1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Oddech - narzędzie zmiany

Oddech - narzędzie zmiany

Jogini uważają, że każdy oddech wpływa na nasze myśli, a każda myśl zmienia rytm naszego oddechu. (Fot. iStock)
Jogini uważają, że każdy oddech wpływa na nasze myśli, a każda myśl zmienia rytm naszego oddechu. (Fot. iStock)
Często pragniemy życiowej zmiany, ale nie wiemy, jak ją uzyskać. A to łatwiejsze, niż myślimy. Trzeba po prostu zacząć świadomie oddychać.

Jogini nazywają oddech praną. To życiodajna energia, która jest pomostem między umysłem, ciałem i świadomością. Każdy oddech wpływa na nasze myśli, a każda myśl zmienia rytm naszego oddechu. Gdy czujemy się szczęśliwi i spokojni, nasz oddech jest rytmiczny i głębszy. W stresie staje się nieregularny i płytki. Mistrzowie jogi od tysięcy lat wykorzystywali pranajamę (z sanskrytu: prana – oddech; ayama – wydłużyć), czyli metody kontroli oddechu, do zmiany stanu mentalnego, emocjonalnego i świadomości.

Niezwykle skutecznym narzędziem takich zmian jest oddychanie tylko przez jedną dziurkę nosa. Gdy wykorzystujemy głównie (lub wyłącznie) prawą lub lewą dziurkę, aktywujemy pracę przeciwległej półkuli mózgowej. Jeżeli więc oddychamy przez lewą dziurkę, intensywniej pracuje prawa półkula, która jest odpowiedzialna za wyzwalanie energii twórczej, miłości, spokoju i współczucia.

Oddech przez prawą dziurkę pobudza natomiast lewą półkulę zawiadującą logicznym myśleniem i rozwiązywaniem problemów. Gdy więc negocjujemy kontrakt, oddychajmy przez prawą dziurkę. Taki oddech spowoduje też, że będziemy pełni energii, gotowi do wytężonej pracy umysłowej. W ten sposób powinniśmy oddychać rano lub w środku dnia.

Z kolei jeżeli nie możemy zasnąć, ponieważ w naszym umyśle trwa gonitwa myśli, starajmy się oddychać przez lewą dziurkę nosa. Już 3–5 minut przyniesie ukojenie, a po 20 minutach spokojnie zaśniemy.

Oddech to narzędzie zawsze dostępne i bardzo skuteczne. Pamiętajmy, aby sięgać po nie tak, jak sięgamy po wodę, gdy jesteśmy spragnieni.

Ćwiczenie

Siedzimy na podłodze lub na krześle z wyprostowanym kręgosłupem. Oczy są zamknięte i skupione na punkcie między brwiami. Kciukiem prawej dłoni zatykamy prawą dziurkę nosa, pozostałe palce są wyprostowane (przy oddechu przez lewą dziurkę zmieniamy dłoń). Przy wdechu powietrze wchodzi najpierw do samego brzucha, potem wypełnia klatkę piersiową, a przy wydechu wychodzi w odwrotnej kolejności.

Staramy się, żeby bez wysiłku i bez napinania mięśni każdy wdech i każdy wydech trwał minimum 5 sekund (aż do 20 sekund).

Ćwiczenie wykonujemy co najmniej przez 3 minuty i dążymy do 20 minut.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Mudry i medytacje na wyciszenie i dobry sen

Mudry definiuje się jako specjalne układy dłoni. Warto jednak mieć na uwadze, że mudra jest tak naprawdę postawą całego ciała, nie tylko gestem dłoni! Jest, zgodnie z tradycyjną nauką o mudrach, perfekcyjnym sposobem siedzenia w postawie lotosu. Właśnie od udoskonalania tego sposobu siedzenia powinna zaczynać się nauka mudry. Na zdjęciu Gyan mudra (fot. iStock)
Mudry definiuje się jako specjalne układy dłoni. Warto jednak mieć na uwadze, że mudra jest tak naprawdę postawą całego ciała, nie tylko gestem dłoni! Jest, zgodnie z tradycyjną nauką o mudrach, perfekcyjnym sposobem siedzenia w postawie lotosu. Właśnie od udoskonalania tego sposobu siedzenia powinna zaczynać się nauka mudry. Na zdjęciu Gyan mudra (fot. iStock)
Mudry mają na celu odpowiednie ukierunkowanie przepływu energii w ciele. Ich rolą jest m.in. usuwanie blokad energetycznych. Starożytni Guru traktowali nauki o mudrach na tyle poważnie, że wiedza o nich była przekazywana tylko nielicznym. Te jogiczne techniki, przeznaczone do duchowego rozwoju, poznawali zaawansowani adepci. Współcześnie, w krajach zachodnich, mudry stosuje się m.in. w medycynie ajurwedyjskiej, w szkołach jogi i medytacji.

Cierpisz na bezsenność? A może masz dodatkowo problemy z układem rozrodczym lub moczowym? Tzw. shakti mudra może im zapobiec – piszą Karolina i Maciej Szaciłło w książce „DobraNoc”.

Shakti jest indyjskim uosobieniem energii. Regularna praktyka tej mudry pomaga nam przystosować się również do nowych okoliczności. Łagodzi wahania nastroju. Przeciwdziała bezsenności. Zdaniem ajurwedy równoważy energię w czakrze sakralnej (innymi słowy seksualnej) i czakrze podstawy. Jest to również wspaniała technika, która pomaga w trakcie problemów miesiączkowych. Nie tylko łagodzi dolegliwości miesiączkowe. Można ją również „zakładać”, jeśli chcemy wyregulować menstruację. Jak ją wykonać?

  • Już tradycyjnie usiądź w siadzie skrzyżnym lub na krześle (wówczas obie stopy leżą na podłodze).
  • Wyprostuj kręgosłup. Uwagę przenieś w okolice miednicy.
  • Opuszki małych i serdecznych palców dotykają się. Kciuki obu dłoni zwijamy do środka dłoni. Palce wskazujące i środkowe nakładamy na kciuki.
  • Odwróć dłonie, tak aby małe i serdeczne palce skierowane były do podłogi. Tak ustawione dłonie połóż delikatnie w okolicach brzucha.
  • Możesz oddychać w ten sposób 5–10 minut w okresach, kiedy doskwierają ci wyżej wymienione problemy. Wydech może być nieco dłuższy od wdechu i powolny. Oczywiście cały czas oddychasz przez nos.
Shakti mudra (fot. Unsplash/ książka 'DobraNoc') Shakti mudra (fot. Unsplash/ książka "DobraNoc")

 

Gyana/chin mudra (zdjęcie główne)

Palec wskazujący i kciuk się dotykają, pozostałe 3 palce są wyprostowane. To jedna z najbardziej znanych mudr w praktyce jogi. Jej regularne stosowanie uspokaja nas, obniża poziom stresu, relaksuje ciało i umysł oraz przeciwdziała bezsenności. Możesz wykonywać ją nawet do 5 minut wieczorem przed snem.

Oddech

Praktykując mudry warto pamiętać o prawidłowym oddechu.

- Jak już wspominaliśmy – piszą Karolina i Maciej Szaciłło – jednym z najlepszych sposobów na zarządzanie emocjami (a nie wypieranie ich) i przeciwdziałanie skutkom stresu, a tym samym na spokojny sen są oddech i medytacja. Pomagają nam one obserwować i zarządzać emocjami. Uświadamiać sobie nawet te trudne jak lęk czy złość. W końcu uwalniać je. Następnie sprowadzać umysł do chwili obecnej. Gdy jesteśmy tu i teraz, gdy przestajemy zastanawiać się nad tym, co było i co będzie, stres oraz trudne, często nawet nieuświadomione emocje przestają nas tak dotykać.

W filozofii Wschodu odnajdziemy mnóstwo przeróżnych technik oddechowych oraz medytacyjnych. Jedną z najprostszych, najpiękniejszych i zarazem najbardziej relaksujących pranajam jest tzw. nadi shodana pranayam, czyli oddychanie naprzemienne. Ta pranajama równoważy wszystkie 3 dosze. W sanskrycie nazywana jest nadi shodana pranayam, gdzie „nadi” – oznacza kanały energetyczne w ciele, a „shodhan” – oczyszczanie. Technika ta ułatwia przepływ energii w ciele, równoważy obie półkule, ale przede wszystkim uspokaja, redukuje złość, poprawia koncentrację, uważność i stanowi genialny wstęp do medytacji. Na czym ona polega?

  • Usiądź w siadzie skrzyżnym, lotosie lub na krześle z wyprostowanym kręgosłupem. Zamknij oczy.
  • Lewą dłoń połóż na lewym kolanie, odwróconą do góry. Kciuk i palec wskazujący powinny delikatnie się dotykać (Gyan mudra).
  • Palec wskazujący i środkowy prawej dłoni umieść między brwiami. Kciuk ułóż przy prawym nozdrzu, a pozostałe dwa palce przy lewym. Delikatnie przytkaj prawą dziurkę nosa.
  • Zrób wydech, a następnie, głęboki, powolny wdech lewą.
  • Teraz przytkaj lewą dziurką i odetkaj prawą. Zrób wydech, a następnie głęboki wdech prawą.
  • Przytkaj prawą, odetkaj lewą i zrób wydech lewą. W ten sposób skończyłeś 1 pełny cykl. Możesz go jeszcze powtórzyć 8 razy, a nawet kontynuować przez następne 5 minut.
  • Możesz wykonywać tę technikę bezpośrednio przed snem, a następnie na kilka minut przenosić uwagę na oddech.

Medytacja z otwartymi oczami

Wspaniałą medytacją, którą można wykonać wieczorem i która pomoże nam cieszyć się spokojnym, głębokim snem, jest medytacja z otwartymi oczami. Jak ją wykonać?
  • Weź głęboki wdech i wydech. I jeszcze jeden głęboki wdech, i wydech.
  • Nie zamykaj oczu. Pozwól niech wzrok biega, gdzie chce. Nie kontroluj go, nie narzucaj, na co ma patrzeć. Niech gałki oczne biegają wszędzie tam, gdzie mają ochotę.
  • Weź głęboki wdech i wydech.
  • A teraz znajdź jeden punkt, na którym zatrzymasz wzrok. Wszystko jedno gdzie. Jakiś jeden, mały punkt na ścianie albo w oddali na linii horyzontu. Może to być też płomień świecy.
  • Jeśli chcesz, możesz przymrużyć oczy, ale cały czas wzrok utrzymuj na tym jednym nieruchomym punkcie.
  • Weź głęboki wdech i wydech.
  • Cała uwaga na jeden mały punkt.
  • Pozwól, aby on się wyostrzył, a cała reszta roztopiła…
  • Jeszcze trochę uwagi na ten jeden punkt. W tej chwili nie istnieje nic innego, tylko jeden mały punkt na wprost ciebie.
  • Na chwilę zamknij oczy, ale dalej miej ten punkt przed sobą, w wyobraźni. Jeśli pojawiają się jakieś myśli, pozwól im być. Poprzez nie, jak promienie wschodzącego słońca przez gęstwinę chmur, dalej patrz na swój mały punkt w przestrzeni. Nic nie jest cię w stanie rozproszyć. Jesteś tylko ty i ten mały punkt.
  • Weź głęboki wdech i wydech, powoli otwórz oczy i spójrz jeszcze raz na ten sam punkt. Wytęż wzrok. Niech oczy patrzą na punkt na wprost ciebie, jakby miały tak tkwić przez wieki.
  • Tylko ty i ten punkt na wprost ciebie.
  • Przenieś uwagę na oddech i powoli zamknij oczy. Weź głęboki wdech i wydech. I jeszcze jeden głęboki wdech i wydech. Uświadom sobie własne ciało i otoczenie. I bardzo, bardzo powoli, w swoim własnym tempie, możesz stopniowo otwierać oczy.

  1. Styl Życia

Rebirthing, czyli świadomy oddech. Jak zacząć praktykować?

Jedna sesja świadomego oddychania trwa od 1,5 do 2 godzin. Potrafi uwolnić ukryty potencjał, podnieść energię, dać większą jasność umysłu i radość istnienia, a także poprawić zdrowie. (Fot. iStock)
Jedna sesja świadomego oddychania trwa od 1,5 do 2 godzin. Potrafi uwolnić ukryty potencjał, podnieść energię, dać większą jasność umysłu i radość istnienia, a także poprawić zdrowie. (Fot. iStock)
Świadomy oddech to najprostsza droga do relaksacji i głębszego kontaktu ze sobą. Nauczysz się go na warsztatach, w szkole oddechu lub na indywidualnych sesjach z trenerem.

Oddech to podstawowe, naturalne narzędzie, z którego każdy może korzystać – mówi Magdalena Stan-Sokołowska, trenerka pracy z oddechem. – Odkąd praktykuję rebirthing, lepiej śpię, a od małego miałam z tym problemy. Mam większy dystans do siebie, do innych, do wszystkiego, co się pojawia. Jak wydarzy się coś, co mnie bardzo porusza, łatwiej przechodzę nad tym do porządku dziennego. Tak jak jest dzień i noc, jak są pory roku, burza i słońce, tak mijają emocje. To fale, tylko u niektórych wygląda to jak szkwał, u innych jak sztorm. Ja miałam ogromną amplitudę emocji, która bardzo się wyciszyła.

Rebirthing to technika głębokiej relaksacji, która prowadzi do lepszego kontaktu ze sobą, poszerza perspektywy umysłowe, otwiera ciało na przepływ energii, uwalnia blokady na poziomie fizycznym, psychicznym i emocjonalnym. W praktyce to nauka oddychania energią, tak jak powietrzem, skupienia się na tym, co dzieje się z naszym ciałem podczas wdechu i wydechu, wyciszenia. Jak powiedział James Morningstar w swojej książce „Rebirthing. Oddech światła i miłości”: „Oddech jest pomostem–tęczą, jednoczącym ciało, umysł i ducha”. Jeśli między tymi trzema aspektami istoty ludzkiej istnieje harmonia i współpraca, to każdy człowiek może korzystać z nieograniczonego potencjału, jakim obdarzył go Bóg, aby wieść zdrowe, szczęśliwe i radosne życie.

Ponowne narodziny

Gdy przychodzisz na świat, pierwsze, co robisz, to bierzesz oddech. Nie bez przyczyny ta metoda nazywa się „rebirthing”, czyli ponowne narodziny. Bo w każdym momencie życia możesz zacząć wszystko od nowa, zacząć naprawdę świadomie oddychać i dzięki temu: świadomie żyć. – W momencie narodzin dziecko ma w sobie wszystkie dane i pierwotną siłę, żeby żyć w pełni. Przez różne doświadczenia – z czasu ciąży, porodu, dzieciństwa – traci jednak z nimi ten kontakt – tłumaczy Magdalena Stan-Sokołowska. – Zawsze jednak może spróbować odnowić z nimi kontakt.

Jej samej praca ze świadomym oddechem pozwala stale doskonalić relacje z ludźmi, patrzeć na problemy z innej perspektywy. Widzi też, jak inni się zmieniają. Przychodzą do niej osoby zapracowane, zestresowane, które dopiero odkrywają swoje ciało i emocje. I bardzo często staje się to impulsem do zmiany. Wielu jej klientów po indywidualnej pracy zaczęło chodzić na warsztaty, część z nich poszła do szkoły oddychania, ale wielu też odkryło, że pociąga je masaż, taniec czy malowanie. – Oddech jest jak brama do nieskończonej liczby możliwości. Zaglądasz w siebie, poznajesz swoje lęki i blokady, poświęcasz im swoją uwagę z miłością i robisz przestrzeń na nową jakość – tłumaczy trenerka.

Jedna sesja świadomego oddychania trwa od 1,5 do 2 godzin. Potrafi uwolnić ukryty potencjał, podnieść energię, dać większą jasność umysłu i radość istnienia, a także poprawić zdrowie. W miarę regularnej pracy z oddechem zwiększona energia zaczyna krążyć w ciele, wyciągając na powierzchnię stłumione emocje i ujawniając miejsca blokad energetycznych. Oddech oczyszcza układ krążenia, równoważy poziom dwutlenku węgla we krwi, co powoduje, że ciśnienie krwi się normuje. Organizm w 70 proc. oczyszcza się poprzez oddech. W czasie pierwszych 10 sesji oddechowych potrzebna jest obecność doświadczonego rebirthera, potem można ćwiczyć w domowym zaciszu.

Magdalena Stan-Sokołowska, trener rozwoju osobistego i pracy z oddechem. Ukończyła dwuletnią szkołę pracy z oddechem „Prana Visions”. 

  1. Psychologia

Zadbaj o najważniejsze sprawy w życiu - ćwiczenia

Miłość, zdrowie, świadomość - jak zadbać o najważniejsze aspekty? (fot. iStock)
Miłość, zdrowie, świadomość - jak zadbać o najważniejsze aspekty? (fot. iStock)
Wprowadzać zmiany to jedno, drugie – przyjmować te, które przychodzą bez, a czasem nawet wbrew naszej woli. Niezależnie od tego, co cię spotka w nowym roku, już teraz zadbaj o sześć ważnych aspektów życia.

Zdrowie

Oto technika twórczej wizualizacji, która będzie wspierała twoje zdrowie poprzez pozytywny obraz siebie, a szczególnie twojej kondycji psychofizycznej. Ćwiczenie wykonujesz w stanie relaksu, kiedy twoja podświadomość jest chłonna jak gąbka. Możesz wówczas wprowadzać pozytywne obrazy siebie, programując w ten sposób tę część swojej psychiki. Dzieje się tak, dlatego że mózg nie odróżnia obrazów wyobrażonych od tych, jakie widzisz w rzeczywistości. Jeśli kreujesz obraz siebie w pełni zdrowia, będzie dostrajała się do tego wewnętrznego obrazu. Pozytywna wizualizacja wzmocni również układ odpornościowy. Gotowa?

Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Zrób kilka długich wdechów nosem i wydechów ustami. Skieruj uwagę do ramion i poczuj ich przyjemny ciężar. To wszystko pozwoli ci się bardziej zrelaksować. Teraz wyobraź sobie ulubione miejsce w przyrodzie. Uaktywnij wszystkie zmysły, aby poczuć tę przestrzeń pełną kolorów i świeżego powietrza. W tym miejscu zobacz siebie w pełni zdrowia i sił witalnych. Uśmiechniętą, radosną i szczęśliwą. Widzisz swoje ciało w dobrej kondycji, a skórę i oczy lśniące blaskiem zdrowia. W myślach możesz powtarzać: „To właśnie ja, w pełni zdrowia i sił witalnych. Dziękuję za moje zdrowie”. Możesz do tej gotowej formuły dodać także coś od siebie, pamiętając o używaniu czasu teraźniejszego oraz samych pozytywnych słów. W ten sposób wprowadzasz nowy obraz do podświadomości. Powtarzaj ćwiczenie codziennie, zwłaszcza jeśli obecnie doświadczasz słabości albo choroby.

Miłość

W nowym roku kochaj przede wszystkim siebie, a wtedy otworzysz się na miłość do innych. Oto, co może ci w tym pomóc:
  • Otwórz serce na swoje Wewnętrzne Dziecko i zacznij wsłuchiwać się w jego potrzeby. Przejmij opiekę nad tym młodszym i wrażliwszym aspektem siebie. Wewnętrzna Dziewczynka potrzebuje twoich pozytywnych słów, miłości i ciepła. Wyobraź sobie teraz jej obecność i porozmawiaj z nią. Możesz jej powiedzieć, że ją kochasz, że się nią opiekujesz i nigdy nie opuścisz. Powiedz jej o sobie (dorosłej), cokolwiek teraz przyjdzie ci do głowy. Rozmawiaj z nią regularnie, wyobrażając sobie, że na końcu rozmowy przytulasz ją do serca i razem oddychacie.
  • Praktykuj współczucie, ponieważ pomaga otworzyć serce. Aby to zrobić, wyobraź sobie osobę, która obecnie może doświadczać stresów czy cierpienia. Spróbuj wzbudzić w sobie współczucie, które manifestuje się jako uczucie ciepła w środku klatki piersiowej i w okolicy serca.
  • Jeśli nie jesteś obecnie w związku, ale chciałabyś być, bądź świadoma, czy wybaczyłaś poprzednim partnerom. Czy nadal żywisz urazę do któregoś z nich? Może już czas wysłać pozytywną intencję tej osobie?
  • Sprawdź, jakie masz przekonania na temat związków. Jeśli negatywne, nie dziw się, że nie przyciągnęłaś nadal odpowiedniego partnera. Wypisz na kartce wszystkie negatywne przekonania i zmień je na pozytywne. Sprawdzaj reakcje związane z nowymi przekonaniami. Jak mogłoby się zmienić twoje życie, gdybyś naprawdę uwierzyła w nowe afirmacje?
  • Czy często się smucisz na myśl o swojej samotności? Smutek nie przyciągnie do ciebie nowej osoby. Twoje radosne serce będzie magnesem dla drugiego serca gotowego na miłość. Dlatego zadbaj o to, aby codziennie robić coś, co sprawi ci uciechę. W takim pogodnym stanie pomyśl o nowym partnerze i nowym związku, jaki z nim stworzysz. Jak chciałabyś się w nim czuć? Stwórz pozytywną wizję tej relacji (np. wyobrażając sobie siebie z kochającą osobą w czułym objęciu) i przywołuj ją zawsze, gdy będziesz w radosnym stanie ducha.

Finanse

Pieniądze to środek wymiany, ale nie tylko. Pomyśl o nich jak o przejawach obfitości wszechświata. Jeśli zaprzyjaźnisz się z pieniędzmi, będziesz je szanować i być wdzięczna za każdą posiadaną ilość, zaczniesz przyciągać ich więcej. Oto kilka sposobów na to, jak otworzyć się na obfitość:
  • Zastanów się, co na temat pieniędzy mówili twoi rodzice, kiedy byłaś dzieckiem. Pamiętasz jakieś historie związane z pieniędzmi, powtarzane podczas rodzinnych spotkań? Jaka była materialna sytuacja twoich rodziców?
  • Zapisz na kartce wszystkie negatywne przekonania na temat pieniędzy, które wyniosłaś z rodzinnego domu, np. „pieniądze szczęścia nie dają”, „pieniądze są brudne”. Następnie napisz ich pozytywne odpowiedniki, nazywane również afirmacjami. Przeczytaj na głos wszystkie nowe przekonania i sprawdź, co czujesz, kiedy je czytasz. Zapisz swoje spostrzeżenia. Codziennie czytaj afirmacje i sprawdzaj swoje mentalne, cielesne i emocjonalne reakcje. Pozwól sobie uwierzyć, że zasługujesz na obfitość finansową, tak jak zasługujesz na radość i miłość.
  • Zauważ, co myślisz i mówisz oraz jak się czujesz, kiedy wydajesz pieniądze, kiedy płacisz rachunki oraz kiedy pieniędzy ci brakuje. Bądź świadoma, co wysyłasz w eter, kiedy obcujesz z pieniędzmi. Czy wzmacniasz pozytywne przekonania czy negatywne, które będą raczej odpychać pieniądze od ciebie?
  • Staraj się myśleć o pieniądzach pozytywnie. Wzbudź w sobie uczucie wdzięczności, kiedy otrzymujesz wypłatę, ale również, kiedy pieniądze wydajesz. Pomyśl: „Wydaję, ponieważ mam ich dużo, mogę się dzielić moją obfitością, ponieważ mam jej wystarczająco dużo”. Innymi słowy, zamiast denerwować się, płacąc rachunki, pomyśl, że to tylko przejaw twojej obfitości finansowej. Brzmi jak zaklinanie rzeczywistości? Albo jak ciekawy eksperyment, który może sprawić, że pieniądze zaczną się pojawiać w twoim życiu częściej.

Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Wyobraź sobie, że stoisz nad brzegiem oceanu. Jest piękny, letni dzień. Oddychasz świeżym powietrzem i doświadczasz piękna otoczenia. Teraz zobacz, jak z nieba spadają banknoty o wysokich nominałach. Wszystkie lecą w twoim kierunku, zupełnie jakbyś była przyciągającym je magnesem. A teraz obserwuj swoje reakcje na to niewiarygodne zjawisko. Umysł logiczny będzie je pewnie wyśmiewał, ale pozwól sobie uruchomić prawą, czyli kreatywną półkulę. Jak się czujesz, kiedy obfitość pieniędzy spływa właśnie na ciebie? Czy pozwolisz sobie na ich przyjęcie? Czy cieszysz się, że je widzisz? A może czujesz, że to pomyłka i pieniądze powinien dostać ktoś inny? Oddychaj głębiej i obserwuj wszystkie reakcje. Sprawdź, czy poprzez oddech możesz otworzyć się na przyjęcie obfitości, jaka do ciebie płynie w tej wizualizacji do swojego ciała. Napełniaj ciało obfitością i powtarzaj to ćwiczenie raz w tygodniu, sprawdzając swoje reakcje.

Kreatywność

Nie uczyłaś się nigdy malować? Nic nie szkodzi. Zapraszam cię do malowania intuicyjnego. Oto, czego potrzebujesz: płótno malarskie dowolnej wielkości, zestaw farb akrylowych, kilka pędzelków różnej wielkości, paletę (możesz skorzystać z pudełka po jajkach). Zanim zaczniesz malować, wybierz muzykę, jaka ci odpowiada i będzie towarzyszyła procesowi malowania. Możesz też tworzyć w ciszy. Stań lub usiądź naprzeciwko płótna i zamknij oczy. Skup uwagę na oddechu, bądź świadoma każdego wdechu i wydechu. Teraz skieruj uwagę do swojego serca. Zapytaj go, co chciałoby wyrazić poprzez twoje malowanie? Po chwili weź pędzel i wybierz intuicyjnie pierwszy kolor. Nałóż go powoli na płótno, w dowolnym miejscu. Kolejne kroki wykonuj nadal intuicyjnie z otwartością i ciekawością na to, co stworzysz. Nikt tego nie będzie oceniał, ty również tego nie rób. Twój obraz nie podlega żadnemu osądowi. Jest wyrazem twojego obecnego stanu, a może niesie również jakąś informację? Po zakończeniu pomedytuj przez moment ze swoim dziełem. Zobacz, co obraz chce ci powiedzieć.

Świadomość

Codziennie przez chwilę oddychaj świadomie. Jak to zrobić w łatwy sposób? Gdziekolwiek jesteś, po prostu zaobserwuj swój oddech. Możesz przenieść uwagę do nozdrzy i poczuć powietrze, które do nich wpływa oraz z nich wypływa. Zwróć uwagę na długość wdechu i wydechu; czy robisz nieświadomie pauzę między obiema fazami oddechu, czy oddech jest płytki, czy głęboki, szybki czy powolny?

Jeśli zależy ci na uspokojeniu biegu myśli i zrelaksowaniu się, zacznij oddychać wolniej i głębiej. Wdech nosem, wydech ustami. Poczuj, jak z każdym wydechem twoje ciało się rozluźnia. Mięśnie nie muszą być w stanie gotowości, mogą się odprężyć, rytm serca może być wolniejszy, a ciśnienie krwi może spaść. To wszystko dzieje się, jeśli wchodzisz dzięki świadomemu oddechowi w stan relaksu.

Wdzięczność

Kup piękny zeszyt i codziennie wpisuj do niego, za co jesteś wdzięczna. Skupiaj się zarówno na rzeczach z dnia codziennego, jak i tych uniwersalnych. Kiedy piszesz, staraj się poczuć tę wdzięczność w sercu. Ono odpowie ci harmonijnym, czyli koherentnym rytmem, który usprawni twoje procesy myślowe, kreatywność oraz wzmocni układ odpornościowy. Wdzięczność przyciąga do nas więcej tego, za co jesteśmy wdzięczne. Wdzięczność pomaga nam poczuć spokój, ponieważ szybko obniża poziom hormonów stresu we krwi.

Rano, kiedy się obudzisz, spróbuj powiedzieć do siebie:

  • jestem wdzięczna za to, że żyję,
  • jestem wdzięczna za ten dzień, który się właśnie zaczyna,
  • jestem wdzięczna za moich bliskich,
  • jestem wdzięczna za miejsce, w jakim żyję,
  • jestem wdzięczna za to, że mam co jeść,
  • jestem wdzięczna za dobre rzeczy, których dzisiaj doświadczę.
Dagmara Gmitrzak: trenerka rozwoju osobistego, socjolog, terapeutka technik holistycznych, autorka książek.

  1. Styl Życia

Praca z oddechem - poszukaj spokoju w sobie

Wchodząc w kontakt ze sobą podczas sesji oddechowych, zaczynasz rozumieć, co cię tworzy, a co jest tylko gadżetem, który nie powinien budzić jakichś nadmiernych emocji. (Fot. iStock)
Wchodząc w kontakt ze sobą podczas sesji oddechowych, zaczynasz rozumieć, co cię tworzy, a co jest tylko gadżetem, który nie powinien budzić jakichś nadmiernych emocji. (Fot. iStock)
Coaching oddechu jest rozwiązaniem dla tych, którzy nie mają predyspozycji do medytacji, a chcą pokonać trudne emocje i cieszyć się chwilą. Rozmowa z life coachem Joanną Godecką. 

Czym jest oddech?
Oddech jest jak nasze paliwo. Bez jedzenia i wody przez jakiś czas przeżyjemy. Ale bez powietrza, którym oddychamy, nie damy rady. Wydaje nam się, że oddech jest czymś całkowicie naturalnym. Natomiast nie zdajemy sobie sprawy, że jest jednocześnie czymś magicznym.

Mało uwagi poświęcamy własnemu oddechowi…
Gdybym cię spytała, czy umiesz oddychać, spojrzałabyś na mnie ze zdziwieniem i stwierdziła, że jak można nie umieć. A jednak… Malutkie dzieci oddychają w płynny, delikatny sposób. Gdybyśmy narysowali ten oddech, byłaby to lekko wznosząca się i opadająca fala. Taki oddech mają też ludzie dorośli w głębokiej fazie snu. Wówczas wdech i wydech są prawie niedostrzegalne. Natomiast na jawie, szczególnie w sytuacjach stresowych, oddech staje się szybki, urywany. Jest to jeden z naszych mechanizmów obronnych. Jeśli nie chcesz czegoś czuć, instynktownie zatrzymujesz powietrze. Nie chcesz się rozpłakać, wybuchnąć złością – wciągasz powietrze i je przytrzymujesz. Robimy tak często, bo w codziennym życiu jest wiele sytuacji, w których nie chcemy ujawnić emocji. Etykietujemy je, nazywając złymi, i tłumimy. Ale one wcale w tajemniczy sposób nie znikają. My je tylko kontrolujemy, robiąc mikropauzy między wdechem a wydechem. I żyjemy jakby z wielkim balonem w środku, wypełnionym emocjami, którym nie pozwoliliśmy zaistnieć. Żeby nie uleciał w powietrze, cały czas musimy stosować nacisk. I dlatego oddech z płynnego zmienia się w urywany i dodatkowo się spłyca. Najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Co możemy zrobić, żeby to zmienić?
Przede wszystkim trzeba wyjść od zrozumienia, że wszystkie emocje, które odczuwamy, niosą ze sobą ważną dla nas jakość. Nie dzielą się na dobre i złe. Gdybyśmy wzięli kartkę papieru i spisali to, co lubimy czuć, to pewnie pojawiłyby się na niej: miłość, wdzięczność, entuzjazm, radość. To są emocje, które dają nam fajne samopoczucie. I jest cała gama takich, od których kurczymy się w środku. To: obawa, poczucie odrzucenia, zazdrość, strach, melancholia… można by je mnożyć. Gdybyśmy się tak na spokojnie zastanowili, skąd się biorą pozytywne stany, znaleźlibyśmy dla nich wspólny mianownik – jest nim miłość. A dla trudnych emocji – lęk. Bo i niezadowolenie, i smutek, i niechęć, i poczucie osamotnienia – to wszystko gdzieś ma u podłoża lęk. Boimy się, że czegoś nie mamy, że coś stracimy, że coś nam się nie uda, że będzie jakaś negatywna interakcja między nami a światem. A z miłości biorą się w nas: radość, przyjemność, dobroć, uczucie, że jesteśmy blisko.

Jeżeli przestalibyśmy dzielić te emocje na lepsze i gorsze i zaczęlibyśmy wszystkie je przyjmować, i wszystkich ich doświadczać, okazałoby się, że każda z nich jest posłańcem. Niesie jakąś informację o stanie naszego ducha. Tylko o ile nie mamy problemu z przyjmowaniem posłańców, którzy niosą wszelkie przejawy miłości, o tyle mamy ochotę zamknąć drzwi przed nosem tym, którzy mówią, że coś wymaga naprawy i zmiany. Trudnym emocjom, które zapraszają do szukania czegoś głębiej, najczęściej stawiamy opór. Kombinujemy, jak by tu nie czuć: „może do kogoś zadzwonię, może kupię sobie szminkę, a może wyjdę na spacer lub zjem czekoladkę…”. Pojawiają się kompulsywne zachowania, których celem jest uniknięcie konfrontacji z emocjami. Na planie fizycznym zaczynamy oddychać płytko, bo tracimy kontakt ze sobą. Jakąś część siebie próbujemy zablokować. Do tego doprowadza nas lęk.

Pokonamy go, gdy spojrzymy mu prosto w oczy?
Kiedy pracuję z klientami, którzy bardzo się czegoś boją, zapraszamy lęk, wyzywamy go na ubitą ziemię. Niech przyjdzie i zrobi te straszne rzeczy, które ma zrobić. Otwieramy lękowi drzwi i okazuje się, że on jest iluzją. Lęk jest jak wyimaginowany psychopata, który nas goni, a jak się odwracamy, to się okazuje, że go nie ma. Nasz opór i lęk przed lękiem stanowią dla niego źródło zasilania. Kiedy mówimy: „OK, zjedz mnie”, wyciągamy wtyczkę z kontaktu.

Coachingowe sesje oddechowe pomagają odczuwać własne emocje?
Celem procesu, przez który przechodzimy na sesjach oddechowych, jest dopuszczenie tego wszystkiego, czego przez długi czas unikaliśmy. Trzeba się na to odważyć. To musi być świadoma decyzja, zresztą jak każda wizyta u terapeuty czy lekarza. Powinna też łączyć się z postanowieniem, że chcę się zmienić. Ale to nie tak, że nagle otworzy się puszka Pandory, uwalniając pokłady złości i nienawiści z całego życia, zmiatając nas z powierzchni ziemi.

Istotą sesji oddechowych tak naprawdę jest spotkanie ze sobą na głębokim poziomie. Dochodzimy do tego stopniowo, w zgodzie ze swoją naturą, powoli uwalniając trudne emocje, które oddzielają nas od własnego „ja”. Gdy świadomie oddychamy, można powiedzieć, że wracamy do domu, do siebie. Oddech sam w sobie niesie ożywczy zastrzyk prawdy. Następnym krokiem jest złapanie kontaktu ze sobą, skoncentrowanie się nie na głowie, a na sercu.

Zaczyna się praca nad dotarciem do własnej prawdy, do autentyczności. Na czym ona polega?
Drugi etap wcale nie jest taki prosty. Nasze ego, które cały czas jest aktywne, nie chce oddać kontroli. Leżysz sobie, oddychasz i myślisz: „muszę kupić sól, a tak w ogóle, to czy ja zamknęłam drzwi na górny zamek…?”. Robimy coś, co sprawia, że nasz cel się oddala. Trzeba po prostu cierpliwie ponawiać te próby wyjścia z umysłu. Nie tak łatwo wyłączyć ego i myślenie. Pierwsze próby mogą być zniechęcające, bo mózg cały czas „gada”. Ale, jeśli będziemy konsekwentni i jeśli naprawdę będziemy tego chcieli, to w pewnym momencie pojawi się wyciszenie i nowy rodzaj świadomości. Wtedy wchodzimy w inny sposób kontaktu ze sobą i światem – zaczynamy łapać te chwile, kiedy czujemy się inaczej niż w codziennym życiu, kiedy to ciągle myślimy, niepokoimy się czymś, działamy. Nagle czujemy, że świat nie jest wrogiem, że nie musimy ciągle ścigać się i kogoś przechytrzać, żeby coś osiągnąć. Jeśli ktoś naprawdę wierzy w to, że potrzebuje gdzieś dojść czy coś osiągnąć – tak się stanie. Na zasadzie pokojowego współistnienia i dogadania się ze światem.

Wchodząc w kontakt ze sobą podczas sesji oddechowych, zaczynasz rozumieć, co cię tworzy, a co jest tylko gadżetem, który nie powinien budzić jakichś nadmiernych emocji. Stan „przepływu” to poczucie, że do prawdziwego szczęścia nie potrzebujesz wiele. Urealniasz swój stosunek do świata zewnętrznego i jego materialnych darów, chociaż nie zostajesz przecież ascetą. Przestajesz tylko pożądać, zaczynasz świadomie wybierać. Ta zmiana postrzegania już jest ogromnym krokiem na drodze do szczęścia. Bo wiele naszej energii, czasu i zaangażowania tracimy na rzeczy, które szczęścia nie przynoszą.

A czasem odkrywamy, że szczęście daje nam wcale nie to, za czym gonimy.
Jeżeli cały czas delegujemy swoje szczęście w bliżej nieokreśloną przyszłość, w której będziemy mieli to i to – nigdy go nie osiągniemy. Zmiana samochodu z czerwonego na zielony i domu z dużego na jeszcze większy też nic nam nie da. Praktyka obecności Colina P. Sissona lub Eckharta Tolle’a uczy, że szczęśliwą możesz być tylko tu i teraz. Jeśli nie umiesz dzisiaj cieszyć się życiem, nie łudź się, że kiedyś się to zmieni. Sesje uczą nas być w „teraz” i już dziś odczuwać to, co zamierzamy odczuwać w przyszłości, kiedy spełnimy określone warunki. Szczęśliwą możesz być tylko jako ta osoba, którą jesteś w tej sekundzie czy minucie. Może z małą sumą pieniędzy na koncie i akurat nieumytymi włosami. To, co można odkryć w sesjach oddechowych, jest pewnego rodzaju umiejętnością odnajdywania szczęścia w nas samych. Niestety, tracimy zdolność życia chwilą. Dziecko, bawiąc się znalezionym patykiem, nie myśli, czy kiedyś w przyszłości będzie szczęśliwe. Ono już teraz odczuwa szczęście. Dla nas „dzisiaj” jest czymś, czego nie szanujemy. Nie zauważamy tego, że jesteśmy.

Coaching oddechu kieruje ludzi bardziej ku sercu?
Ku odczuwaniu tego, że jesteś. To może być bardzo odkrywcze, kiedy nagle fizycznie poczujesz swoją obecność. Wracasz do pierwotnego czucia ciała, które oddycha, a krew w nim krąży. Może się wydawać, że to banał, a jednak jest w tym zaklęty sens. Jeżeli czujesz swój oddech, swoje ciało, swoje serce – to bardziej świadomie odbierasz zapachy, kolory, smaki. Jeśli z takim nastawieniem wstaniesz rano, to podczas picia porannej kawy czy herbaty poczujesz całą zmysłową przyjemność, która się z tym łączy. Coaching oddechu jest dla każdego, kto jest ciekawy siebie, kto chciałby nadać swojemu życiu nową jakość, a zwłaszcza dla osób zestresowanych, które zaczynają popadać w uzależnienia. Robią coraz więcej, a nie cieszy ich to, co osiągają. To jest dzwonek alarmowy, żeby zatrzymać się i spotkać ze sobą. I dopiero z tego punktu wyruszyć w kolejną wędrówkę. Później można już praktykować świadomy oddech bez przewodnika, jakim jest na początku coach.

Co się dzieje podczas sesji?
Pojawiają się różne emocje, stany w ciele, obrazy, wizje. One nie są logiczne, płyną z serca. Kiedyś poczułam, że choć leżę na poduszce, to coś mnie gniecie. W wizji zobaczyłam buteleczkę perfum z haftowanymi fiołkami. Identyczną jak ta, którą dostałam od chłopaka jako 15-latka. Tak naprawdę gniotła mnie jakaś relacyjna sprawa, z jakiegoś powodu te fiołki do mnie „przyszły”. Innym razem poczułam lęk z powodu tego, że nie wiem, kim jestem i gdzie jestem, ale gdy weszłam w ten stan głębiej, miałam mistyczne doznanie spokoju płynącego z połączenia ze wszechświatem. Poczułam się bezpiecznie, gdy porzuciłam opór płynący z tego, że zawsze muszę się jakoś określać. Otwartość polega na tym, żeby zanegować to, co się wydaje najbardziej oczywiste. Tego uczy właśnie coaching oddechu.

Joanna Godecka terapeutka TSR – ukończony I i II stopień certyfikowanej szkoły terapeutycznej LETSR, członkini Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, dyplomowany life coach – absolwentka Studiów Podyplomowych z akredytacją ICF uczelni Collegium Civitas, coach oddechu (absolwentka Nowej Szkoły Oddechu) z tytułem Diploma Master Practicioner.

  1. Materiał partnera

Powietrze w domu to wyznacznik zdrowia i pięknego wyglądu. Zadbaj o nie

Suche powietrze i spadek wilgotności podczas sezonu grzewczego sprawiają, że skóra wysusza się, jest popękana i traci swoją najważniejszą, ochronną funkcję. (Fot. iStock)
Suche powietrze i spadek wilgotności podczas sezonu grzewczego sprawiają, że skóra wysusza się, jest popękana i traci swoją najważniejszą, ochronną funkcję. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Świadomość problemu zanieczyszczenia powietrza zwiększa się z roku na rok. Smog, szkodliwość spalin i kominowych wyziewów - o tych tematach dyskutujemy na co dzień. Czy wiemy jednak wystarczająco wiele o skutkach zanieczyszczenia powietrza w naszych domach? A przede wszystkim, czy wiemy jak temu zapobiec? 

Zdecydowaną większość czasu, nawet do 90 proc., spędzamy w pomieszczeniach. Szczególnie teraz, gdy praca zdalna stała się normalnością. W domu czujemy się bezpiecznie, również pod względem jakości powietrza. Wydaje się nam, że powietrze którym oddychamy pod własnych dachem jest o wiele bardziej czyste i zdrowe od tego na zewnątrz. Nie jest to jednak do końca prawdą. Wiele czynników, między innymi obecność dużej ilości sztucznych materiałów i plastiku, nadużywanie środków chemicznych do czyszczenia powierzchni, wszelkie substancje zapachowe, alergeny i bakterie, sprawiają, że powietrze w naszych domach może być nawet kilka razy bardziej zanieczyszczone od tego za oknem. Do tego dochodzi sezon grzewczy i nowoczesne systemy klimatyzacyjne, przez które jesteśmy w coraz większym stopniu narażeni na powietrze suche, które również niesie za sobą wiele konsekwencji szkodliwych dla naszego zdrowia i wyglądu.

Zanieczyszczone, zbyt suche lub zbyt wilgotne powietrze sprzyja rozwijaniu się bakterii i wirusów. Odbić się to może na naszym zdrowiu, a pierwszymi objawami mogą być między innymi częste bóle głowy, zmęczenie, kaszel, katar, czy suchość gardła. Złe jakościowo powietrze zwiększa także ryzyko zachorowania na szereg chorób serca i układu oddechowego, nasila objawy astmy i alergii. Mamy więc świadomość jego szkodliwości dla naszej planety, wiemy o skutkach w kontekście naszego zdrowia, ale czy zdajemy sobie sprawę z tego, że zanieczyszczone powietrze wpływa również na nasz wygląd?

Sezon grzewczy to okres, podczas którego nasza skóra cierpi szczególnie. Suche powietrze i spadek wilgotności sprawiają, że skóra wysusza się, jest popękana i traci swoją najważniejszą, ochronną funkcję. Przez to wszelkie alergeny, substancje chemiczne i zanieczyszczenia powietrza mogą z łatwością wniknąć w głąb skóry, powodując zapalenie i odwodnienie, a także reakcje na poziomie komórkowym, które prowadzą do utraty elastyczności i jędrności, słowem - przyspieszają proces starzenia się. Skóra w sezonie grzewczym wprost woła o troskę. A odpowiednio pomóc można jej tylko w jeden sposób - poprawiając jakość powietrza w naszym domu. Jak to zrobić?

Firma Dyson stworzyła urządzenie, które jest prawdziwą innowacją nie tylko w kwestii oczyszczania powietrza, ale też komfortowego życia oraz dbania o nasze zdrowie i wygląd. Dyson Pure Humidify+Cool to pierwsze urządzenie 3 w 1, które walczy jednocześnie z suchym i zanieczyszczonym powietrzem oraz pomaga utrzymywać higieniczne środowisko w pomieszczeniach przez cały rok. Sprzęt kryje w sobie najnowocześniejszą technologię. Powstał w wyniku wieloletnich naukowych badań, przez wysoko wyspecjalizowanych inżynierów i mikrobiologów. To sprzęt, który powinien mieć każdy, komu zdrowie i wygląd nie są obojętne.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

"Trzy w jednym" oznacza, że Dyson Pure Humidify+Cool jest kombinacją oczyszczacza powietrza z funkcją nawilżania i chłodzenia. Ma więc wszystko, czego potrzebujemy do zdrowego oddychania w naszym domu. Jest wyposażony w inteligentne czujniki do testowania temperatury, wilgotności i jakości powietrza, z trybami automatycznymi, które mogą odpowiednio dostosować każdy z tych trzech czynników w pomieszczeniu. Czujniki wykrywają unoszące się w powietrzu cząsteczki i gazy oraz mierzą poziom temperatury i wilgotności. Urządzenie wykorzystuje unikalny algorytm do diagnozowania i zarządzania jakością powietrza, a następnie przetwarza dane w raportach w czasie rzeczywistym. Dzięki temu w naszym domu utrzymuje się stały, komfortowy poziom wilgotności, co zapobiega rozwojowi bakterii i wirusów, a także działa dobroczynnie dla zdrowia i wyglądu.

Warto również podkreślić, że firma Dyson wyposażyła urządzenie w zupełnie innowacyjną metodę nawilżania, która stanęła naprzeciw najczęstszym obawom związanym z nawilżaczami dostępnymi dotychczas na rynku, czyli kwestią bakterii żyjących i rozmnażających się w zbiornikach na wodę. Otóż Dyson Pure Humidify+Cool został wyposażony w funkcję higienicznego procesu nawilżania, który wykorzystuje światło UV-C do zabicia 99,9 procent bakterii w wodzie. Dzięki temu woda, wykorzystywana do zwiększania wilgotności w pomieszczeniu, jest praktycznie wolna od bakterii. Zbiornik na wodę również czyści się bardzo łatwo, co jest kolejną ważną cechą w celu utrzymania czystego powietrza.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Z kolei oczyszczacz wychwytuje wszystkie szkodliwe gazy i ultradrobne cząsteczki. Składa się z filtra z węglem aktywnym, który usuwa gazy i zapachy, oraz uszczelnionego filtra HEPA, który wychwytuje 99,95 najdrobniejszych cząsteczek, nawet tych mikroskopijnych, o rozmiarze zaledwie 0,1 mikrona. Oczyszczone powietrze urządzenie rozprowadza po całym pokoju. W zależności od upodobań, może emitować przyjemną, orzeźwiającą bryzę lub strumień chłodnego powietrza z przodu lub z tyłu urządzenia tak, by był on jak najmniej odczuwalny. Dodatkowo przepływem powietrza można  sterować.

Jakby innowacji było mało, Dyson Pure Humidify+Cool posiada również aplikację Dyson Link, dostępną dla systemów iOS i Android, która umożliwia bieżące monitorowanie zanieczyszczeń, temperatury i wilgotności powietrza w pomieszczeniach, a także zapewnia wsparcie w zakresie konserwacji urządzenia i rozwiązywania problemów.

Dyson Pure Humidify+Cool to urządzenie, które nie tylko wzorowo pełni swoje funkcje, ale także uświadamia, jak ważne dla naszego zdrowia i wyglądu jest czyste powietrze.