Za nami wielki finał Eurowizji 2026. Swoimi głosami widzowie i jurorzy zdecydowali, że zwycięski tytuł powędrował do Bułgarii - za piosenkę Bangaranga wykonywaną przez Darę. Występująca w barwach Polski Alicja Szemplińska zajęła ostatecznie 12. miejsce.
Tegoroczny Konkurs Piosenki Eurowizji obchodził okrągłą, bo 70. rocznicę swojego istnienia. Wiemy już, że jego kolejna edycja, dzięki wygranej Dary, odbędzie się w Sofii, czyli stolicy Bułgarii.
Wybór laureatki dowodzi, że przez kilkadziesiąt lat muzycznej rywalizacji wiele się w samej Eurowizji zmieniło. To już nie ten sam konkurs, co na początku swojego istnienia. Ani też nie ten z czasów występu Edyty Górniak (1994). Wtedy liczył się przede wszystkim głos, piosenka, dzisiaj na ostateczny wynik muzycznej rywalizacji ogromny wpływ ma człon „-wizja” w „Eurowizji”. Zwyciężczyni bowiem na scenie nie tylko świetną piosenkę, ale i przyciągające uwagę show.
DARA, czyli Darina Yotova, to bułgarska wokalistka popowa, która wygrała 70. edycję Eurowizji 2026 z energetycznym utworem „Bangaranga”. Artystka pochodzi z Warny i od kilku lat jest jedną z największych gwiazd nowoczesnego bułgarskiego popu — wcześniej zdobyła popularność dzięki udziałowi w bułgarskim „X Factor”.
„Bangaranga” stało się jednym z najbardziej charakterystycznych numerów tegorocznej Eurowizji: chaotyczne, klubowe, bardzo taneczne i celowo przerysowane show wyróżniało się na tle bardziej klasycznych ballad. Wiele osób porównywało występ DARY do nowoczesnego hyperpopu i eksperymentalnego eurodance’u.
Polskę reprezentowała Alicja Szemplińska z utworem „Pray”. Choć początkowo i bukmacherzy, i fani konkursu nie dawali tej piosence szans na awans do finału, Alicja i cała polska delegacja pozytywnie wszystkich zaskoczyła. „Pray” nie tylko do finału awansowało, ale i cały polski występ doczekał się bardzo dobrych recenzji.
„Najlepszy wokal pierwszego półfinału”, „Swoim głosem przyćmiła innych wykonawców”, „Przed nią świetlana przyszłość w muzycznym świecie” – pisano. Chwalono również przygotowany przez polską delegację staging i wykonujących trudną choreografię tancerzy. Krystian Rzymkiewicz, Włodek Kołobycz, Stefano Silvino i Oskar Borkowski poruszali się bowiem na wielkiej pochylni – polski rekwizyt miał 2,3 metra wysokości, 4 metry szerokości i 5 metrów długości.
I w tym miejscu warto wspomnieć również o pozostałych członkach polskiej ekipy. Delegacji przewodzi Tomasz Sołowiński, natomiast reżyserią show zajął się Kamil Staszczyszyn. To jego debiut przy „dorosłej” Eurowizji – wcześniej odpowiadał za występ Marianki Kłos podczas Eurowizji Junior 2025.
Pracę kamer koordynował Jacek Dybowski, za światła odpowiadał Marcin Michna, a wizualizacje przygotował Marcin Bania. Choreografię stworzył natomiast Adam Beta. Stylizacjami Alicji i tancerzy zajęli się Dominik Więcek wraz z asystentką Lizą Dragan, makijaż wykonała Olga Szczęsna, a fryzury – Adam Kufel. Nad przygotowaniem wokalnym reprezentantki czuwał z kolei Marcin Wortmann.
Ostatecznie w finale Eurowizji 2026 Polska zajęła 12. miejsce.
Przypomnijmy, że awans Alicji Szemplińskiej do finału Eurowizji jest drugim z rzędu dla Polski. W roku 2024 ta sztuka nie udała się Lunie i jej „The Tower”, ale rok później awans wywalczyła Justyna Steczkowska z „Gają”.
Polska piosenka, nawiązująca do słowiańskiej tradycji, od razu spodobała się eurowizyjnemu fandomowi, a w samym konkursie zajęła ostatecznie 14. miejsce. Fani swoimi głosami dali jej wyższą, 7. pozycję, niestety jurorzy uplasowali Justynę Steczkowską na miejscu 24., czy przedprzedostatnim.
Czytaj także: Justyna Steczkowska: „Nigdy nie chciałam śpiewać jak ktoś inny. Szukałam własnej drogi”
Eurowizja 2026 odbyła się w Wiedniu, po tym jak rok wcześniej zwycięstwo dla Austrii wywalczył JJ z piosenką „Wasted Love”. W konkursie wzięło udział 35 krajów, w tym 3 powracające po przerwie: Mołdawia, Rumunia i Bułgaria – każdy z nich znalazł się w finale. O tym, w którym konkretnie mieście odbędzie się kolejna edycja Eurowizji, dowiemy się najpewniej za kilka miesięcy.