Katarzyna Błażejewska-Stuhr - Czy warto pić łyżeczkę oleuj na czczo? Dietetyczka podpowiada, jak wykorzystać go znacznie lepiej
00:00
05:17
Jeszcze niedawno olej był czymś, czym polewaliśmy sałatkę. Dziś bywa odmierzany jak suplement diety. W świecie współczesnego self-care pojawił się nowy rytuał: zaczynamy dzień od łyżki oleju. „Robię dla siebie coś dobrego” – myślimy.
Tekst pochodzi z miesięcznika „Zwierciadło” 05/2026
Przez wiele lat panowało przekonanie, że zdrowe jedzenie powinno być przede wszystkim lekkie i niskotłuszczowe. W latach 90. półki sklepowe zapełniły się produktami light, co w praktyce często oznaczało: mniej tłuszczu, więcej cukru albo skrobi.
W tym samym czasie w południowej Europie – we Włoszech, Grecji, Hiszpanii – nikt nie prowadził wojny z tłuszczem. Tam podstawą codziennej kuchni od pokoleń była oliwa. Do warzyw, chleba, ryb, makaronu. Szczególnie ta dobrej jakości, extra virgin. Coraz częściej mówi się też o właściwościach oleju lnianego, bogatego w kwasy omega-3, czy oleju z czarnuszki, który ma wspierać odporność. Zwolennicy diet niskowęglowodanowych chętnie sięgają po olej kokosowy lub dodają do kawy szybko przyswajalny olej MCT. Skąd ta zmiana?
Po pierwsze, zaczęliśmy wyraźniej rozróżniać rodzaje tłuszczu, a chemia – właściwie wiedza o niej – przeniosła się z laboratoriów do kuchni. Jednonienasycone kwasy tłuszczowe w oliwie czy wielonienasycone omega-3 w oleju lnianym mogą wspierać układ sercowo-naczyniowy, działać przeciwzapalnie i odgrywać ważną rolę w funkcjonowaniu mózgu. Nasycone tłuszcze, obecne w tłustym mięsie czy żółtym serze, powinniśmy natomiast ograniczać. Jednocześnie głośniej mówimy o nadmiarze cukru w diecie i jego powiązaniu z otyłością czy insulinoopornością.
Po drugie, zmienił się sposób myślenia o jedzeniu. Patrzymy na nie przez pryzmat jakości składników. Tłuszcze roślinne, zwłaszcza te tłoczone na zimno, zaczęły być postrzegane jako nośnik cennych związków bioaktywnych: polifenoli, witamin rozpuszczalnych w tłuszczach czy fitosteroli.
Po trzecie wreszcie, pojawił się trend biohackingu i traktowania jedzenia jak narzędzia do optymalizacji organizmu. Łyżka oleju staje się czymś w rodzaju naturalnej kapsułki zdrowia.
Oczywiście warto zachować rozsądek. Oleje mogą być wartościowym elementem diety, ale nadal są skoncentrowanym źródłem energii. Ich największą wartością jest rola składnika posiłku: dodatku do sałatki, warzyw, kaszy, który poprawia wchłanianie witamin A, D, E i K oraz buduje smak. Picie oleju nie jest magicznym skrótem do zdrowia.
Moda na oleje szczególnie mocno rezonuje z kobietami. W rozmowach o odżywianiu często pojawia się pytanie, co jeść, żeby dobrze wyglądać. A tłuszcze – zwłaszcza te dobrej jakości – odgrywają w tym zaskakująco ważną rolę.
Dobrym przykładem jest olej lniany, bogaty w kwasy omega-3, które wspierają działanie przeciwzapalne. Oliwa extra virgin zawiera polifenole i witaminę E, które działają antyoksydacyjnie. Takie składniki mogą pośrednio wpływać na kondycję skóry, zmniejszając stany zapalne czy wspierając jej naturalną ochronę.
W kontekście kobiecego zdrowia mówi się też o powiązaniu tłuszczów z gospodarką hormonalną. Estrogen czy progesteron powstają z cholesterolu, dieta uboga w tłuszcz może zaburzać ich produkcję. M.in. dlatego przy pewnych restrykcyjnych dietach pojawiają się problemy z cyklem miesiączkowym, spadkiem energii czy pogorszeniem kondycji skóry, włosów i paznokci. Oczywiście nie oznacza to, że wystarczy pić rano łyżkę oleju, ale faktem jest, że dieta skrajnie odtłuszczona rzadko sprzyja urodzie.
Może właśnie dlatego oleje tak dobrze wpisują się w dzisiejszą narrację o self-care. I choć warto zachować zdrowy rozsądek, jedno jest pewne: piękno zaczyna się w kuchni. Niekoniecznie od łyżki oleju wypitej na czczo. Częściej od dobrze skomponowanego posiłku – z warzywami, różnorodnymi tłuszczami i przyjemnością jedzenia. Bo w kulturach, które jedzą najzdrowiej, oleju się nie pije. Polewa się nim jedzenie.
Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Prowadzi blog kachblazejewska.pl, autorka „Poradnika pozytywnego jedzenia” i podcastu „Jelita – twój drugi mózg” (na: zwierciadlo.pl).