1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Szkoci – tradycyjni i nowocześni

Szkoci starannie pielęgnują swoje tradycje, jeśli jednak zajrzymy głębiej, przekonamy się, że w gruncie rzeczy są bardzo nowocześni. (Fot. iStock)
Whisky, potwór z Loch Ness, tartany i mężczyźni w kiltach – z tym zazwyczaj kojarzy się Szkocja. I rzeczywiście, jej mieszkańcy starannie pielęgnują swoje tradycje, jeśli jednak zajrzymy głębiej, przekonamy się, że w gruncie rzeczy są bardzo nowocześni.

Szkocja jest nieoczywista, ale czego można spodziewać się po kraju, który słynie z opowieści o duchach, a jego oficjalnym narodowym zwierzęciem jest jednorożec? Tak, tak, jednorożec, bo w mitologii celtyckiej to symbol mocy i czystości, zwierzę nieposkromione, niezależne i trudne do schwytania, a te cechy są tu szczególnie ważne, o czym wie każdy, kto trochę zna szkocką historię.

W szkocką kratkę

Chociaż Szkocja należy do Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, to ma własny parlament i rząd. Wydawałoby się, że położenie geograficzne gwarantuje swobodną komunikację po angielsku, a jednak możemy się przeliczyć – szkocki akcent jest dość specyficzny, mieszkańcy nie stronią od slangu, do tego istnieje cała pula słów charakterystycznych wyłącznie dla tego regionu. Na dodatek w niektórych miejscach Szkocji mówi się w języku szkockim (tak zwanym scots) oraz gaelickim. Oprócz języka trudno tu też nadążyć za pogodą. Billy Connolly, brytyjski aktor i komik, powiedział kiedyś, że w Szkocji są dwie pory roku: czerwiec i zima. W praktyce oznacza to, że najlepiej ubierać się warstwowo, gdyż dzień możemy zacząć opatuleni szalikiem i ciepłym płaszczem, chroniąc się przed deszczem i smagającym wiatrem, a zakończyć go w krótkim rękawku grzani ciepłymi promieniami słońca. Warto dodać, że szkockie słońce ma oryginalną naturę, co idealnie ujął powieściopisarz Stuart Haddon: „Szkockie słońce, wstrząśnięte tym, że zdarto zeń pochmurne podłoże, świeciło gorączkowo, zawstydzone swoją nagością”. Czyli jeśli już wyłoni się zza chmur, to grzeje mocno.

Mars w panierce

Pogoda jest doskonałym tematem do rozmów i zawsze pomaga przełamać pierwsze komunikacyjne lody z nieznajomymi, szczególnie że warunki atmosferyczne potrafią dostarczyć wielu wrażeń. Podczas takiej rozmowy możemy usłyszeć słowo dour, co znaczy „ponury”. Szkoci używają go na tyle często, że inne narodowości zaczęły używać tego wyrazu do opisu stereotypowego Szkota, z jego cynicznym poczuciem humoru włącznie. Ale nie dajmy się zwieść pozorom – pod tą ponurą fasadą kryją się zazwyczaj bardzo przyjaźnie nastawieni, uczynni ludzie.

Nieprzewidywalna aura nie jest również w stanie odebrać magii zapierającym dech w piersiach pejzażom: od małych uroczych miasteczek, przez tętniący życiem Edynburg, aż po zielone Highlandy, Szkocja zadowoli nawet wybrednych koneserów piękna. I zaskoczy miłośników nowych smaków, bo nie ma tu ani jednej potrawy, której nie dałoby się usmażyć w głębokim tłuszczu: od tradycyjnego fish & chips po mniej oczywiste batoniki Mars z chrupiącą panierką. Równie nieoczywiste jest jedzenie frytek z octem, czyli tutejszym vinegar. Niektórych może zaskoczyć również nazewnictwo napojów gazowanych: Cola lub Fanta w puszce to po prostu sok (juice), podobnie jak ten owocowy, który kupimy w kartonie. O ile w przypadku soku możemy poczuć lekką dezorientację, to wszelkie wątpliwości znikają, gdy ktoś zaproponuje nam whisky, czyli tak zwaną szkocką (Scotch). Jej historia sięga XI wieku i jest ważną częścią tożsamości. Mówi się nawet, że jeśli Szkocja miałaby przejść proces destylacji i być przelana do butelki, to rezultatem byłaby właśnie whisky. Sama nazwa wywodzi się z gaelickiego uisge beatha, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „wodę życia”. Dziś na terenie kraju znajduje się ponad 100 destylarni, w których nie tylko wytwarza się słynny na całym świecie trunek, ale i pilnie strzeże starodawnych receptur i metod produkcji.

O ile narodowy szkocki napój znajduje koneserów na całym świecie, o tyle narodowa potrawa, haggis, już nie. Raczej bywa przedmiotem żartów. Tradycyjny haggis zrobiony jest z owczych podrobów wymieszanych z cebulą, płatkami owsianymi, tłuszczem i przyprawami, zaszytych w owczym żołądku.

Polski akcent

Szkoci są skorzy do żartów na temat pogody i jedzenia, ale futbol to rzecz święta i lepiej zachować ostrożność, szczególnie gdy mieszkamy w Edynburgu i właśnie grają na stadionie dwie lokalne, konkurujące ze sobą drużyny. A skoro już jesteśmy w Edynburgu, to warto wspomnieć o najsłynniejszym w Szkocji zamku, który znajduje się na szczycie wygasłego wulkanu Castle Rock w centrum miasta. To jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejsc, wraz z rozciągającymi się wokół podziemiami, których mroczna historia niejedną osobę przyprawia o gęsią skórkę, szczególnie w mgliste, wilgotne wieczory (nie bez powodu stolica nazywana jest miastem duchów). Z kolei spacerując wokół zamku, natkniemy się na pomnik niedźwiedzia Wojtka z jego opiekunem, kapralem Piotrem Prendysem. Podczas II wojny światowej zwierzak dołączył do polskich żołnierzy z Armii Andersa w okolicach Iranu i dotarł z nimi aż do Szkocji. Podobno uwielbiał jazdę wojskowymi ciężarówkami i pomagał przenosić skrzynie z amunicją.

Zamek edynburski znajduje się na szczycie wygasłego wulkanu Castle Rock. (Fot. Ron Sharp)

W centrum Edynburga znajdziemy też pomnik nieco mniejszego futrzastego stworzenia – skye terriera Bobby'ego, który spędził 14 lat przy grobie swojego pana, miejscowego policjanta Johna Graya. Trzeba przyznać, że Szkoci kochają psy i w każdym z ponad 100 stołecznych parków spotkamy spacerujących ze swoimi pupilami właścicieli. Szkocja stała się również pierwszym krajem w Wielkiej Brytanii, który zakazał występów dzikich zwierząt w cyrku.

Małe wielkie rzeczy

W Szkocji jest jednak kilka rzeczy, do których trudno się przyzwyczaić – chociażby do dwóch kranów: z jednego leci lodowata woda, z drugiego wrzątek. Pół biedy, kiedy szykujemy sobie kąpiel, gorzej, gdy po prostu chcemy umyć ręce w ciepłej wodzie. Warto być również zaznajomionym ze starym systemem miar i wiedzieć, ile centymetrów mają stopa i cal, a ile waży funt.

Jedną z zasad savoir-vivre, którą powinniśmy opanować przed przyjazdem, jest kultura przystankowa. Podróżni ustawiają się w kolejce i wchodzą do pojazdu bez pośpiechu, niekiedy kurtuazyjnie przepuszczając współpasażerów ze względu na wiek lub dodatkowy bagaż. A, jeszcze mały szczegół – wejść do autobusu można tylko przez frontowe drzwi! Ale w Szkocji małe jest piękne. Słowo „mały” tłumaczy się jako wee i używa się go przy każdej możliwej okazji, na przykład kiedy chcemy spotkać się ze znajomym na „małą kawę”, zrobić sobie „małą przerwę” lub prosimy kogoś o „małą przysługę”.

Oprócz małych rzeczy, Szkoci lubią też rozmach. Jeśli organizują festiwal, to na dużą skalę. Najsłynniejszym i największym festiwalem sztuki jest Edinburgh Festival Fringe, który odbywa się w sierpniu i co roku przyciąga artystów i widzów ze wszystkich zakątków świata. Można wtedy zobaczyć nawet 3000 różnych pokazów, przedstawień i wydarzeń kulturalnych. I chociaż część z nich jest płatna, to na co dzień większość szkockich muzeów i wystaw jest za darmo.

Śladami czarodzieja

Nie bez kozery Szkocja została mianowana najpiękniejszym krajem na świecie w 2017 roku. Jeśli pozostaniemy w nizinnej części, zwanej Lowlands, która obejmuje południowo-wschodnią Szkocję, warto odwiedzić malownicze wioski rybackie. Historia rybołówstwa sięga kilku tysięcy lat przed naszą erą i do dziś stanowi kluczowy element gospodarki kraju. Jest to również raj dla wędkarzy, ale miłośnicy łososi i dorszy muszą liczyć się z obowiązującą tu zasadą catch and release, czyli „złów i wypuść”.

Rybołówstwo to nadal kluczowy element gospodarki. (Fot. Ron Sharp)

Jeśli moczenie kija wydaje się zbyt mało ekscytującym zajęciem, możemy wyruszyć szlakiem zamków, których jest w Szkocji około półtora tysiąca. Na liście powinny znaleźć się obowiązkowo takie miejsca, jak Edinburgh Castle, Glamis czy Stirling. Zamki to doskonały punkt widokowy na okoliczne lasy, wzgórza i parki. A jest na co popatrzeć, bo Szkocja może się poszczycić aż 43 Krajowymi Rezerwatami Przyrody (National Nature Reserves). Są to obszary ogólnie dostępne (w Szkocji obowiązuje prawo right to roam, pozwalające rozbić namiot niemal w każdym zakątku kraju), ale chroniące to, co najcenniejsze: drzewa, rośliny i zwierzęta. Prawdziwą perełką jest Park Narodowy Loch Lomond, gdzie znajduje się aż 21 Munro, czyli szkockich gór powyżej 3000 stóp – najlepsze widoki rozciągają się między innymi z Ben Lomond czy Ben More. W parku znajdziemy też 22 lochs (loch to po szkocku jezioro), a największe z nich, Lomond, o powierzchni 71 km², jest zarazem największym pod względem powierzchni jeziorem w całej Wielkiej Brytanii.

Północno-zachodnia część Szkocji to z kolei tak zwane Highlandy, w naturalny sposób oddzielone od terenów nizinnych charakterystycznym uskokiem, zwanym Góralskim Uskokiem Granicznym (Highland Boundary Fault). To tutaj jakieś 430 milionów lat temu zderzyły się ze sobą dwa kontynenty: europejski i północnoamerykański, tworząc rozległe pasmo górskie. Podróżując do tego regionu, trafiamy do innej przestrzeni nie tylko geograficznie, ale i kulturowo. Na pastwiskach spotkamy włochate, rogate krowy z długą grzywą, a jeśli mamy niezłą kondycję, możemy zdobyć najwyższy szczyt Szkocji Ben Nevis.

Słynne włochate krowy z Highlandów, czyli Highland Cattles (Fot. Ron Sharp)

Północna część kraju ma też bardzo filmową scenerię, więc kinomaniacy mogą śmiało wyruszyć szlakiem znanych produkcji: w okolicy wiaduktu Glenfinnan kręcono trzy części serii o Harrym Potterze, skała wulkaniczna Old Man of Storr na wyspie Skye posłużyła za scenografię do filmu „Prometeusz”, okolice Inverness czy Edynburga były scenerią dla „Outlandera”, a zamek Doune Castle wystąpił m.in. w słynnej „Grze o tron”.

Szkockie krajobrazy mają coś z magii. Nic dziwnego, że kręcono tu „Harry'ego Pottera”. (Fot. Ron Sharp)

Wielokulturowość i innowacyjność

Szkoci są bardzo otwarci i tolerancyjni, a najbardziej wielokulturowym miastem jest obecnie Edynburg – ponad 20 proc. jego mieszkańców to osoby o pochodzeniu niebrytyjskim, z czego Polacy stanowią dużą grupę. Współistnienie różnych kultur sprzyja integracji i uwrażliwia na innych. Niestety, tak jak wszędzie, i tutaj można spotkać się z niechęcią i rasizmem, dlatego Szkocja jako pierwsza wprowadziła hate crime bill, czyli prawo do zgłoszenia przestępstwa z nienawiści. Podlegają mu wszystkie incydenty o charakterze dyskryminującym, nacechowane wrogością lub uprzedzeniami. Atakowanie kogoś ze względu na wyznawaną religię, kolor skóry, niepełnosprawność, orientację seksualną, tożsamość płciową lub pochodzenie etniczne jest przestępstwem, bo – w myśl prawa – nikt nie zasługuje na życie w strachu z powodu tego, jak wygląda, kim jest i skąd pochodzi. Szkocja jest też uważana za jeden z najbardziej postępowych krajów w Europie pod względem równości. Jako pierwsza na świecie wprowadziła edukację LGBT+ w szkołach. Nie bez znaczenia jest fakt, że pierwsza minister Szkocji, Nicola Sturgeon, jest feministką i walczy o równość płci.

Również jako pierwsza na świecie Szkocja zapewnia bezpłatne produkty menstruacyjne dla wszystkich, którzy ich potrzebują. Niedawno rząd szkocki, we współpracy z Narodową Służbą Zdrowia, uruchomił bezpłatne aplikacje terapeutyczne: Daylight i Sleepio. Dzięki temu kraj – także w tym obszarze będąc światowym pionierem – wdraża cyfrowe rozwiązania zapewniające natychmiastową pomoc w stanach lękowych i bezsenności. Te nowoczesne projekty tylko potwierdzają, że Szkoci to naród innowatorów. W końcu to im zawdzięczamy telefon, telewizor, silnik parowy, penicylinę, rower i kropkę dziesiętną.

Autorka dziękuje za pomoc Beacie Skobodzińskiej, specjalistce ds. różnorodności w Edinburgh Council.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze