1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Pierniki w butiku - rewolucja Igi Sarzyńskiej w Toruniu

Pierniki w butiku - rewolucja Igi Sarzyńskiej w Toruniu

 Wzrusza Toruń na Kopernika 14 działa od lipca 2019, w listopadzie dołączył do niego kolejny sklep – tym razem na Szerokiej, reprezentacyjnej ulicy Starówki. (Fot. Marta Sapała)
Wzrusza Toruń na Kopernika 14 działa od lipca 2019, w listopadzie dołączył do niego kolejny sklep – tym razem na Szerokiej, reprezentacyjnej ulicy Starówki. (Fot. Marta Sapała)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Słowo „wzruszać” ma wiele znaczeń. Iga Sarzyńska, założycielka piernikowego butiku „Wzrusza Toruń”, korzysta ze wszystkich. Z pomocą korzennego ciastka uruchamia emocje, a przy okazji dokonuje wizerunkowej rewolucji.

Najpierw była wizyta w Toruniu, spontaniczna, na przywitanie wiosny, siedem lat temu. Iga Sarzyńska przyjechała tu razem z siostrą, zachęcona czyjąś rekomendacją. Kameralny w sumie, zaprojektowany na ludzką skalę Toruń wydał jej się miastem idealnym do życia. Nigdzie nie mogła jednak kupić doskonałych pierników! To wtedy zaczęła kiełkować ta myśl.

A w tym czasie Iga miała jeszcze inne życie; poukładane, wypełnione po brzegi pracą. Torty, które powstawały w założonej przez nią Pracowni Artystycznej Sarzyński w Kazimierzu Dolnym, nie tylko cieszyły oczy (oraz podniebienia) klientów, ale i wygrywały nagrody w konkursach. Ona sama jeździła z warsztatami, wykładami, zasiadała w jury konkursów dla tortowych artystów. Sztuki wyrafinowanego dekorowania ciast uczyła się w Stanach i w Londynie. Gdy przyjechała z pomysłem na własną pracownię, właściwie nie miała w Polsce konkurencji. Potrafiła przez kilkanaście godzin lepić z cukrowej masy kwiaty piwonii i konwalii, jednak w pewnym momencie poczuła, że to już jej nie wystarcza. W końcu zawsze lubiła robić coś innego niż wszyscy, być o pół kroku do przodu.

Wzrusza Toruń na Kopernika 14 działa od lipca 2019, w listopadzie dołączył do niego kolejny sklep – tym razem na Szerokiej, reprezentacyjnej ulicy Starówki. (Fot. Marta Sapała) Wzrusza Toruń na Kopernika 14 działa od lipca 2019, w listopadzie dołączył do niego kolejny sklep – tym razem na Szerokiej, reprezentacyjnej ulicy Starówki. (Fot. Marta Sapała)

Najpierw były koguty

Ale jeszcze wcześniej jest piekarnia taty – najsłynniejsza w Kazimierzu Dolnym. Cezary Sarzyński wstaje codziennie do pracy o 4, bez budzika. Kwadrans po 7 wnosi do mieszkania zapach drożdżowej chałki. – Iguśka, Ania, Ola – woła – śniadanie! Piekarnia jest obecna w każdym momencie życia ich rodziny. Nie tylko wciska się do położonego piętro wyżej mieszkania; do piekarni zagląda się, wracając ze szkoły, bywa, że spędza się w niej całą noc, pracując nad tym, żeby rano można było wypełnić półki świeżym pieczywem na sprzedaż. Cezary Sarzyński dba o to, żeby córki jak najszybciej zapoznały się ze wszystkim, co dotyczy tego biznesu, a uważa, że nie ma na to lepszego sposobu niż praca. Wtajemniczenie przebiega stopniowo, od najprostszych, porządkowych prac po poznawanie technologii. Iga z siostrą najpierw zmiatają okruchy ze stolików, potem kelnerują, wreszcie mają przyjemność pracować ze słynnymi sarzyńskimi kogutami. Sypanie, mieszanie, zagniatanie, formowanie. Podczas jednej nocy z piekarni wyjeżdża nawet 1500, 2000 ptaków z drożdżowego ciasta. Strategia Sarzyńskiego procentuje do dziś. – Dzięki tacie i jego filozofii pracy potrafię dziś stanąć na każdym stanowisku – mówi Iga. Dlatego najpierw z toruńską ekipą dekoruje pierniczki, a potem zakłada na bluzkę w odcieniu pudrowego różu grafitowy fartuszek i staje za przeszkloną ladą. – A gdzie jest pani Sarzyńska? – pytają czasem klienci. – A tutaj, to ja – odpowiada Iga. – Dzień dobry.

Miedziano-cynamonowo-grafitowe wnętrze butiku Wzrusza Toruń przy Kopernika. (Fot. Agnieszka Pałtynowicz) Miedziano-cynamonowo-grafitowe wnętrze butiku Wzrusza Toruń przy Kopernika. (Fot. Agnieszka Pałtynowicz)

Słodko, nie za słodko

Pierwszy toruński butik powstaje w połowie 2019 roku na Kopernika, koło palarni kawy. Pudrowy róż, miedź, cynamon, szarość – to jego kolory. Na froncie jest szeroki miedziano-szklany kontuar, z tyłu robiona na zamówienie szafa, w której popakowane w celofan pierniczki, beziki i czekolady wyglądają jak ekspozycja w sklepie kolonialnym. Ten sam artysta wykuł metalowe czarne klosze do lamp, stylizowane na art déco. Na ścianach w odcieniu popiołu wisi jedynie kilka fotografii; na jednej z nich ubrana w fartuszek kobieta opiera się nagimi przedramionami o blat, za nią, na piekarnianych półkach, piętrzą się świeże drożdżówki. To babcia Igi, Krystyna. W Kazimierzu, rzecz jasna.

Kolejny punkt w Toruniu, na ulicy Szerokiej, otwarty w listopadzie, wygląda imponująco. Długie i wąskie wnętrze sięga kilkadziesiąt metrów w głąb, pod ścianami ułożonymi z gotyckiej cegły stoją wypełnione słodkościami regały, a drewniane, flirtujące z secesją wejście przypomina okienko na czekoladę. Ale Szeroka, choć po brzegi wypełniona słodyczą, nie mdli ani nie cukrzy. To eleganckie, dorosłe wnętrze pokazuje, że dziewczynka, która pod okiem taty lepiła drożdżowe koguty, bardzo się zmieniła. Wciąż korzysta z rodzinnego dziedzictwa, ale w Toruniu zdecydowanie idzie własną drogą.

– Gdy patrzę na to, co robiłam dziesięć lat temu, widzę, jak jestem daleko. Chcę intrygować, robić niebanalne, nowoczesne rzeczy – mówi Iga Sarzyńska. I to piernik właśnie, nie tort, idealnie się do tego nadaje. Łączy lokalne składniki z egzotycznymi. Jest plastyczny, pozwala więc na zabawę formą. Wyróżnia się trwałością. A do tego idealnie się wpisuje w historię Torunia. Niby małe ciasteczko, a tyle możliwości.

Toruńskie kamienice przypominają ciastka ustawione rzędem w witrynie cukierniczej. (Fot. Marta Sapała) Toruńskie kamienice przypominają ciastka ustawione rzędem w witrynie cukierniczej. (Fot. Marta Sapała)

Bez kompromisów

Pierwsze wzmianki o toruńskich piernikach pochodzą z XIV wieku, pisali o nich między innymi Ignacy Krasicki i Zygmunt Gloger. Sławę, porównywalną z Norymbergą (w pewnym momencie doprowadzono nawet prawnie do rozejmu między tymi dwoma miastami, zezwalając na wzajemną dystrybucję swoich wyrobów), Toruń zyskał jednak dopiero w XVII wieku. W szczytowym momencie było tu aż 65 mistrzów piernikarstwa. Dziś ślady po ich pachnącej korzeniami aktywności są rozsypane po całym Starym Mieście. W mieście są nie tylko dawne fabryczki, cukiernie i sklepy, ale i zwykłe kamienice, które wyglądają jak ciastka lukrowane albo oblane ciemną czekoladą. Jest też ulica Piernikarska, choć to nie przy niej, a przy Żeglarskiej są usytuowane lokalne sklepy z toruńskimi ciastkami – można w nich kupić zarówno lukrowane, puchate katarzynki, jak i płaskorzeźby odciskane z twardego ciasta. Raczej do podziwiania niż chrupania.
Dopiero Iga Sarzyńska podniosła piernikowe ciastko do rangi małego dzieła sztuki. Jej pierniki są nie tylko efektowne, ale i przepyszne.
Piernikowe ciasto dziś jest jej ulubionym – nie tylko ze względu na potencjał, jaki się w nim kryje, oraz trwałość, lecz także zapach. Iga sama opracowuje proporcje korzennej przyprawy. Są w niej: kardamon, cynamon, gałka muszkatołowa, goździki, ziele angielskie, imbir (ulubiony), no i pieprz. Od niego właśnie wzięło się słowo „piernik”. „Pierny” wypiek nie jest jednoznaczny. Zostawia na języku miodowe ukojenie, ale też delikatnie go drażni.

Dekorowanie piernikowych ciasteczek. (Fot. Marta Sapała) Dekorowanie piernikowych ciasteczek. (Fot. Marta Sapała)

– A wiesz, ile jest rodzajów piernikowego ciasta? – pyta Maciej Komorowski, partner Igi, i w życiu, i w zawodowym projekcie. I wylicza: inne na pojedyncze, ozdobne pierniczki, dekorowane lukrowymi kropkami i niteczkami. We Wzrusza Toruń jest cała kolekcja: od klasycznych domków po obwarzanki ozdabiane płatkami bławatków. Jeszcze inne jest na kostkę, rodzaj luksusowego piernego bruku, przekładanego własnoręcznie robioną malinową marmoladą albo marcepanem. Następne na chlebki piernikowe. Wyglądają jak małe razowce, zachwycają bogatym smakiem, zapachem i teksturą. Są jeszcze małe piernikowe serca, na wzór tych skandynawskich, sprzedawanych w puszkach, z ciemną czekoladą, na maśle. No i pachnący skórką pomarańczową i migdałami piernik staropolski, nastawiany, tak jak robiło się to w Kazimierzu u Sarzyńskich, dobre kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem. W Toruniu na Szerokiej będą też desery na bazie pierników.

Iga Sarzyńska podniosła piernikowe ciastko do rangi małego dzieła sztuki. W dodatku jej pierniki są nie tylko efektowne, ale i przepyszne. (Fot. Marta Sapała) Iga Sarzyńska podniosła piernikowe ciastko do rangi małego dzieła sztuki. W dodatku jej pierniki są nie tylko efektowne, ale i przepyszne. (Fot. Marta Sapała)

Wszystkie receptury Igi Sarzyńskiej łączy jedno: brak kompromisów. Jeśli miód, to prawdziwy, nie surogat. Na razie wielokwiatowy, od polskich pszczelarzy. Wkrótce pojawią się też inne smaki. Jeżeli konfitura, to robiona na miejscu, z owoców, które przyjeżdżają z zaprzyjaźnionych sadów spod Włocławka. Masło, nie utwardzany tłuszcz roślinny. Mąka? Z polskich młynów, żytnia, chlebowa, taka jest najlepsza. Czekolada? Bajeczna, aksamitna, od Cacao Barry. Latem Iga pojechała do laboratorium Oir Noir pod Paryżem, żeby samodzielnie ustalić, z jakich nut ma się składać. Ta, której używa w swoich wypiekach, została skomponowana z ziaren zebranych w Wenezueli, Ghanie, Tanzanii i na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Można w niej wyczuć owocowe nuty: ananasa, banana, truskawek.

Ważne są też opakowania – zaprojektowało je Parastudio, kolażami ozdobiła Aleksandra Morawiak, łódzka ilustratorka, która z wycinków papierowej rzeczywistości montuje kompozycje tak piękne, że nie sposób pozbyć się ozdobionych nimi pudełek. Jej prace są nie tylko na opakowaniach, do których sprzedawczynie we Wzrusza Toruń pakują pralinki i piernikową kostkę. Będą też ozdabiać papierowe futerały na czekoladę i szklane probówki na mieszankę korzeni do piernych ciasteczek, opracowaną przez Igę. Idealną pamiątkę z Torunia.

Przepiękne pudełka zaprojektowała ilustratorka Aleksandra Morawiak. (Fot. Marta Sapała) Przepiękne pudełka zaprojektowała ilustratorka Aleksandra Morawiak. (Fot. Marta Sapała)

Idze marzy się, żeby to właśnie jej pierniki – skomponowane z doskonałych produktów, pięknie zdobione, przepyszne – zaczęły się kojarzyć z Toruniem. Żeby ludzie specjalnie po nie przyjeżdżali. Tak jak zrobiła to ona sama. Z powodu Torunia i pierników otworzyła nowy rozdział w życiu. Gdy na wiosnę tego roku przeprowadziła się tu razem z Maciejem, znaleźli mieszkanie nad dawną fabryką Johanna Weesego, najbardziej znanego toruńskiego piernikarza. Od pierników trudno jej będzie uciec. A można powiedzieć, że Toruń tylko czekał, aż się pojawi w nim ktoś taki jak Iga Sarzyńska.

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Święta

Domowe pierniczki

Aromatyczne pierniczki to nieodłączny element Świąt (fot. iStock)
Aromatyczne pierniczki to nieodłączny element Świąt (fot. iStock)
Pachnące przyprawami, smaczne i cieszące oko swym wyglądem. O pierniczkach, które długo utrzymują świeżość, można już pomyśleć z dużym wyprzedzeniem.

Składniki:

  • 500 g mąki pszennej,
  • 200 g miodu,
  • 50 g miodu gryczanego,
  • 1/2 szklanki cukru,
  • 1/2 szklanki mleka,
  • 1 łyżka sody,
  • 2 jajka,
  • 150 g masła,
  • opakowanie przyprawy do piernika

Do rondla przekładamy miód, masło, cukier oraz przyprawę do piernika, podgrzewamy do rozpuszczenia się wszystkich składników, studzimy. Do miski przesypujemy przesianą mąkę, wlewamy mleko wymieszane z  sodą, dodajemy jajka oraz ostudzony miód z  pozostałymi składnikami. Mikserem ucieramy na gładką masę, miskę przykrywamy bawełnianą ściereczką i  odstawiamy na minimum pół godziny (maksymalnie na 6 godzin).  Następnie ciasto przekładamy na stolnicę, wyrabiamy, wałkujemy na grubość 1 cm, podsypując mąką, i  wycinamy pierniki foremkami w  różnych kształtach. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i  pieczemy przez 10 minut.

  1. Kuchnia

Słodki prezent - zamiast kupić, zrób

Własnoręcznie przygotowane i starannie zapakowane ciasteczka do prawdziwy prezent od serca (Fot. iStock)
Własnoręcznie przygotowane i starannie zapakowane ciasteczka do prawdziwy prezent od serca (Fot. iStock)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Szukasz pomysłu na prezent, który z pewnością sprawi przyjemność? Najlepszy będzie własnoręcznie zrobiony i pięknie opakowany. Ciasteczka i inne słodkości nadają się do tego najbardziej. Oto kilka przepisów na domowe słodycze, którymi śmiało można obdarować najbliższych. Są nie tylko efektowne i smaczne, ale także zdrowe. A nie ma nic pyszniejszego niż zdrowe słodycze.

Czekoladki hand made

  • 100 g nierafinowanego, tłoczonego na zimno oleju kokosowego
  • 40 g ksylitolu zmielonego w młynku do kawy
  • 50 g kakao (najlepiej surowego)
Dodatki: rozmaryn i skórka pomarańczowa, chilli, sól morska, kardamon i rodzynki, kawałki suszonych śliwek, podprażone orzechy włoskie etc.

 

(Fot. Karolina i Maciej Szaciłło) (Fot. Karolina i Maciej Szaciłło)

Olej kokosowy rozpuszczamy w rondelku. Dodajemy ksylitol i kakao. Całość  mieszamy, aby nie było grudek. Silikonową foremkę do lodu smarujemy olejem kokosowym i stawiamy na desce do krojenia. Do części wgłębień wkładamy rodzynki lub kawałki suszonych śliwek albo po jednym prażonym orzeszku. Czekoladową masę wlewamy do foremki, tak aby masa wypełniła miejsce na kostki, ale nie ubrudziła rantów. Czekoladki wstawiamy do zamrażarki lub do lodówki. Na wierzchu możemy położyć skórkę pomarańczową lub rozmaryn i chilli, sól, lub ziarna kardamonu. Pakujemy, gdy czekoladki dobrze zastygną.

Florentynki

  • 60 g migdałów
  • 60 g orzechów włoskich
  • 50 g suszonych, niesiarkowanych moreli
  • 50 g fig
  • 50 g niesiarkowanych rodzynek
  • ½ łyżeczki skórki otartej z pomarańczy
  • 1 łyżeczka świeżo startego imbiru
  • 50 g oleju kokosowego lub masła sklarowanego
  • 100 g melasy
  • 50 g gorzkiego czekolady
 

(Fot. Karolina i Maciej Szaciłło) (Fot. Karolina i Maciej Szaciłło)

Migdały i orzechy siekamy lub mielimy (tak, aby były widoczne kawałki orzechów). Osobno siekamy suszone owoce lub dorzucamy do robota kuchennego i całość mielimy na masę przypominającą kruszonkę ( z widocznymi kawałkami suszonych owoców). Do masy dodajemy skórkę pomarańczową i imbir. Osobno w garnku podgrzewamy melasę z tłuszczem. Mieszamy, aż składniki się połączą (1-2 minuty). Wsypujemy masę bakaliową. Całość mieszamy. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wykładamy porcje masy wielkości śliwki, zostawiając dość duże odstępy. Z masy formujemy cienkie placuszki (grubości 1-2 mm). Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 170 st C i pieczemy ok. 7 minut. Uważamy, aby florentynek nie przypalić (powinny być złote nie brązowe). Wyjmujemy blachę z piekarnika. Podczas pieczenia masa może się rozpuścić, więc lepiej poczekać aż ciasteczka zastygną i dopiero wtedy zdjąć je z blachy. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę i dekorujemy nią wystudzone florentynki.

Domowe snickersy

  • 70 g daktyli (najlepiej organicznych)
  • 100 orzechów włoskich
  • 25 g (czubata łyżka) masła orzechowego
  • 100 g gorzkiej czekolady (zaw kakao min.70 %)
  • 30 g solonych orzeszków ziemnych 
 

(Fot. Karolina i Maciej Szaciłło) (Fot. Karolina i Maciej Szaciłło)

 

Daktyle, orzechy i masło mielimy na jednolitą masę. Czekoladę i olej rozpuszczamy w kąpieli wodnej, a następnie łączymy z masą i dodajemy orzeszki ziemne. Mieszamy, aby składniki się połączyły. Przekładamy do wysmarowanej olejem prostokątnej formy. Wkładamy do lodówki lub zamrażarki, aż masa się zestali  na ok. pół godziny. Po schłodzeniu kroimy na kawałki.

Kulki orzechowe w kakao

  • 50 g orzechów brazylijskich
  • 50 g orzechów nerkowca
  • 2 płaskie łyżeczki drobnego cukru trzcinowego
  • kakao do obtoczenia kulek
 

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Orzechy mielimy w młynku do kawy. Mieszamy je z cukrem i ugniatamy. Lepimy z masy kulki i obtaczamy w kakao.

Kuleczki słoneczne

  • 50 g pestek słonecznika
  • 2 łyżeczki miodu akacjowego
  • ½ szklanki poppingu z amarantusa
  • 1 płaska łyżka kakao
Dodatki: pestki słonecznika

 

(Fot. Monika Mrozowska) (Fot. Monika Mrozowska)

Ziarna słonecznika mielimy w młynku do kawy lub w robocie kuchennym. Dodajemy miód, amarantus oraz płaską łyżkę kakao - mieszamy. Z masy odrywamy małe kawałki i lepimy kulki. Na koniec ozdabiamy kulki pestkami słonecznika.

Pierniczki

  • 160 g miodu gryczanego
  • 145 g mąki owsianej
  • 140 g mąki gryczanej
  • 100 g oleju kokosowego
  • 1/2 opakowania przyprawy do piernika
  • 4 łyżeczki mleka kokosowego
  • 2 łyżeczki kakao
Do przybrania: orzechy włoskie

 

(Fot. Monika Mrozowska) (Fot. Monika Mrozowska)

 

Do miski wsypujemy przesianą mąkę gryczaną, owsianą, przyprawę do piernika i kakao. Mieszamy, dodajemy pozostałe składniki. Zagniatamy ciasto, z którego formujemy małe kulki. Na środek każdej z nich nakładamy kawałek orzecha włoskiego. Ciasteczka układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy w temperaturze 180°C góra/ dół ok. 15 minut.

  1. Styl Życia

Flow Joga – przyjemność bycia w ciele

Flow Joga stwarza idealne warunki sprzyjające pojawieniu się stanu przepływu, a tym samym potencjalnej transformacji i wewnętrznej integracji. (Fot. iStock)
Flow Joga stwarza idealne warunki sprzyjające pojawieniu się stanu przepływu, a tym samym potencjalnej transformacji i wewnętrznej integracji. (Fot. iStock)
Flow Joga to powrót do naturalności, do tego, za czym tęsknimy, nie tylko w jodze, także w życiu. Powrót do stanu jedności ciała, duszy i umysłu.

Nie można nauczyć się Flow Jogi, ale można sobie przypomnieć, że „już nią jesteśmy", można przypomnieć sobie, jak wielka przyjemność płynie z bycia w swoim ciele, w stanie flow. Wtedy tracimy poczucie czasu, jesteśmy totalnie zaabsorbowani wykonywaną czynnością.

Płynąc na fali, mamy poczucie bycia w kontakcie ze swoją prawdą, ze swoją naturą, a jednocześnie czujemy się częścią pulsującego życiem świata, częścią wspólnoty ludzkości.

Flow to naturalny stan umysłu. Pojawia się on wtedy, gdy wykonujemy jakąś czynność dla samej przyjemności wykonywania jej. Dysponujemy wówczas wysokim poziomem energii, otwieramy się na swobodny przepływ kreatywności i radości z życia. Każdy kiedyś tego doświadczył, jednak osoby, które na co dzień, w życiu prywatnym i w pracy są w stanie przepływu, należą do rzadkości.

Flow Joga stwarza idealne warunki sprzyjające pojawieniu się stanu przepływu podczas zajęć, a tym samym potencjalnej transformacji i wewnętrznej integracji. Im częściej doświadczamy flow na zajęciach jogi, tym większe prawdopodobieństwo, że flow spontanicznie zacznie pojawiać się w codziennym życiu. Wykorzystujemy do tego celu rytm, muzykę, naturalny oddech, ruch oraz uważność.

Czego uczy Flow Joga?

Flow Joga uczy, jak płynąć z nurtem życia, jak stawiać czoła wyzwaniom, nie tracąc wewnętrznego spokoju i kontaktu ze sobą na co dzień i w obliczu kryzysu. Płynięcie z nurtem życia to umiejętność stawiania czoła wyzwaniom oraz zachowanie wewnętrznego spokoju wobec zmian, jakie przynosi życie.

Swami Satchitananda powiedział: „Życie to zmiana, naucz się surfować”. Dlatego na zajęciach Flow Jogi uczymy się płynnych przejść z jednej asany w drugą, a sekwencje ruchu budowane są w taki sposób, aby każdy kolejny cykl był okazją do rozwoju (np. silniejsze mięśnie brzucha lub spokojniejszy umysł). Ważnym elementem jest też naturalny ruch, zsynchronizowany z oddechem. Ewolucyjny rozwój to budowanie pojedynczej asany, a także cyklu zajęć - etapami, krok po kroku. Uczestnicy mogą sami wybrać odpowiedni dla siebie wariant ruchu, co wiąże się i z pogłębianiem świadomości ciała, i z przyjmowaniem odpowiedzialności za nie. Zajęcia są okazją do budowania kontaktu z ciałem, zarówno poprzez asany (o sztywno określonej formie z precyzyjnym ustawieniem ciała), jak poprzez spontaniczną ekspresję, poszukiwania swojego ruchu.

We Flow Jodze kluczową rolę odgrywa oddech. Nie chodzi jednak o dążenie do oddychania w konkretny sposób (choć klasyczne pranayamy także się pojawiają), ale raczej o nabieranie szacunku do oddechu jako siły życiowej, która inicjuje każde działanie i ruch we Flow Jodze. Oddech jest traktowany jak specjalny gość, który odwiedza nasz dom (ciało). Nie będziemy mu mówić, gdzie ma usiąść i co ma zjeść. Zapraszamy go do środka, dając swobodę i uważnie słuchając.

Najprzyjemniejszym chyba elementem Flow Jogi jest stwarzanie warunków sprzyjających pojawieniu się stanu „przepływu” (z ang. flow), czyli stanu zjednoczonej świadomości. Termin może brzmieć tajemniczo, ale od dawna funkcjonuje chociażby w psychologii i opisuje sytuację, kiedy jesteśmy w pełni zaabsorbowani wykonywaną czynnością. Tracimy twedy poczucie czasu, wzrasta nasza kreatywność i efektywność działania, pojawia się radość i uważność. W jodze efektem „ubocznym” takiej praktyki jest przyjemność, poczucie bycia na fali i piękno ruchu.

Flow Joga nie mieści się na macie – choć mata niewątpliwie jest przydatna i wygodna, to może stać się ograniczeniem. Flow jest odmianą jogi, która pozwala wyjść poza utarte schematy. Ciało porusza się naturalnie, w swobodny sposób. W efekcie pojawia się poczucie wolności i przyjemność bycia obecnym w ciele. Bezpieczeństwo ćwiczącego jest uwarunkowane przestrzeganiem zasad praktyki, czyli jogicznego BHP. Piękny taniec wolności z ograniczeniami.

Flow Joga jest narzędziem poszerzania i pogłębiania świadomości. Prowadzi ku integracji wewnętrznej. Jest drogą i celem. Stwarza przestrzeń dla tego, co ludzkie i tego, co boskie, łącząc sprzeczności. Transformuje, uzdrawia, przywraca wiarę w siebie, swoją siłę i uwalnia pełnię potencjału każdego człowieka. W konkretny sposób – poprzez ciało.

Czym Flow Joga różni się od innych stylów jogi?

Joga często bywa prowadzona mechanicznie. Na polecenie: z wdechem unieś ręce do góry, większość uczestników zajęć równocześnie unosi ręce do góry, próbując dopasować oddech do wykonywanego ruchu. We Flow Jodze jest odwrotnie, ruch jest inicjowany przez oddech. Dzięki temu jesteśmy w kontakcie ze sobą i czujemy się bardziej zintegrowani. We Flow Jodze bardzo ważne są także płynne przejścia pomiędzy pozycjami oraz uszanowanie każdej fazy cyklu ruchu: wstępu, szczytowego momentu oraz zakończenia. Taki rodzaj pracy pomaga nam być w lepszym kontakcie z ciałem oraz naturą, ponieważ wszystko, co istnieje w świecie, podlega prawom natury i ma cykliczny charakter.

Dla Flow jogi charakterystyczny jest także zmysłowy, pełen gracji, spontaniczny ruch, który przypomina taniec. Ciało nie porusza się jak maszyna, ale raczej jak ciało dzikiego zwierzęcia. To szczególnie cenny element praktyki, który pozwala odblokować zastałą energię, pobudza kreatywność, ekspresję oraz pozwala nam doświadczyć wolności i przyjemności bycia w ciele.

Dla kogo nadaje się Flow Joga?

Flow Joga jest stylem jogi dostępnym i przyjaznym większości osób. Zajęcia ogólnodostępne mogą być nieodpowiednie dla ludzi z poważniejszymi problemami zdrowotnymi lub urazami. Dla nich najlepszym wyjściem może okazać się podejście indywidualne. W przypadku wątpliwości najlepiej skonsultować się z lekarzem prowadzącym oraz nauczycielem jogi.

  1. Styl Życia

Archetyp Bliźniąt – z kwiatka na kwiatek

Ekstrawertyczne Bliźnięta otaczają się innymi ludźmi i rzucają w wir wydarzeń. Przerywają milczenie, zakłócają spokój, komplikują - byle tylko się działo. Jeśli się w tym zatracą, grozi im wypalenie - energetyczne, towarzyskie i zawodowe. (Ilustracja: iStock)
Ekstrawertyczne Bliźnięta otaczają się innymi ludźmi i rzucają w wir wydarzeń. Przerywają milczenie, zakłócają spokój, komplikują - byle tylko się działo. Jeśli się w tym zatracą, grozi im wypalenie - energetyczne, towarzyskie i zawodowe. (Ilustracja: iStock)
Zodiakalne Bliźnięta dają swoim podopiecznym błyskotliwość, ekstrawertyzm i ciągłe zmiany. Choć bywają nieco powierzchowne i niecierpliwe, mogą posłużyć za przykład, jak być kreatywnym i nie dzielić włosa na czworo. Czego mogą spodziewać się w najbliższym czasie urodzeni pod tym znakiem – zbadała Aleksandra Nowakowska we współpracy z astrologiem Piotrem Gibaszewskim.

Archetyp Bliźniąt znamy z greckiej mitologii – Kastor i Polluks urodzili się jako synowie Zeusa i Ledy, ale tylko drugi z nich otrzymał nieśmiertelność. Byli spryciarzami i psotnikami, kochali się nierozerwalną braterską miłością do tego stopnia, że kiedy Kastor umarł, Polluks ubłagał ojca, by mógł podzielić się z bratem nieśmiertelnością. Od tamtej pory obaj spędzają pół roku w Hadesie, a drugie pół na Olimpie. Dlatego Bliźnięta, jako znak podwójny o jakości zmiennej, nie przynależą ani do świata ludzkiego, ani boskiego.

Reprezentują żywioł powietrza i jak nasiona klonu wirują dzięki rozpostartym skrzydełkom ciągle dalej i dalej. Bliźnięta są rozedrgane, mało skoncentrowane i nie potrzebują stabilizacji. Dlatego – jak wyjaśnia astrolog Piotr Gibaszewski – niektórzy przedstawiciele tego znaku wolą pracować na etacie, a inni jako kierowcy tirów zapuszczają silnik i wyruszają przed siebie w deszcz, śnieg czy upał.

Co w trawie piszczy

Byk, poprzednik Bliźniąt na kole zodiaku, ogrodził i uznał za swoje terytorium zdobyte przez Barana. Bliźnięta z tego miejsca nawiązują kontakt ze światem, który znajduje się za płotem: ciekawskie, lubią wiedzieć, co w trawie piszczy. Są mostem łączącym ludzi z tym, co dookoła. To typowi ekstrawertycy: kochają wyjazdy integracyjne, festiwale, publiczne debaty, godziny szczytu, wielkie zgromadzenia. Potrafią zagadać nieznajomą osobę na ulicy, flirtować, błyskawicznie przekonać rozmówcę do swojego zdania. Są mistrzami konwersacji, ciętej riposty, błyskotliwego poczucia humoru.

Patronem znaku jest planeta Merkury, odpowiadająca za intelekt i komunikację, nosząca imię rzymskiego boga posłańca. Skrzydełka przy sandałach ułatwiały mu pracę pośrednika między Olimpem a ziemią. Ciągle był w drodze, tak jak Bliźnięta, które mogłyby mieszkać w wagonie kolejowym czy w kamperze. Merkury to bóg handlu, kupców i złodziei. – Mimo że okradał bogów i był krętaczem, oni go lubili. Miał w sobie urok i przekazywał ciekawe ploteczki – przypomina Piotr Gibaszewski i dodaje, że Bliźnięta mają coś ze stereotypu cwanego Polaka, który pożycza lawetę, jedzie do Niemiec i ściąga golfa na handel. Są crème de la crème elastyczności, kombinowania, wciskania kitu i bajeru. To urodzeni marketingowcy, którzy dobrze rozumieją istotę gry o sumie niezerowej, w której dwie strony wygrywają. Dobrze odnajdą się na arabskim bazarze, gdzie brak targowania się jest traktowany jako obraza.

Bliźnięta to specjaliści wszelkiej komunikacji – pisania, nauczania, wykładania. Za niemieckim filozofem i wielkim pragmatykiem Ludwigiem Wittgensteinem powtarzają, że granice naszego świata są granicami naszego języka. – Jeżeli mamy pismo, mamy do czynienia z kulturą. Jeśli analizujemy i przetwarzamy informacje, mamy do czynienia z cywilizacją – mówi astrolog. – Początkiem komputera czy rakiety kosmicznej był proces mentalny, z którym Bliźnięta wręcz się utożsamiają.

Patronują też dziennikarstwu, nowoczesnym mediom, promocji czy informatyce. Piotr Gibaszewski przypomina, że nadchodzące czasy będą wymagały kreatywnego podejścia do życia. – Bliźnięta bez trudu sobie z tym poradzą, ponieważ to one stoją za trenowaniem umysłu, technikami szybkiego uczenia się i twórczego myślenia. W psychoterapii bliski im jest nurt poznawczo-behawioralny czy coaching biznesowy lub rozwojowy, bo to praca z przekonaniami i wzorcami mentalnymi. A one lubią eksplorować zasoby mózgu – wyjaśnia.

Nazywanie świata

Bliźniąt nie dręczy pytanie: kim jestem? Zapytaj, do czego dążą, a zasypią cię słowami, ale dowiesz się, w jakim dokładnie kierunku zmierzają. Trudno im też podjąć decyzję, bo więcej myślą niż czują. Umysł na jedno pytanie ma odpowiedzi tysiące, serce – jedną, a Bliźnięta nie mają czasu ani cierpliwości, żeby ją usłyszeć. Można powiedzieć, że są bezimienne, bez tożsamości, noszą w sobie powierzchowność. To nie jest typ medytacyjny, który siedzi i czeka, aż myśli odpłyną jak chmury na niebie, by dotknąć wewnętrznej błogiej pustki i ciszy.

Ekstrawertyczne Bliźnięta otaczają się innymi ludźmi i rzucają w wir wydarzeń. Przerywają milczenie, zakłócają spokój, komplikują – byle tylko się działo. Jeśli się w tym zatracą, grozi im wypalenie – energetyczne, towarzyskie, zawodowe. Ekstrawertyk, inaczej niż introwertyk, ma mniej uważny kontakt ze swoimi uczuciami, nie słyszy dobrze sygnałów, które wysyła mu ciało, a dość często brzmią one: zatrzymaj się, odpocznij, zastanów, co czujesz i czego naprawdę chcesz. Ty, nie ludzie wokół ciebie. Z braku wewnętrznej definicji wynika ich ogromna potrzeba nadawania imion rzeczom. To Bliźnięta obdarowują świat pojęciami, liczbami, zasadami, teoriami. Mierzą i ważą, ustalają cechy wspólne oraz różnice. To ich ulubione intelektualne igraszki.

Badania wskazują, że towarzyscy ekstrawertycy są bardziej optymistyczni niż introwertycy. Ich mózg częściej zalewany jest hormonami szczęścia – dopaminą i serotoniną. Bliźnięta dążą do odczuwania pozytywnych emocji, co, jak zbadali kanadyjscy naukowcy, wiąże się z większą łatwością osiągania celów zawodowych. Potrafią skutecznie zmotywować się do działania, żeby odebrać nagrodę w postaci awansu. Po szczeblach kariery zawodowej wspinają się z lekkością i uśmiechem, żyjąc w poczuciu sukcesu.

Koczownicy

Astrolog zwraca uwagę, że grecki odpowiednik Merkurego, Hermes, wędrował też do Hadesu, przeprowadzając tam dusze zmarłych. To jego mroczna strona, powiązana z wiedzą hermetyczną, dotyczącą sztuki tajemnej, magii, zaklęć. W tarocie uosabia ją karta Maga, która łączy się z planetą Merkury i oznacza moc kreacji myśli.

– Tajemniczość Bliźniąt odnajdujemy w mitologii egipskiej, w której Hermes połączył się z bogiem zmarłych Tothem. Tak narodził się Hermes Trismegistos, czyli Hermes Po Trzykroć Wielki. To mistrz, nauczyciel, wielki mag. Kimś takim był niedawno zmarły Jerzy Prokopiuk, gnostyk, antropozof, pisarz-eseista, wybitna postać polskiej ezoteryki. Żył trochę między światami, niepasujący do nikogo i niczego. A jego Słońce urodzeniowe było w znaku Bliźniąt – opowiada Piotr Gibaszewski.

O Bliźniętach mówi się, że kłamią i są niewierne. – Jeśli zaczniemy moralizować, powiemy, że to złe – zwraca uwagę ekspert. – Zauważmy jednak, że Bliźnięta stosują strategie ewolucyjnie korzystne. Wierność narzucona jest przez większość religii i społeczne uwarunkowania, natomiast w naturze jest niezmiernie rzadka, ponieważ ogranicza szanse na przetrwanie.

Astrolog tłumaczy, że ten merkuriański znak Zodiaku na miłość patrzy jak na grę interesów. Bliźnięta nie mają sentymentów, romantyczne nie są, nie poświecą się. Bycie z drugim człowiekiem odbywa się na ziemi, a żywioł powietrza odrywa je od niej. W ich życiu dominują zmiany, co nie sprzyja budowaniu stabilnych relacji. – Osoby ze Słońcem w Bliźniętach do końca życia są luzakami, nigdy nie dorastają. To są takie dzieciaki jak Kastor i Polluks – mówi Piotr Gibaszewski. – Mają silną potrzebę zachowania lekkości i otwartości umysłu, a to odmładza. Dlatego Bliźnięta długo zachowują atrakcyjny wygląd.

Sprzyja im ruch i brak lęku przed uczeniem się wciąż nowego, eksperymentowaniem. – Koczownicy byli zdrowsi i silniejsi niż ludy osiadłe – zauważa ekspert.

– W ludzkiej naturze nie leży przywiązanie do jednego miejsca i płacenie podatków, a raczej przemieszczanie się, bo to ono daje rozwój. Pisze o tym Olga Tokarczuk w „Biegunach” i mówi łacińska sentencja Navigare necesse est.

Bliźnięta (21 maja – 21 czerwca)

  • żywioł: powietrze
  • jakość: zmienna
  • rodzaj: męski
  • prajakość: ciepły i wilgotny
  • pora roku: późna wiosna
  • archetyp: kupiec lub intelektualista
  • cień: cyniczny prześmiewca
  • pułapka: chłodna racjonalność
  • ideał: wielki myśliciel
  • dewiza: „Myślę, powątpiewam”
  • korespondencje w organizmie: płuca, oskrzela, ręce, dłonie

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.

  1. Styl Życia

Wiele dobrych wiadomości. Roczny horoskop dla Bliźniąt

Większość Bliźniąt w czasie nadchodzących 12 miesięcy może liczyć na trwałe efekty swoich starań. Bliźnięta przekonają się, że kryzysowe czasy mogą okazać się niepowtarzalną szansą na wprowadzenie w życie korzystnych zmian i pójście do przodu. (Ilustracja: iStock)
Większość Bliźniąt w czasie nadchodzących 12 miesięcy może liczyć na trwałe efekty swoich starań. Bliźnięta przekonają się, że kryzysowe czasy mogą okazać się niepowtarzalną szansą na wprowadzenie w życie korzystnych zmian i pójście do przodu. (Ilustracja: iStock)
Bliźnięta czeka jeden z lepszych okresów być może od wielu lat. Dzieje się tak przede wszystkim dzięki harmonijnym tranzytom dwóch planet społecznych: Jowisza i Saturna, które przemierzają znak Wodnika. Trygony, jakie tworzą i będą tworzyć do Bliźniąt, są sprzyjające i mają wyjątkowo mocne działanie.

Trygon Jowisza zaktywizuje wrodzone umiejętności i talenty komunikacyjne Bliźniąt, ale też przyspieszy wiele spraw. Wniesie do życia więcej dynamizmu i luzu: życie potoczy się lżej, przyjemniej, efektywniej. Jowisz sprawia, że minimum wysiłku nagradzane jest maksimum korzyści. Bliźnięta będą cieszyć się wielością kontaktów oraz lukratywnych okazji biznesowych czy relacyjnych. Trygon Jowisza do Słońca w tradycyjnej astrologii nazywa się królewskim aspektem, czyli wyjątkowo szczęśliwym. To te momenty, kiedy życie pozytywnie nas zaskakuje. Zawsze jednak warto wspomóc farta – prezent od Jowisza – przemyślanymi działaniami i świadomymi decyzjami.

Na Bliźnięta działa też obecnie Saturn. Planeta ta ma swoją ponurą sławę, ale tym razem oddziałuje harmonijnie, dlatego Bliźnięta poczują jej łaskawszą stronę. Czyli? W życiu zapanuje kojąca stabilizacja, ład, ich umysł zostanie zaangażowany do osiągania konkretnych celów. Ze swoją tendencją do tymczasowości i totalnego bałaganu Bliźnięta będą Saturnowi za to wdzięczne. Wpływy Saturna pozwolą im uporządkować chaos, para nie będzie szła w gwizdek. Korzystnego działania Saturna doświadczą w 2021 roku przede wszystkim Bliźnięta urodzone w pierwszej dekadzie, a w przyszłym roku te z drugiej dekady. A zatem z jednej strony Jowisz przyniesie nowe perspektywy i możliwości, z drugiej – Saturn wcieli je w życie. To będzie doskonała okazja, żeby w spektakularny sposób zawalczyć o swoje. Ambitne działania biznesowe mają zielone światło. Ograniczenia lockdownu spłyną po Bliźniętach jak woda po kaczce. Ten czas wyzwoli w nich skuteczną przedsiębiorczość. Bliźnięta dostają właśnie od planet szansę, żeby osiągnąć sukces, zdobyć zaszczyty i dobra materialne.

Bliźnięta urodzone między 9 a 15 czerwca są pod wpływem kwadratury Neptuna, przez którego rzeczywistość może się nieco rozmywać. Wpływów tej duchowej planety często nie odczuwamy w bezpośredni sposób, w postaci jakichś negatywnych wydarzeń, ale Neptun może Bliźniętom przynieść nieefektywne rozprężenie. Jak się to objawia? Spadkiem energii witalnej i zawirowaniami emocjonalnymi. Bliźnięta działają na dużych obrotach, a Neptun będzie im to utrudniał. Sprawność ich błyskotliwego umysłu może szwankować, a nerwowość, lęki i fobie nasilą się. Bliźniętom z drugiej dekady od maja do lipca 2021 roku może usuwać się grunt spod nóg – do działania Neptuna bowiem dołączy Jowisz, który wyjdzie z Wodnika i wejdzie w znak Ryb, tworząc kwadraturę. Końcówka wiosny i większość lata może przynieść im gorszy czas, który najlepiej wykorzystać na zdystansowanie się i porzucenie zbyt dużych oczekiwań. W sierpnia Jowisz znowu wróci do Wodnika, przynosząc dobrodziejstwa Bliźniętom z trzeciej dekady. Od początku 2022 roku planeta ta ponownie wkroczy w Ryby i jej kwadratura zostanie z Bliźniętami na dłużej, czyli do czerwca, a potem od października do końca roku. Bliźnięta powinny w tym okresie działać metodycznie, wystrzegając się popadania w przesadę i życzeniowe myślenie.

W sierpniu i pierwszej połowie września, kiedy Mars utworzy nieprzyjemną kwadraturę, Bliźnięta czekają turbulencje. Wtedy tłumione trudne emocje ujrzą światło dzienne, przez co można się trochę pogubić. Za to od połowy września fantastyczny trygon Marsa w Wadze będzie sprzyjał wszelkim inicjatywom. Dość trudnym momentem będzie 4 grudnia, kiedy dojdzie do kolejnego zaćmienia, tym razem Słońca w Strzelcu. Dodatkowa opozycja Marsa w tym znaku może przynieść Bliźniętom konflikty, spadek sił i poczucie niepotrzebnego szarpania się z własnymi emocjami i ludźmi wokół. Końcówka roku zapowiada się zatem jako czas dużego napięcia. Poprawa sytuacji nastąpi około marca 2022, kiedy Mars znajdzie się w Wodniku i razem z Saturnem utworzą serię trygonów do drugiej dekady Bliźniąt. Do połowy kwietnia 2022 roku Bliźnięta mogą zaliczyć spektakularne sukcesy na polu zawodowym. Potem obecność Jowisza i Marsa w Rybach przyniesie zawirowania i brak oparcia w faktach.

Podsumowując: większość Bliźniąt w czasie nadchodzących 12 miesięcy może liczyć na trwałe efekty swoich starań. Nie trzeba będzie gimnastykować się kosztem przeciążeń nerwowych i emocjonalnych. Dlatego warto z siebie dać dużo. Bliźnięta przekonają się, że kryzysowe czasy mogą okazać się niepowtarzalną szansą na wprowadzenie w życie korzystnych zmian i pójście do przodu.

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.