1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Natalia LL: „Czy sztuka rozświetla tajemnicę? Nie, raczej na tajemnicę wskazuje”

Natalia LL, „Sztuka postkonsumpcyjna”, 1975 (Fot. dzięki uprzejmości galerii Lokal 30)
„Nie wierzę w śmierć człowieka. Powiem więcej. Nie wierzę w śmierć jakiegokolwiek bytu” – mówiła w 2004 roku Natalia LL. Artystka odeszła 12 sierpnia 2022. I rzeczywiście trudno w to uwierzyć, za to jej twórczość pozostaje żywa.

Historii polskiej sztuki ostatniego półwiecza nie da się opowiedzieć, nie mówiąc o Natalii LL. Mało tego, spokojnie można opowiedzieć dzieje polskiej sztuki najnowszej właśnie przez pryzmat twórczości tej charyzmatycznej artystki. Przy czym byłaby to opowieść nieszablonowa, pełna niezwykłych zwrotów akcji i wykraczająca poza schematy, w których Natalia LL nigdy się nie mieściła.

Natalii LL niewymazywalna

29 kwietnia 2019 roku. Przed Muzeum Narodowym w Warszawie zgromadziły się setki osób i wszystkie demonstracyjnie jadły banany. Protestowały w ten sposób przeciw usunięciu z Galerii Sztuki XX i XXI Wieku pracy „Sztuka konsumpcyjna”. Banan to ikona twórczości Natalii LL, a – czego owa demonstracja była żywym dowodem – sztuki artystki nie da się łatwo wymazać, nawet jeżeli dyrektor tego czy owego muzeum zdejmie jej pracę z ekspozycji.

Cofnijmy się jeszcze dalej, do roku 1957. To wtedy 20-letnia Natalia Lach rozpoczyna naukę we wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (dzisiejsza ASP). Studiuje projektowanie szkła, ale naprawdę wciąga ją fotografia. Szybko zaczyna odnosić w tej dziedzinie sukcesy, zdobywa nagrody, jej prace wystawiane są w Polsce i za granicą, zaczyna działać w Związku Polskich Artystów Fotografików. W przyszłości będzie używać praktycznie wszystkich mediów, jakimi posługuje się współczesna sztuka: zostanie performerką, twórczynią instalacji, obiektów, filmów, rysunków i obrazów. Kluczowym medium pozostanie dla niej jednak fotografia.

Natalia LL, „Trwoga paniczna – Raj utracony”, 1987 (Fot. dzięki uprzejmości galerii Lokal 30)

Natalia LL twórczość

W latach 60. Natalia jest zafascynowana egzystencjalizmem, Sartre’em, Camusem, ale też bardziej radykalnymi autorami, takimi jak Georges Bataille czy markiz de Sade – myślicielami, którzy klucza do ludzkiego doświadczenia szukali w granicznych przeżyciach zmysłowych, cielesnych i, przede wszystkim, w erotyce. Ciało znajdzie się od tej pory w centrum uniwersum twórczości artystki, a seksualność pozostanie jednym z jej wielkich tematów.

Tymczasem w świecie sztuki wieją nowe wiatry. Poszukujący artyści i artystki są zmęczeni i rozczarowani malarską abstrakcją, która od końca stalinizmu jest dominującym nurtem sztuki nowoczesnej w Polsce. Zza żelaznej kurtyny docierają echa narastających na Zachodzie tendencji kontrkulturowych, które znajdą swoją kulminację w młodzieżowej rewolcie 1968 roku. Tak zwane Ziemie Odzyskane, a szczególnie Wrocław, w którym mieszka Natalia, są w tym czasie Dzikim Zachodem polskiej kultury. Komunistyczna władza nie spuszcza oczywiście ludzi sztuki z oka, ale na Ziemiach Odzyskanych wolno więcej; w latach gomułkowskich to w tej części kraju odbywa się najwięcej awangardowych imprez i sympozjów.

Natalia LL wiąże się z artystą Andrzejem Lachowiczem, oboje należą do środowiska Galerii pod Moną Lisą, którą od 1967 roku prowadził we Wrocławiu charyzmatyczny krytyk i teoretyk Jerzy Ludwiński. Środowisko, w którym w późnych latach 60. obraca się artystka, wykracza jednak poza Wrocław, a także poza ramy ściśle rozumianych sztuk wizualnych. W jego orbicie znajdują się takie postaci, jak: nestor polskiej awangardy Henryk Stażewski, jeden z najważniejszych powojennych fotografów Zbigniew Dłubak, a także guru nowego teatru Jerzy Grotowski czy poeta Edward Stachura.

Pod koniec lat 60. Natalia Lach-Lachowicz robi zdjęcia z serii „Sfera intymna”, fotograficzne rejestracje swoich stosunków seksualnych z Andrzejem Lachowiczem. W polskiej sztuce nie było do tej pory prac w tak bezpośredni i odważny sposób mówiących o seksualności. PRL-owska cenzura nie dopuściłaby do ich wystawienia w publicznych instytucjach, ale i konserwatywna część środowiska artystycznego uznałaby, że artystka przekracza granice pornografii, więc prace te, podobnie jak wiele innych tworzonych w kręgu Natalii, prezentowane są na prywatnych pokazach w zamkniętym kręgu osób związanych z awangardą. Kilka lat później artystka wystawi w Berlinie instalację fotograficzną „Natalia ist Sex”. Tytułowy tekst ułożony zostanie z fotografii ukazujących autorkę i Andrzeja Lachowicza w czasie miłosnych aktów.

Natalia LL, „Czaszka”, 1995 (Fot. dzięki uprzejmości galerii Lokal 30)

Natalia LL sztuka konsumpcyjna

„Pokazałam wielką wizytówkę, dwa metry na metr – wspominała artystka w jednym z wywiadów – performance polegał na tym, że skreślałam wszystkie litery swego nazwiska od tyłu i zostawiłam tylko samo LL. Zostałam Natalią LL. Stwierdziłam wtedy, że to jest najlepsza forma i że zachowam ją jako pseudonim artystyczny”. Był rok 1971, a artystka wykonywała performance w Galerii Współczes­nej prowadzonej w Warszawie przez Janusza Boguckiego.

Kolejny rok przynosi ikoniczny projekt „Sztuka konsumpcyjna”. To wtedy w twórczości Natalii LL pojawia się banan, w erotyczny sposób jedzony przez młodą kobietę. Kilka lat później ta praca pojawi się na okładce prestiżowego magazynu „Flash Art”. W latach 70. Natalia LL jest już znana międzynarodowo, jej prace pokazywane równie często w Polsce, co poza jej granicami, dyskutują o nich światowi krytycy, a zwłaszcza krytyczki, które wciągają artystkę do ruchu feministycznego. Natalia LL wystawia razem z Mariną Abramović i Giną Pane, koresponduje z papieżem konceptualizmu Josephem Kosuthem, jest zapraszana do międzynarodowych wystaw pokazujących nową sztukę kobiet. Jest nie tylko twórczynią sztuki, lecz także teoretyczką; jej teksty publikowane są w światowych magazynach artystycznych.

Natalia LL, „Sztuka konsumpcyjna”, 1974 (Fot. dzięki uprzejmości galerii Lokal 30)


Wybitni przedstawiciele ówczesnej awangardy, tacy jak klasyczka sztuki feministycznej Carolee Schneemann czy radykalny performer Vito Acconci, wspominają wrażenie, jakie na nowojorskiej scenie lat 70. zrobiła polska artystka w świetnym filmie dokumentalnym „America is not r­eady for this” (jego autor Karol Radziszewski wyruszył do USA tropem Natalii LL, która w 1977 roku przebywała na stypendium w Nowym Jorku). Czy Natalia LL znajdowała się wówczas u progu wielkiej światowej kariery? Występująca w filmie Marina Abramović nie ma wątpliwości, że polska artystka należała do najciekawszych przedstawicielek sztuki z Europy Wschodniej. Do tego zajmowała się zagadnieniami, które były wówczas w centrum międzynarodowej debaty w środowiskach awangardowych, takimi jak: feminizm, konceptualizm, wykorzystanie nowych mediów w sztuce czy body art. Abramović dodaje jednocześnie, że przebijanie się z tymi propozycjami do światowej czołówki wymagało pozostania w Nowym Jorku; artyści działający za żelazną kurtyną byli dla zachodnich krytyków, galerzystów i instytucji w najlepszym razie tylko na wpół widzialni.
Natalia LL nie zdecydowała się na emigrację, wróciła do Polski. Zawsze kroczyła własną drogą, która niekoniecznie była zbieżna z oczekiwaniami i wyobrażeniami, jakie inni mieli na jej temat.

Natalia LL wiara, nadzieja, miłość

Pod koniec lat 70. zaczyna się zwracać coraz bardziej w stronę poszukiwań duchowych. Zajmuje się fenomenem snu, tworzy tajemnicze rejestracje twarzy śpiących osób, a także wykonuje performance’y, podczas których sama śni. Czyta mistyków i inspiruje się ich doświadczeniami. Konceptualizm kojarzy się ze sztuką, w której intelekt bierze najczęściej górę nad zmysłami, twórczością, której często bliżej do nauki niż wyrażania emocji. Natalia LL była jednak awangardzistką pracującą na swoich warunkach. Konceptualne i analityczne strategie potrafiła łączyć z mistyką, intelektualną refleksję z cielesnością, filozofię z magią, politykę z metafizyką. W pewnym momencie do jej wielkich tematów dochodzą kwestie przemijania, śmierci, satanizmu, dobra i zła. W performance’ach i fotografiach wciela się w postacie z nordyckich legend, jest walkirią Brunhildą i bogiem Odynem w kobiecym ciele, używa archetypicznych symboli.

Natalia LL, „Transfiguracja Odyna II”, 1995 (Fot. dzięki uprzejmości galerii Lokal 30)

Osią całej, skądinąd niezwykle różnorodnej twórczości Natalii LL jest fundamentalistyczna wręcz wiara artystki w sztukę jako dziedzinę, w której nie obowiązują tabu, przesądy, uprzedzenia i nie istnieje granica między ciałem a duchem. Ta wiara jest zaraźliwa, sprawia, że odbiorcy i odbiorczynie wierzą Natalii LL – i w Natalię LL. Pytana, czym jest powołanie osoby tworzącej sztukę, artystka mówiła, że polega ono na „określaniu i nazywaniu tęsknoty i rozpaczy, strachu i lęku, ale także Nadziei i Miłości, które są nieodrodnymi córami Dobra”. W innym miejscu dodawała: „Czy sztuka rozświetla tajemnicę? Nie, raczej na tajemnicę wskazuje”. Od sierpnia 2022 roku Natalii LL nie ma wśród nas, ale wskazanie, które zostawiła w swojej twórczości, pozostaje aktualne, żywe i nadal będzie wskazywało drogę zarówno osobom wierzącym w sztukę, jak i tym, które poszukują tajemnicy.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze