Wojciech Fangor: socrealizm i psychodelia

Muzeum Narodowe w Krakowie

Jest postacią z podręczników historii sztuki, a zarazem twórcą, który wielokrotnie wyprzedzał swoją epokę i którego wciąż można odkrywać. Nowa odsłona twórczości Wojciecha Fangora nastąpi tej jesieni, w krakowskim Muzeum Narodowym.

Muzeum Narodowe w Krakowie

W roku 2004 artysta Karol Radziszewski, młodszy od Wojciecha Fangora o 58 lat, zafascynowany jednym z obrazów mistrza – „Postaciami” – namalował jego wierną replikę. Fangor stworzył oryginał w 1950 roku, w zenicie socrealistycznej rewolucji kulturalnej. Socrealistyczną wymowę miał także jego obraz, który przedstawia troje ludzi należących do dwóch różnych, antagonistycznych światów. Po jednej stronie modna dziewczyna w ekstrawaganckich okularach słonecznych i w sukience ewidentnie niesocjalistycznej proweniencji. Długie, pomalowane na czerwono paznokcie dobitnie świadczą, że ich właścicielce praca fizyczna jest obca. Co innego druga młoda kobieta z obrazu. Paznokcie króciutko obcięte, roboczy drelich. Młody, atletyczny robotnik zdecydowanym gestem obejmuje tę z kobiet, która ewidentnie bardziej pasuje do niego i estetycznie, i ideowo. Para patrzy na modną, powabną pannę z mieszaniną pogardy i potępienia. Zapatrzona na Zachód dziewczyna nie bierze udziału w socjalistycznej przebudowie kraju, jest ideologicznie niesłuszna.

A jednak „Postaci” w czasach, w których powstały, nie znalazły uznania w oczach cenzorów. Dzieło niby-socrealistyczne, ale to dziwny socrealizm; w tym obrazie jest coś dwuznacznego. Para robotników surowo spogląda na modną dziewczynę, tylko czy równie surowym wzorkiem patrzy na nią widz?

To właśnie dwuznaczność, specyficzny seksapil „dewizowej” dziewczyny walczący o lepsze z androginicznym, niemal męskim charakterem robotnicy, zafascynował Karola Radziszewskiego. Młody artysta nie tylko postanowił przestudiować obraz Fangora, malując go na nowo, ale uczynił kopię częścią malarskiej instalacji. W 2004 roku na wystawie „Drang nach West(end)” w Berlinie Radziszewski wystawiał swoją wersję „Postaci” na tle abstrakcyjnego, psychodelicznego muralu. Tło i pokazane na nim płótno zdawały się należeć do dwóch różnych światów niczym obce sobie klasowo dziewczyny z obrazu. Ale ta sprzeczność jest tylko pozorna. Jeden i drugi świat należą bowiem do artystycznej biografii Fangora, w której klasyczne wykształcenie spotyka się z najbardziej awangardowymi koncepcjami, metaforyczna polska szkoła plakatu miesza się z czystą abstrakcją, a politycznie zaangażowany socrealizm sąsiaduje z psychodeliczną sztuką op-art. W swojej pracy Radziszewski oddał hołd jednemu z najbardziej inspirujących polskich artystów powojennych, a jednocześnie badał jego sztukę, rozważał jej uwikłanie w politykę, estetyczne rewolucje i historyczne zawirowania.

Niczego nie żałować

W 2009 roku Fangor zbudował czołg. Twórca „Postaci” jest często szufladkowany jako op-artysta, ale tym razem sytuacja była totalnie surrealistyczna. Czołg, taki jak z „Czterech pancernych i psa”, radziecki T-34 z czasów drugiej wojny światowej, wjeżdżał do sali wystawowej łódzkiej galerii Atlas Sztuki. Połowa była już w środku, drugiej połowy można było domyślać się na zewnątrz budynku. Na czołgu siedziało dwóch płaskich, namalowanych przez Fangora czerwonoarmistów.

Na tej samej wystawie artysta pokazał obrazy, które na przełomie lat 60. i 70. podbiły Nowy Jork. Fangor do dziś pozostaje jedynym Polakiem, który miał indywidualną wystawę w nowojorskim Muzeum Guggenheima. W 1970 r. pokazywał tam obrazy przedstawiające fale i koncentryczne kręgi – malarstwo, które zdawało się falować, pulsować i wirować w oczach widza, odrywać się od płaszczyzny płótna i zagarniać przestrzeń wokół siebie.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »