Na sam dźwięk „Nudzę się!” odruchowo podsuwasz dziecku tablet, włączasz bajkę albo planujesz wyjście do wesołego miasteczka? Eksperci są zgodni: nie tędy droga. Oto, co lepiej zrobić i powiedzieć, kiedy mały człowiek da ci do zrozumienia, że pluszowe misie, kredki, bieganie po podwórku i konsola do gier nie zapewniają mu już rozrywki.
My, dorośli, boimy się nudy. Gdy tylko czujemy, że otoczenie przestaje nas stymulować, wszczynamy gorączkowe poszukiwania sposobu na zajęcie czymś głowy. Zupełnie jakbyśmy naprawdę wierzyli, że z nudów można umrzeć. Albo obawiali się, że ktoś zaatakuje nas krzywdzącym stwierdzeniem: „Tylko nudni ludzie się nudzą”. A przecież nuda nudzie nierówna: bywa obezwładniająca, wywołująca frustrację i smutek, ale może być także kojąca, bliska relaksowi. Kiedy uwolnisz się od przymusu ciągłego działania, możesz wiele zyskać. O ile nie jest to sytuacja przewlekła, nuda może nauczyć cię cierpliwości, wyzwolić kreatywność czy sprzyjać refleksji. Jest także wyraźnym sygnałem, że to, czemu poświęcasz czas, nie przynosi ci już radości. – W efekcie chroni nas przed wykonywaniem rzeczy, które na dłuższą metę nie są dla nas korzystne i rozwojowe – tłumaczy Katarzyna Miller.
Mimo to nuda nadal jest stanem, który wielu z nas nadal demonizuje. Wyjątkiem od tej zbiorowej niechęci mogą być… zmęczeni rodzice. Z pewnością wielu z nich przyzna, że czasem marzą wręcz o chwili spokojnego wycofania i obojętności. Problem pojawia się, gdy nuda dopada ich dzieci – a te natychmiast zaczynają domagać się uwagi, snują się po domu ze smętną miną i jak katarynka powtarzają: „Mamo, tato, nudzi mi się”. Wtedy dorośli, zamiast pozwolić maluchom zmierzyć się z brakiem bodźców, często rzucają się w wir obmyślania „ratunkowych” zajęć. Tymczasem ucieczka od nudy za wszelką cenę to niekoniecznie najlepsze rozwiązanie.
– Nuda uczy bycia samemu ze sobą, polubienia własnego towarzystwa. Pokazuje, że nie zawsze potrzebuję kogoś ani czegoś z zewnątrz, żeby poczuć się dobrze, bo to, że jestem sam ze sobą, jest w porządku. Jeśli nie nauczymy się tego w dzieciństwie, możemy stać się dorosłymi narażonymi na chroniczną nudę, a to już stan niebezpieczny dla zdrowia i życia – mówiła na łamach „Zwierciadła” psycholożka dziecięca Magdalena Śniegulska. Dlatego, choć niekiedy najprostszym rozwiązaniem wydaje się posadzenie dziecka przed telewizorem czy wręczenie mu smartfona z grami, lepiej zostawić mu przestrzeń na samodzielną decyzję, co chce teraz robić. – Badania pokazują, że bycie tzw. helikopterowym rodzicem, który cały czas odpowiada na potrzeby dziecka, sprawdza się właściwie tylko do trzeciego roku życia. Jeśli później nadal trzymamy się takiego wzorca wychowawczego, robimy dziecku więcej krzywdy niż pożytku – przestrzega specjalistka.
Pozostaje pytanie, jak zareagować na uporczywe prośby dziecka, aby uwolnić go od nudy. Nie warto odpowiadać irytacją ani poczuciem winy. Jak podkreśla na łamach CNBC trenerka umiejętności rodzicielskich Lizzie Assa, zdania w stylu: „Jak to? Przecież masz tyle zabawek”, „Ach tak, nudzisz się? Idź posprzątać w pokoju” czy „Kiedy byłam w twoim wieku, bawiłam się sama godzinami bez narzekania” rzadko przynoszą pożądany efekt. Oto kilka propozycji, które warto mieć w zanadrzu.
„Mam kilka wolnych minut. Opowiesz mi więcej o…?”
Gdy dziecko mówi, że się nudzi, warto zadać sobie pytanie: Czy naprawdę poświęciłam mu dzisiaj choć trochę uwagi? Nie chodzi tu o przygotowanie plecaka do szkoły czy obiadu, ale o prawdziwy kontakt – kilka minut szczerego zainteresowania tym, co ostatnio je pochłonęło, jak się czuje i czego mu brakuje. Na rozmowę warto postawić szczególnie w przypadku młodszych dzieci. Jak zauważa dr Ashley Castro w artykule opublikowanym na portalu „Parents”, kilkulatki mogą używać zwrotu „nudzę się” jako zastępczego sposobu komunikacji, próbując w ten sposób wyrazić coś głębszego. – Warto przyjrzeć się sytuacji, w której dziecko mówi, że się nudzi – podkreśla dr Castro. – Czy kryje się za tym jakaś niezaspokojona potrzeba, którą próbuje wyrazić? Czasem chodzi o drzemkę, ruch albo coś do zjedzenia. A niekiedy słowa „nudzę się” w rzeczywistości oznaczają: „Potrzebuję cię”. W takim wypadku nawet krótka, autentyczna interakcja może wystarczyć, by dziecko poczuło wsparcie i energię do powrotu do samodzielnej zabawy.
„Naprawdę chcesz, żebym powiedziała ci, co masz robić? Pewnie będą to porządki albo inne nudne rzeczy”
Po krótkim namyśle dziecko z pewnością dojdzie do wniosku, że nie ma ochoty na zmywanie naczyń czy odkurzanie. To jasny sygnał: „Jestem gotowa ci pomóc, ale moje propozycje mogą nie być zbyt ekscytujące”. W ten sposób dajesz mu przestrzeń, by samo wymyśliło coś lepszego. To lekko żartobliwa metoda, by pokazać, że dziecko wie najlepiej, czego chce, tylko jeszcze tego nie uświadomiło.
„Rozumiem, że to trudne, bo nie wiesz, co ze sobą zrobić. Może potrwać chwilę, zanim coś wymyślisz”
Niekiedy warto przyznać także, że nuda bywa niekomfortowa – i to normalne uczucie. Możesz również dodać: „Będę tuż obok, zajmować się swoimi sprawami, jeśli będziesz chciał/a porozmawiać”. Dzięki temu dziecko nie zostaje zupełnie samo ze swoimi emocjami. Z jednej stron ma przestrzeń, by poradzić sobie z nimi na własną rękę, z drugiej zyskuje świadomość, że w razie potrzeby może liczyć na twoje wsparcie. Zamiast podawać gotowe rozwiązania, delikatnie je naprowadzaj – ucząc, jak samodzielnie znaleźć pomysł na zabawę.
„Ciesz się swoim wolnym czasem i znajdź coś, co nie będzie cię nudzić”
Podobną perspektywę prezentuje na łamach „Psychology Today” Richard Rende z Warren Alpert Medical School na Uniwersytecie Browna. Jego zdaniem współczesne dzieci nie mają już wystarczająco dużo wolnego czasu, by wiedzieć, jak go wykorzystać, gdy wreszcie go dostaną. W natłoku zajęć pozalekcyjnych, prac domowych i innych obowiązków po prostu trudno im sobie poradzić z nagłą swobodą. Jednak szukanie rozwiązań za nie tylko pogłębi problem. Lepiej zachęcić je do samodzielnego poszukiwania – do buszowania, kombinowania, aż znajdą coś, co zaspokoi ich potrzeby.
„Świetnie! Masz teraz czas na kreatywność”
Zbliżone podejście proponuje dr Castro. Według psycholożki klinicznej rodzice powinni zwracać szczególną uwagę na to, jak mówią o nudzie. Zamiast pytać: „Dlaczego nic nie robisz?”, lepiej powiedzieć: „Fantastycznie! Teraz masz niezaplanowany czas na nicnierobienie – kto wie, co z tego wyniknie, gdy pobędziesz ze swoimi myślami lub poeksplorujesza świat wokół siebie”. – Subtelne zmiany w języku mogą wpłynąć na to, jak dziecko postrzega te doświadczenia, by nie były negatywnie odbierane – podkreśla Castro. Początki mogą być trudne, ponieważ – jak zauważa – to niemal medytacyjna praktyka, do której dzisiejsze dzieci nie są przyzwyczajone. Tym bardziej warto przedstawić im ten „bezczynny” czas w pozytywnym świetle.
Artykuł opracowany na podstawie: Lizzie Assa, „Use these 5 phrases when your kids tell you ‘I’m bored,’ says parenting expert: You’ll teach ‘essential developmental skills’”, cnbc.com; Richard Rende, „What to Say When Your Kid Says "I'm Bored””, psychologytoday.com; Jana Pollack, „Your Child Says 'I'm Bored'—Here's How to Respond”, parents.com [dostęp: 13.02.2026]