Autopromocja
WOS 7 - pc
WOS 7 - pc
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Ile jesteśmy winni naszym przodkom? Ten epicki serial o 4 pokoleniach koreańskiej rodziny daje równie piękną, co trudną odpowiedź

Ile jesteśmy winni naszym przodkom? Ten epicki serial o 4 pokoleniach koreańskiej rodziny daje równie piękną, co trudną odpowiedź

Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+)
Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+)
– Nie mogę przez całe życie ci współczuć – mówi w jednym z odcinków Solomon do swojej babci Sunji. Jeśli zdecydujesz się włączyć „Pachinko”, podobne zdanie z pewnością nie padnie z twoich ust. Najpierw będziesz żałować jej w małej koreańskiej wiosce, gdzie traci ukochanego ojca, z bliska ogląda koszmar japońskiej okupacji i niefortunnie lokuje młodzieńcze uczucia. Później – kiedy próbuje przetrwać na obcej ziemi, gdzie wszyscy i wszystko przypominają jej, że jest człowiekiem drugiej kategorii, a dawne wybory, a to ratują jej najbliższych z opresji, a to pozbawiają ich sensu i woli życia. Kto lubi zrealizowane z rozmachem i chwytające za serce rodzinne sagi, ten nie powinien przejść obojętnie obok tej propozycji Apple TV+.

Koreańczycy rozprawiają się z krzywdami wyrządzonymi im przez Japończyków na wiele sposobów. Weźmy choćby rozgrywające się współcześnie, acz głęboko zakorzenione w dawnych wierzeniach horrory „Lament” czy „Ekshumację”, gdzie pokoleniowe traumy przybierają postać żądnych krwi duchów i demonów. W bestsellerowej książce „Pachinko” Min Jin Lee obrała inny kierunek. Mieszkająca od dziecka w Stanach Zjednoczonych pisarka nie ucieka się do zjawisk nadprzyrodzonych. Antagoniści są u niej z krwi i kości. Podobnie jak bohaterowie, których losy zostały oparte na doświadczeniach zainichi – przedstawicieli koreańskiej mniejszości na stałe przebywających w Japonii, po tym jak w XX wieku przenieśli się lub zostali tam zesłani ich przodkowie.

Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+) Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+)

Autorka nie czerpie z zasłyszanych w domu rodzinnym historii. Jak sama ujęła to w Q&A w serwisie Reddit: „Moje życie osobiste jest nudne. Czuję jednak, że mam życie wewnętrzne wypełnione innymi światami, które są dla mnie bardzo ważne”. Twórcy serialowej adaptacji poszli więc o krok dalej i w finałowym odcinku pierwszego sezonu oddali głos prawdziwym kobietom, z których każda dzieli część swojej biografii z Sunją. Lee ubrała ich dzieje w metaforę „pachinko” – japońskiej gry przypominającej jednorękiego bandytę. „Chciałam zgłębić ideę, że życie jest jak próba wygrania gry, która zaprojektowana jest tak, by doprowadzić gracza do porażki. Koreańczycy byli poddawani w Japonii ogromnym prześladowaniom, zarówno jako poddani w latach 1910-1945, jak i jako bezpaństwowcy pozbawieni ochrony prawnej i możliwości powrotu do ogarniętej wojną i podzielonej na dwie części ojczyzny” – tłumaczy.

„Pachinko” to jednak nie tylko smutna refleksja nad migracją, imperializmem, społecznym wykluczeniem czy poszukiwaniem tożsamości, lecz także opowieść o więzach, sile i nadziei, które sprawiają, że nadal chcemy brać udział w tej nierównej grze.

Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+) Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+)

O czym jest „Pachinko”?

„Pachinko” pokazuje losy koreańskiej rodziny od 1910 aż do 1989 roku. Punktem wyjścia jest młodzieńcza miłość Sunji do tajemniczego kupca Hansu, która naznacza całe jej życie i wpływa na losy kolejnych pokoleń. Gdy Sunja wyznaje Hansu, że spodziewa się dziecka, ten początkowo reaguje entuzjastycznie, snując wizje przyszłości – dużego domu i licznej rodziny. Na wzmiankę o ślubie reaguje jednak zaskoczeniem. Okazuje się, że w Japonii czekają na niego żona i córki. Zrozpaczona dziewczyna odrzuca jego obietnice wygodnego i dostanego życia w nieformalnej relacji. Niedługo później w jej domu pojawia się Isak – protestancki pastor z Pjongjangu, szukający schronienia w drodze do Osaki, gdzie mieszkają jego brat i bratowa. Jego zły stan zdrowia wskazuje jednak, że może nie dotrzeć do celu. Sunja wraz z matką otaczają go opieką i pomagają wrócić do sił. W geście wdzięczności i będąc pod wrażeniem jej hartu ducha Isak proponuje Sunji małżeństwo, wiedząc, że będzie wychowywał nieswoje dziecko. Dziewczyna przyjmuje tę propozycję i wyrusza z nowo poślubionym mężem w drogę do Japonii, nieświadoma, że każdy ich krok jest bacznie obserwowany przez Hansu.

Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+) Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+)

Równolegle śledzimy historię jej wnuka Solomona, wychowanego już w innych realiach, lecz wciąż zmagającego się z ciężarem rodzinnego dziedzictwa. – Naprawdę myślisz, że miałeś ciężkie życie? – pyta wnuka w pewnym momencie. – Masz mi za złe, że miałem więcej i nie cierpiałem tak jak ty? Masz rację. Nigdy w tym nie wygram – słyszy w odpowiedzi.

Narracja nie jest prowadzona linearnie, co nieco odziera ją z suspensu. Co prawda nie mamy do czynienia z kinem akcji, gdzie w każdej scenie na życie bohaterów czyhają pościgi, strzelaniny i zwodzone mosty, ale proza życia imigranta, na którą nakładają się tragiczne historyczne okoliczności, bywa równie trudna. Tymczasem twórcy od pierwszego odcinka stawiają sprawę jasno. Nie musimy zastanawiać się nad tym, kto z rodziny przeżyje wojenną zawieruchę i kto zapracuje sobie na – przynajmniej pozorny, wyrażony w pieniądzach – społeczny awans, a kto będzie miał mniej szczęścia i wykolei się na życiowych zakrętach. Pytaniem pozostaje jedynie to, jak dojdą do tego miejsca. Z drugiej strony decyzja ta pozwala lepiej uwypuklić kontrasty i pokazać, jak przeszłość splata się z teraźniejszością.

Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+) Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+)

Ten koreański serial kosztował krocie – i to widać

„Pachinko” spodoba się widzom ceniącym produkcje dopracowane w każdym calu. Nie jest to co prawda najdroższy projekt w historii koreańskiej telewizji, ale budżet w wysokości 13 do 15 milionów dolarów za odcinek zdecydowanie da się zauważyć na ekranie. Kostiumy doskonale odzwierciedlają zmieniające się dekady – od skromnego ubioru z początku XX wieku, przez powojenną biedę w Osace, aż po eleganckie, zachodnie stroje bohaterów żyjących w latach 80. Każdy detal mówi coś o społecznym statusie postaci i świecie, w jakim przyszło jej funkcjonować. Scenografia również buduje wiarygodne tło dla tej historii. Brudne, ciasne zaułki imigranckich dzielnic kontrastują z przestronnymi biurami z widokiem na Tokio i malowniczymi obrazami koreańskiej prowincji.

Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+) Kadr z serialu „Pachinko” (Fot. materiały prasowe Apple TV+)

Wrażenie robi także obsada. W rolę starszej Sunji wciela się nagrodzona Oscarem za „Minari” Youn Yuh-jung. Hansu gra Lee Min-ho, znany m.in. z seriali Netflixa „The King: Eternal Monarch” oraz „Pod okiem gwiazd”. W roli Solomona oglądamy Jin Ha, który pojawił się także w „Zbrodniach po sąsiedzku” oraz „Civil War”. Jednego z jego współpracowników gra natomiast Jimmi Simpson z „Westworld” i „Mrocznej materii”.

W „Pachinko” nie ma wielu elementów typowych dla innych odcinkowych tytułów znad rzeki Han. Można powiedzieć, że to najbardziej amerykańska z koreańskich produkcji, co dla jednych z pewnością będzie zaletą, a dla innych wadą. Jej. największym mankamentem jest jednak to, że prawdopodobnie pozostanie ona… nieukończona. Wiele wskazuje na ta ukryta perełka Apple TV+ nie dostała zielonego światła na zrealizowanie ostatniego, trzeciego sezonu. Mimo to warto obejrzeć dotychczas nakręcone odcinki, a z finałem zapoznać się w książkowej wersji.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE