Prezentownik Harel. Staram się, by każdy podarunek był śliczny

Prezentownik Harel. Staram się, by każdy podarunek był śliczny
(Harel, fot, Paweł Starzec)

Jestem wielbicielką origami. Staram się, by każdy podarunek był śliczny. W środku kryją się rzeczy lokalne, najlepiej polskich marek, „testowane na Harel”, czyli takie, które wyszukałam na mój blog i które aż się proszą, by podać je dalej.

Pakowanie prezentów to dla mnie przedświąteczny rytuał, w którym „pomaga” mi mój ukochany pies Łatka. Na podłodze rozkładam wstążki i papiery, które zbieram przez cały rok. Wszyscy się z tego podśmiewali, a teraz okazało się, że jestem w ekotrendzie. Lubię patrzeć, jak bliscy potem te pakunki odpakowują.

Ulubiony prezent? Od lat perfumy Kenzo „Le Monde est Beau”, które po raz pierwszy kupiłam, gdy dostałam się na studia muzyczne. Mój mąż Wojtek ma ułatwione zadanie, a ja za każdym razem tak samo się z nich cieszę. Bo te perfumy to część mnie. Nawet mój pies nimi pachnie.

Kiedyś każdy pod choinką znajdował robione przeze mnie na drutach szaliki. Brzmi fajnie, ale często były to podarunki nietrafione. Dziś wybieram prezenty lokalne, najlepiej polskich marek, etyczne, pozbawione złych składników – jak olej palmowy – i nietestowane na zwierzętach. Śmieję się, że są „testowane na Harel”, bo bliskim kupuję to, na co natrafiam, szukając rzeczy na blog.

W rodzinie mamy tradycję kupowania prezentów zwierzętom. Moja Łatka rok temu rozpakowała swój jeszcze przed Wigilią, bo wywąchała, że w torebce kryje się coś dla niej. Ale wybaczyliśmy jej tę niecierpliwość, bo to magia patrzeć, jak zwierzak się cieszy. W tym roku dostanie ręcznie robioną obróżkę polskiej marki stworzonej z miłości do psów Hey Dog Co.

Największy problem mam z prezentem dla męża, który jest prawdziwym minimalistą. Na szczęście uwielbia czekoladę. Jego ulubiona to belgijskie pralinki od Neuhaus, każda czekoladka ma tu swoją historię, a w warszawskim sklepie do pudełka wkłada je pan w białych rękawiczkach. Wiem, że sprawią mu radość. No i nie zajmą mu cennego miejsca w szafie. A już na pewno nie na długo.

Harel, czyli Ewa Kowalewska-Kondrat, jedna z najlepszych polskich blogerek modowych (harelblog.pl), tropicielka trendów i wartych uwagi polskich marek. Skarbnica pomysłów na oryginalne, odpowiedzialne i etyczne prezenty z metką „made in Poland”.

Jedwabna apaszka KAASKAS VIOLET 198 zł. Można ją nosić na wiele sposobów: na szyi, we włosach, na ręku, na torebce.
Zmysłowa świeca do masażu o zapachu ylang-ylang, która topiąc się, zamienia się w pachnący olejek ALBA 95 zł.

 

Ręcznie wykonana pozłacana bransoletka z naturalnymi perłami BELLE COSE 85 zł.
Torebka Almond Bag Mini MANDEL STORE 789 zł. Niewielka, a pomieści wiele.
Portfel HON marki BALAGAN 299 zł. Mnóstwo przegródek i wygodne magnetyczne zapięcie. Sama chciałabym go dostać. Może położę go sobie pod choinką?
Łapacz Tokyo Light Medium TURTLE STORY 89 zł. Spinek nigdy dość. Każdy niesforny kosmyk złapie.

 

Mokasyny nowej polskiej marki SEPT 437 zł. Skórzane, mięciutkie w środku i na zewnątrz.

 

Serum olejowe Róża – Malina MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA 83 zł. Pachnie tak, że chciałoby się je zjeść.

 

Kubek JA CIĘ BROSZĘ, 25 zł. Rozbawi wielbicieli psiaków piękną ilustracją Agnieszki Matwiejszyn.

 

Mój pies Łatka dostanie ręcznie robioną obróżkę polskiej marki HEY DOG Co. model LOLLIPOP 171 zł.

 

Organiczna zielona herbata z dojrzałych liści z letnich i jesiennych zbiorów MOYA MATCHA 36 zł. Dla tych, co od kawy wolą herbatę.

 

Dla każdej dziewczyny kochającej modę Chanel: The Making of a Collection, Księgarnia bookoff, 139 zł.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze