1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Robienie kostiumów to nie tylko moda - rozmowa z Emilią Czartoryską, kosiumolożką serialu "Król"

Robienie kostiumów to nie tylko moda - rozmowa z Emilią Czartoryską, kosiumolożką serialu "Król"

Magdalena Boczarska w roli Ryfki Kij oraz Arkadiusz Jakubik jako Jan „Kum” Kaplica. (Zdjęcie: Łukasz Bąk/ materiały prasowe Canal+)
Magdalena Boczarska w roli Ryfki Kij oraz Arkadiusz Jakubik jako Jan „Kum” Kaplica. (Zdjęcie: Łukasz Bąk/ materiały prasowe Canal+)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
W tworzeniu kostiumów ważne są szczegóły. Takie jak stary zegarek na szyi Ryfki, albo prześliczna mała, pudełkowa torebeczka, w której trzymała swoją fifkę, lusterko, zapalniczkę i papierosy Anna, kochanka Szapiry.

Emilia Czartoryska (Fot. archiwum prywatne) Emilia Czartoryska (Fot. archiwum prywatne)

Podobno etap poszukiwania inspiracji jest pani ulubioną częścią pracy, jak on wygląda?  Obejrzałam dziesiątki polskich filmów z międzywojnia na stopklatkach, robiąc  screeny, i wiele albumów z fotografiami, np. piękny album o społeczności żydowskiej w Polsce „Świat utracony”. Czytałam książki o modzie z tamtego czasu, oglądałam albumy kolekcji muzealnych, np. wydawnictwa prezentujące wspaniałą kolekcję Instytutu Ubioru z Kioto. Plus literatura piękna, biografie i wspomnienia postaci żyjących w międzywojniu, także moich przodków. Mogłam z nich czerpać wiedzę na temat życia codziennego, różnic społecznych. Bo robienie kostiumów to nie tylko moda, choć ludziom często się wydaje, że aby je zaprojektować, wystarczy przejrzeć modowe żurnale. Tymczasem stroje z żurnali bardzo różnią się od tych noszonych na ulicy. Tak było zawsze i jest dziś.

Długo trwały te przygotowania do zdjęć? W sumie przygotowania, poznawanie epoki i poszukiwania inspiracji trwały około pół roku. A przydałoby się więcej, musieliśmy pracować bardzo intensywnie. Kolejny etap po dokumentacji to są spotkania i rozmowy z reżyserem i operatorem, na których omawiamy postaci, potem siedzenie nad książkami, pierwsze szkice projektów, dzielenie świata przedstawionego pod względem różnych grup społecznych, wydarzeń, okoliczności. Główny podział to była Warszawa wyższych warstw społecznych, stołeczna ulica i żydowska mniejszość. Wewnątrz tych grup robiliśmy podziały kolorystyczne, ustalaliśmy, jakich kolorów używamy, a jakich nie chcemy. Padło np. hasło, że Ziembińskich ubieramy na chłodno. I rzeczywiście, cała trójka jest szaro-niebiesko-granatowo- popielata.

Mitologizujemy 20-lecie, a to nie tylko kawiarnie literackie, ale też bieda i analfabetyzm. Zależało mi na tym, żeby różnice społeczne pokazać jak najwyraziściej. Chciałam, żeby w lokalach, gdzie bawią się zamożni Polacy, było jak najwięcej pięknej błyszczącej biżuterii, lisów i piór. By podkreślić kontrast z biednymi i prostymi Nalewkami. Szczerze mówiąc, nieraz więcej wkładu pracy wymagają te biedne kostiumy. Z sukniami i garniturami na ogół jest łatwiej. Jak już je wymyślę, robię projekt, szukam tkaniny, jadę do krawcowej, robimy miarę i krawcowa szyje. Przy tych pierwszych to ja i moi asystenci musimy więcej kombinować, ich tworzenie polega w dużym stopniu na solidnym patynowaniu. Wykorzystywałam ubrania z późniejszych lat, flanelowe koszule, drelichowe czy lniane spodnie. Farbowałam je, przecierałam, dziurawiłam, plamiłam. Takie postarzanie ubrań to bardzo pracochłonne zajęcie, ale i dobra zabawa. Z moją asystentką Aleksandrą Mrozińską i resztą mojego wspaniałego pionu spędziliśmy długie godziny na patynowaniu m.in. kompletów więziennych do scen w Berezie Kartuskiej.

Czy odtwarzanie Warszawy z 1937 roku było trudnym wyzwaniem? Odtwarzaliśmy świat i kulturę, których już nie ma. Widać to było w problemach statystów czy obsady, kiedy potrzebna była np. znajomość ówczesnej etykiety, wiedza na temat tego, jak się poruszać w danym kostiumie. W jaki sposób np. ma usiąść kobieta w długiej sukni wieczorowej i czy powinna zdjąć długie rękawiczki, a jeśli tak, to w którym momencie i co z nimi robić. Przeszkolić trzeba było nawet statystów, bo w sukni nie można chodzić jak w dżinsach. Podobnie było z panami, którzy dziś już nie umieją nosić kapeluszy, nie mówiąc już o wiązaniu muszek i wkładaniu poszetek.

Dawna miłość, a dziś burdelmama Ryfka Kij (Magdalena Boczarska). Wszystkie aktorki mogły zagrać w oryginalnych kreacjach z lat 30. (Zdjęcie: Łukasz Bąk/ materiały prasowe Canal+) Dawna miłość, a dziś burdelmama Ryfka Kij (Magdalena Boczarska). Wszystkie aktorki mogły zagrać w oryginalnych kreacjach z lat 30. (Zdjęcie: Łukasz Bąk/ materiały prasowe Canal+)

Część kostiumów przyjechała z Berlina? Tak, korzystaliśmy z wielkiej wypożyczalni Theaterkunst, która się tam znajduje. Miałam też rzeczy z Pragi z Barrandov Studio. Z Berlina pochodziły te piękne i bogate stroje, np. suknie wieczorowe, no i dodatki, bo oni mają piękne rzeczy. Magazyn Theaterkunst to dla mnie magiczne miejsce, bo jest tam mnóstwo oryginalnych starych rzeczy, które nadal są wypożyczane. Dzięki temu wszystkie aktorki grające kobiety głównego bohatera, boksera i gangstera Jakuba Szapiry, mogły wystąpić w prawdziwych ubraniach z lat 30. A to ma znaczenie, bo można odtworzyć kroje, ale takich samych tkanin już nie ma. A tkanina decyduje o wyglądzie stroju, tym, jak on się układa. Dobry przykład to garnitury, teraz szyje się je z cienkich, miękkich wełen, kiedyś – z grubszych, sztywniejszych, więc były jak zbroja, która modelowała sylwetkę i ukrywała jej defekty. Szapiro ma wszystkie garnitury szyte na miarę, choć jego sylwetka nie wymagała specjalnego modelowania.

Wypożyczalnie to jedno, ale na pewno odbyły się i poszukiwania strojów z epoki na własną rękę. Mam bardzo dużo szczęścia do znajdowania ludzi, którzy mi pomagają odnaleźć dobre źródła. Przy „Królu” pierwszą taką osobą była pani Joanna, znajoma mojej mamy, która zbiera dawne stroje i jeździ na specjalne targi do Kanady. Część ze swoich imponujących zbiorów zgodziła się udostępnić. Z garniturami miałam też dużo szczęścia, bo po pierwsze, udało mi się np. w hurtowni tkanin w Halinowie wygrzebać jakieś stare kupony wełen. Mój krawiec, świetny fachowiec pan Witek, trochę załamywał ręce, bo materiału było mało i musiał wykorzystywać go co do centymetra, żeby dobrze skroić i uszyć garnitur. A po drugie, dostałam od pani Joanny dwa garnitury z 1937 i 38 roku szyte w Londynie dla jej stryja. Miałam dzięki temu wzór dla krawca. A angielska moda męska to był wzór elegancji w dwudziestoleciu.

Odbyło się również przeszukiwanie szaf i komód wśród przyjaciół i rodziny. Mama wyciągnęła z głębin starej szafy kilka koronek, o których istnieniu nawet nie wiedziałam. Wzruszyło mnie, że chce mi pożyczyć takie cenne pamiątki do filmu. Dość długo szukałam laski dla Andrzeja Seweryna, który gra dobrze sytuowanego prokuratora Ziembińskiego. Janek Matuszyński koniecznie chciał, żeby miała uchwyt w kształcie ptasiej głowy. Znalazłam ją w stojaku na laski u mojej ciotki Izabeli Chełkowskiej, wspaniałej artystki, scenografki i kostiumografki.

Kochanka Anna Ziembińska, która wróciła do stolicy ze Szwajcarii (Lena Góra). (Zdjęcie: Łukasz Bąk/ materiały prasowe Canal+) Kochanka Anna Ziembińska, która wróciła do stolicy ze Szwajcarii (Lena Góra). (Zdjęcie: Łukasz Bąk/ materiały prasowe Canal+)

Jak się buduje styl serialowych postaci? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. W wypadku kobiet związanych z głównym bohaterem serialu, czyli jego partnerki Emilii (Aleksandra Pisula), kochanki Anny Ziembińskiej (Lena Góra) i dawnej miłości Ryfki Kij (Magdalena Boczarska) od początku zależało nam na tym, żeby każda z nich była inna. Chcieliśmy, żeby te trzy kobiety to były trzy różne światy. Nie mogły się przecież widzowi zlewać, a gdyby się uprzeć, to ich style mogłyby być podobne. Potem wpisywaliśmy je w ich środowiska i życiowe role. Mamy Emilię, która jest żoną, matką, jest Żydówką, co nie jest bez znaczenia, jeśli chodzi o modę. Anna jest bogata z domu, przyjechała do Warszawy ze Szwajcarii. A Ryfka wyszła z biedy, a teraz jest burdelmamą w warszawskim domu publicznym, do którego chadza śmietanka przestępczego światka.

W budowaniu postaci ważne są również dodatki, takie jak stary zegarek na szyi Ryfki, który wypatrzyłam i kupiłam na Allegro. Albo biżuteria Anny, wypożyczona z Berlina, kolia, kolczyki i bransolety ze sztrasów. Miała też prześliczną pudełkową torebeczkę, w której trzymała swoją fifkę, lusterko, zapalniczkę i papierosy. Często zdarza mi się budować postać od detalu, np. Ryfkę od wspomnianego zegarka, a Jana „Kuma” Kaplicę od popielatego melonika z berlińskiego Theaterkunst.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

"Co jest wstydliwego w naszej seksualności?" O nowym polskim serialu dla Netflixa rozmawiamy z Małgorzatą Foremniak

Małgorzata Foremniak, fot. materiały prasowe Netflix
Małgorzata Foremniak, fot. materiały prasowe Netflix
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
"Sexify" to najnowsze dzieło polskich twórców - Kaliny Alabrudzińskiej i Piotra Domalewskiego. Opowiada historię trzech przyjaciółek, które wspólnymi siłami starają się stworzyć wyjątkową aplikację mającą pomóc zaspokoić i zrozumieć potrzeby seksualne rówieśników - przede wszystkim dziewcząt i kobiet. Każda z nich to inna historia, inne problemy i poszukiwanie odpowiedzi na to, co wiąże się z własną seksualnością. 

W tej drodze, którą dziewczyny podjęły pomaga im m.in. matka jednej z nich - Joanna, która stara się przekonać dziewczyny do tego, że odnajdowanie w sobie kobiecości, świadomości własnych potrzeb i upodobań to nie tylko klucz do udanego życia seksualnego, ale przede wszystkim zrozumienie siebie samej i akceptacja własnych pragnień i wyborów życiowych. W rolę Joanny wcieliła się znana polska aktorka - Małgorzata Foremniak, którą zapytaliśmy o to, o czym tak naprawdę opowiada "Sexify".

fot. materiały prasowe Netflix fot. materiały prasowe Netflix

„Sexify” to opowieść o trzech dziewczynach, które decydują się stworzyć innowacyjną aplikację pozwalającą odkrywać i zaspokajać seksualne potrzeby – zwłaszcza kobiet. Czy serial, który tak wiele mówi o odkrywaniu kobiecej siły oraz własnej seksualności jest potrzebny, zwłaszcza że tak wiele mówi się, że jest to nadal temat pomijany, na punkcie którym kobiety są dyskryminowane? MF:  Pomysł głównych bohaterek na aplikację  może stać się bardzo  pomocny w poszukiwaniu własnej seksualności. Joanna – postać, którą gram, uczy w swojej Akademii Uważności, aby kobiety odkrywały same siebie jak mapę. Nie tylko mapę ciała, ale także mapę emocji, potrzeb, wrażliwości, bo są to obszary dla wielu kobiet wciąż nieznane.

Kiedyś o sprawach tak intymnych, zwłaszcza w kontekście osiągania przyjemności seksualnej przez kobiety nie mówiło się wcale bądź w znikomym stopniu. Kobiety nie miały zbyt wielu możliwości poznania, zrozumienia tego, co dzieje się z ich ciałem, co daje im satysfakcję seksualną. Czy dalej jest to temat kontrowersyjny, czy miała Pani poczucie, że bierze udział w kontrowersyjnym serialu? MF: Nie miałam takiego poczucia. To dobrze, że taki serial powstał. Z jednej strony żyjemy w świecie przepełnionym technologią, przesiąkamy nią. Z drugiej, często ta technologia odcina nas od prawdziwych siebie. Zapominamy w tym pędzie o naszych potrzebach, o potrzebach naszego ciała, o naszych uczuciach. Przewrotne jest to, że aplikacja którą tworzą bohaterki może pomoc kobietom przybliżyć się do ich wewnętrznego świata poprzez odkrywanie swojej  prawdziwej natury.

Czy "Sexify" może wpłynąć np. na zmianę patrzenia na potrzebę edukacji seksualnej w Polsce? MF: Może nie tyle edukacji, co myślenia o seksualności. Wbrew pozorom serialowa rozrywka może być dobrym źródłem spojrzenia na ten temat z rożnej perspektywy. Mówienie o seksualności jest bardzo ważne dla każdego młodego człowieka, który wkracza w dorosłość. "Sexify" swoją formą w naturalny i życiowy sposób może otworzyć pole do rozmowy czy refleksji.

W serialu gra Pani Joannę, matkę Moniki, która przeżywa dość ciężki okres w życiu, pomimo młodego wieku. Co okazało się największym wyzwaniem podczas tworzenia postaci Joanny? MF: Wyzwaniem to za dużo powiedziane, ale pewną trudność stanowił dla mnie wątek kursu Akademii Uważności, którą prowadzi moja postać. Nie chciałam przekraczać pewnych granic. Zastanawialiśmy się wspólnie, jak to zrobić, żeby to było ciepłe, organiczne, przyjazne. Chciałam, żeby te sceny były lekkie, bo w lekkości więcej widzimy, więcej możemy. Mam nadzieje, że tak się stało.

fot. materiały prasowe Netflix fot. materiały prasowe Netflix

Serial "Sexify" będzie dostępny na platformie Netflix od 28 kwietnia 2021 r.

  1. Styl Życia

Szachy przechodzą swój renesans. Czy to efekt "Gambitu królowej"?

"Gambit królowej" był numerem 1 Netflixa aż w 63 krajach i otrzymał szereg nagród, m.in. dwa Złote Globy. (Fot. materiały prasowe Netflix)
62 miliony widzów w miesiąc od premiery - ten wynik uczynił z historii o genialnej szachistce fenomen minionego roku. Szybko wyszedł też poza srebrny ekran - szachownice zniknęły ze sklepów, a liczba grających online poszybowała w górę. 

Miniserial sam miał dobry timing i doskonale wpasował się w trendy. Nakręcony tuż przed pandemią wyszedł w szczycie drugiej fali oferując widzom azyl w nostalgii lat 60. Świetnie zrealizowana opowieść była numerem 1 Netflixa aż w 63 krajach, otrzymała szereg nagród, m.in. dwa Złote Globy. Na efekt "Gambitu królowej" złożyła się jednak nie tylko fabuła i gra aktorska, ale też pokazanie pojedynków szachowych, tak by intrygowały nie tylko zawodowych graczy.

Widzowie też chcą grać w szachy

Już w listopadzie, czyli miesiąc po premierze "Gambitu królowej", ogromny skok zainteresowania odnotowały internetowe kursy szachowe czy portale do gry online. Najpopularniejszy z nich Chess.com wprowadził pod koniec listopada opcję z gry z Beth Harmon (czyli tak naprawdę z botem grającym na podobnym poziomie co serialowa mistrzyni na różnych etapach kariery), ale nawet bez tego zarejestrowało się w nim prawie trzykrotnie więcej nowych graczy niż jeszcze miesiąc wcześniej.

Polską aplikację Szachy na urządzenia mobilne od studia Chess & Checkers Games w październiku ubiegłego roku pobrało ok. 450 tys. użytkowników. W listopadzie ta liczba wyniosła 680 tys., a w grudniu było już ponad 1,5 mln pobrań.

- W naszym przypadku istotną rolę odegrała nie tylko popularność serialu, ale również fakt, że na początku listopada wprowadziliśmy możliwość gry online z drugą osobą - wybraną losowo spośród osób korzystających w tym samym czasie z aplikacji - mówi Łukasz Oktaba, założyciel i prezes studia gamingowego Chess & Checkers Games, które w połowie 2018 r. wydało aplikację Szachy.

Szachy fascynowały już kilka lat temu

Zanim jednak miliony poznały fikcyjną historię Beth Harmon, podobną rolę ambasadora szachów pełnił już prawdziwy arcymistrz Magnus Carlsen. Przystojny i wygadany młody Norweg nie pasował do stereotypowego wizerunku szachisty i szybko zyskał status celebryty - jego mecze o mistrzostwo świata transmitowane przez publiczną telewizję śledzą setki tysięcy Norwegów - co przysporzyło też fanów samym szachom. W Polsce także mamy świetnego zawodnika - Jana-Krzysztofa Dudę, który pokonywał już samego Carlsena i ma całkiem spore grono kibiców nad Wisłą.

Wzrost zainteresowania szachami zbiegł się z boomem gamingowym. Gry komputerowe przestają uchodzić tylko za zabawę dla nastolatków, szczególnie od kiedy firmy za nimi stojące zarabiają naprawdę duże pieniądze. Wraz z dojrzewaniem branży okazało się też, że emocje budzą nie tylko efektowne produkcje wymagające szybkiego refleksu, a do cyfrowego świata pasuje też ponad tysiącletnia analogowa gra. Transmisje rozgrywek szachowych online cieszą się coraz większą popularnością na platformie streamingowej Twitch. Podczas ubiegłorocznego turnieju online pojedynki z udziałem amerykańskiego arcymistrza Hikaru Nakamury oglądało na żywo po kilkadziesiąt tysięcy osób.

Na to wszystko nałożyła się pandemia, która sprzyja aktywnościom niewymagającym kontaktu z innymi. W przedłużającej się izolacji szachy, w które można grać z domownikami lub online z dowolną osobą na świecie, przeżywają renesans. Jeszcze przed premierą “Gambitu królowej” liczba pobrań aplikacji Szachy skoczyła z 200 tys. w maju do 450 tys. w październiku. Przez cały ubiegły rok produkcję firmy Chess & Checkers Games pobrało łącznie 9 mln osób, czyli o 69 proc. więcej niż w całym 2019 r. W 2021 r. popularność klasycznej gry nie wygasa - tylko w lutym aplikację pobrało 1,1 mln osób.

- Przesadą byłoby uznać, że Netflix przyszedł na gotowe, ale na pewno jego produkcja trafiła na podatny grunt, który przygotowaliśmy wraz z innymi entuzjastami odkrywania na nowo klasycznych gier. Po tym, jak pandemia przemodelowała nasze nawyki w kierunku gier rozumianych nie tylko jako zabawa, ale też trening intelektualny i sposób interakcji ze znajomymi, spodziewałbym się, że szachy będą wciąż na fali i nie będzie takie ważne, czy gra się analogowo, na laptopie czy na smartfonie - ocenia Łukasz Oktaba z Chess & Checkers Games.

Na podstawie materiałów prasowych Profeina. Pobudza media. 

  1. Kultura

„Mare z Easttown” - premiera nowego serialu kryminalnego HBO

Kadr z serialu „Mare z Easttown”. (Fot. HBO)
Kadr z serialu „Mare z Easttown”. (Fot. HBO)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Piękna Kate Winslet w roli babci?! A jednak. Można się będzie o tym przekonać, oglądając „Mare z Easttown”. 

To musiało się tak skończyć. Amy Adams ma swój serial „Ostre przedmioty”, Nicole Kidman i Reese Witherspoon – „Wielkie kłamstewka”, więc Kate Winslet nie mogła być gorsza. Może dlatego pierwszy raz w swojej karierze została jednym z producentów wykonawczych serialu. To jej wielki powrót do HBO po dekadzie przerwy, czyli po miniserialu „Mildred Pierce”, który został obsypany nagrodami. Co ciekawe, w „Mare z Easttown” znowu partneruje jej Guy Pearce, tym razem w roli przyjezdnego nauczyciela kreatywnego pisania, z którym romansuje tytułowa bohaterka.

Kadr z serialu „Mare z Easttown”. (Fot. HBO) Kadr z serialu „Mare z Easttown”. (Fot. HBO)

Postać Mare Sheehan, w którą wciela się Winslet, ma skomplikowane życie rodzinne. Mieszka pod jednym dachem z matką i nastoletnią córką, razem z nimi wychowuje dziecko swojego starszego syna. Jej sąsiadem przez płot jest były mąż z obecną narzeczoną. Relacje wszystkich wymienionych nie należą oczywiście do najbardziej harmonijnych. Ale nie to jest tutaj najważniejsze. Mare jest miejscową policjantką, która prowadzi śledztwo w sprawie okrutnego morderstwa na młodziutkiej dziewczynie, a Easttown to miasteczko na tyle małe, że wszyscy znają tu wszystkich. Mare będzie musiała poznać ciemną stronę swojej społeczności i przekonać się, jak rodzinne więzi i dawne tragedie mogą wpływać na teraźniejszość.

Kadr z serialu „Mare z Easttown”. (Fot. HBO) Kadr z serialu „Mare z Easttown”. (Fot. HBO)

Czy znowu należy spodziewać się deszczu nagród? Bardzo możliwe. Rola Winslet jest po prostu wspaniała. Warto było się poświęcić i spędzić kilka miesięcy z lokalną policją w Pensylwanii i opanować nieoczywisty akcent hrabstwa Delaware (aktorka zaliczyła go do jednego z najtrudniejszych w swojej karierze). Winslet przy okazji przygotowań do roli przekonała się także, że praca w policji nie jest jej powołaniem: „Byłabym naprawdę nędznym detektywem. Sprawdziłabym się przy kawie i przy piwie po pracy. Nie wydaje mi się jednak, żebym miała potrzebną przy tym zajęciu odporność psychiczną” – przyznała podczas konferencji prasowej promującej serial.

„Mare z Easttown”, 7 odcinków, HBO GO, premiera 19 kwietnia.

  1. Kultura

Seriale skandynawskie - przegląd produkcji szwedzkich, norweskich i duńskich

"Most nad Sundem" to jeden z najpopularniejszych i zarazem najlepiej ocenianych skandynawskich seriali. Główni bohaterowie, inspektor Martin Rohde oraz policjantka Saga Noren, badają okoliczności tajemniczego morderstwa, do którego doszło na moście między Danią a Szwecją. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 11 Zdjęć
Kino ze Skandynawii od lat cieszy się uznaniem na całym świecie. Okazuje się jednak, że nie tylko filmy z tego regionu Europy są warte uwagi. Dziś polecamy wam najlepsze skandynawskie seriale. W naszym zestawieniu znajdziecie produkcje kryminalne, obyczajowe i komediowe dostępne w polskich serwisach streamingowych. 

Kino ze Skandynawii od lat cieszy się uznaniem na całym świecie. Okazuje się jednak, że nie tylko filmy z tego regionu Europy są warte uwagi. Dziś polecamy wam najlepsze skandynawskie seriale. W naszym zestawieniu znajdziecie produkcje kryminalne, obyczajowe i komediowe dostępne w polskich serwisach streamingowych. 

Seriale szwedzkie

"Most nad Sundem" (4 sezony) - vod.pl

Na moście między Danią, a Szwecja znaleziono ciało. Sprawa zostaje przydzielona dwójce śledczych z graniczących ze sobą krajów. Duński inspektor Martin Rohde oraz szwedzka policjantka Saga Noren szybko odkrywają, że doszło do nie jednego, a dwóch zabójstw. Okazuje się, że górna część ciała należy do znanego polityka, natomiast dolna do prostytutki, a celem zabójcy jest zwrócenie uwagi na bagatelizowane problemy społeczne.

Szwedzki serial 'Most nad Sundem' dostępny jest na vod.pl. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Most nad Sundem" dostępny jest na vod.pl. (Fot. materiały prasowe)

"Kalifat" (1 sezon) - Netflix

"Kalifat" to jedna z najmocniejszych i zarazem najbardziej wciągających produkcji na Netflixie. Planowany atak ISIS na Szwecję łączy losy trzech szwedzkich muzułmanek: matki na zakręcie Pervin, natchnionej studentki Sulle i ambitnej policjantki Fatimy. Ten świetnie napisany dreszczowiec trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty i pozostaje z widzem jeszcze długo po seansie.

Szwedzki serial 'Kalifat' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Kalifat" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Gösta" (1 sezon) - HBO GO

"Gösta" to słodko-gorzka opowieść o młodym psychologu dziecięcym, który rozpoczyna swoją praktykę zawodową w małej miejscowości na prowincji. Przeprowadza się tam ze Sztokholmu i wynajmuje mały domek pośrodku lasu. Bohater chce być najlepszym człowiekiem na świecie i pomagać wszystkim napotkanym na swojej drodze ludziom. Czasami mu to wychodzi, ale zdarza się też, że nic nie idzie po jego myśli…

Szwedzki serial 'Gösta' dostępny jest na platformie HBO GO. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Gösta" dostępny jest na platformie HBO GO. (Fot. materiały prasowe)

"Ruchome piaski" (1 sezon) - Netflix

„Ruchome piaski” to serial na podstawie bestsellerowej powieści Malin Persson Giolito, która została okrzyknięta najlepszą nordycką powieścią kryminalną 2016 roku. W prywatnej szkole średniej na przedmieściach Sztokholmu dochodzi do tragedii. Podczas procesu licealistki Mai Norberg na jaw wychodzą sekrety dotyczące tragicznego dnia, a także jej relacji z Sebastianem Fagermanem oraz jego dysfunkcyjną rodziną.

Szwedzki serial 'Ruchome piaski' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Ruchome piaski" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

Seriale norweskie

"Lilyhammer" (3 sezony) - Netflix

Norwegowie uwielbiają łączyć różne gatunki. Najlepszym tego dowodem jest serial "Lilyhammer" będący wybornym połączeniem komedii, dramatu i kryminału. Serial opowiada historię nowojorskiego gangstera pochodzącego z Włoch, który zostaje objęty programem ochrony świadków i wraz z rodziną zamieszkuje w Norwegii. Produkcja aż kipi inteligentnym humorem i stereotypami na temat skandynawskiego społeczeństwa.

Szwedzki serial 'Lilyhammer' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Lilyhammer" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Przybysze" (1 sezon) - HBO GO

Satyryczny serial sci-fi twórców "Lilyhammer". Nad oceanem rozbłyska światło, z którego wyłaniają się ludzie z przeszłości - każdy z innego okresu historii. Nie pamiętają jak przenieśli się w czasie, jest ich coraz więcej i nie ma dla nich drogi powrotu. Kilka lat później Alfhildr z ery Wikingów zaczyna pracować z detektywem Haalandem. Natrafiają oni na trop spisku, który może wyjaśnić przyczynę dziwnych zdarzeń.

Norweski serial 'Przybysze' dostępny jest na HBO GO. (Fot. materiały prasowe) Norweski serial "Przybysze" dostępny jest na HBO GO. (Fot. materiały prasowe)

"Borderliner" (1 sezon) - Netflix

Tajemniczy serial "Borderline" opowiada historię pewnego śledczego policji z Oslo. Nicolai, bo tak brzmi jego imię, chcąc chronić swoją rodzinę, a konkretnie brata, postanawia zatuszować morderstwo. Gdy jego partnerka Anniken zaczyna drążyć sprawę i podejrzewać podstęp, sytuacja robi się naprawdę napięta. Mężczyzna zostaje schwytany i wkręcony niebezpieczną grę zacierającą granice pomiędzy dobrem i złem.

Norweski serial 'Borderliner' dostępny jest na Netflxie. (Fot. materiały prasowe) Norweski serial "Borderliner" dostępny jest na Netflxie. (Fot. materiały prasowe)

Seriale duńskie

"Rita" (5 sezonów) - Netflix

"Rita" to duński komediodramat o niezależnej i niezwykle elokwentnej nauczycielce, która choć uwielbiana jest przez swoich uczniów, z dorosłymi nie radzi sobie najlepiej.  Najwięcej problemów przysparzają jej relacje damsko-męskie oraz relacje na linii samotna matka-dzieci. Serial świetnie ilustruje duńskie społeczeństwo i różne oblicza rodzicielstwa. Jest pełny ironii, humoru i śmiesznych bohaterów.

Duński serial 'Rita' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Duński serial "Rita" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"The Rain" (3 sezony) - Netflix

Sześć lat po tym, jak w wyniku epidemii wywołanej morderczym wirusem przenoszonym przez deszcz umiera niemal cała populacja Skandynawii, duńskie rodzeństwo opuszcza bezpieczny bunkier i odkrywa prawdę o losach ludzkości. Wkrótce potem dołączają oni do grupy innych ocalałych, z którymi wyruszają w niebezpieczną podróż poszukując śladów życia.

Duński serial 'The Rain' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Duński serial "The Rain" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Ragnarok" (1 sezon) - Netflix

Dramat o dorastaniu "Ragnarok" oparty jest na nowym, zaskakującym spojrzeniu na mitologię nordycką. Akcja dzieje się w małym, fikcyjnym miasteczku Edda, położonym wśród pięknej norweskiej przyrody. Historia kręci się wokół jego mieszkańców, którzy... być może nie są tymi, za których się podają. Dzięki nim doświadczamy drastycznie zmieniającego się świata: topniejących biegunów, ciepłych zim i gwałtownych ulew.

Duński serial 'Ragnarok' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Duński serial "Ragnarok" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

  1. Kultura

„Wąż” - nowy kryminalny serial Netflixa

Jenna Coleman, Tahar Rahim. „Wąż”, 8 odcinków, premiera 2 kwietnia, Netflix.
Jenna Coleman, Tahar Rahim. „Wąż”, 8 odcinków, premiera 2 kwietnia, Netflix.
Egzotyczne plenery, stylowa muzyka, kolorowe kostiumy, a do tego wciągająca historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. „Wąż” to świetnie zrealizowany thriller, który trzyma w napięciu od pierwszego do ostatniego odcinka.

Doniesienia na temat Charlesa Sobhraja wypełniały kiedyś czołówki światowych gazet. Ten oszust, pół Wietnamczyk, pół Hindus, wychowany we Francji w szkole z internatem, w połowie lat 70. stał się numerem jeden na liście morderców poszukiwanych przez Interpol. Działał w Tajlandii, ale też w Nepalu i Indiach, na tzw. szlaku hipisów polował na młodych turystów z Zachodu szukających oświecenia, wolności albo po prostu wrażeń. Podawał się za handlarza drogich kamieni, zdobywał ich zaufanie, odurzał i okradał, często zabijał. Oglądając jego postępki, trudno nie pomyśleć, jak łatwym celem dla wszelkiej maści łotrów są turyści. I że dziś, w dobie Internetu i social mediów, kiedy to nie tak łatwo zniknąć bez śladu, Sobhraj miałby o wiele trudniejsze zadanie.

W tytułowej roli zobaczymy Tahara Rahima, który dostał ostatnio nominację do Złotego Globu i BAFT-y za udział w „Mauretańczyku”. Sobhraj w jego interpretacji w jednej chwili potrafi dostrzec ludzkie słabości, wie kogo uwieść, a kogo przekupić czy zastraszyć. Z jednej strony jest pewnym siebie narcystycznym psychopatą, który gardzi swoimi ofiarami i czuje się bezkarny, z drugiej człowiekiem bez przynależności, który mści się na świecie za odrzucenie i od dziecka doświadczaną pogardę. Historia jego awanturniczego życia jest jednak przede wszystkim trzymającym w napięciu dreszczowcem, który opowiada o spotkaniu zła i bezinteresownego idealizmu. Bo na drodze Charlesa Sobhraja staje początkujący pracownik holenderskiej ambasady, który stawia na szali karierę i własne bezpieczeństwo, by upomnieć się o pamięć niewinnych ofiar i wymierzyć mordercy sprawiedliwość.

„Wąż”, 8 odcinków, premiera 2 kwietnia, Netflix.