Autopromocja
1200300
1200300
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Seriale na Netflixie, które pomagają odzyskać pewność siebie. Podnoszą nastrój i samoocenę lepiej niż nowe ciuchy

Seriale na Netflixie, które pomagają odzyskać pewność siebie. Podnoszą nastrój i samoocenę lepiej niż nowe ciuchy

„Easy” (Fot. materiały prasowe)
„Easy” (Fot. materiały prasowe)
Są takie dni, kiedy wszystko idzie nie tak, a motywacja i wiara w siebie znikają szybciej niż zimowe słońce. Szare poranki, długie wieczory i natłok myśli skutecznie obniżają samoocenę, dlatego szukamy prostego sposobu, by na chwilę wyłączyć głowę. Odpowiedni serial potrafi nie tylko poprawić nastrój, ale też przypomnieć, że każdy ma prawo do słabości i kolejnej szansy. Na gorsze dni przedstawiamy zestawienie seriali dostępnych na Netfliksie, które dodają otuchy i pomagają spojrzeć na siebie z życzliwością.

„Kochane kłopoty”

Utarło się, że „Kochane kłopoty” (w oryginale „Gilmore Girls”) to typowo jesieniarski serial przez wyjątkową aurę: ciepłe kolory, otulające swetry, początek roku szkolnego i kubki z parującą kawą. To właśnie dzięki tej ciepłej estetyce serial roztacza bezpretensjonalne poczucie komfortu o każdej porze roku.

„Kochane Kłopoty” opowiadają historię Lorelai Gilmore, matki, która zaszła w ciążę w wieku 16 lat i samotnie wychowuje nastoletnią córkę Rory. Lorelai i Rory mieszkają w pełnym uroczych ekscentryków miasteczku Stars Hollow, i choć w ich relacji nie brakuje typowych napięć matka-córka są dla siebie najlepszymi przyjaciółkami. „Kochane kłopoty” to nostalgia za wczesnymi latami 2000. Od charakterystycznego klimatu, poprzez dialogi aż po styl życia bohaterów – serial stał się emblematyczny dla popkultury tamtego okresu. Bezpieczny, przewidywalny świat Stars Hollow opiera się na kameralnej społeczności, która nie pędzi, a spokojnie podąża cyklicznym rytmem roku. Estetyka stylizacji Lorelai i Rory wraca dziś do łask i inspiruje pokolenie Z, a modowy renesans sprawia, że serial ogląda się z jeszcze większym sentymentem.

Mimo naiwności wątków, które starzeją się coraz gorzej, w „Kochanych kłopotach” można odnaleźć wiele uniwersalnych problemów społecznych. Choć nie ma tu wielkich dramatów, a odcinki skupiają się na wyzwaniach codzienności – miłości, szkole, rodzinie czy karierze – dostajemy lustro, w którym łatwo się przejrzeć. Dziecięce marzenia, dojrzewanie, relacje, które nie zawsze się udają – podglądanie życia Lorelai i Rory daje po prostu budujące poczucie, że to nie koniec świata, jeśli nam również coś w życiu nie wyjdzie.

Serial jest też odą do kobiecości. Oprócz międzypokoleniowej miłości między matką, córką i babcią, dostajemy pięknie pokazane kobiece przyjaźnie. Silne i niezależne bohaterki przejmują inicjatywę, nie rezygnując przy tym z wrażliwości i kobiecości. Choć co roku platformy streamingowe zalewają nas nowymi produkcjami konkurującymi z „Kochanymi kłopotami”, dla wielu widzów nie ma lepszego comfort show niż perypetie Lorelai i Rory Gilmore.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Czytaj także: Seriale podobne do „Kochanych kłopotów”. 5 comfort shows, które są lekarstwem na wszelkie smutki

„Ania, nie Anna”

„Ania, nie Anna” to serialowa interpretacja klasycznej powieści Lucy Maud Montgomery „Ania z Zielonego Wzgórza”. Produkcja opowiada historię dorastania młodej sieroty, która w 1986 roku zostaje przez pomyłkę wysłana do rodzeństwa Maryli i Mateusza Cuthbertów.

W miasteczku Avonlea na Wyspie Księcia Edwarda Ania poszukuje miłości, akceptacji i swojego miejsca w świecie. Choć surowe rodzeństwo czekało na chłopca do pomocy na farmie, dziewczynka – podobnie jak w literackim pierwowzorze – szybko ociepla ich pozornie chłodne serca i stopniowo zdobywa ich miłość, jednocześnie próbując odnaleźć się w lokalnej społeczności.

Historii Ani daleko do cukierkowej opowieści. Bohaterka mierzy się z traumą trudnego dzieciństwa, jest egzaltowana i wybuchowa, nie zawsze bezgraniczna szczęśliwa, pełna sprzeczności i emocjonalnej głębi. Mimo pozornie bajkowej narracji „Ania, nie Anna” traktuje widzów z szacunkiem: nie ucieka się do tanich chwytów czy celowego szokowania, nie operuje powierzchownymi emocjami. Serial porusza trudne kwestie społeczne – nierówności, przemoc, rasizm, seksizm, homofobię i robi to z wyczuciem, stawiając na rozwój postaci oraz odwagę w wyborach. Konsekwentnie pokazuje, że życzliwość, empatia i determinacja mają realne znaczenie, co w coraz bardziej cynicznych czasach działa wyjątkowo kojąco.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Czytaj także: 8 pięknych seriali, które są ucztą dla oczu i zaspokoją wasze estetyczne gusta

„Ranczo”

Nie bez powodu „Ranczo” znalazło się na tej liście. Trudno wskazać inną produkcję, która z równą celnością, lekkością i humorem pokazywałaby polską obyczajowość, kompleksy i napięcia w niewielkiej społeczności.

Fabuła „Rancza” rozpoczyna się od przyjazdu Lucy Wilskiej, Amerykanki polskiego pochodzenia do podlaskiej wsi Wilkowyje, gdzie bohaterka dziedziczy po prababci dworek. Lucy początkowo planuje tylko uporządkować sprawy spadkowe i sprzedać nieruchomość, jednak szybko zmienia decyzję i postanawia zamieszkać we wsi na stałe, Decyzja bohaterki – podobnie jak w „Ania, nie Anna” – wywraca do góry nogami spokojne życie wiejskiej społeczności i stopniowo otwiera konserwatywnych mieszkańców Wilkowyj na zmiany. Wraz z rozwojem akcji szybko dostajemy tygiel tematów dobrze znanych Polakom: bezrobocie, lokalna polityka, konflikty w małej społeczności, wykluczenie komunikacyjne i cyfrowe, problemy kobiet na wsi.

Serial zadebiutował w 2006 roku i choć przez dwie dekady Polska zmieniła się nie do poznania, wiele problemów bohaterów pozostaje zaskakująco aktualnych. „Ranczo” zgrabnie operuje stereotypami polskiej mentalności, ale robi to świadomie, skłaniając do refleksji i otwierając przestrzeń do dialogu. Ostatecznie daje też coś bardzo potrzebnego: nadzieję, że mimo różnic wciąż możemy się porozumieć.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

„Easy”

„Easy” to obowiązkowa pozycja dla osób, które mają dosyć ekranowych porad, jak ich związki powinny wyglądać. Przyniesie ulgę tym, którzy zastanawiają się, czy romantyczny chaos, niepewność w łóżku lub niedojrzałość emocjonalna to osobista porażka, czy po prostu element ludzkiej natury. Bohaterowie (inni w każdym odcinku) różnią się doświadczeniami, wiekiem, pochodzeniem, rasą i stylem życia, ale ta różnorodność to nie checklista czy pouczający wykład, ale współczesny portret Chicago – miasta wciąż w budowie, nieuporządkowanego i niedokończonego.

„Easy” oglądamy bez oceny, serial jest jak ciche potwierdzenie – twoja historia randkowa jest normalna, zmieniająca się tożsamość naturalna, a sprzeczności życia powszechne. To produkcja, która nie sprzedaje fantazji i nie walczy o uwagę efektownością. Nie stawia tez ani nie oferuje gotowych odpowiedzi zawartych w okrągłych hasłach. Nikt tu nie wygrywa życia i nikt nie jest karany za brak poukładania. Zamiast tego są intymne obserwacje i czuła wnikliwość. W popkulturze zafiksowanej na spektakl i skrajności niepozorność serialu działa jak powiew świeżości. „Easy” nie oferuje eskapistycznej ucieczki od rzeczywistości, lecz przyzwolenie na bycie niegotowym, niezręcznym, w procesie. Nie przekonuje, że życie nie musi być wyjątkowe, by miało wartość i czasem właśnie taka spokojna, szczera opowieść sprawia, że zaczynamy patrzeć na siebie z większą życzliwością.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Czytaj także: Najbardziej niedocenione seriale na Netflixie. Nie mogę uwierzyć, że tak długo je omijałam

„Love”

„Love” to jeden z pierwszych seriali oryginalnych Netflixa i nietypowa komedia romantyczna o trudach randkowania po trzydziestce. Nieśmiały, neurotyczny Gus spotyka sarkastyczną i impulsywną Mickey, a ich burzliwy związek, pełen wzlotów i bolesnych upadków, śledzimy przez trzy sezony. Oboje na swój sposób są życiowymi nieudacznikami: hamują ich własne lęki, nawyki i autodestrukcyjne schematy. Sami utrudniają sobie drogę do miłości, stabilnej pracy czy po prostu emocjonalnej równowagi.

Chociaż „Love” pozornie opowiada o dwójce głównych bohaterów, to niekoniecznie Mickey i Gus są największą siłą serialu. To barwne postaci drugoplanowe nadają mu rytm i humor. „Love” to idealna ucieczka od rzeczywistości, ponieważ nie ma lepszego lekarstwa na złe chwile niż oglądanie ludzi, którzy radzą sobie jeszcze gorzej niż my. Przez większość czasu bohaterowie zmagają się z własnymi demonami, zastojem w karierze lub burzliwymi relacjami. Do tego serial jest zabawny, inteligentny, pełen czarnego humoru i świetnie napisanych dialogów. Trafnie pokazuje, że niedoskonałość może mieć swój urok.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Czytaj także: Seriale, które uczą o związkach więcej niż niejeden poradnik. Te 6 produkcji to lekcja prawdziwej miłości przez ekran

„Dobre miejsce”

Ta lista nie byłaby kompletna bez „Dobrego miejsca”, serialu powszechnie uznanego za klasyczny comfort show, który w lekki i dowcipny sposób porusza dylematy dotyczące moralności i sensu życia.

Akcja rozgrywa się w pastelowym, bezwyznaniowym życiu pozagrobowym, do którego po śmierci trafia Eleanor Shellstrop. Szybko orientuje się, że znalazła się tam przez pomyłkę i zupełnie nie zasługuje na tytułowe „dobre miejsce”. To zmusza ją do podjęcia nieoczekiwanej próby: nauczenia się, jak zostać lepszym człowiekiem.

Ciepło płynące z serialu w dużej mierze wynika z koncepcji „rodziny z wyboru”. Eleanor, Chidi, Tahani, Jason, Michael i Janet rozwijają się razem i uczą na błędach. Oglądanie ich przygód działa niemal terapeutycznie, jak spędzanie czasu z przyjaciółmi, którzy są dla siebie wsparciem. „Dobre miejsce” daje nam nadzieję na to, że ludzie mogą się zmienić i pokazuje, że chęci, wysiłek i podjęcie próby są ważniejsze niż perfekcja.

Serial równoważy egzystencjalne wątki głupkowatym humorem, błyskotliwymi dialogami, grami słownymi i wizualnymi gagami. Efektem jest intelektualna stymulacja bez emocjonalnego wyczerpania. „Dobre miejsce” oferuje nie tylko chwilową ucieczkę od rzeczywistości, ale także poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że bycie niedoskonałym to wciąż wystarczająco dobry punkt wyjścia.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE