fbpx

Sara Lipska: W cieniu

Sara Lipska: W cieniu
Zdjęcie jednej z prac Sary Lipskiej, Królikarnia

Rodzinna Mława, związek z najwybitniejszym polskim rzeźbiarzem XX wieku, emigracja do Paryża lat międzywojennych. Między wierszami tego życiorysu jest też walka artystki o ocalenie talentu w świecie zdominowanym przez mężczyzn. O Sarze Lipskiej mało kto pamięta. Dzięki wystawie w Królikarni to się może zmienić.
Tytuł wystawy: „Sara Lipska. W cieniu mistrza”. Miejsce: klasycystyczny pałacyk Królikarnia w Warszawie, w którym od lat 60. mieści się muzeum Xawerego Dunikowskiego, artysty uznanego za największego rzeźbiarza polskiego modernizmu. To właśnie Dunikowski jest tytułowym „mistrzem”. Kim jednak była kryjąca się w jego cieniu Sara Lipska?

Sztuka polska, elementy obce

Na pewno postacią, którą trzeba było najpierw odkryć, żeby pokazać ją szerszej publiczności. W roli odkrywczyni występuje historyczka sztuki Ewa Ziembińska. Przygotowując wystawę, przekopała archiwa, zrekonstruowała życiorys artystki z dokumentów, zapisków, listów i wspomnień nielicznych żyjących osób, które znały Lipską osobiście. Przede wszystkim zaś zebrała na nowo w całość niezwykle różnorodny dorobek artystyczny rozrzucony między Warszawą a Paryżem, rozproszony między kolekcjami, muzeami a prywatnymi salonami spadkobierców dawnych zleceniodawców Lipskiej. Mimo żmudnych badań w tej biografii wciąż są białe plamy.

Wiadomo, że urodziła się w 1882 roku w Mławie, w rodzinie żydowskiego kupca Mendela Jozka Lipskiego. Środowisko, z którego się wywodziła, było konserwatywne, a jednak rodzice Sary musieli być otwarci na świat. Ich córki otrzymały wykształcenie, co w społeczności ortodoksyjnych Żydów na dalekiej prowincji ówczesnego cesarstwa rosyjskiego wcale nie było oczywiste. Co więcej, Sara podróżowała z matką po Europie. Przede wszystkim jednak postanowiła zostać artystką i wyjechała do Warszawy – czego nie byłaby w stanie zrobić bez wsparcia rodziny.

Rozpoczyna studia w roku 1904. Tym samym, w którym w Warszawie otwarto na nowo Szkołę Sztuk Pięknych. Przerwa w działalności uczelni trwała, bagatela, 40 lat. Rosjanie zamknęli ją w czasie powstania styczniowego w odwecie za zaangażowanie studentów w manifestacje patriotyczne. Reaktywowana SSP szła z duchem postępu – przyjmowała kobiety, dla których drzwi wielu akademii w Europie wciąż pozostawały zamknięte. Kiedy Sara trafia na uczelnię, ma
22 lata, a wśród jej profesorów jest Xawery Dunikowski. Tym, co ich naprawdę dzieli, wcale nie jest różnica wieku (zaledwie siedem lat), tylko pozycja społeczna. On – uznany artysta, chrześcijanin, szlachcic i, co najważniejsze, mężczyzna. Ona – nie dość, że była kobietą, to jeszcze Żydówką. Zachowała się recenzja wystawy w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych z 1912 roku, na której Lipska prezentowała swój obraz „Gołębie”. Część krytyków entuzjastycznie chwali pracę, reszta skupia się na żydowskim pochodzeniu autorki i kilkorga innych artystów biorących udział w wystawie. Publicyści nazywają skandalem fakt, że na ekspozycji „sztuki polskiej” znalazło się miejsce dla tego rodzaju „obcych elementów”.

Brzemienna w objęciach macho

Wiadomo, że Sara była piękną kobietą. Romans między nią a profesorem Dunikowskim nawiązuje się dość szybko. W 1906 roku wyjeżdżają razem w podróż do Syrii i Palestyny. Później na krótki czas zamieszkają razem w Paryżu. Będą ze sobą związani do końca życia Dunikowskiego, który umiera w 1964 roku, dziewięć lat przed swoją kochanką.

Dunikowski to macho. W 1905 r. w restauracji Lijewskiego na Krakowskim Przedmieściu w biały dzień i z zimną krwią zastrzelił człowieka. Malarz Wacław Pawliszak usiłował go spoliczkować, ale nie zdążył – rzeźbiarz uprzedził cios strzałem z rewolweru, który nosił przy sobie. Zabójstwo uszło artyście bezkarnie (uznano je za obronę konieczną, skończyło się więc na grzywnie i wyroku w zawieszeniu). W późniejszych latach Dunikowski służył w Legii Cudzoziemskiej. Erotyczne podboje uważał za przywilej wojownika. Całe życie pisał do Sary czułe listy i wielokrotnie ją portretował – jej twarz ma choćby jedna z jego słynnych „Kobiet brzemiennych”. Małżeństwo było jednak poza dyskusją. Także po narodzinach ich córki.

Lipska rodzi dziecko w 1908 roku w Brukseli. Być może wyjechała z Warszawy, aby uniknąć plotek. Córka dostała na imię Xawera, Dunikowski dał dziecku nazwisko, ale nie zaprzątał sobie głowy jego wychowaniem. Zresztą przez niemal całe życie dzielił ich z Sarą dystans nie tylko emocjonalny, lecz również geograficzny. W 1912 roku Lipska na dobre opuściła Warszawę, wyjeżdżając do Paryża. To właśnie tam miała się rozegrać właściwa historia jej twórczości.

Apartamenty dla króla

Mocne w konstrukcji, intensywne w wyrazie rzeźby, zwłaszcza portrety, wśród których znalazł się – oczywiście – wizerunek Xawerego Dunikowskiego. Lipska używa cementu, rzeźbi w kamieniu, w drewnie, eksperymentuje z łączeniem różnych tworzyw. Na drugim biegunie są gwasze, zaskakująco delikatne w porównaniu do rzeźb, bajecznie kolorowe. Przewija się tu obsesyjnie motyw ptaków; jednym z ostatnich mecenasów artystki będzie książę Murat, artystokrata, który poświecił życie ochronie ptactwa.

W sztuce Lipskiej mieszają się style: dekoracyjne międzywojenne art déco, moderna, z której wyrosła w latach studiów, orient, ale również motywy zaczerpnięte z polskiej sztuki ludowej. W rzeźbie jest wytrawnym psychologiem, w malarstwie dociera do granic surrealistycznej bajkowości. To jednak tylko tropy; Sara nie należy do końca do żadnego nurtu, ma osobną wrażliwość, która przekłada się na osobisty styl – to w dużej mierze dlatego właśnie jej prace wyglądają dziś tak świeżo i sugestywnie. Tak samo musiały działać na odbiorców w czasach, kiedy powstawały.

W Paryżu Lipska mieszka na Montparnassie, w 1930 roku otrzymuje obywatelstwo francuskie. Nie wiadomo nic o tym, by kiedykolwiek potem miała odwiedzać Polskę, choć do wybuchu wojny jej prace były u nas od czasu do czasu wystawiane.

Z czego żyje? Wykonuje m.in. projekty dla Baletów Rosyjskich, legendarnego zespołu tanecznego stworzonego w Paryżu przez charyzmatycznego Siergieja Diagilewa. To awangarda ówczesnego świata teatru, dla Diagilewa pracują Picasso, Braque, Utrillo, Matisse. Inny front, na którym działa Sara, to moda. Pod koniec lat 20. otwiera własny butik
z autorskimi kreacjami na Montparnassie, w następnej dekadzie przenosi go na Champs Élysées: w Paryżu nie ma już lepszego adresu.

Być może Sarze pomogła znajomość z Antonim Cierplikowskim. Poznali się przez Dunikowskiego, zresztą Cierplikowski zna w Paryżu wszystkich. Jego samego znają jako Antoine’a – „króla fryzjerów i fryzjera królów”. Polski emigrant z Sieradza, który fachu uczył się w Łodzi, do historii przeszedł jako ten, który wylansował modę na krótkie włosy wśród kobiet – modernistyczną fryzurę „na chłopczycę”. Czesał gwiazdy, od Josephine Baker po Brigitte Bardot, był kawalerem Legii Honorowej, właścicielem ogromnej sieci salonów fryzjerskich w USA, mecenasem sztuki, a także znanym ekscentrykiem. Dzięki niemu Sara miała dostęp do zleceniodawców ze szczytów towarzyskiej drabiny. Dla samego Cierplikowskiego projektowała stroje, portretowała go wielokrotnie, a przede wszystkim stworzyła wystrój dwóch jego paryskich apartamentów. Te mieszkania to część legendy Antoine’a: mieszanka awangardowej nowoczesności, estetycznego wyrafinowania i ekstrawaganckiej fantazji. Czasem mrocznej – na prośbę „króla fryzjerów”, Sara zaprojektowała dla niego szklane łoże w kształcie trumny.

Drogi mistrzu

Czy Sara Lipska spełniła swoje artystyczne ambicje? Zdaje się, że nie do końca. Była kobietą samotnie wychowującą dziecko, emigrantką, Żydówką – żadna z tych tożsamości nie była mocnym argumentem w walce o społeczną pozycję. Musiała przede wszystkim przetrwać – większą część swoich twórczych sił poświęciła na wykonywanie zleceń, pracę na zamówienie. Sztuka wysoka, prestiżowe wystawy, artykuły w prasie – to była w jej czasach domena zarezerwowana przede wszystkim dla mężczyzn. Meret Oppenheim, Lee Miller, Sophie Taeuber-Arp, wielkie artystki lat 20 i 30. to wyjątki potwierdzające regułę. Nawiasem mówiąc, i te nieliczne kobiety, które zaakceptowano wówczas w świecie sztuki, weszły do niego w cieniu jakiegoś „mistrza” – jako czyjeś uczennice lub kochanki. Z Sarą Lipską było podobnie.

Do końca zwracała się w listach do Dunikowskiego per „mistrzu”, nawet wówczas, gdy byli już parą starszych ludzi. A jednak Sara przetrwała, zostawiła po sobie intrygujący dorobek, a fakt, że będzie on teraz celebrowany w sanktuarium „mistrza” – w Muzeum Rzeźby im. Dunikowskiego – ma swoje symboliczne znaczenie.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/G_1q9Kkyz8A” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]