwagę wyjść i wykrzyczeć nasze myśli. My-V.pl również „krzyczy”, ale w internecie - poruszając tematy edgingu, wulwodyni czy kamasutry.

Seksualność nie jest jednak jedynym tematem poruszanym na blogu. Tak jak kobiety My-V.pl jest o wiele bardziej rozbudowane. Nie określamy się tylko mianem, np. żon, bo jesteśmy również artystkami, pracownikami, kucharkami, tak i My-V.pl nie skupia się tylko na jednym temacie. Można tam znaleźć artykuły odnośnie samorozwoju, kariery, kultury czy nauki. Przeczytamy tam o kobietach z branży technologicznej, ale i o tym jak zarządzać własnym czasem.

Portal M-V.pl to miejsce dla wszystkich kobiet – tych, które są już pewne siebie i tego kim są oraz tych, które potrzebują zainspirowania i wsparcia w samorozwoju.

  1. Styl Życia

Nastaw się na sukces z nową serią laptopów MSI Summit

Seria supernowoczesnych laptopów MSI Summit to świetne rozwiązanie dla wysoko wydajnych użytkowników, którzy zdeterminowani są, aby odnieść sukces. (Fot. materiały prasowe)
Seria supernowoczesnych laptopów MSI Summit to świetne rozwiązanie dla wysoko wydajnych użytkowników, którzy zdeterminowani są, aby odnieść sukces. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Wraz ze wzrostem popularności pracy zdalnej, rośnie zapotrzebowanie na lekkie i wydajne laptopy przenośne. Odpowiedzią na te potrzeby jest nowa seria MSI Summit, która oferuje szereg innowacyjnych urządzeń idealnych do pracy w dowolnym miejscu. 

Mobilny styl pracy to w dzisiejszych czasach podstawa. Aby sprostać współczesnym wymaganiom biznesowym potrzebny jest jednak dobry sprzęt. Najpotężniejsze laptopy do pracy zdalnej w branży oferuje firma MSI. Ich produkty cieszą się uznaniem użytkowników nie tylko ze względu na innowacyjne funkcje, ale też niebywałą wydajność oraz nienaganny design. Nowa seria konwertowalnych laptopów MSI Summit to najlepsze rozwiązanie zwiększające efektywność biznesową.

Laptopy Summit E13 Flip Evo i Summit E16 Flip oraz kompatybilne z nimi gadżety - pióro MSI Pen i stacja dokująca USB-C Gen 2 są ważnym krokiem ku przyszłości. To idealnie opracowane urządzenia klasy premium przeznaczone dla elity biznesu - profesjonalistów, którzy zdeterminowani są, aby odnieść sukces oraz wysoko wydajnych użytkowników poszukujących urządzeń o mocy roboczej, która poradzi sobie z najbardziej wymagającymi problemami i zadaniami. Sprostać temu może tylko seria MSI Summit, z którą praca jest wszechstronna, elastyczna i mobilna. Urządzenia te z powodzeniem zaspokoją jednak potrzeby nie tylko biznesowej elity, ale też codziennych użytkowników, którzy będą mogli usprawnić swoją pracę dzięki możliwości konfiguracji rozmaitych funkcji. Dzięki obrotowemu ekranowi to także świetne rozwiązanie dla tych, którzy chcą korzystać z funkcji laptopa jak i tabletu.

Obrotowy ekran laptopów MSI Summit pozwala korzystać z nich tak jak z tabletu. (Fot. materiały prasowe) Obrotowy ekran laptopów MSI Summit pozwala korzystać z nich tak jak z tabletu. (Fot. materiały prasowe)

Produkty MSI Summit spełniają również najwyższe standardy estetyczne – zaprojektowane zostały bowiem zgodnie z prawem “złotego podziału”, co oznacza, że ich konstrukcja dąży do zachowania idealnych proporcji oraz zoptymalizowania współczynników w celu zapewnienia użytkownikowi idealnych wrażeń.

Estetyczne wzornictwo i wysoka efektywność pracy

Wyróżniony nagrodą za innowacje na targach CES 2021 Summit E13 Flip Evo to lekki i wszechstronny laptop biznesowy 2w1, który zaspokoi wszelkie potrzeby użytkowników, nawet tych najbardziej wymagających. Utrzymany w nienagannej estetyce sprzęt zachwyca już samym wyglądem, co na wstępie wzbudza ogromne zaufanie klientów. Można śmiało powiedzieć, że to prawdziwe technologiczne arcydzieło. Precyzję wykonania widać bowiem w każdym calu. Logo, lśniąca obudowa z ergonomicznym zawiasem 360 stopni, wyświetlacz w proporcjach 16:10 - wszystkie te elementy zostały starannie zaprojektowane zgodnie z zasadą „złotego podziału”. Elegancji dodają natomiast połyskujące opływowe krawędzie.

Pokrywa w kolorze Ink-Black lub Pure-White z lśniącymi, opływowymi krawędziami i szczotkowanym grawerunkiem wzbudza zaufanie użytkowników. (Fot. materiały prasowe) Pokrywa w kolorze Ink-Black lub Pure-White z lśniącymi, opływowymi krawędziami i szczotkowanym grawerunkiem wzbudza zaufanie użytkowników. (Fot. materiały prasowe)

Laptop wyposażony jest w 13-calowy ekran, najnowszy procesor oraz grafikę zapewniającą najlepsze działanie oraz do 10% wyższą wydajność w porównaniu z laptopami tego samego poziomu. Sprzęt oferuje również do 20 godzin pracy na baterii, zapewniając optymalną mobilność bez jakichkolwiek kompromisów. Ponadto jest to pierwszy laptop wyposażony w najnowszą technologię Wi-Fi 6E, która daje oszałamiającą prędkość Internetu przy jednoczesnym zachowaniu płynności i stabilności sieci, nawet w przypadku udostępniania jej wielu użytkownikom. To jednak nie koniec jego wyjątkowych możliwości. W biznesie ogromnie ważny jest czas, dlatego Summit E13 Flip Evo oferuje też wiele rozwiązań zwiększających produktywność, takich jak szybkie ładowanie i przesyłanie danych. Wyższą wydajność zapewniają również dysk SSD PCIe Gen4, który skutecznie usprawnia codzienną pracę oraz gwarantuje lepszą niezawodność i integralność sygnału.

Oprócz tego, użytkownicy mogą mieć pewność, że poufne dane przechowywane na urządzeniu będą dokładnie chronione. Odpowiadają za to sprawdzone zabezpieczenia klasy korporacyjnej. Laptop przystosowany jest także do bezpiecznego prowadzenia wysokiej jakości połączeń wideo - kamera internetowa zapewnia potrójną ochronę dzięki lampce kontrolnej, klawiszowi włączania-wyłączania oraz funkcjonalnemu przełącznikowi z boku laptopa. Przydatne są również funkcje redukujące hałas, które pomogą stworzyć niezakłócone i profesjonalne środowisko pracy oraz spotkań.

Laptopy z serii MSI Summit zachwycają wyjątkowymi możliwościami - sprawiają, że praca staje się bardziej wszechstronna, wydajna i mobilna. (Fot. materiały prasowe) Laptopy z serii MSI Summit zachwycają wyjątkowymi możliwościami - sprawiają, że praca staje się bardziej wszechstronna, wydajna i mobilna. (Fot. materiały prasowe)

Urządzenie dostępne jest również w większej wersji. Niezwykle wydajny Summit E16 Flip to jak dotąd najcieńszy 16-calowy konwertowalny laptop 2w1 na rynku. Posiada on wszystkie funkcje Summit E13 Flip Evo, a także najnowszą grafikę umożliwiającą obsługę ciężkich prac obliczeniowych. Na uwagę zasługuje również ekskluzywna konstrukcja termiczna oraz nowoczesny design, który zdecydowanie wyróżnia się na tle innych laptopów biznesowych dostępnych na rynku.

Seria oferuje również kompatybilne z laptopami Summit gadżety. Minimalistyczne pióro MSI Pen o szerokim zastosowaniu to najlepszy towarzysz profesjonalistów. Z pewnością spodoba się również tym, którzy oczekują maksymalnej produktywności oraz swobodnego wyrażania swoich pomysłów. Doceniony na targach CES rysik pełni też funkcję pilota do prezentacji, którego można używać w dowolnym miejscu i czasie. To jednak nie koniec jego zalet. MSI Pen zapewnia stabilne połączenie, czułość przy nacisku oraz pozwala dostosować rozmaite funkcje. Elegancka metalowa konstrukcja o idealnych proporcjach przywołuje na myśl wieczne pióro, co sprawia, że korzystanie z niego staje się jeszcze przyjemniejsze. Praktycznym gadżetem jest również stacja dokująca MSI USB-C Gen 2, dzięki której można łatwo i szybko rozszerzyć swoje środowisko pracy. Wystarczy podłączyć do niej zarówno dodatkowe wyświetlacze i urządzenia poprzez wejścia USB. Stacja pozwala na podpięcie aż 3 ekranów oraz 5 innych narzędzi, zapewniając komfort odbioru obrazu 4K oraz najlepszej jakości transmisję danych.

Pióro MSI Pen łączy w sobie funkcje rysika i pilota do prezentacji. (Fot. materiały prasowe) Pióro MSI Pen łączy w sobie funkcje rysika i pilota do prezentacji. (Fot. materiały prasowe)

Stacja dokująca MSI USB-C Gen 2 pozwala w łatwy sposób rozszerzyć swoje środowisko pracy. (Fot. materiały prasowe) Stacja dokująca MSI USB-C Gen 2 pozwala w łatwy sposób rozszerzyć swoje środowisko pracy. (Fot. materiały prasowe)

Produkty z serii MSI Summit to najlepsi towarzysze ludzi biznesu i profesjonalistów. Maksymalna wydajność, nowoczesne funkcje i perfekcyjne wzornictwo zapewniają komfort pracy i sprawiają, że staje się ona łatwa, lekka i przyjemna. Gwarantujemy, że z takim sprzętem sukces jest na wyciągnięcie ręki.