Zachód ma swoje YOLO, Japonia – znacznie starsze i bardziej poetyckie „ichi-go ichi-e”. Ta czteroznakowa sentencja przypomina, że każda chwila wydarza się tylko raz – nawet jeśli łudząco przypomina poprzednią.
Japońska sztuka bycia tu i teraz. Co oznacza filozofia ichi-go ichi-e?
Na Zachodzie mówi się „YOLO” – You Only Live Once. Zwięzłe hasło najczęściej towarzyszyło snapchatowym relacjom z imprez, spontanicznym podróżom i godnym pożałowania tatuażom. W Japonii odpowiednik tego podejścia ma nieco więcej godności i o kilkaset lat dłuższą historię. To ichi-go ichi-e (一期一会) – czteroznakowy aforyzm, który można przetłumaczyć jako „jedna chwila, jedno spotkanie”. A może raczej: to wydarzy się tylko raz – i nigdy więcej.
Pochodzenie zwrotu przypisuje się XVI-wiecznemu mistrzowi herbaty Sen no Rikyū, który mawiał: ichi-go ni ichi-do – „raz w życiu”. W jego ujęciu każde spotkanie przy herbacie, nawet jeśli odbywało się regularnie, było jedyne w swoim rodzaju. Żadne dwa momenty nie są identyczne, tak jak nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki – przypomniałby może przy tej okazji Heraklit.
W japońskiej kulturze ichi-go ichi-e bywa mottem nie tylko ceremonii herbacianych, ale i spotkań towarzyskich, podróży, a nawet przypadkowych interakcji z nieznajomymi. To afirmacja chwili obecnej, która z definicji nie powtórzy się nigdy więcej. Nie dlatego, że wszystko się kończy; raczej dlatego, że wszystko jest nowe, w każdej sekundzie.
Wyrażenie to należy do szerszego zbioru japońskich idiomów zwanych yojijukugo – czteroznakowych złożeń niosących skondensowaną mądrość. Odpowiedniki znajdziemy też w innych kulturach opartych na znakach chińskich – w Korei (sajaseongeo), Chinach (chéngyǔ) czy Wietnamie. Ale to właśnie Japończycy nadali „ichi-go ichi-e” wyjątkową poetyckość i zastosowanie praktyczne.
Czytaj także: Hedonizm – droga do pustki?
Jak praktykować „ichi-go ichi-e” na co dzień?
Dla Europejczyków przyzwyczajonych do myślenia liniowego i dążenia do celu, ta maksymalna forma uważności może wydawać się egzotyczna – lub wręcz wywrotowa. O ile wyżej wspomniany – i zdecydowanie mniej poetycko brzmiący – anglosaski skrót YOLO namawia do natychmiastowego działania, japońska sentencja sugeruje raczej uważne bycie. Jest w niej więcej melancholii niż adrenaliny. Skoro dana chwila zdarza się tylko raz, warto ją przeżyć w pełni, nawet jeśli jest daleka od ideału. A jeśli jest trudna lub nieprzyjemna, czy nie jest to pocieszające, że nie powróci już w identycznej formie?