Joanna Olekszyk - Jadali tu królowie, prezydenci i gwiazdy. Szef kuchni warszawskiej Restauracji Belvedere zdradza 2 przepisy, które możesz odtworzyć w domu
00:00
11:13
Nie wiadomo, na czym tu najpierw skupić wzrok: na historycznym budynku, zaskakującym wnętrzu, widoku za oknem czy też na tym, co ląduje na naszym talerzu. W warszawskiej Restauracji Belvedere wrażenie robi właśnie połączenie tych wszystkich elementów.
Artykuł pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 05/2026.
Okoliczności przyrody Łazienek Królewskich, parku unikalnego na skalę polską, a nawet europejską, ale i okoliczności historyczne, czyli zabytkowy XIX-wieczny budynek dawnej oranżerii, należący do zespołu pałacowego ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego, w którym mieści się Restauracja Belvedere – sprawiają, że tutejsze menu po prostu musi zachwycać.
Szef kuchni Tomasz Łagowski przyznaje, że to duża odpowiedzialność, ale i wyzwanie uszanować takie dziedzictwo. – Proszę pomyśleć, że nieopodal były wydawane słynne obiady czwartkowe, na których kuchmistrz królewski Paul Tremo serwował wykwintne dania. Zresztą fragmenty jego zapisków zachowały się do naszych czasów w tutejszych piwnicach. Jego duch unosi się nad wszystkim, co tu robimy – zapewnia.
– Podążając jego śladem, szanujemy nie tylko sam produkt, ale i kulturę oraz historię polskiej kuchni. Tremo jak na tamte czasy był kucharzem bardzo otwartym, odważnym i innowacyjnym. Postanowił „odchudzić” kuchnię staropolską, która słynęła z tego, że była bardzo ciężka, obfitowała w dużą ilość tłuszczu, ciężkich sosów, boczku, wszystko było wtedy okraszane smalcem czy cebulą, a stoły wręcz uginały się od jedzenia. Tremo wprawdzie dodawał do dań sporo masła, ale to dlatego, że było ono podstawą dominującej wtedy kuchni francuskiej, no i jest nośnikiem smaku.
Restauracja Belvedere (Fot. materiały prasowe)
Jednym z klasyków Restauracji Belvedere jest polędwica à la Tremo, wołowa, faszerowana smażonymi borowikami z cebulą i odrobiną masła, w tak zwanej sakwie, podawana z ziemniakami, śliwką i chrupiącym boczkiem. Inny klasyk to słynny tatar Belvedere, chwalony nieustannie przez gości.
– Mają naprawdę ogromny sentyment do naszego tatara, mówią, że wszystko się zmienia, ale on wciąż trzyma klasę – śmieje się Tomasz Łagowski. – Niezmienna receptura, niezmiennie takie same jakościowe produkty i takie same dodatki – to zawsze wychodzi nam na dobre.
Kuchnia Belvedere opiera się na nowoczesnej interpretacji tradycyjnych dań polskiej kuchni. Tomasz Łagowski inspiruje się klasycznymi smakami, ale łączy je z nowoczesnymi technikami obróbki. – Sięgamy po lokalne, sezonowe polskie produkty, zwłaszcza te do niedawna zapomniane, a dziś ponownie wracające do łask, jak jarmuż, topinambur, skorzonera, czyli wężymord, czy warzywa kapustne, które w tym roku mają być jednym z największych trendów kulinarnych. Korzystamy z wyrobów niewielkich manufaktur, zawsze najwyższej jakości – tłumaczy.
– Z mięs wybieramy polskiego jesiotra, którego serwujemy w okresie jesienno-zimowym, kiedy jest najlepszy, kawior z jesiotra i wciąż niedocenianą gęsinę, którą nazywam naszym dobrem narodowym. Nie sposób wymienić wszystkich produktów, z których korzystamy. Jesienią będą to: jarzębina, rokitnik, szare renety, antonówki, papierówki – wszystko, co kojarzymy z babcinych ogródków i sadów. Latem morele, agrest, jagody, truskawki, poziomki (sezon na nie trwa aż o cztery miesiące dłużej niż na truskawki). No i polskie grzyby: borowiki, kurki, smardze, na które właśnie zaczął się sezon. Także polskie nowalijki: młoda cebulka dymka, rzodkiewka, różnego rodzaju sałaty.
Jak tłumaczy, zwłaszcza smardze zasługują na większą uwagę, i to z wielu względów. Są pierwszymi grzybami, które pojawiają się po zimie. Ich kapelusze są piękne – stożkowe, mają kształt gąbczastego pocisku. W smaku są głęboko orzechowe, chrupiące, nadają się świetnie do faszerowania warzywami lub mięsem. Wreszcie – są najdroższymi polskimi grzybami na rynku, trzykrotnie droższymi od borowików.
Tomasz Łagowski zachwala też mięso jesiotra – zwarte i jędrne, jednocześnie delikatne. To ryba zbawienna dla tych, którzy nie jadają ryb z powodu ości – jesiotr posiada chrzęstny szkielet, który łatwo oddzielić od mięsa, oraz… zero ości.
Nazwa „belvedere” pochodzi z języka włoskiego i oznacza „piękny widok”. Łatwo to zrozumieć, kiedy wchodzi się do środka. Wnętrze restauracji zaprojektował scenograf Boris Kudlička, który w projekcie inspirował się egzotyczną palmiarnią. Bujna roślinność zaskakuje od progu, ale to nie koniec niespodzianek – w jednej ze ścian restauracji, porośniętej zielenią, ukryte są niewielkie balkony ze stolikami.
Charakterystycznym elementem wystroju są podświetlane okrągłe stoły, nakryte białymi obrusami spływającymi aż do ziemi. Krzesła w odcieniach szafiru, turkusu i fioletu nawiązują do barw pawi spacerujących po alejkach Łazienek. Wrażenie robią też zasłony o strukturze kolczugi, które w słoneczne dni pięknie odbijają światło.
Integralną częścią restauracji jest Plato, przeszklony pawilon z widokiem na park, jego wnętrze jest dziełem francuskiego projektanta Patrice’a Nourissata. Wiosną i latem goście mogą korzystać z otaczającego budynek ogrodu. Tym bardziej że restauracja w tym okresie oferuje kupno koszy piknikowych z wybranymi przekąskami i napojami. Można z takim koszem rozsiąść się na jednym z trawników Łazienek Królewskich i rozkoszować chwilą.
Tomasz Łagowski, szef kuchni Restauracji Belvedere (Fot. materiały prasowe)
Tomasz Łagowski jest związany z tym miejscem od prawie sześciu lat: – Nie wiem, kiedy ten czas upłynął, ale upłynął mi bardzo dobrze i bardzo szybko. Dużo się u nas dzieje, dużo dobrego i ciekawego – zapewnia. Belvedere Gourmet Group to nie tylko restauracja, ale też Belvedere Catering, rozwijany w myśl idei: „Sztuka powstawania perfekcji”, która zakłada, że perfekcyjne wydarzenie rodzi się z harmonii smaku, designu i precyzyjnej organizacji. W ciągu ponad trzech dekad działalności zrealizował dziesiątki tysięcy wydarzeń – od eleganckich bankietów i premier po międzynarodowe wydarzenia dyplomatyczne. W listopadzie 2025 roku z okazji 30-lecia marki odbyła się jubileuszowa gala.
Najnowszym „dzieckiem” Belvedere Gourmet Group jest Café Belvedere przy Krakowskim Przedmieściu 4, tuż obok pomnika Mikołaja Kopernika. – W wielkim skrócie: serwujemy tam tradycyjne ciasta z najwyższej jakości składników – mówi Tomasz Łagowski. Atrakcją kawiarni jest ceremoniał Afternoon Tea, podczas którego do popołudniowej herbaty na etażerce serwowane są słodkie i słone przekąski. – Ten poczęstunek też ma wiele polskich akcentów, bo wśród składników wytrawnych monoporcji znajdziemy i szyjki rakowe, i kawior, i polski bundz, i nasz słynny tatar – dodaje Tomasz Łagowski.
Restauracja od ponad 20 lat jest rekomendowana przez przewodnik Michelin, który przyznał jej trzy czerwone sztućce za wyjątkowy wystrój i atmosferę miejsca. W ciągu tych lat odwiedzały ją koronowane głowy, dyplomaci, ludzie kultury, sztuki i świata biznesu. Jadali tutaj m.in. Barack Obama, królowa Hiszpanii Zofia, królowa Anglii Elżbieta II, Wołodymyr Zełenski, Mick Jagger, Bob Geldof, Bruce Springsteen czy Chris de Burgh. – Nasza restauracja ma naprawdę przepiękną historię, jeśli chodzi o znamienitych gości. Niedawno wydawaliśmy obiad dla króla Szwecji Karola XVI Gustawa – wspomina Tomasz Łagowski. A co chwalą zagraniczni goście? – Najbardziej nasz polski sernik i szarlotkę. Z dań wytrawnych pierogi – wymienia.
Choć codzienna praca w kuchni nie jest miłą przechadzką Łazienkami, to Tomasz Łagowski przyznaje, że otoczenie robi ogromną różnicę. – Wielu kolegów, niestety, pracuje w miejscach z bardzo trudnym dostępem do światła dziennego, często znajdujących się na poziomie piwnicy, z małymi oknami, natomiast w Belvedere mamy możliwość wyglądania z okien kuchennych na park, na zieleń, co jest bezcenne dla głowy – wyjaśnia. – Nie mówiąc już o tym, że mamy szansę zerknąć na to, jak mija dzień, gdzie znajduje się aktualnie słońce, czy pada deszcz lub śnieg.
O której porze roku Łazienki są najładniejsze? – Zdecydowanie latem, kiedy są najbardziej zielone. Ale lubię też Łazienki wiosną, zwłaszcza gdy kwitną magnolie. No i zimą, jeśli zdarzy się taka, jak ta mijająca, czyli kiedy wszystko zostaje pokryte grubą warstwą śniegu i skute lodem. Wtedy robi się naprawdę magicznie – zapewnia szef kuchni.
Szparagi po polsku z parmezanem
(Fot. materiały prasowe)
Składniki:
- pęczek białych szparagów,
- 40–50 g tartego lub płatkowanego parmezanu (np. Parmigiano Reggiano),
- 2 łyżki oliwy,
- 1 ząbek czosnku,
- 50 g masła,
- sól i świeżo zmielony pieprz,
- opcjonalnie: skórka z cytryny lub kilka kropli soku z cytryny.
Sposób przyrządzenia:
Szparagi obierz cienko obieraczką, usuń końcówki. Jeśli białe są grube, gotuj je 2 minuty w osolonej wodzie. Następnie odcedź. Na patelni rozgrzej oliwę i dodaj drobno posiekany czosnek i masło. Dorzuć szparagi i smaż 2 minuty. Posól, popieprz i ewentualnie dodaj trochę skórki lub soku z cytryny. Wyłóż szparagi na talerz. Posyp dużą ilością parmezanu, który lekko się roztopi od ciepła warzyw.
Chłodnik z lodami jogurtowymi
(Fot. materiały prasowe)
Składniki:
- 500 ml kefiru lub jogurtu naturalnego,
- 1 świeży ogórek,
- 3–4 rzodkiewki,
- 1 mały ząbek czosnku,
- garść koperku,
- sól i pieprz do smaku,
- 1–2 jajka na twardo,
- lody jogurtowe
Sposób przyrządzenia:
Ogórek zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Rzodkiewki pokrój w drobną kostkę lub plasterki. Koperek drobno posiekaj. Zrób bazę chłodnika: do miski wlej kefir lub jogurt. Dodaj przeciśnięty przez praskę czosnek. Połącz składniki. Dodaj ogórek, rzodkiewki i koperek. Dopraw solą i pieprzem. Wstaw chłodnik do lodówki na ok. 30 minut, żeby smaki się połączyły. Chłodnik podawaj bardzo zimny. Na wierzchu możesz położyć połówki jajka na twardo. Na koniec dodaj łyżkę lodów jogurtowych.