Śmiech to zdrowie! Czy masz poczucie humoru?

fot. iStock

„Kochanie, zacznij beze mnie” – krzyczy Woody Allen, przebiegając przez sypialnię. Wprawdzie partnerki tym nie zadowoli, ale rozbawi! A kobiety wolą mężczyzn, którzy je rozśmieszają. I na odwrót. Śmiech nas zbliża, jest chwilą szczerości.

To, co nas bawi, określa nasz charakter, mówił Goethe. – Humor określa granice naszej swobody, bo jeśli śmieszy nas to samo, to te granice mamy takie same – dodaje dr hab. Jacek Wasilewski. – Osobiście lubię dowcip dosadny, bo rozbija sztywne normy. Nawet jeśli nie jest zbyt dobry, to i tak sprawia, że atmosfera staje się nieformalna. Jeśli kobieta opowie taki żart, to wiem, że nie obrazi się za jakieś przekleństwo, które może mi się wymsknąć. Humor jest probierzem, czy będziemy się razem dobrze czuć.

Po co nam śmiech?

Tomasz Kot, aktor: – Samotny czterdziestoparoletni singiel któregoś dnia został poproszony przez przyjaciół o rozmowę. Powiedzieli mu, że mają dosyć: – Musisz jakoś się ogarnąć, znaleźć żonę i mieć dzieci. Widzisz, przyjacielu, chodzi o to, żeby przed śmiercią szklankę wody podał ci ktoś, kto cię kocha, a nie pielęgniarka. Zdarzył się cud. Facet zakochał się, urodziło mu się sześcioro dzieci, szybko pojawiły się wnuki. Minęły dekady i nasz bohater umiera. W sali mnóstwo ludzi, a wszyscy to rodzina. Patrzy na nich i nagle z ust wyrywa mu się chrapliwe: – Cholera jasna! Pić mi się nie chce!

– Mamy takie samo poczucie humoru, ale też mężczyźni w swoim gronie są bardziej wojowniczy – mówi dr Wasilewski. – Żarty, jakie tam opowiadają, są grube, z męskiej szatni. Mówi się je po to, żeby stworzyć rodzaj wspólnoty bojowej. Grube żarty sygnalizują, że w tym gronie jesteśmy bardziej sobą, możemy puścić bąka, klepnąć się po plecach i nic złego się nie stanie. To element szorstkiej męskiej przyjaźni.

Jeśli jednak mężczyzna opowiada kobiecie grube żarty, to nie rozumie, że między mężczyzną a kobietą jest inna więź. Mężczyzna z kobietą tworzą wspólnotę troski. Razem są po to, żeby dawać sobie czułość, miłość, opiekę. Jeśli on tego nie wie, w domu zrobi koszary. Podstawi kobiecie nogę w drzwiach i się zaśmieje, kiedy ona się wyłoży razem z siatkami i torebką.

Uczesany seksizm? Elementem źle pojętej równości jest uważanie, że kobieta i mężczyzna są tacy sami. Nie są, choć obu płciom humor służy do tego, żeby nie być cały czas poważnymi, czyli uważnymi. Jak człowiek się śmieje, to przestaje być czujny i odpoczywa.

Przed śmiercią najedz się kukurydzy, a kremacja będzie zabawna – cenię żarty eschatologiczne, bo pokazują paradoksy, prawdę o życiu, że jest i straszne, i śmieszne – mówi dr Wasilewski. – Lubię żarty abstrakcyjne, jak te Franca Fiszera, który potrafi powiedzieć: Boga nie ma, daję panu na to moje słowo honoru! Rekomenduje je do przełamania lodów w lepszym towarzystwie. Z lekką patyną tradycji, nawet jeśli nie wszystkich rozbawią, to i tak nasza autoprezentacja wypadanie dobrze.

Śmiechem z niższej półki jest na pewno żart kpiący, drwiący z kogoś, że np. rogi przeszkadzają mu czapkę nosić. To przykład pierwszego z czterech typów humoru. Najbardziej pierwotnego z punktu widzenia ewolucji tego, co nas bawi.

– To żarty, z których śmiejąc się, nie bez powodu pokazujemy zęby – mówi dr Wasilewski. – Są związane z przemocą. Bawi nas, kiedy ktoś się potknie i wywróci na prostej drodze albo kiedy tego, kto jest naszym wrogiem, ośmieszymy: ogolimy, puścimy w samych skarpetkach jak prezesa, który za mało nam płaci. Takimi żartami jesteśmy w stanie symbolicznie nieźle wroga pokąsać.

Drugi typ humoru jest również agresywny, choć nie śmiejemy się już wprost z krzywdy, która się dzieje, ale z tej, która dopiero ma się przydarzyć. Przykładem jest serial „Struś Pędziwiatr”. Oglądając, czekamy, aż kolejny raz kojotowi coś się stanie. I to oczekiwanie jest śmieszne. Ewolucyjnie jesteśmy wyżej, ale nadal nasze zadowolenie ma korzenie w agresji.

Dlaczego blondynka raz w miesiącu gotuje zupę w dziesięciu garnkach? Bo tak!!!

Żart, który rodzi się na trzecim poziomie, nadal nie jest powodem do dumy. Śmiejemy się z tego, kogo uważamy za wartościowego inaczej. Bawi nas, gdy ktoś taki znajdzie się w sytuacji obciachowej.

– Ten typ humoru mamy w kawałach o blondynkach, policjantach, o tych wszystkich, wobec których mamy poczucie wyższości. Pomaga on nam tworzyć wspólnotę, bo razem zwracamy się orężem żartu przeciwko komuś. Niestety, utrwala też stereotypy – mówi dr Wasilewski.

Dlaczego kobiety żyją dłużej? Bo Bóg im dolicza czas na parkowanie.

Z badań dr Sylwii Bedyńskiej z SWPS wynika, że dowcipy o blondynkach wpływają negatywnie na kobiety, które są uzdolnione, mają szanse w rywalizacji o palmę pierwszeństwa z mężczyznami. Opowiedzenie takich dowcipów przed wykonaniem zadania z matematyki sprawia, że te kobiety wypadają gorzej niż zazwyczaj.

Chcesz pokonać konkurenta? Opowiedz kawał o grupie społecznej, do której należy: Dla was obok Dnia Matki będzie kolejne święto. Jakie? Dzień Słoika. Protesty przeciw takim dowcipom są zasadne, jeśli chcemy równości szans.

Empatia? Cel!

– Jeśli jest w towarzystwie ktoś otyły, nie żartujemy z teściowej: Greenpeace pomylił ją z wielorybem i zepchnął do morza. Ci, którzy ranią dowcipami – dodaje psychoterapeutka Renata Pająkowska-Rożen – są pozbawieni empatii, ale też nastawieni na cel, a nie na tworzenie relacji. Zadaniowcy nie zastanowią się, jak słuchacze żart odbiorą – ma być śmiesznie i jeśli ich śmieszy na przykład narcyzm aktorów, powiedzą po premierze: To prawda, że na rowerze macie dodatkowe światełko? Skierowane na jadącego? A można przecież nieagresywnie.

Katarzyna Herman, aktorka: – Lubię anegdotę o Hamlecie z gołym Jackiem Poniedziałkiem. Nauczycielka krzyczy z widowni: – Hamlecie, wstydź się! Idź do domu i się ubierz! – To pani niech idzie do domu! – O nie! Zapłaciłam za bilet i chcę wiedzieć, jak to się skończy!

Na szczęście ludzkość się rozwija i na czwartym poziomie humoru nie śmiejemy się już z niskich instynktów. Ale z tego, co jest sprzecznością, niemożliwością. Śmiejemy się z paradoksów: Wchodzi baba do windy, a tam schody.

– Żartem z poziomu abstrakcyjnego posłużył się papież, kiedy wszyscy krzyczeli: „Papież, papież”, a on odkrzykiwał: „Łupież?” – wyjaśnia dr Wasilewski. – Była w tym ironia wymierzona przeciwko kultowi jednostki: Krzyczycie, ale nie słuchacie, i abstrakcyjny żart, który ma korzenie w zabawach poetów skamandrytów żądających ułożenia liczb od jednego do dziesięciu w porządku alfabetycznym. Bawi nas to, bo pokazuje nielogiczność świata. Śmiejąc się razem z paradoksów, tworzymy wspólnotę – już nie przeciw komuś!

Złe na dobre

Robert Krzyśków, miłośnik kultury góralskiej: – Stasek i Jasiek piją w karczmie. – Stasek, Stasek, ty tu siedzisz i pijes, a tam chałupa się poli! – do karczmy wpada Staskowa. – Cit, babo! – Ale chałupa się poli! – Cit, babo, do pola! – Stasek – pyta Jasiek – ale dyć ci się chałupa poli? – Ano poli, na stare lata bede w nowej chałupie siedzioł!

– Hormony? Są ważne, a śmiech sprawia, że wydzielają się endorfiny – przyznaje dr Wasilewski – ale czujemy się lepiej dzięki temu, że zauważenie absurdów świata jest jak zaproszenie do bajkowej krainy dziwów. Tam, gdzie Alicja po drugiej stronie lustra raz się zmniejszała, a raz zwiększała. To niespotykane, ale niestraszne, możemy więc nie bać się i poprawić sobie humor, odrywając się od codzienności.

Renata Pająkowska-Rożen: – Żarty agresywne pojawiają się, gdy odczuwamy lęk przed życiem, a on bierze się często stąd, że nie rozumiemy i nie akceptujemy złożoności i paradoksalności świata. Humor może nam w tym pomóc, bo oswaja z istnieniem wieloznaczności. Pomaga więc zrozumieć i siebie, i rzeczywistość. Gordon Allport, twórca teorii osobowości, powiedział, że z tego powodu poczucie humoru to cecha dojrzałego człowieka.

Czym się pan zajmuje? Pomagam zagubionym ludziom znaleźć właściwe miejsce. Jest pan psychologiem? Nie, taksówkarzem.

– Jeśli masz poczucie humoru, ale nie jesteś cyniczna czy zblazowana, łatwiej ci radzić sobie z lękiem, z klęskami, uczyć się na błędach, a nie zadręczać się nimi – dodaje Pająkowska-Rożen. – Sama mam dysleksję, mieszam nazwy miejscowości i jadę do Siedlec zamiast do Sieradza. Ale jeśli się to zdarzy, śmieję się. Mogę przez nieuwagę napisać „chumor” i też się uśmiechnąć. A że to szczery uśmiech, pomaga ogarnąć to, co jest we mnie niedoskonałe, i dzięki temu okazuje się, że ma plusy.

Co cię śmieszy?

Tomek Brzozowski, wydawca i księgarz: – Joseph Conrad, pisarz polskiego pochodzenia, żył w Anglii ponad stan. Miał dworek, służbę i kłopoty z podatkami. Kiedy więc u schyłku życia przyszło pismo bardzo urzędowe, bał się je otworzyć. Po kilku tygodniach zadzwonił telefon z gabinetu premiera z pytaniem, czemu nie odpowiedział na pismo Królowej z propozycją nadania mu szlachectwa. Ukrywając, że listu nie czytał, odparł: – Szlachcicem już jestem, polskim z urodzenia!

Myślę, że bardziej by go ucieszyła ulga podatkowa.

Z badań wynika, że na poczucie humoru wpływają: nietolerancja lub tolerancja. Tolerancyjny w anegdocie z życia ocalałych z Holokaustu dostrzeże sposób na pokonanie traumy: – Zaprosili cię na rocznicę do Auschwitz? Ależ bilety nas zrujnują, z Tel Awiwu do Polski?! – Bilety dostanę! – Ty to masz szczęście, drugi raz jedziesz tam za darmo!

Cechy wpływające na poczucie humoru to też: konserwatyzm lub radykalizm. Konserwatyści opowiadają żarty zazwyczaj z jasną puentą. Wolnomyśliciele wolą surrealistyczne poczucie humoru jak w dowcipie: – Co ty tutaj robisz?! – pyta wędkarz krowę siedzącą na haczyku. – Sama się nad tym zastanawiam. Kolejne cechy to: miękkość lub sztywność myślenia: Krowa nie może siedzieć na haczyku! To głupie…

Neurotyczność lub stabilność emocjonalna: neurotyk katuje się swoimi wadami, ale ich nie obśmieje. Tylko ktoś stabilny powie: – Uroda pozwoliłaby mi na karierę w Hollywood, ale skromność mi przeszkadza, gdy gołym okiem widać, że kariera tylko w komediach, a skromności tyle co i urody!

– Bądź jak dziecko, poznawaj – mówi Pająkowska-Rożen. – Nie oceniaj. Spoglądaj na świat i siebie z różnych punktów widzenia. Otwórz się na emocje i skojarzenia, jakich się nie spodziewasz. Lekcją humoru jest też poszukiwanie głębszych znaczeń. Jak w modzie, kiedy torebka przypomina autobus, a pokazuje, że nie traktujemy siebie śmiertelnie poważnie. Chcesz mieć poczucie humoru? Możesz je ćwiczyć.

 

RENATA PAJĄKOWSKA-ROŻEN kulturoznawczyni, psychoterapeutka, mama dwóch dorosłych synów.

DR HAB. JACEK WASILEWSKI kulturoznawca, autor książek m.in. „Opowieści o Polsce. Retoryka narracji” i monodramu „Ojciec Bóg”.