Anna Sierant - Kiedy „stawianie granic” staje się unikaniem relacji i odtrącaniem innych? Terapeutki wskazują 3 rzeczy, o których warto pamiętać
00:00
07:05
Stawianie granic miało pomóc nam lepiej dbać o siebie i budować zdrowsze relacje. Co jednak, jeśli pod hasłem „chronię swój spokój” zaczynamy unikać trudnych rozmów, niewygodnych emocji i ludzi, którzy nie zawsze zachowują się tak, jak byśmy chciały? Terapeutki zwracają uwagę, że między zdrową granicą a budowaniem muru w relacji istnieje ważna różnica.
Od lat coraz częściej czytamy w artykułach psychologicznych, mediach społecznościowych, że warto zadbać o swoje granice. Że wtedy, gdy czujesz, iż dana sytuacja czy częste przebywanie w towarzystwie danej osoby powodują w tobie dyskomfort, masz prawo zadbać o swój dobrostan i np. zrezygnować ze wspólnego wyjścia czy wprost zakomunikować, że ktoś zranił twoje uczucia.
To bardzo dobrze! Jak zaznacza dr Sophie Mort, psycholożka: – Stawianie granic polega na decydowaniu, w czym chcesz uczestniczyć, a w czym nie i odpowiednim działaniu. Chodzi więc właśnie o zarządzanie własnym działaniem, a nie kontrolowanie czyjegoś.
No właśnie: i tutaj tkwi to „ale”. Stawianie granic, zwłaszcza w rolkach na Instagramie czy filmikach na TikToku, bywa przedstawiane jako tworzenie specjalnego zbioru zasad, które powinni przestrzegać inni. „Nie możesz tak postępować”, „Nie możesz tak mówić”, „Jeśli mnie zdenerwujesz, nigdy więcej się do ciebie nie odezwę”.
Tymczasem, jak dodaje Sophie Mort, zdrowe dbanie o swój komfort wygląda inaczej, a różnica jest kluczowa: – Właściwe podejście wybrzmiewałoby w takim zdaniu: „Jeśli w tej rozmowie pojawi się brak szacunku, chwilowo się z niej wycofam, a potem do niej wrócę”.
Co trzeba więc mieć na uwadze, gdy mowa o granicy między słusznym i wskazanym dbaniem o swój dobrostan a wycofywaniem się z relacji i odtrącaniem innych? Oto 3 czynniki, na które zwracają uwagę terapeutki.
Często marzą nam się relacje, dni, w których zupełnie nic – i, co nawet ważniejsze, nikt – nie zaburza naszego spokoju. O nic nie pyta, niczego od nas nie chce, możemy poświęcić się wyłącznie sobie. Tylko, jak zaznacza wspomniana wcześniej Sophie Mort, takie chwile zdarzają się w życiu bardzo rzadko. Nie da się przejść przez nie, unikając dyskomfortu, rozczarowań, nieporozumień, trudnych rozmów.
– Zdrowe stawianie granic nie powinno mieć na celu unikania dyskomfortu. Ma pomóc przejść przez trudne chwile w szacunku dla siebie i drugiej osoby – podkreśla psycholożka.
Przykład? Możesz mieć przyjaciółkę, która uwielbia do ciebie dzwonić w nocy i prosić o radę, wyżalać się, bo akurat nocą czuje się najgorzej. Stawianie granicy w takiej sytuacji to nie zerwanie relacji lub zaprzestanie odbierania telefonu bez żadnych wyjaśnień. Ekspertka wyjaśnia, że w takich momentach lepiej powiedzieć: „Jesteś dla mnie ważna i chcę być przy tobie, ale w środku nocy często nie jest to możliwe. Jeśli nie odbieram, to nie dlatego, że nic dla mnie nie znaczysz. Oddzwonię, kiedy będę mogła”.
Kiedy w relacji z drugą osobą pojawia się dyskomfort, w mylnym rozumieniu tego, czym jest granica, można stwierdzić: „To dla mnie za dużo, myślę, że najlepiej będzie dla nas zakończyć tę znajomość”. Nie będzie – dbanie o własny spokój nie jest równoznaczne z unikaniem problemu.
Psycholożka kliniczna Sula Windgassen podkreśla, że chęć natychmiastowego zerwania relacji pojawia się, ponieważ to strach, lęk powodują automatyczne uruchomienie „domyślnych” reakcji w niewygodnych sytuacjach. A tą domyślną reakcją jest właśnie ucieczka. Ekspertka zaleca jednak coś innego: wykonanie pracy i skupienie się na tych uczuciach, emocjach, nad tym, jakie myśli się za tymi reakcjami kryją.
Jak to zrobić? Zastanów się: „Jak się czuję?”, „Co sprawia, że tak się czuję?” i przejdź do następnego kroku: pomyśl, czego tak naprawdę się obawiasz? Co mogłoby się stać, gdybyś powiedziała drugiej osobie, co tak naprawdę czujesz, zamiast od niej uciekać?
Jak dodaje Windgassen: – Spróbuj rozwiązać problem, zamiast znikać. Tak, to nie jest łatwe, bo nie przynosi natychmiastowej ulgi, jak rezygnacja z relacji, umknięcie przed rozmową. Jest jednak ogromna różnica przed podejściem: „Potrzebuję kilku dni, żeby się uspokoić, a potem porozmawiamy” a „Uważam, że to zakłóca mój spokój, więc już nigdy nie poruszę tego tematu”. Paradoksalnie, dla swojego dobra warto zaryzykować i skłonić się ku pierwszej opcji.
Pokusa „postawienia granicy” poprzez zerwanie kontaktu pojawia się właśnie wtedy, gdy druga osoba nie jest dostępna w każdej chwili. Terapeutka par Aoife Drury zaznacza jednak, że to nie dostępność 24 godziny na dobę świadczy o „jakości” przyjaźni, innej relacji. Jej podstawą są: poczucie bezpieczeństwa i wzajemność. W takiej więzi obie strony rozumieją, że druga osoba może akurat mieć mniejsze możliwości czasowe, że dzieli nas od niej fizyczna odległość.
Sophie Mort dodaje natomiast: – W dobrej przyjaźni możesz być sobą, czuć się bezpiecznie emocjonalnie i nie mieć przekonania, że wciąż musisz zasługiwać na uznanie, będąc cały czas dostępną.
Przyjaciółka, przyjaciel nie musi spełniać wszystkich naszych potrzeb, by można było nazwać tę przyjaźń dobrą. Dlatego, chcąc stawiać zdrowe granice, lepiej pytać: „W czym jestem gotowa uczestniczyć?” zamiast „Jak powinna zachowywać się druga osoba, żebym ja nie czuła się niekomfortowo”?
Artykuł napisany z wykorzystaniem: Ellie-Mae Hammond, "Protecting Your Boundaries" Is One of 2026's Biggest Buzzphrases—But Therapists Say We're Using It Wrong, marieclaire.co.uk [dostęp 25.08.2026].