Co by się stało, gdyby spokojne amerykańskie przedmieścia rodem z lat 80. nagle znalazły się w świecie, w którym za rogiem czai się dinozaur, a każdy dzień staje się walką o przetrwanie? „Koniec ulicy Dębowej” bierze ten szalony pomysł i zamienia go w zaskakująco emocjonującą przygodę, łącząc ducha „Jurassic Park” i „Stranger Things” z kinem nowej przygody spod znaku Stevena Spielberga. Nic dziwnego, że widzowie już nazywają go jednym z najlepszych filmów o dinozaurach od lat.
Akcja filmu rozgrywa się na amerykańskich przedmieściach w latach 80. Bohaterami opowieści są natomiast członkowie pogrążonej w kryzysie rodziny Plattów, których życie wywraca się do góry nogami, gdy ich ulica zostaje w tajemniczych okolicznościach przeniesiona do czasów prehistorycznych za sprawą niewyjaśnionego nadprzyrodzonego zjawiska. Podmiejska codzienność zamienia się w walkę o byt. Aby przetrwać w nowej, śmiertelnie niebezpiecznej rzeczywistości, rodzina musi natychmiast zjednoczyć siły, zapomnieć o dawnych sporach i trzymać się razem. Unikać zagrożenia ze strony dinozaurów, ale jednocześnie starać się znaleźć drogę powrotną do swoich czasów...
(Fot. materiały prasowe)
Pierwsze zapowiedzi „Końca ulicy Dębowej” wyraźnie wskazywały na to, że będzie to kolejny, niczym niewyróżniający się blockbuster o dinozaurach i walce o przetrwanie. Gdy obraz z Anne Hathaway i Ewanem McGregorem trafił jednak na ekrany, pozytywnie zaskoczył – zarówno widzów, jak i krytyków. Okazało się bowiem, że twórca „Coś za mną chodzi” dostarczył naprawdę udanego połączenia kina sci-fi, thrillera i przygodowego widowiska z emocjonalną historią skupioną na rodzinie i jej problemach.
(Fot. materiały prasowe)
Produkcja nie opiera się jednak wyłącznie na efektownych scenach z prehistorycznymi stworzeniami w roli głównej, ale mocno stawia też na napięte relacje między bohaterami i związane z nimi emocje, które zdecydowanie grają tu pierwsze skrzypce, ale jednocześnie nie zakłócają rozrywkowego charakteru całego filmu, który ma przede wszystkim bawić.
(Fot. materiały prasowe)
Mamy tu również ducha klasycznych produkcji Stevena Spielberga, historię w stylu Stephena Kinga i powrót do kina gatunkowego lat 80. i 90. To po prostu solidne kino nowej przygody, którego wielu kinofilom obecnie bardzo brakuje. Nie przeciera nowych szlaków, ale zapewnia naprawdę dobrą rozrywkę. Od pierwszej minuty przyciąga też intrygującą historią oraz doskonałym aktorstwem, które stoi tu na naprawdę wysokim poziomie (szczególnie chwalona jest kreacja Anne Hathaway).
Czytaj także: Te książki pokazują, dlaczego Stephen King jest mistrzem opowieści. 5 kultowych tytułów, które warto znać
(Fot. materiały prasowe)
Wielu odbiorców twierdzi nawet, że to najlepszy film o dinozaurach od kilku dekad.
„Żadna z części Jurassic World nie przyniosła mi tyle frajdy jak ten film. Welcome back nowa przygodo”; „Piękna laurka dla kina lat 80.”; „Najlepszy blockbuster roku”; „Emocjonująca rozrywka ze szczyptą humoru i mnóstwem napięcia. Takich filmów nam trzeba” – piszą w sieci zachwyceni widzowie.
(Fot. materiały prasowe)
Jeśli masz więc ochotę na porządnie zrealizowaną nostalgiczną przygodówkę, która angażuje fabularnie, zachwyca aktorstwem, bawi i przeraża jednocześnie, a do tego przywodzi na myśl najlepsze kino gatunkowe sprzed lat, zapewniamy, że ta propozycja dla fanów kina nowej przygody, twórczości Stevena Spielberga i serialu „Stranger Things”, to najlepsze, co obejrzysz w kinach u schyłku tego lata.