1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Harlan Coben - autor, którego książki trzeba przeczytać

Harlan Coben - autor, którego książki trzeba przeczytać

Harlan Coben to jeden z najsłynniejszych pisarzy z gatunku thriller. (fot BEW)
Harlan Coben to jeden z najsłynniejszych pisarzy z gatunku thriller. (fot BEW)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
"W głębi lasu" - nowy, polski serial oparty na podstawie książki Harlana Cobena o tym samym tytule, już niebawem na Netflixie, a my przypominamy najlepsze książki autora nazywanego "specem od kryminałów". 

Niedokończone historie, nierozwiązane sprawy - historie z książek Harlana Cobena od lat trzymają w napięciu miliony fanów na świecie. Jak się okazuje najlepsze książki tego amerykańskiego autora stały się tak popularne, że na ich podstawie nakręconych zostanie kolejno aż... 14 seriali. Jednym z nich jest "The Stranger" - świetny thriller pełen nieoczywistych zwrotów akcji, który od kilku miesięcy dostępny jest już na Netflixie.

Pozostałe produkcje, na podstawie najlepszych książek Harlana Cobena również pojawią się na platformie - w pierwszej kolejności zobaczymy "W głębi lasu", który zadebiutuje już w czerwcu. To drugi polski serial, który będzie miał szansę zaprezentować się na najpopularniejszej platformie streamingowej z bardzo dobrą obsadą (w rolach głównych m.in. Agnieszka Grochowska i Grzegorz Damięcki), realizowany m.in. przez Leszka Dawida oraz Bartosz Konopka.

Aby choć odrobinę przenieść się w świat Harlana Cobena, polecamy sięgnąć po najciekawsze książki tego autora. Oto ranking najlepszych (naszym zdaniem) książek Harlana Cobena, które warto poznać:

1. "Bez skrupułów"

Pierwsza powieść Harlana Cobena, która opowiada historię niejakiego Myrona Bolitara - dawnego koszykarza, a obecnie agenta sportowego uwikłanego w tajemnicze zaginięcie narzeczonej wielkiej gwiazdy footballu, z którą Myron miał niebawem podpisać kontrakt. "Bez skrupułów" to jedna z najbardziej wciągających i przekonujących książek Harlana Cobena urzekająca postacią głównego bohatera, który pojawia się w całej serii dalszych powieści.

'Bez skrupułów' Harlan Cobec, Wydawnictwo Albatros. "Bez skrupułów" Harlan Cobec, Wydawnictwo Albatros.

2. "Nieznajomy"

W rankingu książek Harlana Cobena nie mogło zabraknąć thrillera "Nieznajomy", który w przerażający sposób przedstawia, jak wiele (pozornie) można zbudować na kłamstwie. Ekranizację tej powieści od kilku miesięcy można oglądać na Netflixie, która podobnie jak książka wciąga bez reszty. Adam Price wiedzie idealne życie - ma kochającą żonę, grzeczne dzieci i satysfakcjonującą pracę. Jedno, tajemnicze i na pozór zupełnie niewytłumaczalne spotkanie wywraca jego sielankę do góry nogami. Pewna nieznajoma zjawia się w jego życiu zupełnie niespodziewanie i zdradza mu sekret, który pociąga za sobą całą kolej przedziwnych wypadków, szokujących tajemnic i odkrywania choć cienia prawdy w skomplikowanych intrygach.

3. "Nie mów nikomu"

Uznawana za jedną z najlepszych książek Harlana Cobena, "Nie mów nikomu" to opowieść o kochającym się małżeństwie, którego szczęście przerywa tragiczny wypadek. Wkrótce po ślubie ukochana żona głównego bohatera, Alexa zostaje zamordowana w tajemniczych okolicznościach. Alex pomimo dręczących go wspomnień i koszmaru, który przeżył, stara się ułożyć sobie życie na nowo. Nie do końca pogodzony ze śmiercią ukochanej, postanawia jednak zbudować szczęście z kimś innym i zapomnieć o tym, co wydarzyło się w przeszłości. Pewnego dnia, otrzymuje tajemniczego maila, w którym dostaje niezbity dowód na to, że jego zmarła żona... żyje. Jedna z najlepszych książek Harlana Cobena, na podstawie której nakręcono film o tym samym tytule (ze świetną rolą francuskiego aktora Françoisa Cluzeta).

4. "W głębi lasu"

Książka Harlana Cobena, która została wyjątkowo dobrze przyjęta przez krytyków, i którą będziemy mogli obejrzeć niebawem na Netflixie. "W głębi lasu" to historia, która - jak zwykle u Harlana owiana jest szeregiem tajemnic. Podczas letniego obozu dla młodzieży zdarza się tragedia - dwoje nastolatków zostaje brutalnie zamordowanych, a dwoje znika bez śladu. Główny bohater książki to prokurator przydzielony do sprawy, który jednocześnie okazuje się być bratem jednej z zaginionych, i który musi poradzić sobie z masą zagadek mogących doprowadzić go do mordercy. Jedna z tych książek, po których Harlan Coben okrzyknięty został niekwestionowanym królem współczesnego thrillera.

5. "Bez śladu"

Zgłębiając historie Harlana Cobena po kolei, powieść "Bez śladu" powinno przeczytać się jako kontynuację książek "Bez skrupułów" i "Krótka piłka". Jest to bowiem dalsza część historii o Myronie Bolitarcie - bez wątpienia ulubionym bohaterze Cobena, który tym razem przyjmuje dziwną propozycję odszukania swojego dawnego rywala z czasów studenckich, a obecnie gwiazdę drużyny New Jersey Dragon - Grega, który znika bez śladu. Jak się okazuje, powodów, dla którego Greg zniknął jak kamień w wodę może być wiele, a Myron będzie musiał rozszyfrować zagadkę, która szybko uwikła go w sieć przeróżnych kłamstw i intryg.

'Bez śladu', Harlan Coben, Wydawnictwo Albatros "Bez śladu", Harlan Coben, Wydawnictwo Albatros

6. "Tylko jedno spojrzenie"

Jak to zwykle bywa w książkach Harlana Cobena, życie szybko może wywrócić się do góry nogami. Tak dzieje się i w przypadku Grace Lawson, szczęśliwej mężatki, która będzie zmuszona do rozwikłania tajemniczych zagadek związanych z przeszłością jej męża. Lawson wśród wspólnych zdjęć całej rodziny, odkrywa jedną, starą fotografię z pięcioma obcymi osobami. Jedną z nich, według Grace, jest jej mąż w młodości, który... jednak zaprzecza jakoby widniał na zdjęciu. Tej nocy ukochany głównej bohaterki znika bez śladu, co zmusza ją do odkrycia prawdy o tajemniczej fotografii. Jedna z najciekawszych książek w rankingu, której zakończenie potrafi nawet po latach wzbudzić dreszczyk emocji.

'Tylko jedno spojrzenie' Harlan Coben, Wydawnictwo Albatros "Tylko jedno spojrzenie" Harlan Coben, Wydawnictwo Albatros

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Seks

Tak jak na ekranie

Kadr z serialu
Kadr z serialu "Facet na święta" (Fot. materiały prasowe Netflix)
Seriale nie rozwiążą naszych problemów, ale mogą nam pomóc dostrzec pewien wymiar relacji, na który nie zwracaliśmy uwagi– mówi psycholożka Olga Kamińska. A czy mogą też odmienić nasze życie seksualne?

Bohaterka norweskiego serialu „Facet na święta”, 30-letnia pielęgniarka, wybiera mężczyzn na randkę z aplikacji bez słowa rozmowy. Atrakcyjna mężatka z „Miłości i anarchii” masturbuje się nawet w toalecie w pracy. A mama 16-letniego Otisa z „Sex Education” szuka kochanków tylko na jedną noc, bo nie chce stałego związku. W książce „#Love. Jak kochać w XXI wieku” pisze pani, że seriale nas kształtują. Pokazują nie tyle jak kochamy, ile jak mamy kochać. Czy to możliwe? Prawda jest taka, że ludzki mózg jest dynamiczny i kształtuje się w kontekstach społecznych. Nasze zachowania miłosne i seksualne zmieniają się więc pod wpływem doświadczeń, socjalizacji i kultury, a więc też seriali czy bajek. Kiedy wyrastamy w jakimś świecie, to myślimy tym światem. A gdy zmieniamy świat, zmieniamy myślenie. Potwierdzają to badania. Chińczycy mieszkający w diasporze w USA, zapytani – po angielsku, a potem po chińsku – o to, czym jest dla nich miłość, mówili o dwóch różnych konceptach, wartościach.

Za sprawą seriali żyjemy na innym seksualnie kontynencie niż nasi rodzice? Bajki, na których się wychowałyśmy, pokazywały kobietę w relacji jako nieaktywną. To mężczyzna musiał dokonać czegoś niezwykłego, aby ją zdobyć. Przekonywały nas też, że tylko z miłością w parze jesteśmy pełni i szczęśliwi. Jednak już pokolenie 20-latków wychowało się na bajkach, w których zmieniała się rola kobiety oraz miłości w jej życiu. Dziś bajki dla dzieci mówią wprost o bohaterkach, które same decydują o sobie, dowodzą, bronią braci czy przyjaciół. Co więcej, ich celem nie jest znalezienie księcia. Mają własne plany. Podobnie seriale dla dorosłych przedstawiają kobietę funkcjonującą na swoich zasadach: bohaterka serialu „Easy” zarabia więcej niż jej mąż, dlatego to on rzucił pracę i zajął się domem i dziećmi. Z kolei pani seksuolog z „Sex Education” przeszkadza obecny w jej domu mężczyzna, bo kiedy ona prowadzi warsztaty dla kobiet uczące, jak mogą same doprowadzić się do orgazmu, on przywierca półki w kuchni.

Hałas wiertarki kończy ich związek? Tam pojawia się problem przestrzeni dla związku. Jean Milburn, wspomniana seksuolożka, przyzwyczajona jest do niezależności i dlatego nie dzieli się przestrzenią w domu ze swoim partnerem. Ale nas to nie dziwi, bo kilka dekad temu bohaterki kultowego „Seksu w wielkim mieście” już były niezależne. Również w sferze seksualnej potrafiły same o siebie zadbać. Nie czekały, aż zostaną wybrane, same podrywały. To samo, tyle że dzięki aplikacji randkowej odważniej i na większą skalę, robi bohaterka „Faceta na święta”. Proaktywnie poszukuje kochanka i dopiero kiedy po serii nieudanych randek decyduje się spotkać z 19-latkiem, wreszcie ma świetny seks. I to nie budzi naszego zdziwienia!

No to skoro seriale nas kształtują, pewnie czeka nas teraz wysyp relacji starszych kobiet z młodymi mężczyznami. Sofie, mężatka z „Miłości i anarchii”, też bawi się świetnie z 20-latkiem. Media z jednej strony nas kształtują, z drugiej – odzwierciedlają zachodzące w społeczeństwie zmiany. Kobiety są proaktywne, szukają rozkoszy na własnych zasadach. Również w relacjach z młodszymi mężczyznami. Oczywiście, takie seriale także normalizują takie związki. Dla mnie to korzystny proces. Popatrzmy na proaktywne uwodzenie poprzez modele matematyczne: jeśli kobieta aktywnie wchodzi w kontakt z mężczyznami, to rozszerza pole potencjalnych partnerów. Są w nim nie tylko mężczyźni, którzy zainicjowali z nią kontakt, ale też ci, których sama wybrała. Pula zwiększa się więc nie tylko liczbowo, ale także jakościowo – o mężczyzn, którzy są odpowiedzią na jej potrzeby.

Kobiety zwiększają pulę, ale co z nastolatkami? Te z seriali udają luz i chodzą do łóżka jak dorośli, choć nie wiedzą, czym jest seksualność i co im sprawia w niej przyjemność. Motywuje je raczej lęk przed staniem się looserem w oczach rówieśników. Dzieciaki ulegają seksualizacji kultury znacznie silniej niż dorośli, bo nie mają wiedzy, nie potrafią jeszcze stawiać granic, a uznanie rówieśników to podstawa ich poczucia wartości. Dlatego dobrze, że jest taki serial, jak brytyjski „Sex Education”, który uczy, jak poznawać swoje potrzeby oraz że mogą one być różne u różnych osób. Ale także dorośli znajdą w tym serialu coś dla siebie. Nie tylko nastolatka może odczuwać lęk przed tym, że podczas orgazmu jej twarz jest przerażająca dla partnera. Czy nie rozumieć, czemu ładniej pachnie jej koleżanka niż jej chłopak.

O świecie młodych ludzi mówi także amerykański serial „Euforia”, ale pokazuje go o wiele dramatyczniej. Widzimy tu napięcie, jakiego doświadczają młodzi ludzie w związku z przekraczaniem granic intymności, za sprawą choćby prywatnych zdjęć, które trafiają do sieci. W rezultacie relacje, które budują, nie dają im poczucia bezpieczeństwa. To, co zaobserwowali scenarzyści, widzą także naukowcy – młodzi mają problem z zaangażowaniem się w relacje, z decyzją: „Tak, chcę budować z tobą coś trwałego”. To dla nich trudne, bo żyją w poczuciu tymczasowości. To są dzieci pokolenia rozwodów, zawiedzione rozpadem małżeństw rodziców, którzy nie mieli dla nich czasu, a swoją miłość wyrażali przez drogie prezenty – ucząc, że miłość to przedmioty, przyjemność, a nie bliskość. Jak sugeruje socjolożka Eva Illouz, młodzi przejawiają tendencję, by w relacjach szukać przyjemności, przez co wchodzą w nie z płaszczyzny popędowej, doznaniowej. Liczą się dla nich seks, orgazm, euforia. Nie wiedzą, że miłość na poziomie psychologicznym też bywa bardzo nagradzająca.

Kadr z serialu 'Euforia' (Fot. materiały prasowe Netflix) Kadr z serialu "Euforia" (Fot. materiały prasowe Netflix)

W „Sex Education” dzieciaki odkrywają znaczenie miłości i przyjaźni. Ale zanim do tego dojdzie, trzy nastolatki na imprezie uczą się na bananach robić loda, jakby ta umiejętność decydowała o ich być albo nie być. Satysfakcja płynąca ze sfery seksualnej jest niezwykle istotna. Wiąże się to także ze zdobywaniem umiejętności i wiedzy na temat tego, co mi sprawia przyjemność, a co mojemu partnerowi. Jak lubię być dotykana, pieszczona. No, ale też jak mój dotyk, pocałunki działają na partnera. W bliskich relacjach istotny jest seks, ale też zaangażowanie emocjonalne. Niestety, za sprawą czynników kulturowych dla wielu młodych ludzi seks staje się osią budowania relacji. Młode kobiety rywalizują między sobą o mężczyzn, co zajmuje znaczną część ich przestrzeni życiowej. Ich proaktywność jest świetna! Problemem jest to, że są zafiksowane wyłącznie na seksie. A to pozbawia ich możliwości zbudowania głębokiej miłosnej relacji. Ale też możliwości rozwoju innych sfer życia, poszukiwania pasji, odkrywania tego, kim mogłyby być, także w sensie emocjonalnym i duchowym. Michelle Obama powiedziała kiedyś, że gdyby w młodości koncentrowała się tylko na związkach, na tym, by szukać partnera czy kochanka, nie byłaby teraz żoną prezydenta. Można polemizować z jej potrzebą określania się przez mężczyznę, ale jednak w tej wypowiedzi skierowanej do młodych dziewcząt wybrzmiewa bardzo ważny przekaz: „Rozwijajcie swoje pasje, relacje przyjacielskie, a na budowanie związków przyjdzie czas”.

Dla mnie jasne! Ale dlaczego dziewczyny z seriali uważają, że muszą być świetnymi kochankami? Winna jest temu tylko kultura i seksulizacja wszystkiego – od reklam aut do ciastek? Oczywiście poza czynnikami kulturowymi istotne są też nasze doświadczenia rodzinne. Badania mówią, że jeśli w dzieciństwie nasi opiekunowie w takich samych sytuacjach raz byli czuli, a raz agresywni – brak poczucia bezpieczeństwa, jakiego doświadczyliśmy na skutek nieprzewidywalności ich reakcji, budził w nas lęk. I nauczył budować relacje na zasadzie lękowo-ambiwalentnej. No i w każdej bliskiej relacji odtwarzamy później ten schemat emocji. A to znaczy, że będziemy przekonani, iż musimy być wyczuleni na potrzeby partnera, aby je zaspokoić, bo inaczej odejdzie. Nie będziemy dbali o siebie, nie będziemy słuchali sygnałów płynących z naszego ciała. W tym wczesnodziecięcym doświadczeniu upatruję jednego ze źródeł tego problemu.

I to się zgadza z serialami, bo tam seksliderki mają trudne relacje z rodzicami, którzy są uzależnieni albo zajęci karierą. Często ci, którzy w dzieciństwie doświadczyli chłodu i odrzucenia, unikają bliskości w dorosłym życiu. Seks traktują jako potrzebę fizyczną, a nie emocjonalną. Lubią przelotne zbliżenia bez zobowiązań. Nie dążą do pogłębiania relacji więzi. W związkach też mogą mieć skłonność do unikania zbliżeń z ukochaną osobą, często zamiast tego wybierają masturbację albo seks poza relacją. Natomiast ci, którzy mieli czułych i akceptujących rodziców, wrażliwych na ich potrzeby, potrafią budować relacje w oparciu o tak zwany styl bezpieczny. Dla nich seks to element budowania bliskości z drugim człowiekiem, czerpanie i dawanie przyjemności. Nowy trend w relacjach to situational relationship, czyli ludzie nie chcą nazywać się parą, ale tworzą związki na jakiś czas, bo mają potrzebę bliskości i mają libido. No więc są razem na przykład do czasu, kiedy oboje mieszkają w tym samym mieście lub nie różnią ich cele życiowe. Ten trend zaobserwowano w Stanach, gdzie jest duża mobilność, ludzie w jednym mieście się uczą, w innym studiują, a potem w jeszcze innym pracują, i to też tylko przez kilka lat. Mając jednego partnera, mają „relację z głowy”. Mam na Instagramie konto „Relacje z głowy”, bo myślę, że powinniśmy dążyć do tego, żeby poukładać sobie te kwestie i nie mierzyć się cały czas z tym tematem! Pisząc książkę, chciałam podzielić się wiedzą na temat miłości, ułatwić jej rozumienie, zdjąć miłość romantyczną z piedestału i zwrócić się w stronę innych, niezwykle cennych relacji, takich jak przyjaźń, koleżeństwo czy wspólnota. Opisuję znajomą, która obiecywała sobie, że jak tylko wyjdzie za mąż, to zacznie permakulturę, działalność charytatywną i tysiące innych rzeczy. Ale kiedy do ślubu nie doszło, stwierdziła, że nie zrealizuje już marzeń. Dlaczego? Miała głębokie przekonanie, że to mąż był furtką do jej samorealizacji.

Czy znajdziemy tam naukowy przepis na szczęście we dwoje? Twierdzi się, że po kilku latach związku silna intymność i bliskość seksualna słabną. Ten wzorzec potwierdza się w większości relacji, ale nie we wszystkich! Na przykład badania Fischer, Aron i Brown przeprowadzone na parach, które po latach nadal były w sobie szaleńczo zakochane, pokazały, że kiedy badani patrzą na zdjęcie ukochanej osoby, aktywizują się w ich mózgach te same struktury co u zakochanych. Czyli układ nagrody odpowiedzialny za przyjemność i motywację. Jest więc możliwe podtrzymanie przez lata gorącej miłości. Dlatego kiedy produkcja hormonów zakochania spadnie w naszym mózgu, nie myślmy: „wypaliło się”. Miłość wymaga czasu. A my rozstajemy się, mówiąc: „to koniec”, nim naprawdę coś się zacznie! To dlatego, że nie umiemy rozmawiać i okazywać sobie zainteresowania. Jesteśmy hedonistycznie nastawieni do związków. Dopóki dają nam przyjemność, dopóty w nich trwamy. Mamy tendencję do wycofywania się w momentach trudnych. Uczmy się wspólnego pokonywania trudności!

Czy są seriale, które poleciłaby pani do obejrzenia we dwoje? Zaczęłam sama oglądać „Sex Education”, a mój partner, który lubi kino niezależne, zerkał, zerkał, aż do mnie dołączył. To niezwykle mądry serial o tym, że seks jest doświadczeniem wspólnym nam wszystkim, elementem bycia człowiekiem. Polecam także serial „Od nowa”, który łączy wątki psychologiczne i kryminalne. Z kolei „Easy” zaczyna się od dyskusji o tym, czy kiedy kobieta widzi męża przy zmywaniu i traci ochotę na seks, to miałaby jej więcej, gdyby widziała go przy rąbaniu drewna.

Serial może poprawić nasze życie seksualne? Seriale nie rozwiążą naszych problemów, ale mogą nam pomóc dostrzec pewien wymiar relacji, na który nie zwracaliśmy uwagi. Kiedy oglądając jakiś serial, czujemy dyskomfort psychiczny, potraktujmy to jako sygnał, że to, z czym zmaga się bohater, może być też naszą sprawą do załatwienia. Przegadajmy to z ukochaną osobą. Może się okazać, że serial ujawnił prawdziwe źródło nieporozumień między nami. Myślimy, że powodem jest brak seksu, a tak naprawdę może być nim brak szacunku dla emocji drugiej osoby. Warto też pamiętać, że czas spędzony przed ekranem nie jest czasem budowania bliskości. Dopiero rozmowa o tym, co oglądaliśmy, może sprawić, że się do siebie zbliżymy. 

Dr Olga Kamińska, psycholożka eksperymentalna, badaczka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, autorka książki „#Love. Jak kochać w XXI wieku” (wydawnictwo Znak Literanova).

 

  1. Kultura

Seriale skandynawskie - przegląd produkcji szwedzkich, norweskich i duńskich

"Most nad Sundem" to jeden z najpopularniejszych i zarazem najlepiej ocenianych skandynawskich seriali. Główni bohaterowie, inspektor Martin Rohde oraz policjantka Saga Noren, badają okoliczności tajemniczego morderstwa, do którego doszło na moście między Danią a Szwecją. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 11 Zdjęć
Kino ze Skandynawii od lat cieszy się uznaniem na całym świecie. Okazuje się jednak, że nie tylko filmy z tego regionu Europy są warte uwagi. Dziś polecamy wam najlepsze skandynawskie seriale. W naszym zestawieniu znajdziecie produkcje kryminalne, obyczajowe i komediowe dostępne w polskich serwisach streamingowych. 

Kino ze Skandynawii od lat cieszy się uznaniem na całym świecie. Okazuje się jednak, że nie tylko filmy z tego regionu Europy są warte uwagi. Dziś polecamy wam najlepsze skandynawskie seriale. W naszym zestawieniu znajdziecie produkcje kryminalne, obyczajowe i komediowe dostępne w polskich serwisach streamingowych. 

Seriale szwedzkie

"Most nad Sundem" (4 sezony) - vod.pl

Na moście między Danią, a Szwecja znaleziono ciało. Sprawa zostaje przydzielona dwójce śledczych z graniczących ze sobą krajów. Duński inspektor Martin Rohde oraz szwedzka policjantka Saga Noren szybko odkrywają, że doszło do nie jednego, a dwóch zabójstw. Okazuje się, że górna część ciała należy do znanego polityka, natomiast dolna do prostytutki, a celem zabójcy jest zwrócenie uwagi na bagatelizowane problemy społeczne.

Szwedzki serial 'Most nad Sundem' dostępny jest na vod.pl. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Most nad Sundem" dostępny jest na vod.pl. (Fot. materiały prasowe)

"Kalifat" (1 sezon) - Netflix

"Kalifat" to jedna z najmocniejszych i zarazem najbardziej wciągających produkcji na Netflixie. Planowany atak ISIS na Szwecję łączy losy trzech szwedzkich muzułmanek: matki na zakręcie Pervin, natchnionej studentki Sulle i ambitnej policjantki Fatimy. Ten świetnie napisany dreszczowiec trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty i pozostaje z widzem jeszcze długo po seansie.

Szwedzki serial 'Kalifat' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Kalifat" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Gösta" (1 sezon) - HBO GO

"Gösta" to słodko-gorzka opowieść o młodym psychologu dziecięcym, który rozpoczyna swoją praktykę zawodową w małej miejscowości na prowincji. Przeprowadza się tam ze Sztokholmu i wynajmuje mały domek pośrodku lasu. Bohater chce być najlepszym człowiekiem na świecie i pomagać wszystkim napotkanym na swojej drodze ludziom. Czasami mu to wychodzi, ale zdarza się też, że nic nie idzie po jego myśli…

Szwedzki serial 'Gösta' dostępny jest na platformie HBO GO. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Gösta" dostępny jest na platformie HBO GO. (Fot. materiały prasowe)

"Ruchome piaski" (1 sezon) - Netflix

„Ruchome piaski” to serial na podstawie bestsellerowej powieści Malin Persson Giolito, która została okrzyknięta najlepszą nordycką powieścią kryminalną 2016 roku. W prywatnej szkole średniej na przedmieściach Sztokholmu dochodzi do tragedii. Podczas procesu licealistki Mai Norberg na jaw wychodzą sekrety dotyczące tragicznego dnia, a także jej relacji z Sebastianem Fagermanem oraz jego dysfunkcyjną rodziną.

Szwedzki serial 'Ruchome piaski' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Ruchome piaski" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

Seriale norweskie

"Lilyhammer" (3 sezony) - Netflix

Norwegowie uwielbiają łączyć różne gatunki. Najlepszym tego dowodem jest serial "Lilyhammer" będący wybornym połączeniem komedii, dramatu i kryminału. Serial opowiada historię nowojorskiego gangstera pochodzącego z Włoch, który zostaje objęty programem ochrony świadków i wraz z rodziną zamieszkuje w Norwegii. Produkcja aż kipi inteligentnym humorem i stereotypami na temat skandynawskiego społeczeństwa.

Szwedzki serial 'Lilyhammer' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Lilyhammer" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Przybysze" (1 sezon) - HBO GO

Satyryczny serial sci-fi twórców "Lilyhammer". Nad oceanem rozbłyska światło, z którego wyłaniają się ludzie z przeszłości - każdy z innego okresu historii. Nie pamiętają jak przenieśli się w czasie, jest ich coraz więcej i nie ma dla nich drogi powrotu. Kilka lat później Alfhildr z ery Wikingów zaczyna pracować z detektywem Haalandem. Natrafiają oni na trop spisku, który może wyjaśnić przyczynę dziwnych zdarzeń.

Norweski serial 'Przybysze' dostępny jest na HBO GO. (Fot. materiały prasowe) Norweski serial "Przybysze" dostępny jest na HBO GO. (Fot. materiały prasowe)

"Borderliner" (1 sezon) - Netflix

Tajemniczy serial "Borderline" opowiada historię pewnego śledczego policji z Oslo. Nicolai, bo tak brzmi jego imię, chcąc chronić swoją rodzinę, a konkretnie brata, postanawia zatuszować morderstwo. Gdy jego partnerka Anniken zaczyna drążyć sprawę i podejrzewać podstęp, sytuacja robi się naprawdę napięta. Mężczyzna zostaje schwytany i wkręcony niebezpieczną grę zacierającą granice pomiędzy dobrem i złem.

Norweski serial 'Borderliner' dostępny jest na Netflxie. (Fot. materiały prasowe) Norweski serial "Borderliner" dostępny jest na Netflxie. (Fot. materiały prasowe)

Seriale duńskie

"Rita" (5 sezonów) - Netflix

"Rita" to duński komediodramat o niezależnej i niezwykle elokwentnej nauczycielce, która choć uwielbiana jest przez swoich uczniów, z dorosłymi nie radzi sobie najlepiej.  Najwięcej problemów przysparzają jej relacje damsko-męskie oraz relacje na linii samotna matka-dzieci. Serial świetnie ilustruje duńskie społeczeństwo i różne oblicza rodzicielstwa. Jest pełny ironii, humoru i śmiesznych bohaterów.

Duński serial 'Rita' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Duński serial "Rita" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"The Rain" (3 sezony) - Netflix

Sześć lat po tym, jak w wyniku epidemii wywołanej morderczym wirusem przenoszonym przez deszcz umiera niemal cała populacja Skandynawii, duńskie rodzeństwo opuszcza bezpieczny bunkier i odkrywa prawdę o losach ludzkości. Wkrótce potem dołączają oni do grupy innych ocalałych, z którymi wyruszają w niebezpieczną podróż poszukując śladów życia.

Duński serial 'The Rain' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Duński serial "The Rain" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Ragnarok" (1 sezon) - Netflix

Dramat o dorastaniu "Ragnarok" oparty jest na nowym, zaskakującym spojrzeniu na mitologię nordycką. Akcja dzieje się w małym, fikcyjnym miasteczku Edda, położonym wśród pięknej norweskiej przyrody. Historia kręci się wokół jego mieszkańców, którzy... być może nie są tymi, za których się podają. Dzięki nim doświadczamy drastycznie zmieniającego się świata: topniejących biegunów, ciepłych zim i gwałtownych ulew.

Duński serial 'Ragnarok' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Duński serial "Ragnarok" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

  1. Moda i uroda

Regencycore - nowy trend po serialu Netflixa

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Bridgertonowie" (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Hit Netflixa – serial „Bridgertonowie” – przyczynił się do powstania nowego trendu, w którym moda regencji łączy się ze współczesnymi rozwiązaniami. Regencycore jest pełne romantyzmu, kolorów, piór i pereł. W nowym świetle pokazuje styl znany nam choćby z powieści Jane Austen. I sprawia, że tym bardziej tęsknimy za możliwością „wielkiego wyjścia”.

Hit Netflixa – serial „Bridgertonowie” – przyczynił się do powstania nowego trendu, w którym moda regencji łączy się ze współczesnymi rozwiązaniami. Regencycore jest pełne romantyzmu, kolorów, piór i pereł. W nowym świetle pokazuje styl znany nam choćby z powieści Jane Austen. I sprawia, że tym bardziej tęsknimy za możliwością „wielkiego wyjścia”.

Czasy regencji – uznawane za jedne z najbardziej eleganckich, stylowych i dekadenckich. Na ulicach wielkich miast spacerowali dandysi, dla których codzienne ubieranie było normą performance’u. Biżuteria i ozdoby błyszczały w blasku słońca, a na salony wkraczał walc. Nowy, kontrowersyjny taniec, początkowo, przez publiczne obejmowanie, uznany za niemoralny. Gdy odtańczono go w Wiedniu po raz pierwszy, urażone damy ostentacyjnie opuściły salę balową, sugerując, że tak bliskie przytulanie może wywołać różnego rodzaju choroby. Ale młodzi go pokochali i wkrótce stał się nieodłączną częścią europejskich przyjęć. W tym samym takcie wirują bohaterowie jednej z najgłośniejszych produkcji Netflixa, serialu „Bridgertonowie”, który zaraz po premierze na całym świecie zebrał widownię liczącą ponad 60 milionów. Mariaż ulubionych kostiumowych filmów z intrygą przypominającą tą ze słynnej „Plotkary” okazał się przepisem na sukces, a styl w nim prezentowany przyczynił się do powstania nowego trendu 2021 roku, który otrzymał nazwę regencycore.

Tajemnice arystokracji

Oparty na popularnej serii książek Julii Quinn serial to pełna dramatów historia szlacheckich rodzin rozgrywająca się w 1813 roku. Londyńskie czasy regencji pokazane są jako pełne skandali i tajemnic (rozgrywających się wśród arystokratów, monarchii, debiutantek i ich zalotników), które regularnie w swoich felietonach ujawnia anonimowa Lady Whistledown. Ale co tam fabuła – spójrzcie na ich stroje! Kolorowe i pełne fantazji, ukazujące modę czasów georgiańskich w nowym świetle. To właśnie za ich sprawą na popularności zyskują dziś empirowe, odcięte przy biuście kreacje, bufiaste rękawy, pełne barw i wzorów, czy mieniące się muśliny. Potwierdza to raport analityków Lyst, zgodnie z którym od czasu premiery serialu liczba wyszukiwań frazy „gorsety” wzrosła o 123 proc. O 93 proc. wzrosło zainteresowanie sukniami empirowymi, o 49 proc. – opaskami z pereł i piór. Długie rękawiczki w stylu Daphne Bridgerton wyszukujemy o 23 proc. częściej. Podobnie dzieje się z kolorami. Zgodnie z badaniami Lyst pod względem barw dominują popularne w czasach regencji róż i żółć.

Veronique Heilbrunner na paryskim tygodniu mody (2020) (Fot. Imaxtree) Veronique Heilbrunner na paryskim tygodniu mody (2020) (Fot. Imaxtree)

Blichtr i piękno

Moda czasów regencji odcinała się od nienaturalnych sylwetek stylu rokoko. Choć wciąż obowiązywały w niej gorsety, brak sztywnej krynoliny sprawiał, że była o wiele bardziej nowoczesna. Idealna na zmiany, jakie niosła za sobą nowa era. A było ich sporo, bowiem od 1811 roku nastąpił moment wielkich przemian obyczajowo-kulturalnych, często porównywanych do rewolucji lat 60. XX wieku. Dokładnie w tym roku w Wielkiej Brytanii król Jerzy III, przez chorobę, został uznany za niezdolnego do rządzenia, a tron jako regent przejął jego syn, książę Walii. Jerzy (później koronowany jako Jerzy IV) dał się poznać jako niegrzeczny, lubiący zabawę książę, który choć nigdy nie postawił stopy na polu bitwy, pokonał najsłynniejszego człowieka ówczesnej Europy, Napoleona Bonapartego. Paradoksem jest, że określany mianem grubego głupca regent rozpoczął erę wznoszącą Wielką Brytanię na szczyty wyrafinowania. Jak tylko uwolnił się spod kontroli rodzicielskiej, zaczął prawdziwie szaleńcze życie – niezliczone kochanki (mówi się, że szantażował kobiety samobójstwem), nielegalny ślub i gigantyczne sumy przeznaczane na stroje. To wszystko sprawiło, że ówcześni twórcy karykatur zyskali nową muzę i doskonałą ofiarę swoich prześmiewczych szkiców. Na jednym z nich umieszczono scenę z głośnego przyjęcia, które książę regent wyprawił w 1811 roku z okazji otrzymania nowej funkcji. W sali próbowało się zmieścić 30 tysięcy osób, przez co część została poturbowana i wyszła ze złamaniami, inni – z poszarpanymi ubraniami. A te były przecież nie tylko piękne, lecz także szalenie drogie.

Powrót do natury

By znaleźć początki romantycznego stylu regencji, musimy cofnąć się o parę lat i przenieść na drugą stronę kanału La Manche, gdzie królowa Francji Maria Antonina z fascynacją słucha o naturalistach pokroju Jeana-Jacques’a Rousseau. Postanawia więc wydać majątek na sztucznie wykreowaną niedaleko Wersalu wioskę, przypominającą normandzką wieś. Tuż przed rewolucją francuską spędzała tam całe dnie, zrzucając przy tym mało wygodne warstwy tafty i zastępując je delikatnymi, bawełnianymi białymi sukienkami przypominającymi halki. Na cześć królowej nazwano je chemise à la reine. Ku zaskoczeniu dworu w takiej kreacji pozowała także do portretu pędzla Élisabeth Vigée-Lebrun, który wywołał we Francji niemałe oburzenie. Nie zmienia to faktu, że fason chemise à la reine stał się niezwykle popularny, po latach także w Wielkiej Brytanii czasów regencji.

Moda regencji a Bridgertonowie

Choć kostiumy z serialu „Bridgertonowie” niewątpliwie czerpią z mody czasów regencji, to przez wprowadzone unowocześ­nienia różnią się od tych z filmów „Duma i uprzedzenie” czy nawet z najnowszej ekranizacji słynnej powieści „Emma”. Może właśnie dlatego pokochał je Internet XXI wieku?

Anya Taylor-Joy w filmie „Emma” (2020). (Fot. BEW) Anya Taylor-Joy w filmie „Emma” (2020). (Fot. BEW)

Regencycore, zgodnie z XIX-wieczną modą, skupia się na sylwetce z wysoko odciętą talią i głębokim, kwadratowym dekoltem. Choć wciąż korzystano z gorsetów, nie musiały być one tak ciasno wiązane, bowiem nowe kroje nie podkreślały talii. Suknie wciąż sięgały ziemi, czasem doszywano do nich sunący po ziemi tren. Arystokracja kochała biżuterię, dodatki w rodzaju eleganckich rękawiczek czy charakterystycznych zdobionych czapek oraz kolory, które świadczyły o ich bogactwie. Intensywne pigmenty były przecież bardzo drogie. Ale też barwy przez nie uzyskane nie były tak intensywne jak w serialu Netflixa. Dla przykładu ostrą magentę udało się uzyskać dopiero dekady później, w 1859 roku. Podobnie sprawa wygląda z dekoracyjnością kreacji Bridgertonów i Featheringtonów – choć hafty i zdobienia były w czasach regencji niezwykle popularne, w rzeczywistości nie były aż tak strojne. Wszystkie tkaniny zdobiono wówczas ręcznie, więc by ceny materiałów nie sięgały kosmosu, trzeba było się ograniczyć. W regencycore nie ma tego problemu. Kreacje są zdobne, mieniące i pełne nasyconych kolorów, co było celem Ellen Mirojnick, kostiumografki serialu, która nadzorowała ręczne szycie 7500 strojów. Nowoczesności dodają im mocno uwspółcześnione makijaże, fryzury, brokat, a także akcesoria – sztuczna biżuteria, perły, pióra, spinki, kolie. Nowa wizja mody regencyjnej jest więc mieszanką obecnych trendów z tymi z epoki georgiańskiej, przez co łatwiej nam je przetłumaczyć na język współczesnej ulicy. Współcześni projektanci już od kilku sezonów czerpią z mody czasów georgiańskich i wiktoriańskich, chętnie bawiąc się historycznymi rozwiązaniami, typu: romantyczne falbany, bufki, kryzy, stójki, a nawet podkreślając talię gorsetami. Takie rozwiązania dodają nowoczesnym kreacjom romantyzmu i kobiecości. Często korzystają z nich: Simone Rocha, Sarah Burton z Alexander McQueen, Giambattista Valli, Alessandro Michele z Gucci, Julien Dossena z Paco Rabanne czy Kate i Laura Mulleavy z Rodarte. Regencycore doskonale się w te tendencje wpisuje, bo choć sama regencja księcia Walii trwała dziewięć lat, to o modzie regencyjnej często mówi się jako o tej panującej do czasów wiktoriańskich.

Inna rzeczywistość

Jest jeszcze jeden aspekt obecnej mody na historię. Według ekspertek psychologii mediów, dr Pameli B. Rutledge i dr Shiry Gabriel, oglądanie filmów kostiumowych przynosi pozytywne korzyści, w tym poprawę zdrowia psychicznego. Nic więc dziwnego, że w tak trudnym roku, jakim był 2020, jeszcze chętniej wracamy do ulubionych historycznych dramatów, a nowe produkcje, jak „Małe kobietki”, „Emma” czy właśnie „Bridgertonowie”, biją rekordy popularności. „Oglądając kolejny odcinek serialu kostiumowego, na błogie 40 minut przenosimy się do świata niezwykle oddalonego i różnego od tego, w którym obecnie żyjemy. Łatwiej jest zapomnieć o swoich problemach, gdy zastanawiasz się, jak do licha żyli ludzie, którzy musieli borykać się z koniecznością korzystania z nocnika, nie wspominając już o niepraktycznych ubraniach”, czytamy w magazynie wydawanym przez British Council. Przenosząc się do czasów bez prądu, bieżącej wody i zwyczajnych dla nas wygód, zdajemy sobie sprawę z tego, w jak komfortowych czasach żyjemy. Obserwujemy świat bez telefonów, Inter­netu i aplikacji, w którym rozrywką byli inni ludzie, a życie toczyło się wolniej. Na listy czekało się tygodnie lub miesiące, podczas gdy dzisiaj na wysłane wiadomości spodziewamy się natychmiastowej odpowiedzi.

Keira Knightley w filmie „Duma i uprzedzenie” (2005). (Fot. BEW) Keira Knightley w filmie „Duma i uprzedzenie” (2005). (Fot. BEW)

W czasach rozszalałego konsumpcjonizmu i świata instant mamy wyrzuty sumienia, gdy się nie rozwijamy albo nie jesteśmy produktywni, co przy lockdownie może być szczególnie uciążliwe. Podróże po przeszłości pozwalają więc nie tylko oderwać się na chwilę od tego, co wokół, lecz także utwierdzają w przekonaniu, że wolniejszy i niezależny od Internetu tryb życia też może być fascynujący. Załóżmy więc suknię z wysokim stanem, perły i biżuterię w stylu regencycore i wirujmy w rytm walca. Nawet jeśli na razie tylko we własnym domu. 

  1. Kultura

Filmy podnoszące na duchu - 5 produkcji, które warto obejrzeć w Wielkanoc

"Jedz, módl się, kochaj" to znakomita ekranizacja bestsellerowej powieści o pogubionej życiowo kobiecie, która na nowo odkrywa w sobie apetyt na życie. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Perspektywa kolejnych świąt wielkanocnych w pandemii nie napawa optymizmem. Mamy jednak na to radę - ciepłe filmy idealne na czas kryzysu. Oto nasza świąteczna shortlista z 5 filmowymi historiami, które natychmiastowo podniosą was na duchu.

"Zacznijmy od nowa"

Muzyczny komediodramat, który oczarował widzów na całym świecie. Poznają się w Nowym Jorku. Ona - początkująca piosenkarka i kompozytorka, on - mieszkający od lat na Manhattanie producent muzyczny. Wizyta w małej knajpie na zawsze odmieni ich życie. W rolach głównych Keira Knightley, Mark Ruffalo, raper Mos Def oraz Adam Levine z zespołu Maroon 5. To film, który zachwyca prostotą i niebanalnym zaskoczeniem. Świetny na poprawę humoru.

Film dostępny na ipla.pl.

Kadr z filmu 'Zacznijmy od nowa'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Zacznijmy od nowa". (Fot. BEW Photo)

"Cudowny chłopak"

Urodzony z licznymi deformacjami twarzy 10-letni Auggie, do tej pory uczył się w domu. Zaczynając 5 klasę w normalnej szkole, ma nadzieję, że koledzy potraktują go jak zwyczajnego chłopca. Jego wygląd sprawia jednak, że staje się szkolną sensacją. Jedni się z niego śmieją, inni wytykają palcami, ale nikt tak naprawdę niczego o nim nie wie. Wszystko zacznie się zmieniać, gdy w szkole pojawia się nowa uczennica - urocza Summer, która dostrzeże w chłopcu coś więcej niż nietypowy wygląd...

Film dostępny na Netflixie.

Kadr z filmu 'Cudowny chłopak'. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum) Kadr z filmu "Cudowny chłopak". (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)

"Julia i Julia"

Przepyszna komedia o radości, obsesji i satysfakcji. Kulinarna sława daje nowy przepis na życie sfrustrowanej pracowniczce biurowej. "Julie i Julia" to prawdziwa historia opowiadająca o tym, jak Julia Child (Meryl Streep) zainspirowała swoim życiem i książką kucharską początkującą pisarkę Julie Powell (Amy Adams) do zrealizowania 524 przepisów w 365 dni i przedstawienia kuchni francuskiej nowemu pokoleniu na swoim blogu. Gwarantuję że po tym filmie nabierzecie apetytu na życie!

Film dostępny na Netflixie.

Kadr z filmu 'Julia i Julia'. (Fot. Topfoto/Forum) Kadr z filmu "Julia i Julia". (Fot. Topfoto/Forum)

"Jedz, módl się, kochaj"

Znakomita ekranizacja bestsellerowej powieści o pogubionej życiowo kobiecie, która na nowo odkrywa w sobie apetyt na życie. Po latach różnych perturbacji życiowych 35-letnia Liz (w tej roli fenomenalna Julia Roberts) opuszcza Nowy Jork i wyrusza w trwającą rok podróż, podczas której odwiedza Włochy, Indie i Bali, próbując poprzez nowe doznania smakowe i medytację, odkryć samą siebie oraz odnaleźć prawdziwą miłość. Film idealny na chwile słabości i zwątpienia.

Film dostępny na Netflixie.

Kadr z filmu 'Jedz, módl się, kochaj'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Jedz, módl się, kochaj". (Fot. BEW Photo)

"Hotel Marigold"

Brytyjska komedia kontynuująca najlepsze tradycje gatunku spod znaku "Dziennika Bridget Jones" i "Dziewczyn z kalendarza". Grupa emerytowanych Anglików wyrusza w podróż do Indii, zachęcona obietnicą wakacji w luksusowym hotelu. Gdy na miejscu okazuje się, że "luksusowy hotel" jest ruiną, emeryci postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. W końcu odkrywają, że życie i miłość można rozpocząć w każdym wieku - trzeba tylko cieszyć się chwilą i nie rozpamiętywać przeszłości.

Film obejrzeć można w poniedziałek 4 kwietnia o 18:20 w Polsat Film.

Kadr z filmu 'Hotel Marigold'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Hotel Marigold". (Fot. BEW Photo)

  1. Kultura

Meksykański serial "Kto zabił Sarę?" nowym liderem na Netflixie

Meksykański serial kryminalny
Meksykański serial kryminalny "Kto zabił Sarę?" został nowym liderem na platformie Netflix. (Fot. materiały prasowe Netflix)
Tydzień. Tyle wystarczyło nowemu serialowi Netflixa "Kto zabił Sarę?", aby stać się najchętniej oglądaną produkcją na platformie. Meksykański kryminał w pięknym stylu zdetronizował dotychczasowego lidera - medyczny "New Amsterdam", który przez ostatnie dwa tygodnie utrzymywał się na szczycie listy TOP 10. 

Meksykańskie seriale na Netflixie mają się naprawdę nieźle. Po sukcesie czarnej komedii "Dom kwiatów" i komediodramacie "Córka innej matki" przyszedł czas na mroczny thriller "Kto zabił Sarę?" oparty na scenariuszu José Ignacio Valenzueli. Ten dziesięcioodcinkowy serial kryminalno-sensacyjny z elementami telenoweli to wielowątkowa historia, której bohaterowie szukają odpowiedzi na zawarte w tytule serialu pytanie.

Tytułowa Sara (Ximena Lamadrid) ginie w tragicznych okolicznościach podczas wakacji ze znajomymi. Za porwanie oraz morderstwo dziewczyny zostaje oskarżony jej brat, Alex Guzman (Manolo Cardona). Gdy niesłusznie skazany mężczyzna wychodzi po 18 latach z więzienia, planuje dokonać skrupulatnie zaplanowanej zemsty. Jedyne, czego pragnie, to odegrać się na Rodolfie Lazcano (Alejandro Nones), który wrobił go w zabójstwo. Sytuacja komplikuje się jednak, gdy bohater nawiązuje sentymentalną relację z Elisą (Carolina Miranda), najmłodszą córką Lazcano, i gdy odkrywa, że Rodolfo jest niewinny, a jego reputację zniszczył ktoś zupełnie inny - ktoś, kto umiejętnie ukrywał się w cieniu. W ten sposób Alex poznaje najmroczniejsze tajemnice i zewnętrzne zawirowania wokół majętnej rodziny Lazcano, której dosłownie każdy członek ma coś na sumieniu. Zdrady, romanse, homofobia, hipokryzja, handel ludźmi i brutalne morderstwa to tylko niektóre z ich grzeszków.

https://www.youtube.com/watch?v=tyU4zz_ds-s

Oprócz wymienionych wcześniej aktorów, na ekranie podziwiać możemy także inne gwiazdy meksykańskiej telewizji, w tym Ginésa García Millána, Claudię Ramírez oraz Eugenia Sillera.

Największą zaletą produkcji jest bez wątpienia dobre prowadzenie wątku kryminalnego. Trzeba przyznać, że niespodziewane zwroty akcji oraz umiejętne odkrywanie kolejnych elementów układanki to coś, co wychodzi twórcom najlepiej. Do plusów można zaliczyć także naturalną grę aktorów oraz niewymuszone dialogi. Ciekawym zabiegiem jest również fabuła rozmieszczona na dwóch planach czasowych, co sprawia, że seans jest jeszcze bardziej interesujący. Niestety produkcja ma również sporo niedociągnięć. Przede wszystkim twórcy wzięli na warsztat zbyt dużo wątków, z których większość urywa się w połowie. W oczy rzuca się także powierzchowne potraktowanie istotnych dla meksykańskiego społeczeństwa problemów, w tym m.in. homofobii, zabójstw oraz znęcania się nad kobietami. Dobrze, że takie tematy zostały poruszone przez twórców, jednak można było poświęcić im nieco więcej uwagi.

"Kto zabił Sarę?" powróci z drugim sezonem

Choć serial zadebiutował na platformie zaledwie kilka dni temu, zapowiedziano już premierę drugiego sezonu, który wystartuje na Netflixie już 19 maja. Ogłoszono również, że na ekranie pojawią się też zupełnie nowe twarze, m.in. Matias Novoa, Daniel Gimenez Cacho i Antonio de la Vega. Na razie niewiele wiadomo na temat fabuły, jednak wiele wskazuje na to, że kryminalna intryga nabierze jeszcze większych rumieńców, a my w końcu poznamy odpowiedzi na mnożące się w trakcie pierwszego sezonu pytania.