1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Ten serial ma zająć miejsce „Emily w Paryżu”. Barcelończycy nie są zachwyceni: „Będziemy go bojkotować”

Ten serial ma zająć miejsce „Emily w Paryżu”. Barcelończycy nie są zachwyceni: „Będziemy go bojkotować”

Kadr z serialu „La Vida Barcelona” (Fot. MILLSTREET FILMS/MARK DE BLOK)
Kadr z serialu „La Vida Barcelona” (Fot. MILLSTREET FILMS/MARK DE BLOK)

Odsłuchaj artykuł

Agata Lipiec - Ten serial ma zająć miejsce „Emily w Paryżu”. Barcelończycy nie są zachwyceni: „Będziemy go bojkotować”

00:00
15s
0,5 x
15s
Śródziemnomorski upał zamiast ostrego wiatru znad Morza Północnego i tapas na plaży w zamian za jazdę na rowerze przy kanałach. Trwają prace nad serialem „La Vida Barcelona”, który na długo przed premierą zdołał rozjuszyć mieszkańców katalońskiej stolicy.

Spis treści:

  1. „La Vida Barcelona” – o czym jest nowy serial? Internauci dopatrują się podobieństw do „Emily w Paryżu”
  2. Mieszkańcy Barcelony nie chcą kolejnej opowiastki o szczęśliwych ekspatach. „Podnieśli mi opłaty o 200 euro tylko z powodu tego ogłoszenia”
  3. Co wiemy o serialu „La Vida Barcelona”? Kiedy premiera?

„La Vida Barcelona” – o czym jest nowy serial? Internauci dopatrują się podobieństw do „Emily w Paryżu”

„Ikona designu Donna Storm jest o krok od utraty największego klienta. Wysyła więc swoją córkę do Barcelony, by pod przykrywką podkopała działania konkurencyjnej agencji Fuego. Po przybyciu na miejsce Juul odkrywa świat zdecydowanie bardziej ekscytujący i pociągający, niż mogła sobie wyobrazić” – właśnie w tych słowach logline streszcza zamysł nadchodzącej produkcji. W innych materiałach napomknięto również, że Juul właśnie przeszła przez bolesne rozstanie i nie zamierza skupiać się wyłącznie na pracy. W stolicy Katalonii pozna bowiem dwóch interesujących mężczyzn. Co więcej, jeden z nich będzie jej szefem, co zwiastuje liczne zawodowo-sercowe komplikacje. Bądź co bądź obiecuje się nam romantyczny komediodramat.

Opis brzmi dziwnie znajomo? Nie bez przyczyny. Za „La Vida Barcelona” stoi m.in. Katina Medina Mora – meksykańsko–amerykańska reżyserka, która wprawy nabierała na planie „Tego lata stałam się piękna” czy „Emily w Paryżu”. To właśnie ten drugi tytuł jest najczęściej przywoływany w kontekście nowego serialu. Rzecz jasna Emily Cooper przemierzyła do Francji dłuższą drogę niż jej europejska odpowiedniczka. Tym razem nie powinniśmy więc obserwować na ekranie aż tak wielkiego szoku kulturowego. W serialu Netflixa nigdy nie poznaliśmy też rodziców młodej specjalistki ds. marketingu. Jednak w pierwszym sezonach rolę tę przejmuje poniekąd Madeline Wheeler – dyrektorka grupy Gilbert, która wręcza swojej podwładnej bilet do Paryża.

Na pierwszy rzut oka podobieństw jest więcej niż różnic. Twórcy wikłają główną bohaterkę w miłosny trójkąt. I – co najważniejsze i zaakcentowane w samym tytule – lokują ją w jednym z najpiękniejszych i najpopularniejszych miast na Starym Kontynencie, gdzie będzie odkrywać nie tylko zachwycającą architekturę i sztukę, lecz przede wszystkim samą siebie.

Kadr z serialu „La Vida Barcelona” (Fot. MILLSTREET FILMS/MARK DE BLOK) Kadr z serialu „La Vida Barcelona” (Fot. MILLSTREET FILMS/MARK DE BLOK)

Jak łatwo się domyślić, nie każdemu się to podoba. Barcelończycy od dawna narzekają na hordy turystów, którzy dosłownie zalewają ich miasto, schodząc z pokładów gigantycznych wycieczkowców czy ekspatów gotowych opłacić z zagranicznych pensji czynsz znacznie przekraczający możliwości przeciętnego lokalsa. Patrząc na stawki najmu nawet skromnych pokoików z widokiem na mało malowniczą „studnię”, trochę lepiej rozumie się wszędobylskie napisy „turyści, wracajcie do domu”. I oczywiście można wytoczyć argument, że przecież miasto zarabia na tym krocie. Tyle że nie przekonuje on wielu Barcelończyków, którzy w mediach społecznościowych jasno dają do zrozumienia, co myślą o serialu „La Vida Barcelona”.

Czytaj także: Miłość do żonatego mężczyzny, toksyczna matka i życiowe kryzysy po 40. Hitowy polski serial z Izą Kuną wraca w nowej odsłonie

Mieszkańcy Barcelony nie chcą kolejnej opowiastki o szczęśliwych ekspatach. „Podnieśli mi opłaty o 200 euro tylko z powodu tego ogłoszenia”

Część internautów zwraca uwagę na oklepany już w mediach rys głównej bohaterki. „Oczywiście serial nie może opowiadać o katalońskiej kobiecie. Ona byłaby zbyt zajęta pracą, by opłacić czynsz i jedzenie” – czytamy pod instagramowym postem dziennika „El Periódico”. „Imigrantki z Ameryki Południowej też się nie nadawały, woleli Europejkę z kupą siana niż Latynoskę” – dodaje następna osoba.

Z komentarzy wybrzmiewa smutne przekonanie, że produkcja pogłębi problemy miasta. Jedni żartują: „Pierwsza scena pierwszego sezonu: bohaterka na drodze do samopoznania rozmawia z innymi cyfrowymi nomadami po holendersku w centrum Eixample. Podczas gdy oni popijają napoje z bąbelkami, w tle eksmitowana jest rodzina, która mieszkała tam przez 23 lata”.

Kadr z serialu „La Vida Barcelona” (Fot. MILLSTREET FILMS/MARK DE BLOK) Kadr z serialu „La Vida Barcelona” (Fot. MILLSTREET FILMS/MARK DE BLOK)

Inni podchodzą do sprawy zupełnie poważnie: „Barcelona już teraz mierzy się z wyzwaniami spowodowanymi masową turystyką, rosnącymi cenami nieruchomości i stopniową utratą lokalnej tożsamości, a głównym tego powodem są ekspaci. Nie chodzi o odrzucanie turystów ani międzynarodowych historii. Barcelona zawsze była miastem otwartym i gościnnym. Chodzi o to, że wciąż opowiada się historie romantyzujące życie ekspatów, jednocześnie ignorując mieszkańców, którzy mają poczucie, że stopniowo tracą swoje miejsce do życia”.

„Jeśli ten projekt zostanie zrealizowany, proszę mieć świadomość, że lokalni mieszkańcy będą mu się sprzeciwiać i zrobią wszystko, co w ich mocy, aby go bojkotować”.

Niezadowolone grupy nie rzucają słów na wiatr. Cztery dni temu na Instagramie powstało konto sprzeciwiające się serialowi. Do tej pory uzbierało ponad 4500 obserwujących.

Co wiemy o serialu „La Vida Barcelona”? Kiedy premiera?

Niestety na protesty może być nieco za późno. Serial, w którym występują m.in. holenderska aktorka Holly Mae Brood, Priscilla Delgado („Euforia”), Greta Fernández („The Walking Dead”), Martiño Rivas („Telefonistki”) i Agustín Della Corte („Śnieżne bractwo”), zakończył już zdjęcia w Hiszpanii i przeniósł produkcje do Amsterdamu. Łącznie powstanie osiem półgodzinnych odcinków na podstawie scenariusza napisanego przez trzy Holenderki: Emily Reekers, Jikkie Schelling i Alix van der Goes.

Choć wielu Barcelończyków wyraża obawy odnośnie do sposobu, w jaki przedstawią one szerokiej publiczności ich miasto, być może należy udzielić im kredyt zaufania. W końcu Holandii także nie jest obca gentryfikacja. Istnieje więc szansa, że scenarzystki nie zamiotą związanych z nią problemów pod dywan. Poza Katiną Mediną Morą za kamerą staną Charlotte Scott-Wilson i Ayla Spaans, co budzi również nadzieję na pokazanie autentycznie kobiecej perspektywy.

Data premiery nie jest jeszcze znana. Na ten moment wiadomo, że serial trafi na holenderską platformę Videoland, ale producentom zależy też na zyskaniu międzynarodowego zasięgu. Dystrybucją zajmuje się firma Beta Film, która rozpoczęła już sprzedaż tytułu na inne rynki. Czy może liczyć na światowy sukces? Na razie wiemy jedynie, że w samej Barcelonie spotka się raczej z umiarkowanie ciepłym przyjęciem.

Teoretycznie książek nie powinno oceniać się po okładce, więc serialu również nie warto spisywać na starty na podstawie zwięzłego opisu i kilku zdjęć. Wszystko wskazuje jednak na to, że Katalończycy nie będą zabiegać o powrót „La Vida Barcelona” na kolejny sezon tak jak Emmanuel Macron o „Emily w Paryżu”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE