Agata Mostowska - Miał agorafobię, zazdrościł Sienkiewiczowi i chciał zostać naukowcem. Kim naprawdę był Bolesław Prus?
00:00
17:45
Człowiek, który bał się otwartej przestrzeni, stworzył jedną z najbardziej rozległych panoram Warszawy; niedoszły matematyk został jednym z najważniejszych polskich pisarzy, a dziennikarstwo, które uważał za „parobczą pracę”, przyniosło mu sławę i pieniądze. Biografia Bolesława Prusa, czołowego przedstawiciela pozytywizmu, pełna jest takich paradoksów – i historii, które pokazują, że za pomnikiem wielkiego twórcy krył się człowiek znacznie bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać.
Bolesław Prus tak naprawdę nie nazywał się Bolesław Prus. Urodził się 20 sierpnia 1847 roku w Hrubieszowie jako Aleksander Głowacki. Jego rodzice wywodzili się ze zubożałej szlachty, a ojciec, Antoni Głowacki, był dworskim ekonomem. Rodzina pieczętowała się herbem Prus i to właśnie nazwa herbu stała się później literackim pseudonimem pisarza.
Gdy miał trzy lata, stracił matkę, sześć lat później – ojca. Chłopiec trafił najpierw pod opiekę babki Marcjanny Trembińskiej w Puławach, potem ciotki w Lublinie, a wreszcie starszego o trzynaście lat brata Leona, nauczyciela i działacza politycznego. W szkole Aleksander Głowacki długo nie zapowiadał przyszłego autora „Lalki”. Sam po latach wspominał, że znacznie bardziej od siedzenia nad książkami interesowały go wagary, łyżwy i bitwy na kije. Był zdolny, ale początkowo bardziej zależało mu na akceptacji kolegów niż na dobrych ocenach. Potrafił być klasowym błaznem i łobuzem, dopiero później wziął się do nauki – szczególnie dobrze radził sobie z matematyką i naukami przyrodniczymi.
W wieku 16 lat porzucił gimnazjum i, pod wpływem brata, wziął udział w powstaniu styczniowym, gdzie podczas jednej z potyczek został ciężko ranny w głowę. W styczniu 1864 roku trafił do więzienia – przebywał na Zamku Lubelskim i w koszarach aż do kwietnia. Po wyjściu sąd pozbawił go szlachectwa i przekazał pod opiekę wujowi Klemensowi Olszewskiego – brat, który wcześniej się nim opiekował, zachorował bowiem na nieuleczalną chorobę psychiczną.
To właśnie doświadczenia młodości miały później powracać w życiu Prusa w postaci lęku przed chorobą psychiczną, śmiercią i utratą kontroli.
Po wyjściu z więzienia młody Głowacki ukończył gimnazjum z bardzo dobrymi wynikami, szczególnie z matematyki i nauk przyrodniczych. Marzył o studiach w Petersburgu, ale nie miał na nie pieniędzy, więc rozpoczął naukę w Szkole Głównej w Warszawie na wydziale matematyczno-fizycznym. Studiów jednak nie ukończył – problemy finansowe zmusiły go do przerwania nauki. Żeby się utrzymać, imał się rozmaitych zajęć: pracował jako guwerner i korepetytor, był także fotografem i mówcą ulicznym, a nawet pracował jako ślusarz w fabryce Lilpopa i Raua. W końcu zaczął publikować. I właśnie wtedy narodził się Bolesław Prus.
Pseudonim początkowo nie miał być nazwiskiem, pod którym autor przejdzie do historii. Głowacki podpisywał nim głównie teksty humorystyczne i felietony, które uważał za zajęcie mniej poważne. Swoje prawdziwe nazwisko chciał zachować dla rozpraw naukowych. Marzył przecież o matematyce, logice i popularyzowaniu wiedzy. Planował nawet podręcznik matematyki stosowanej oraz logiki dla dzieci, napisał rozprawę o elektryczności i przetłumaczył „Logikę” Johna Stuarta Milla. Los zdecydował jednak inaczej.
Dziennikarstwo, które początkowo uważał za zajęcie drugorzędne, zapewniło mu nie tylko utrzymanie, ale także ogromną popularność. Z czasem pseudonim przylgnął do niego tak mocno, że Aleksander Głowacki właściwie zniknął pod nazwiskiem Bolesława Prusa.
Prus nie był człowiekiem, którego łatwo wyobrazić sobie jako bohatera awanturniczej biografii. Nie dbał szczególnie o wygląd. Miał dużą głowę, cienką szyję, był korpulentny i nosił przyciemnione okulary, ponieważ był nadwrażliwy na światło. Jednocześnie pod tym niepozornym wizerunkiem krył się człowiek z ogromną liczbą lęków.
Największym była agorafobia – lęk przed otwartą przestrzenią. Biografowie zwracają uwagę, że mogła się ona nasilić po doświadczeniach młodości, a także po pewnym incydencie na Placu Teatralnym, kiedy został napadnięty i pobity przez grupę studentów. Prus miał także bać się wysokości, podróży pociągiem, śmierci i obłędu. Szczególnie mocno niepokoiła go myśl o chorobie psychicznej, na którą cierpiał jego brat.
Jego lęki potrafiły wpływać na zupełnie zwyczajne czynności. W pamiętnikach Stanisława Stempowskiego zachowała się scena, w której Prus schodzi po schodach, trzymając się ściany i odwracając twarz w jej stronę, żeby nie widzieć przestrzeni za poręczą.
Podróżował więc bardzo niewiele. Najchętniej wracał do Nałęczowa, które stało się jego ulubionym miejscem wypoczynku. Przez 28 lat odwiedzał je wielokrotnie. Poza tym raz pojechał do Krakowa, raz w Tatry, a w 1895 roku odbył swoją jedyną zagraniczną podróż – przez Niemcy, Czechy, Szwajcarię i Francję.
Od 1874 roku Prus związał się z „Kurierem Warszawskim”. To właśnie tam rozwinął swój talent obserwatora. Pisał „Szkice Warszawskie”, „Kartki z podróży”, ale przede wszystkim „Kronikę tygodniową”. W latach 1875–1911 napisał blisko 1100 kronik. Podejmował w nich właściwie wszystko: politykę, obyczaje, edukację, biedę, moralność, życie miasta, nowe wynalazki i codzienne problemy zwykłych ludzi. Informował, pouczał, ironizował, wyszydzał. Pisał felietony, obrazki obyczajowe, dialogi, humoreski, wierszyki; nie bał się też tematów drażliwych ani własnych emocji.
Jego kroniki są dziś czymś więcej niż zbiorem tekstów prasowych. To zapis Warszawy i jej mieszkańców – ich aspiracji, lęków, sporów i problemów. Prus patrzył na miasto jak ktoś, kto potrafi zauważyć zarówno wielkie procesy społeczne, jak i drobny szczegół z życia człowieka stojącego na ulicy. A jednak sam nazywał dziennikarstwo „parobczą pracą”. To określenie dobrze pokazuje jego wewnętrzne rozdarcie – chciał być naukowcem, myślicielem i badaczem, ale to właśnie praca dziennikarska pozwoliła mu zbudować pozycję, o jakiej marzył.
Prus był przy tym wyjątkowo wrażliwy na krytykę. Nawet uzasadnione uwagi potrafił odbierać bardzo osobiście. W czasach pracy w gazetach wdawał się w publiczne spory z innymi dziennikarzami. Sam przy tym otwarcie krytykował Henryka Sienkiewicza, swojego wielkiego rywala, którego uważał za pisarza mniej zdolnego, a jednocześnie zazdrościł mu sukcesów i tego, że znacznie lepiej trafia w gusta czytelników. Prus bowiem marzył o sławie i uznaniu, a kiedy długo ich nie otrzymywał, narastało w nim poczucie, że jego talent nie został właściwie dostrzeżony. Dopiero „Lalka” miała zmienić ten stan rzeczy.
14 stycznia 1875 roku Prus poślubił Oktawię Trembińską, daleką kuzynkę ze strony matki. Nie od razu było to jednak oczywiste. Jego pierwsze oświadczyny zostały odrzucone, ponieważ rodzina Oktawii szukała dla niej bardziej majętnego kandydata. Kiedy w końcu doszło do ślubu, żona wniosła do domu fortepian, meble, srebrną zastawę i pościel. Prus okazał się człowiekiem praktycznym: w prezencie ślubnym podarował jej maszynę do szycia.
Małżeństwo nie doczekało się własnych dzieci. Para wychowywała jednak przybranego syna Emila, bratanka Oktawii, którego Prus nazywał „Psujakiem”. Niestety chłopak w wieku 18 lat popełnił samobójstwo z powodu nieszczęśliwej miłości.
W młodości pisarz miał opinię kobieciarza. Po ślubie również zdarzały mu się romanse, choć próbował tłumić własne namiętności. Jedną z kobiet, które szczególnie go zauroczyły, była Alina Sacewiczowa, żona lekarza w Nałęczowie. Istnieje przypuszczenie, że z tej relacji urodził się syn Jan Sacewicz. Prus nigdy oficjalnie nie uznał chłopca za własnego, ale został jego ojcem chrzestnym, interesował się jego wychowaniem i uwzględnił go w testamencie.
Co ciekawe, swego czasu Prus podrywał także między innymi tę samą młodą Oktawię Radziwiłłowiczównę, która później została żoną Stefana Żeromskiego. Ostatecznie to Żeromski wygrał ten „pojedynek”, a Prus został świadkiem na ich ślubie.
Doświadczenia własnego życia i obserwacja Warszawy mocno wpłynęły na jego twórczość. Prus był szczególnie wrażliwy na biedę, nierówności społeczne i los dzieci. Widział ludzi żyjących na marginesie, pracujących w trudnych warunkach i pozbawionych możliwości poprawy swojego losu.
W jego utworach wracają więc bohaterowie ubodzy, samotni, skrzywdzeni, a bardzo często także dzieci. „Przygody Stasia” pokazują świat z perspektywy kilkulatka, „Katarynka” opowiada o przemianie wrażliwości niewidomej dziewczynki, a „Sieroca dola” przedstawia lęk dziecka pozostawionego pod opieką ludzi, którzy nie zapewniają mu bezpieczeństwa.
Prus potrafił bardzo precyzyjnie odtwarzać sposób, w jaki jego bohaterowie odbierają rzeczywistość. Dostosowywał także ich język do pochodzenia i pozycji społecznej, wykorzystując stylizację na mowę wiejską czy miejską. Nie była to przypadkowa wrażliwość. Sam bowiem doświadczył straty rodziców, przemocy wychowawczej i samotności. Wspomnienia związane z surowym wychowaniem powracały później w jego tekstach, podobnie jak zainteresowanie psychiką dziecka.
Prus był pozytywistą, ale jego pozytywizm nie sprowadzał się do szkolnego zestawu haseł: „praca organiczna” i „praca u podstaw”. Za tymi pojęciami stało konkretne przekonanie, że społeczeństwo można – a nawet trzeba – naprawiać poprzez edukację, rozwój nauki, gospodarki i techniki oraz solidarność między jego członkami. Wierzył, że literatura powinna pomagać ludziom zrozumieć świat, w którym żyją. Pisał, że w literaturze społeczeństwo poznaje samo siebie, a pisarz powinien być nie tylko artystą, lecz także badaczem i odkrywcą. To dlatego jego proza tak często przypomina obserwację społeczną. Prus nie uciekał od rzeczywistości. Przeciwnie – chciał się jej przyglądać możliwie dokładnie. Jego własne doświadczenie powstania styczniowego sprawiło przy tym, że stracił wiarę w romantyczny model walki zbrojnej. Zamiast kolejnych powstań proponował mozolną pracę: edukację, rozwój gospodarczy, naukę i budowanie społeczeństwa od podstaw.
A im bardziej stawał się autorytetem, tym mocniej angażował się w działalność społeczną. Był opiekunem sierot z Towarzystwa Dobroczynności, uczestniczył w inicjatywach związanych z kształceniem nauczycieli ludowych i został prezesem Stowarzyszenia Kursów dla Analfabetów Dorosłych. Pomagał także robotnikom pozbawionym pracy po strajkach 1905 roku. Wspierał inicjatywy na rzecz poprawy warunków życia ubogiej młodzieży. W Nałęczowie działał w Towarzystwie Higieny Praktycznej, które wykupywało tanie miejsca kąpielowe dla biednych dzieci. W testamencie ufundował również stypendia dla zdolnych dzieci wiejskich.
Pierwszą dużą powieścią Prusa była „Placówka”, publikowana w latach 1885–1886 na łamach „Wędrowca”. Pisarz czerpał w niej z postulatów naturalizmu, choć nigdy całkowicie się mu nie podporządkował. Potem przyszła „Lalka”.
Dziś trudno wyobrazić sobie polską literaturę bez tej powieści. W chwili publikacji nie została jednak przyjęta z takim entuzjazmem, na jaki zasługuje jej dzisiejsza pozycja. Krytyków zaskakiwała wielość epizodów, niejednolita kompozycja, podwójna narracja, połączenie realizmu z satyrą i pesymistyczny ton. Pojawiały się nawet zarzuty dotyczące psychologicznej wiarygodności głównego bohatera. Dopiero z czasem „Lalka” zaczęła być uznawana za arcydzieło i jedną z najwybitniejszych polskich powieści realistycznych.
Jej pesymizm nie był zresztą przypadkowy. Prus coraz wyraźniej dostrzegał, że pozytywistyczne marzenie o harmonijnej pracy społeczeństwa nie spełnia się tak łatwo, jak zakładano. W „Lalce” stworzył panoramę Warszawy końca lat 70. XIX wieku – miasta podzielonego klasowo, pełnego ambicji, biedy, pieniędzy, interesów i niespełnionych marzeń. To właśnie tutaj jego analityczny umysł, wykształcenie matematyczne i reporterskie oko spotkały się z talentem powieściopisarskim.
Kolejną ważną powieścią były „Emancypantki”. Co ciekawe, sam Prus uważał ją za swoje najlepsze dzieło. Dziś może jednak zaskakiwać jego stosunek do ruchu emancypacyjnego. Pisarz był mu zdecydowanie przeciwny. Uważał, że miejscem kobiety jest przede wszystkim rodzina, w której może realizować swoje – jak sądził – naturalne cechy: dobroć, delikatność i subtelność uczuć. To jeden z tych elementów biografii Prusa, które pokazują, że nie należy bezrefleksyjnie przenosić jego poglądów społecznych do współczesności. Był wrażliwy na wiele rodzajów niesprawiedliwości, ale jednocześnie pozostawał człowiekiem swojej epoki.
W 1897 roku ukazał się „Faraon”, jego jedyna powieść historyczna. Prus przeniósł czytelników do starożytnego Egiptu, ale pod kostiumem historycznym opowiedział o czymś znacznie bardziej uniwersalnym: władzy, państwie, społeczeństwie i mechanizmach rządzących zbiorowością. Fikcyjny Ramzes XIII stał się bohaterem powieści, która w istocie była kolejną próbą zrozumienia społeczeństwa i jego mechanizmów.
Po „Faraonie” Prus na długo odsunął się od wielkiej powieści. Dopiero rewolucja 1905 roku skłoniła go do napisania „Dzieci”, w których poddał krytyce wydarzenia rewolucyjne. Ostatniej powieści, „Przemian”, nie zdołał ukończyć.
Czytaj także: „Świat należy do tych, którzy go biorą”. 15 cytatów z „Lalki”, które wciąż zaskakują swoją aktualnością
Bolesław Prus zmarł 19 maja 1912 roku w Warszawie. Miał 64 lata. Przyczyną śmierci był atak serca. Został pochowany na Powązkach. Na jego grobie umieszczono słowa: „Serce serc”. To określenie może dziś brzmieć patetycznie, ale trudno znaleźć dla niego lepsze podsumowanie niż właśnie jego twórczość. Prus bez przerwy wracał do człowieka – szczególnie tego słabszego, biedniejszego, pozostawionego na marginesie. Patrzył na społeczeństwo jak na skomplikowany mechanizm, ale nigdy nie zapominał, że każdy jego element ma twarz, historię i własne cierpienie.
Do końca życia pozostał przy tym człowiekiem swoich paradoksów. Mężczyzną, który bał się otwartej przestrzeni, ale potrafił patrzeć na świat z niezwykłą przenikliwością. Niedoszłym naukowcem, który stworzył jedne z najważniejszych dzieł polskiego realizmu. Dziennikarzem, który uważał dziennikarstwo za „parobczą pracę”, a pozostawił po sobie blisko 1100 kronik. Człowiekiem pełnym lęków, który nie przestał interesować się innymi. Dziś jego nazwisko nadal kojarzy się przede wszystkim z „Lalką”, ale warto pamiętać, że za tym szkolnym klasykiem stał człowiek o znacznie bardziej skomplikowanej, zaskakującej i niejednoznacznej biografii.
Źródło: M. Piątkowska, „Prus. Śledztwo biograficzne”, Kraków 2017