1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Z ręką w plastiku

Z ręką w plastiku

Milion plastikowych butelek sprzedaje się co minutę, a ich liczba do roku 2021 ma wzrosnąć o 20 proc. (Fot. iStock)
Milion plastikowych butelek sprzedaje się co minutę, a ich liczba do roku 2021 ma wzrosnąć o 20 proc. (Fot. iStock)
Z roku na rok jest go coraz więcej. W sklepach i domach, lasach i oceanach, kosmetykach i jedzeniu. O tym, co możemy zrobić, żeby uchronić świat przed plastikowym potopem, siebie przed plastikiem we krwi, a dzieci przed życiem na wysypisku śmieci, mówi Will McCallum, autor książki „Jak zerwać z plastikiem. Zmień świat na lepsze, rezygnując z plastiku krok po kroku”. 

Zacznijmy od liczb: w Polsce produkujemy milion ton plastikowych śmieci rocznie. A jak to wygląda w Wielkiej Brytanii?
Szacuje się, że rocznie mamy blisko pięć milionów ton plastikowych odpadów. Co gorsza, w ciągu następnych dziesięciu lat produkcja plastiku na całym świecie – tak więc i w Anglii, i w Polsce – ma się podwoić. Milion plastikowych butelek sprzedaje się co minutę, a ich liczba do roku 2021 ma wzrosnąć o 20 proc. Mówimy więc o olbrzymich ilościach plastiku i plastikowych śmieci. Analizy Greenpeace pokazują, że Coca-Cola produkuje ponad 120 miliardów plastikowych butelek rocznie. Nie znamy dokładnej liczby, bo firmy bronią się przed ujawnianiem informacji. Wiemy jednak, że w butelkach największych producentów napojów: Coca-Coli, Pepsi, Danone’a, Nestlé i Red Bulla, tylko 6,6 proc. plastiku nadaje się do przetworzenia. Reszta idzie na wysypiska, gdzie butelce po wodzie mineralnej zajmie około 450 lat, żeby rozłożyć się i zniknąć. Choć butelki można wytwarzać z plastiku, który w stu procentach nadaje się do recyklingu, żadna z tych korporacji nie zamierza przestawić się na taką produkcję.

Przypomina mi się tutaj dialog z kultowej polskiej komedii „Rejs”: „No i panie, no i kto za to płaci? Pan płaci… Pani płaci… My płacimy… Społeczeństwo płaci”. Za rosnące zyski właścicieli i dyrektorów korporacji, ich luksusowe posiadłości i jachty. Osobiście wolę zapłacić za dzbanek z filtrem i pić wodę z kranu. Tym bardziej że – jak pokazują między-narodowe badania – wraz z butelkowaną wodą wypijamy też mikrocząsteczki plastiku.
Odstawienie wody w plastikowych butelkach to bardzo dobry wybór. W ograniczaniu plastiku najlepiej kierować się regułą zwaną wielką czwórką, czyli używać wielokrotnego użytku (1) butelek, (2) toreb i (3) kubków do kawy, a także (4) zawsze mówić „nie” plastikowym słomkom do picia. W mojej książce jest sporo konkretnych rad, jak zmniejszyć zużycie plastiku, ale myślę, że wystarczy, jeśli przejdziesz się po domu i zrobisz listę plastikowych rzeczy, które łatwo zastąpić takimi z naturalnych materiałów. Następnym razem, kiedy pójdziesz do sklepu, po prostu kupuj pozycje z listy. Jedną z najgorszych plastikowych rzeczy w domu są mokre chusteczki. Lepiej w ogóle z nich zrezygnować, ale jeśli ich używasz, pilnuj, żeby nie wyrzucać ich do sedesu. Zawierają włókna plastikowe, które przedostają się do rzek i mórz. Tam rozpadają się na małe kawałeczki, które wpływają na ekosystem, stają się pożywieniem ryb i skorupiaków. Poza tym dobrze się trochę wysilić i zorganizować, jeśli chodzi o zakupy i posiłki. Jeżeli do pracy weźmiesz butelkę z domowym napojem lub wodą z kranu oraz pudełko lunchowe…

…wielokrotnego użytku i na dłuższą metę tańsze niż jednorazowe torebki śniadaniowe…
…wtedy nie musisz kupować wody w butelce czy kanapki owiniętej w folię. Istotne jest też rozmawianie z ludźmi – przyjaciółmi, rodziną, sąsiadami – o tym, jak plastik zanieczyszcza nasze środowisko i co można z tym zrobić. Zawsze lepiej, jeśli pięć osób, a nie tylko jedna, zacznie ograniczać kupowanie plastiku. Warto rozmawiać nie tylko o plastikowym biznesie wielkich korporacji, ale też o tym, że zaledwie 10 proc. plastikowych śmieci nadaje się do przerobienia. Resztę gromadzimy na wysypiskach. Poza tym mnóstwo plastikowych śmieci rozwiewa wiatr i trafiają do rzek, mórz i oceanów.

A tam tworzą coś tak niewiarygodnego jak Wielka Pacyficzna Plama Śmieci – pływające wysypisko niemal pięć razy większe niż terytorium Polski, złożone z sieci rybackich, butelek i innych plastikowych odpadów.
Obawiam się, że to niejedyna plama śmieci na oceanach. Teraz na przykład tworzy się nowa plama śmieci na Morzu Barentsa, niedaleko Arktyki, złożona z europejskich odpadów, które prądy oceaniczne przenoszą właśnie w to miejsce. Segregujemy śmieci i wierzymy, że są palone lub przetwarzane na miejscu, ale w rzeczywistości eksportujemy je do Azji Wschodniej i Południowej, a nawet do Polski. Bo odkąd Chiny powiedziały stop importowi zachodnich odpadów, brytyjskie firmy zaczęły pozbywać się problemu w ten sposób, że wysyłają je do waszego kraju.

Rzeczywiście dane gospodarcze pokazują, że w ostatnich latach Polska stała się śmietnikowym tygrysem Europy. Trafia do nas nie tylko coraz więcej śmieci z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Szwecji i Włoch, ale także z Australii, Nowej Zelandii i Nigerii. To przecież chore! Dlaczego to jest legalne?
Zgadzam się, że to kompletny skandal! Myślę, że ludzie nie zdają sobie sprawy, jak to działa. Dlatego musimy o tym rozmawiać i pisać. Naszym sojusznikiem są media społecznościowe. Na Twitterze czy Facebooku można zadać politykom pytania dotyczące np. importu śmieci, opodatkowania producentów plastiku czy zakazu dla jednorazowych plastikowych kubków. Lokalnych polityków warto pytać o jakość wody w kranie i o to, co robią, żeby ją poprawić. Możemy wysłać list na ich oficjalną stronę internetową, a odpowiedź wrzucić na Facebooka. W ten sposób ma szansę dotrzeć do tysięcy odbiorców i… wyborców. Możemy wreszcie głosować na tych, którzy proponują sensowne rozwiązania.

Jak znam życie, politycy będą się zasłaniać opowieściami, że ograniczenie plastikowej swawoli ogromnie dużo kosztuje i nasze firmy mogą zbankrutować.
Dlatego ważne jest zaangażowanie lokalnego biznesu. Każdy z nas ma swój osiedlowy sklep czy ulubioną kawiarnię, zna ich właścicieli lub kierowników. Dlaczego nie porozmawiać z nimi o plastiku? Często ludzie nie zdają sobie sprawy z zasięgu problemu. Często też są jak najbardziej za wycofaniem lub co najmniej ograniczeniem plastikowych torebek i słomek, za wlewaniem kawy do kubków wielokrotnego użytku. To nie tylko służy środowisku, ale też oszczędzaniu pieniędzy, bo to, co jednorazowe, jest na dłuższą metę droższe od czegoś, co możesz umyć i użyć tego po raz kolejny. Zaangażowanie przedsiębiorców ma sens też z tego powodu, że politycy często konsultują z nimi swoje decyzje. Jeśli więc mały biznes będzie pozytywnie nastawiony do zredukowania plastiku, politykom będzie łatwiej przeforsować zmiany w prawie.

Dobrze byłoby też włączyć lekarzy i naukowców. Tym bardziej że pojawia się coraz więcej alarmujących danych dotyczących obecności drobin plastiku we wdychanym przez nas powietrzu, w soli, piwie i miodzie. Badania prowadzone na Uniwersytecie Exeter wykazały obecność bisfenolu – związku chemicznego używanego do produkcji plastikowych opakowań i butelek – w ciałach prawie 90 proc. brytyjskich nastolatków. Ile jest plastiku w naszym jedzeniu i jak on wpływa na nasze zdrowie?
Żeby to stwierdzić, potrzebujemy więcej badań. Plastik na pewno ma wpływ na nasze zdrowie, ale nie wiemy dokładnie jaki. To, co wiemy na pewno: drobiny plastiku w oceanach działają jak magnes i przyciągają metale ciężkie, m.in. rtęć i kadm. To oznacza, że są potencjalnie groźne dla naszego zdrowia. Badania brytyjskie pokazują, że wszystkie skorupiaki zawierają drobiny takiego plastiku, czyli jedząc owoce morza, zjadasz też plastik. Jeśli chodzi o ryby, nie jesteśmy pewni, do jakiego stopnia absorbują plastik w tkankach. Greenpeace wystosował pismo do brytyjskiego rządu w sprawie badań nad obecnością plastiku w naszym jedzeniu i nad jej wpływem na nasze zdrowie. Rząd się do tego zobowiązał, ale jak na razie nic w tej sprawie nie zrobił.

Co w takim razie możemy zrobić, kiedy rządy umywają ręce?
Musimy pamiętać, że mamy wpływ jako konsumenci i wyborcy. Zanim mikroplastik – zwykle niewidoczne gołym okiem drobiny plastiku, które zanieczyszczają rzeki, jeziora i oceany – zostanie zakazany przez Unię Europejską (jest to w planach), unikajmy kupowania kosmetyków, które mają w składzie nylon, polietylen lub polistyren. Najczęściej dodaje się je do produktów złuszczających i higienicznych, takich jak np. pilingi, skruby, mydła i pasty do zębów. Inna prosta rzecz: jeśli w sklepie lub supermarkecie zobaczysz coś tak bezsensownego, jak np. papryka lub jabłka owinięte w folię, zrób zdjęcie, po czym wrzuć na portal społecznościowy jako przykład absurdu i wyślij do menedżera sklepu. Mamy sporo dowodów, że taka akcja działa. Firmy są bardzo czułe na czarny PR i szybko reagują.

Reagowałyby jeszcze szybciej, gdyby musiały płacić nie tylko za jednorazowy plastik, w którym sprzedają swoje produkty, ale też za plastikowe śmieci, które nie nadają się do przetworzenia i będą zalegać na wysypiskach przez kolejne kilkaset lat. Czy jest szansa na wprowadzenie takiego prawa?
Niestety, żaden europejski rząd nie zajmuje się na poważnie zalewającymi nas tonami plastikowych śmieci. A to, niestety, prawda – jedynie prawo zakazujące produkowania i sprzedawania plastiku jednorazowego użytku byłoby w stanie rozwiązać problem. W tej sytuacji – chcę to podkreślić po raz kolejny – realny wpływ, jaki ma każdy z nas, to siła, jaką mamy jako konsumenci i wyborcy.

Czy jako konsument zerwałeś z plastikiem na dobre?
Nie, chociaż robię wszystko, co w mojej mocy, żeby unikać jednorazowych opakowań. Ale kiedy długo siedzę w pracy, czasami do późna w nocy i w weekendy, bywa, że zapominam o przyniesieniu lunchu. Wtedy idę do najbliższego sklepu, żeby kupić kanapkę zawiniętą w plastik. Bo innych nie ma. W naszych czasach niełatwo całkowicie odstawić plastik. Ale trzeba robić, co się da.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

 „Nie ma planety B. Czytała Krystyna Czubówna.” 

(Fot. materiały prasowe Levi's)
(Fot. materiały prasowe Levi's)
Nie uratujemy planety kupując tę czy inną - bardziej ekologiczną - parę dżinsów, ale wybierając świadomie, możemy szkodzić mniej. Marka Levi’s zachęca: kupuj lepiej, noś dłużej, przekazuj, naprawiaj. A w ramach swoich proekologicznych działań zaprasza do współpracy głos, którego nie można pomylić z żadnym innym.

Nie ma planety B - hasło, które na dobre weszło do słownika osób, którym nie jest obojętny los Ziemi, stało się punktem wyjścia do scenariusza dwuminutowego filmu utrzymanego w konwencji dokumentu przyrodniczego, którego narratorką jest Krystyna Czubówna - polska dziennikarka, prezenterka programów informacyjnych oraz kultowa lektorka filmów przyrodniczych i audycji radiowych.

Fot. Roman Kotowicz/ForumFot. Roman Kotowicz/Forum

Wideo „Nie ma planety B. Czytała Krystyna Czubówna” pokazuje jakie działania podejmuje marka Levi’s w ramach tzw. zrównoważonej produkcji. Marka nieustannie wprowadza nieszablonowe rozwiązania dotyczące zmniejszenia negatywnego wpływu branży na klimat, inwestuje w materiały i technologie takie jak Cottonized Hemp i Organic Cotton, korzysta z technologii, w których zużywa się mniej wody, pracuje nad tym, aby zredukować zużycie zasobów naturalnych i sprawić, aby przemysł odzieżowy stał się bardziej przyjazny dla naszej planety.

Czy wiesz, że… średni cykl życia ubrania to jedynie 3 lata.

Czy wiesz, że… pranie ubrań, odpowiada za 23 proc. śladu wodnego w całym cyklu życia produktu?

Czy wiesz, że… globalnie, ⅓ mikroplastiku w środowisku naturalnym pochodzi z prania materiałów syntetycznych.

Czy wiesz, że… globalnie, mniej niż 1proc. ubrań jest poddawanych recyklingowi.

Czy wiesz, że... jeśli założysz ubranie tylko 5 razy zamiast 50, jego ślad węglowy związany z produkcją wzrośnie o 400%?

12 maja, w największych polskich miastach - Warszawie, Krakowie, Katowicach i Trójmieście ruszyła kampania plakatowa mająca na celu zwrócenie uwagi na problem nieświadomej konsumpcji odzieży oraz naszych przyzwyczajeń, jak również uświadomienie i zaciekawienie tematem wpływu branży odzieżowej na środowisko naturalne. Plakaty zostały wydrukowane na ekologicznym papierze pochodzącym w 100% z makulatury, zaś klej użyty do ich naklejenia, nie zawiera szkodliwych dla zdrowia i środowiska naturalnego związków chemicznych. 10 plakatów zawierających hasła i infografiki dedykowanych całej akcji zaprojektowała Martyna Wędzicka-Obuchowicz, jedna z czołowych polskich graficzek.

  1. Styl Życia

Dziś Światowy Dzień Pszczół

Aby zebrać nektar potrzebny do wytworzenia 1 kg miodu jedna pszczoła musiałaby odwiedzić ok. 4 milionów kwiatów, dlatego na słoik miodu w rzeczywistości pracuje 20 000 pszczół przez okres trzech tygodni. (Fot. iStock)
Aby zebrać nektar potrzebny do wytworzenia 1 kg miodu jedna pszczoła musiałaby odwiedzić ok. 4 milionów kwiatów, dlatego na słoik miodu w rzeczywistości pracuje 20 000 pszczół przez okres trzech tygodni. (Fot. iStock)
Nie tylko raz w roku warto pamiętać o pszczołach i doceniać rolę jaką odgrywają w naszym życiu wszystkie zapylacze. Bez niech nie byłoby kwiatów, owoców i warzyw. Czy wyobrażacie sobie taki świat?

Światowy Dzień Pszczół to nowe święto - zostało oficjalnie ogłoszone dopiero w 2018 roku przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Od trzech lat 20 maja przypominamy sobie jak ważne dla planety są gatunki zapylające, a zwłaszcza pszczoły. To one zapylają 90 proc. wszystkich drzew i krzewów owocowych - pełnią kluczową rolę w ekosystemie. Aby zachować równowagę w przyrodzie konieczne jest, aby żyły w zdrowiu i wykonywały swoją wciąż niedocenianą, ciężką pracę.

Dzień z życia pszczoły

Gdy świat budzą pierwsze promienie słońca, do pracy szykują się pszczoły zbieraczki. Nie wiedzą co to weekendy ani święta, pracują codziennie. Bez pośpiechu opuszczają ciepłe schronienie. Przed nimi długi, męczący dzień, w czasie którego zrobią 7-15 wyczerpujących kursów. Brak długiej przerwy na lunch sprawia, że latają właściwie bez wytchnienia, z krótkimi chwilami na „złapanie oddechu”. Z każdej „wyprawy” przynoszą nektar, a w koszyczkach, umieszczonych przy tylnych nóżkach, ciężkie kulki pyłku. Z trudem lądują przy zatłoczonym wejściu do domku, gdzie zostawiają swój cenny ładunek, aby po kilku minutach znów wyruszyć w trasę. Znają ją doskonale, bo nauczyły się jej na pamięć podczas pierwszego oblotu ula. Gdy tylko dobrze poznają otaczające je środowisko, chętnie wybierają drogę na skróty. Wszak robota sama się nie zrobi, a każda minuta dnia jest na wagę złota. Nie potrzebują przy tym nawigacji, aby bezbłędnie trafić do swojego ula. A nawet gdyby zmysł orientacji w terenie zawiódł, to i tak nie uda się im wejść do cudzego domu. Lepiej więc nie tracić czasu i pilnować obranego kierunku. Gdy norma dzienna zostanie już wyrobiona, przychodzi czas na zasłużony odpoczynek. Panujące w ulu ciemności sprzyjają zapadnięciu w regenerujący sen. Zmęczone ciężką pracą owady śpią ok. 5-8 godzin. Dzięki temu rano znów mogą zacząć pracowity dzień. Kolejny z krótkiego życia pracowitej pszczoły. Pszczoła robotnica w okresie wiosenno-letnim żyje ok. 5-6 tygodni. Najdłużej żyje matka pszczela, bo dożywa nawet 5 lat

Źródło: Pasieki Rodziny Sadowskich. Żyje tam 100 milionów pszczół. Pszczelarze dbają, aby pszczołom żyło się tam jak najlepiej - unikają ingerencji w środowisko, nie używają chemii i antybiotyków. Własne 3 hektary gospodarstwa obsadzają miododajnymi roślinami, przez co wspierają ekosystem i stwarzają pszczołom przyjazne warunki do życia. Zachęcają też każdego, komu zależy na przyszłości planety, do wspierania pszczół w prosty i przyjazny sposób. Od kwietnia do czerwca do zakupów miodu w Pasiekach Rodziny Sadowskich dołączana jest paczuszka z wyselekcjonowanymi nasionami takich roślin jak: facelia, czarnuszka, koniczyna biała, nostrzyk, chaber i ogórecznik. Wystarczy je wysiać nawet na niewielkim skrawku ziemi na osiedlu, w doniczce na balkonie lub niezagospodarowanym fragmencie ogrodu, aby powstała pełna pachnących kwiatów miododajna łąka, z której będą mogły korzystać pszczoły i inne zapylacze.

  1. Moda i uroda

Ekologiczna paczka Nutridome w trosce o środowisko

(Fot. materiały prasowe Nutridome)
(Fot. materiały prasowe Nutridome)
Sklep z kosmetykami NUTRIDOME włącza się w propagowanie ekologicznych i zrównoważonych rozwiązań i stawia na ekopaczkę – sposób pakowania zamówień przyjazny środowisku. Nutridome ma na celu wspieranie proekologicznych zachowań, redukcję śladu węglowego oraz zwrócenie uwagi na wyzwania branży e-commerce.

Firma postawiła na tekturowe pudełka z certyfikowanego papieru pozyskiwanego z odpowiedzialnych źródeł, a także z recyklingu. Zrezygnowano z niektórych dotychczasowych rozwiązań pakowania na rzecz biodegradowalnych i nadających się do recyklingu materiałów. Usunięto powszechnie stosowaną folię bąbelkową oraz zrezygnowano z foliowych kopert kurierskich. Wprowadzono trzy rozmiary paczek, aby ograniczyć zużycie surowców.

Po otworzeniu kartonowego pudełka widzimy w 100% biodegradowalną czarną bibułkę, której brzegi spina naklejka z certyfikowanego papieru. Dookoła znajdziemy wypełnienie z wiórków – to całkowicie ekologiczna wełna drzewna. Natomiast szklane słoiczki, puszki owinięte są papierem nacinanym, który skutecznie zastępuje sztuczną folię. Do tego zadbaliśmy o dobry design, aby doświadczenia naszych klientów były na najwyższym poziomie – tłumaczy Paulina Makowiecka, Head of Marketing w Nutridome.

Bibułka spełnia wymagania europejskiej normy EN 13432. Wytwarzana jest z celulozy i jej pozyskiwanie dokonuje się bez uszczerbku dla naturalnych zasobów Ziemi. Może być poddawana spalaniu z odzyskaniem energii oraz ponownemu przetwarzaniu – nawet siedem razy. Kartonowe pudełko i naklejki wykorzystywane do zapieczętowania zamówienia powstają z papieru certyfikowanego. Natomiast wełna drzewna jest naturalna i nie zawiera sztucznych barwników oraz impregnatu. Może być wykorzystywana nawet w przypadku produktów spożywczych czy jako element kompostu. W paczce znajduje się również wrap – materiał w pełni nadaje się do recyklingu.

Wykorzystanie papierowych, odnawialnych materiałów nie oznacza, że paczka jest bardziej podatna na niszczenie – jest wytrzymała na tyle, że nie wymaga folii zabezpieczającej. Bibułka wewnątrz pełni funkcje higieniczne i chroni produkty przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak światło, temperatura, wilgoć czy zanieczyszczenia. Natomiast papier nacinany jest elastyczny i można nim szczelnie okręcić każdy kształt. Amortyzuje uderzenia, a do tego wyróżnia się dużą wytrzymałością.

Prezentujemy rozwiązania eko w Nutridome, by zwrócić uwagę na to, że można szukać dobrych, czyli ekologicznych i ekonomicznych realizacji. Wierzymy, że uda nam się zainspirować inne firmy. Przy postępującej degradacji środowiska coraz istotniejsza staje się inwestycja w proekologiczne rozwiązania. To wielkie wyzwanie dla całej branży. – apeluje Paulina Makowiecka, Head of Marketing w Nutridome.

Nutridome to sklep z wyselekcjonowanymi kosmetykami, który prężnie rozwija się na polskim rynku od 2017 roku. Stawia na jakość kosmetyków, w rozsądnej cenie stosując filozofię holistycznego podejścia w dbaniu o urodę. Sklep oferuje swoje produkty w internecie na stronie nutridome.pl oraz w dwóch lokalizacjach stacjonarnych: Galeria Słoneczna Radom oraz Galeria Mokotów w Warszawie.

  1. Styl Życia

Plogging: połącz bieganie ze sprzątaniem

Plogga (nazywana również ploggingiem) to ruch i społeczność, który chce zmieniać otoczenie i sprawić, by wszyscy stali się “dumnymi zbieraczami odpadków”. (Fot. iStock)
Plogga (nazywana również ploggingiem) to ruch i społeczność, który chce zmieniać otoczenie i sprawić, by wszyscy stali się “dumnymi zbieraczami odpadków”. (Fot. iStock)
Wystarczy worek na śmieci, para rękawiczek i odrobina chęci - przekonują ploggersi na całym świecie. Międzynarodowy trend, który pozwala zadbać o kondycję i środowisko jednocześnie, zdobył uznanie zarówno wśród ekologów, jak i entuzjastów fitnessu. Plogga to wyraz troski nie tylko o kondycję fizyczną, ale również o środowisko naturalne.

Pomysłodawcą idei połączenia joggingu ze zbieraniem śmieci (plocka upp) jest Erik Ahlström, który w 2016 roku przeprowadził się z Åre, małej miejscowości na północy Szwecji do Sztokholmu i dopiero w stolicy zdał sobie sprawę ze skali problemu. “W trakcie codziennych dojazdów do pracy widziałem góry odpadków i byłem zszokowany ich ilością. Wiele z nich leżało przy drodze przez kilka tygodni, nikt ich nie sprzątał, dlatego postanowiłem się tym zająć” - tłumaczył Ahlström w wywiadzie dla serwisu plasticrunner.com. “Szwecja staje się coraz bardziej zaśmiecona. Każdego dnia na naszych ulicach ląduje 2,7 mln niedopałków papierosów, a jesteśmy 10 milionową społecznością. Od kilku lat staram się zmieniać zachowanie, które jest moim zdaniem oznaką dysfunkcyjnego społeczeństwa, pozbawionego szacunku do siebie nawzajem i w stosunku do natury, czyli śmiecenia”.

Podczas jazdy na rowerze oraz w trakcie biegania Ahlström zatrzymywał się i zbierał po drodze śmieci. Sprzątanie, tak samo jak aktywność fizyczna, stało się jego codzienną rutyną. Od 2016 roku do Erika zaczęli dołączać inni amatorzy sportu, a biegi ploggingowe, podczas których ludzie spotykali się, aby biegać i jednocześnie zbierać śmieci, stały się oficjalnymi wydarzeniami w Szwecji.

W ten sposób narodziła się plogga (nazywana również ploggingiem), ruch i społeczność, który chce zmieniać otoczenie i sprawić, by wszyscy stali się “dumnymi zbieraczami odpadków”. “Ludzie stracili szacunek dla przyrody, wyrzucają śmieci do lasów, rzek i oceanów, zostawiają odpadki na plażach. Chcemy odwrócić negatywny trend i pomóc w stworzeniu zrównoważonego społeczeństwa. Chcemy pokazać, że zbieranie śmieci pozostawionych tam przez innych ludzi nie powinno być traktowane jak tabu.” - tłumaczą na oficjalnej stronie plogga.se popularyzatorzy nowatorskiego trendu.

“To nie moje śmieci, ale moja planeta”

Dziś plogga to międzynarodowy ruch, który zrzesza biegaczy z ponad 40 krajów na świecie, także z tak odległych, jak Ekwador czy Tajlandia. Ploggersi działają także w Polsce i od kilku lat organizują się w grupy, aby działać na rzecz lokalnych społeczności. Jedna z nich działa w 90- tysięcznym Jaworznie, którego mieszkańcom zależy nie tylko na kondycji, ale także pięknym otoczeniu. W maju 2019 roku Przemek Starzycki, trener związany z jedną z jaworzyńskich siłowni, zorganizował pierwszy w mieście bieg ploggingowy i zaczął zachęcać do aktywności kolejne osoby. Plogging Jaworzono to prężnie działająca grupa, która aktywnie współpracuje z Miejskim Zarządem Nieruchomości Komunalnych w Jaworznie. Organizując kolejne akcje ploggingowe, grupa informuje o miejscu, w którym zostaną pozostawione posegregowane śmieci, a MZNK pomaga w wywiezieniu zebranych odpadów.

Ekologiczne biegi odbywają się od kilku lat w wielu polskich miejscowościach, najczęściej z okazji przypadającego 22 kwietnia Dnia Ziemi albo innych wydarzeń związanych z ochroną przyrody. Jednak jeden dzień w roku to za mało, aby posprzątać to, co zalega w parkach, lasach, nad brzegami rzek i jezior. Stanisław Łubieński, autor “Książki o śmieciach”, w rozmowie z Łukaszem Pilipem na łamach magazynu “Wolna Sobota” Gazety Wyborczej zauważył, że koronawirus uśmiercił oddolne inicjatywy sprzątania śmieci i przyczynił się do powrotu produktów jednorazowych - maseczek, rękawiczek, cienkich foliowych woreczków na warzywa i pieczywo. Anna Jaklewicz, eko-aktywistka i inicjatorka akcji “Książka za worek śmieci” tłumaczy, że śmieci porzucone w lasach czy nad wodą są niebezpieczne zwłaszcza dla zwierząt. “W Azji cierpią żółwie, wieloryby, albo ptaki morskie, które zamiast pożywienia mają w żołądkach plastik. W Polsce śmieci stanowią zagrożenie dla zwierzyny leśnej. Nasz odpady bywają dla zwierząt śmiertelną pułapką.”

Ploggersi przekonują, by plogging uprawiać codziennie. Nie chodzi o to, kto wyniesie z lasu największą ilość śmieci czy przebiegnie najwięcej kilometrów. Siłą ploggingu jest jego prostota i fakt, że można uprawiać go codziennie i wszędzie. Kiedy następnym razem wyjdziesz pobiegać w pobliskim parku czy lesie, weź ze sobą plastikowy worek i parę gumowych rękawiczek. Śmieci mogą nie należeć do ciebie, ale na pewno twoim domem jest planeta, na której żyjesz. A że mamy tylko jedną, to musimy zadbać o nią wspólnie.

  1. Styl Życia

Ekomisja Katarzyny Bosackiej

Dziennikarka Katarzyna Bosacka zajmuje się edukacją w zakresie zdrowego żywienia i racjonalnych zakupów. Prowadzi również kanał EkoBosacka na YT. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Bosackiej, materiały prasowe)
Dziennikarka Katarzyna Bosacka zajmuje się edukacją w zakresie zdrowego żywienia i racjonalnych zakupów. Prowadzi również kanał EkoBosacka na YT. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Bosackiej, materiały prasowe)
Dziennikarka Katarzyna Bosacka od lat odkrywa tajemnice, które kryją się na etykietach ogólnie dostępnych produktów spożywczych. Przekonuje, że świadome zakupy to nie tylko warunek zdrowia, ale i sposób na niemarnowanie żywności.

Dziś coraz więcej osób czyta etykiety i bardzo się z tego cieszę, ale kilkanaście lat temu była to rzadkość. Ja nauczyłam się tego z konieczności, bo moja kilkuletnia wtedy córka za każdym razem, gdy zjadła coś słodkiego ze sztucznym barwnikiem, natychmiast wyglądała jak jaszczurka plamista. Kiedy po zrobieniu testów potwierdziło się, że jest alergiczką, jeszcze mocniej uświadomiłam sobie, jakie znaczenie ma to, co jemy.

Przełomowym momentem był dla mnie 2007 rok, kiedy pojechaliśmy całą rodziną do Stanów Zjednoczonych na kilka lat. Wyjeżdżałam z przekonaniem, że w Polsce mamy bardzo dobrą żywność, ale kiedy przyjeżdżaliśmy raz w roku na wakacje, miałam większy dystans i zauważyłam, że chleb się kruszy, bo jest naszpikowany chemicznymi dodatkami, szynka w sklepie wygląda porządnie, ale pokrojona w plasterki i opakowana w torebkę foliową zaraz po włożeniu do lodówki zaczyna puszczać wodę... Pracowałam już wcześniej jako dziennikarka, m.in. zajmująca się tematyką zdrowia, znałam wielu specjalistów od odżywiania i zaczęłam się ich dopytywać o różne oznaczenia na etykietach. Okazało się, że tym się nie zajmują. Napisałam więc moją pierwszą książkę, a potem zaczęłam prowadzić programy „Wiem, co jem” i „Wiem, co kupuję”, przy których jeszcze wiele się nauczyłam.

W stronę zero waste

Myślę, że pandemia poza tym, że wyrządziła wielkie szkody w psychice i straty w biznesach czy w pracy, skłoniła wiele osób do samodzielnego gotowania i powrotu do prostych smaków z dzieciństwa. Zmieniło się też nasze podejście do wykorzystania żywności; uświadomiliśmy sobie, jak wiele jej wcześniej marnowaliśmy i wyrzucaliśmy.

Jest wiele sposobów na to, żeby to ograniczyć, na początek proponuję trzy kroki. Po pierwsze, sezonowość. Jeżeli kupujemy produkty sezonowe, czyli w Polsce truskawki latem, a nie zimą, to są one tanie, dużo zdrowsze, zawierają więcej składników odżywczych, a przy tym są dojrzałe i smaczniejsze, więc zjemy je do końca. No i nie podróżują z drugiego końca świata, czyli są bardziej przyjazne dla środowiska naturalnego. Po drugie, powinniśmy jeść prosto, używając uniwersalnych składników. Po trzecie, kupujmy produkty dobrej jakości, przynajmniej wędlinę i chleb. Jeśli chleb będzie dobrej jakości, to go nie wyrzucimy, a z zeschniętego możemy np. zrobić grzanki. Dobrej wędlinie najwyżej obeschną brzegi, a wtedy możemy ją wykorzystać choćby do jajecznicy. W mojej nowej książce „Cuda w kuchni” proponuję wiele przepisów na dania „z resztek”.

Katarzyna Bosacka, dziennikarka, zajmuje się edukacją w zakresie zdrowego żywienia i racjonalnych zakupów, prowadzi kanał EkoBosacka na YT. Właśnie ukazała się jej książka „Cuda w kuchni”.

Polecamy książkę: Katarzyna Bosacka, „Cuda w kuchni”Polecamy książkę: Katarzyna Bosacka, „Cuda w kuchni”