Chłopaki nie biją

Ilustracja Magdalena Pankiewicz

Czasem wyraża się słowem, czasem gestem. Niekoniecznie pięścią. Najlepszym
lekarstwem jest… wychowanie. Jeśli nauczymy chłopca, że przemoc jest zła, dorosły mężczyzna nie będzie jej stosował. Jak to zrobić? – Kluczem jest słowo „szacunek”
– wyjaśnia terapeuta Mariusz Moderski.

Jak wychowywać syna, żeby szanował kobiety, ale się ich nie bał?

W procesie wychowania chłopiec często dowiaduje się, że jego wrażliwość, uczuciowość są złe. Że nie powinno się ich eksponować. Jeżeli dzieje się coś złego, chłopiec powinien raczej się wziąć w garść niż płakać. Jeżeli ma „niemęskie zainteresowania”, to słyszy, że to nie dla niego. W sklepie z zabawkami dorośli chętniej pozwalają bawić się dziewczynce chłopięcymi zabawkami niż chłopcu – dziewczęcymi. Może ze strachu, że wyrośnie z niego – ładnie to nazywając – gej? Chłopiec w domu uczy się, że coś jest męskie albo nie. Męskie jest lepsze niż niemęskie. Zdarza mi się w pracy, i to wcale nierzadko, słyszeć o ostrych podziałach dotyczących obowiązków domowych dla mężczyzny i dla kobiety. Czyli „baby do garów”.

Nawet w bardziej świadomych domach, takich niegłupich i bez uprzedzeń?

Nawet w takich. Chłopcom przemyca się treści, że kobiety „są inne”. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby ta inność nie była przedstawiana jako gorsza. Żeby w dorosłości mężczyźni nie krzywdzili kobiet, trzeba im – jako małym chłopcom – pokazać, że odmienność (kobieca, ale także każda inna) nie jest gorsza, że okazywanie uczuć ma ogromną wartość. Przeżywanie złości jest w porządku – wbrew twierdzeniu, że „złość piękności szkodzi”. To nie tak, że jak się człowiek będzie złościł, to coś straci. Trzeba uczyć, żeby dziecko swoją złość potrafiło wyrazić. Kiedy przedszkolak albo uczeń mówi mamie czy tacie: „Jesteś głupi”, „nie lubię cię”, czasem „nienawidzę cię”, nie oznacza to braku szacunku, ale jest wyrazem frustracji, że jakaś potrzeba dziecka nie została zaspokojona. Albo coś się w jego życiu dzieje. I nie chodzi o to, żeby natychmiast tę potrzebę zaspokoić. Lepiej jednak, kiedy użyjemy empatii w stosunku do dziecka, mówiąc np.: „Widzę, że jesteś zły, bo nie kupiłem ci tej zabawki, ale robi mi się smutno, jak tak do mnie mówisz…”, niż jeśli rzucimy: „Zamknij się, gówniarzu, jak ty mówisz do matki/ojca”. I jeszcze wyciągniemy z tego nie wiadomo jakie konsekwencje. Dziecko wie, że wyrażanie złości się nie opłaca, że silniejszy ma rację, a ono ma się podporządkować. A przemoc to relacja dominacji (siły) i uległości (zależności).

(…)

 

Więcej w grudniowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 12/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.