Szef nadmiernie ugodowy – przymykanie oczu na problemy w pracy

fot.123rf

Twój szef ma skłonność do zamiatania trudnych spraw pod dywan? Uważaj! Pozorna sielanka sprzyja nawarstwianiu się problemów, a to może ostatecznie obrócić się przeciwko tobie.
Anna przyglądała się tabelkom. Choć płynące z nich informacje nie były wcale pomyślne, nie mogła powiedzieć, że jest zaskoczona. Zamówienia z jednego z regionów praktycznie przestały napływać. Nadchodziły za to od jakiegoś czasu e-maile od obrażonych klientów, którzy przechodzili do konkurencji, zniechęceni stylem pracy przedstawiciela handlowego firmy. Sygnalizowała to dyrektorowi już dawno, ale on ciągle wierzył, że to „przejściowe trudności” spowodowane problemami rodzinnymi Michała. Anna miała poważne wątpliwości, czy niegrzeczne e-maile do klientów są czymś, co można „nadrobić”, a liczby potwierdzały jej zastrzeżenia. Dyrektor unikał jednak rozmowy na ten temat: „Jak się nie zmieni, to go zwolnimy, ale trzeba dać człowiekowi szansę”.

Szansę trzeba też było dać upiornej pani z recepcji – która jest wizytówką firmy dla przychodzących na spotkania klientów i kontrahentów, ale… nie przepada za ludźmi. Wyraz swej niechęci potrafiła dawać nieprzyjemnym tonem głosu, gdy ktoś – z nieznanych zazwyczaj przyczyn – jej „nie przypasował”. Dyrektor brzydził się przemocą i był zdania, że recepcjonistka dobrze traktowana przyjmie w stosunku do innych taki sam styl bycia. Dlatego też Anna starała się osobiście wychodzić po klientów, co na dłuższą metę było męczące i dezorganizowało jej pracę. Zastanawiała się, jak to może być, że jej znajomi, pracujący z ostrymi i bardzo asertywnymi szefami, byli mniej zmęczeni pracą i zniechęceni niż ona – która ma takiego „ludzkiego dyrektora”.

Szef też człowiek

Chociaż wiele osób lubi, żeby w pracy była miła atmosfera, to jednak współpraca z szefem, który ma skłonności do przymykania oczu na trudne sprawy i unikania konfrontacji, może przerodzić się w prawdziwą udrękę. Taka postawa tworzy środowisko pracy, w którym panują pozornie miłe relacje, ale pracownicy – nadmiernie skupieni na tym, by się wzajemnie nie urazić – tak naprawdę tłumią żale i pretensje. Jednak problemy zamiecione pod dywan zaczynają żyć własnym życiem i wydostają się na światło dzienne w formie ekstremalnej. Wtedy konieczne bywają również ekstremalne rozwiązania – jak zwolnienie pracownika, bo za późno już na modelowanie jego postaw i działań.

Nadmiernie tolerancyjnymi szefami bywają zwykle osoby mające rys osobowości zależnej. Cechuje je ciągła zależność od akceptacji otoczenia – w każdej relacji jest dla nich najważniejsze bycie lubianym i akceptowanym, a to nie sprzyja podejmowaniu niepopularnych decyzji, więc często je odwlekają, co hamuje pracę zespołu. Ale dla „miłego” szefa dużo istotniejszy niż konkretne wyniki finansowe czy realizacja zadań bywa fakt, czy ktoś znaczący zauważył i docenił jego wysiłki. Podobne podejście miewa w stosunku do swoich pracowników („przecież on się stara”). Jeżeli twój szef woli raczej sam wykonać pracę, niż zwrócić się do podwładnego, lub czeka, że ktoś się domyśli, że trzeba coś zrobić; jeśli bywa drażliwy, zgodę ceni ponad wszystko, przed podjęciem decyzji nieustannie się konsultuje, raczej nie staje po stronie pracownika będącego w konflikcie ze zwierzchnikami oraz odwleka podejmowanie decyzji w nieskończoność – to bardzo prawdopodobne, że twoje miejsce pracy nie jest tym z marzeń i snów.

Ślepe zaufanie

Szefowie, których naczelnym pomysłem jest to, że w pracy „ma być miło”, kierują się zazwyczaj tzw. ślepym zaufaniem, które w naturalny sposób cechuje dzieci. Niektórym osobom pozostaje jednak na dłużej. Tacy ludzie ufają każdemu i w każdej sytuacji, bo wolą widzieć upiększony niż realistyczny świat. Często graniczy to po prostu z naiwnością. Ślepe zaufanie umożliwia stwarzanie pozorów błogiej sielanki – nie wymaga analizy i wyciągania wniosków z doświadczeń, i pozwala ignorować zdarzenia niepasujące do wyidealizowanego obrazka.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »