fbpx

Jorge Luis Borges: Świat jest biblioteką

– W czasach. kiedy nawet ludzie wyższych sfer posiadają zaledwie cząstkę klasycznego wykształcenia, erudycja stała się fantazją, surrealistycznym światem – pisał w połowie XX wieku pewien francuski krytyk. Jego tekst traktował o bogu tego nowego świata, Jorge Luisie Borgesie.
Borges był jednym z najbardziej oczytanych ludzi, stąpających po tej planecie. Przeczytał wszystko i do końca życia nie zapomniał niczego – mawiano o nim. Świat był dla niego biblioteką. Nawet w opowiadaniu detektywistycznym Borges swoim zbiegiem uczynił… nieistniejący wpis w jednym z tomów encyklopedii Britannica „Tlön, Uqbar, Orbis Tertius”.

Argentyńczyk wciąga czytelników do gry, w której nawet z odpowiednim filozoficznym przygotowaniem trudno nie nabrać się na jego sztuczki. Gramy przecież z pisarzem, który zwykł pisać recenzje nienapisanych książek i przekonywać nas, że „nowa” (nieróżniąca się niczym od oryginału) wersja „Don Kichota” – którą stworzył w „Pierre Menard, autor Don Kichota” – jest znacznie lepsza od tej Cervantesa. Gramy z pisarzem, który wie jak przekonać, że nieistniejące istnieje.

Wyobraźnia zyskała dla Borgesa jeszcze większe znaczenie, gdy zaczął tracić wzrok. Miał z nim poważne problemy już od 30 roku życia. Przestał widzieć całkowicie 28 lat później, niedługo po uzyskaniu posady swoich marzeń… Dyrektora Biblioteki Narodowej. – Mówię tu o doskonałej ironii Boga, który dał mi jednocześnie 800.000 książek i ciemność – komentował swój los Borges.

W tym okresie nagle zyskał też światową sławę. Jego dostępne wcześniej tylko w małych kręgach dzieła zaczęto tłumaczyć na kilkanaście języków, a rządy kolejnych państw przyznawały mu oficjalne wyróżnienia. Sam twórca, blisko 60-letni wtedy mężczyzna, pisał o zmianie swojego statusu:

– Pamiętam, że chyba w 1932, wydałem książkę, która sprzedała się do końca roku w 37 egzemplarzach. Ci ludzie są prawdziwi, każdy z nich miał twarz, dom, rodzinę. Ale kiedy sprzedajesz np. 2000 egzemplarzy, to tak jakbyś nie sprzedał niczego, bo to przecież zbyt wiele do opanowania dla wyobraźni. Może 17 lub nawet 7 sprzedanych kopii byłoby lepsze.

Borges był niestety niepoprawny. Nawet w powyższym, teoretycznie niewinnym cytacie użył liczb, z których każda ma dla niego symboliczne znaczenie. Warto o tym pamiętać podczas lektury… zanim jeszcze pojawią się symbole kolejne. Ostrzegam: lustra, tygrysy, labirynty i ogrody o rozwidlających się ścieżkach będą tylko wierzchołkiem góry lodowej.