1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Materiał partnera
  4. >
  5. Czy CBD może pomóc na stres?

Czy CBD może pomóc na stres?

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Stres nie tylko powoduje  napięcie czy zdenerwowanie – może także przyczyniać sie do bólów głowy, w tym migreny, a także bezsenności czy nawet problemów z trawieniem. Przewlekły odczuwanie nadmiernych poziomów stresu może prowadzić do poważnych konsekwencji dla naszego zdrowia. CBD znane jest ze swoich właściwości, które pomagają naszemu organizmowi się zrelaksować, co poprawi samopoczucie fizyczne, jak i psychiczne. Jeżeli Twój tryb życia sprzyja nadmiernemu stresowi, warto wkomponować w niego dzienną dawkę CBD.

Jak stres wpływa na nasze zdrowie?

Poczucie stresu to odczuwanie ciągłego napięcia i bycia „pod presją”. Jego źródłem mogą być różne sytuacje życia codziennego: praca, życie prywatne, problemy finansowe czy zdrowotne. Bez względu na źródło stresu, jego skutki mogą być podobne.

Początkowo stres odczuwamy jedynie w postaci poczucia zmartwienia i napięcia. Często nie możemy nawet na chwilę zapomnieć o naszych problemach, co może przekładać się na problemy z zasypianiem i bezsenność. Poczucie przytłoczenia problemami może odzwierciedlać się w naszej postawie – często podświadomie napinamy mięśnie czy zaciskamy zęby. To może prowadzić do odczuwania bólu mięśni i kręgosłupa, a także do uszkodzeń szkliwa, a w konsekwencji próchnicy.

Stres ma tez konsekwencje, które nie są od razu odczuwalne i mogą pojawić się dopiero po latach takiego trybu życia – nadciśnienie tętnicze czy problemy gastrologiczne takie jak np. wrzody żołądka.

Wpływ CBD na nasz poziom stresu

CBD to substancja naturalnie występująca w roślinach konopi substancja. Jest to kannabinoid, który jest dobrze przyswajany przez ludzki organizm – obecny w naszym ciele układ endokannabinoidowy sam je produkuje. Ten układ, choć mało znany, odpowiada za zachowanie w naszym organizmie homeostazy, czyli stanu równowagi.

Ciśnienie krwi, nasz sen, odczuwany przez nas nastrój – czyli wszystkie funkcje, na które destrukcyjny wpływ ma stres – są regulowane właśnie przez układ endokannabinoidowy. Przyjmowanie CBD może pomóc z odzyskaniu tego stanu równowagi.  Jak CBD wpływa na odczuwany przez nas stres?

- poprawia nastrój: CBD bezpośrednio wpływa na nasz nastrój, dlatego też może zredukować odczuwanie napięcia, przytłoczenia i zdenerwowania;

- uspokaja: dzięki CBD możemy przestać nieustannie rozmyślać o naszych stresorach, dzięki czemu łatwiej będzie nam się skupić na obowiązkach lub zwyczajnie na chwilę odpocząć od powracających czarnych scenariuszy;

- pomaga się zrelaksować: kiedy odczuwamy silny stres, relaks i odpoczynek są praktycznie niemożliwe. CBD może powodować odczucie wewnętrznego spokoju, dzięki czemu będziemy mogli w końcu zrelaksować nie tylko nasz umysł, ale także mięśnie i spokojnie zasnąć.

Przyjmowanie CBD na stres

Jeżeli uważasz, że możesz skorzystać na przyjmowaniu CBD w celu ograniczenia skutków stresu, musisz najpierw znaleźć dla siebie odpowiedni produkt. Obecnie CBD występuje w przeróżnych formach – począwszy od klasycznych olejów, przez olejek CBD zamknięty w wygodnych kapsułkach, aż po kosmetyki z dodatkiem CBD. Dawkowanie każdego z nich jest zupełnie indywidualną kwestią, dlatego też warto zacząć od mniejszej dawki i obserwować jej efekty, a następnie ewentualnie ją zwiększać.

Bardzo ważne jest także wybranie odpowiedniego produktu – ponieważ CBD ciągle ma status suplementu diety, nie wszyscy producenci poczuwają się do obowiązku przestrzegania standardów. Warto poszukać firmy, która oferuje produkty CBD najwyższej jakości – tak, aby nie tylko nam nie zaszkodziły, ale możliwie jak najbardziej pomogły.

Dobre produkty CBD

Szukając najlepszych produktów CBD, warto zwrócić uwagę na ofertę firmy Cibdol. Pełną ofertę produktów CBD znajdziemy na stronie: https://www.cibdol.pl. Ta marka jest znana od lat na europejskich rynkach ze swojej wysokiej jakości wyrobów CBD. Do produkcji używane są wyłącznie organiczne uprawiane konopie, a wszystkie produkty przechodzą testy w niezależnych laboratoriach. Dzięki temu klienci mogą mieć pewność, że wskazywane przez producenta stężenie CBD w produkcie rzeczywiście jest zgodne z prawdą, a same produkty są wolne od toksyn i metali ciężkich.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Trening autogenny oraz inne sposoby na stres

Stres nie musi być naszym wrogiem. Wystarczy znaleźć dobrą metodę na obłaskawienie go. (fot. iStock)
Stres nie musi być naszym wrogiem. Wystarczy znaleźć dobrą metodę na obłaskawienie go. (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Stres dopada każdego. Niektórych jednak trzyma dłużej. Jak złapać oddech, gdy czujesz, że się dusisz? Pytamy dr. Sylwestra Kowalskiego, specjalistę technik relaksacyjnych, propagatora treningu autogennego.

Nasze czasy nie sprzyjają wyciszeniu. Kiedyś radziliśmy sobie lepiej ze stresem? Ludzkość doświadczała stresu od zarania dziejów, tyle tylko, że wywoływały go inne czynniki i miał zupełnie inny wymiar. Kiedy nadciągała burza, ludzie panicznie się jej bali, uciekając do swoich jaskiń. Zapadali też na różne choroby, z którymi nie umieli sobie poradzić, dziś łatwe do wyleczenia, obawiali się więc o swoje życie. Wyruszający na polowanie mężczyźni stresowali się możliwym brakiem powodzenia, a tym samym głodem, a kobiety pilnujące domostw martwiły się o myśliwych i bezpieczeństwo w trakcie ich nieobecności... Człowiek pierwotny walczył z przeciwnościami zewnętrznymi. Stres, z którym miał do czynienia, pomagał mu je przezwyciężyć, a wzmożona aktywność fizyczna rozładowywała napięcie. Tysiące lat później niezależnie od powodu stresu fizycznego czy psychicznego, reakcje ludzkiego organizmu są zbliżone.

Sięgając do mniej zamierzchłych czasów, warto zauważyć, że nasi przodkowie generalnie żyli wolniej i spokojniej. Mniejsze tempo życia oznaczało mniejszy chaos, mniejszą ilość bodźców dostarczonych w krótkim czasie. Ten rozkład ułatwiał przyswajanie ich i przepracowywanie przez umysł. Dziś mechanizmy stresu są podobne, lecz nagromadzenie bodźców jest zbyt duże. Ale zarówno w przeszłości, jak i teraz można spotkać przykłady osób, które nie radzą sobie ze stresem lub wręcz przeciwnie, są wzorcowymi przykładami życia pełnego harmonii i relaksu.

Co w tej kwestii możemy zrobić sami dla siebie? Pierwsze miejsce na liście naszych antystresowych priorytetów powinno zająć znalezienie dla siebie choćby kwadransa w ciągu dnia, kiedy nikt nam nie będzie przeszkadzał. To czas na relaks i odprężenie. Jeśli pracujemy przy biurku, idealny może okazać się spacer, praca w ogródku czy ulubiony sport. Jeśli zawodowo mamy do czynienia z dużą dawką hałasu, może nas relaksować kompletna cisza czy muzyka relaksacyjna.

Drugim elementem niezbędnym w walce ze stresem jest podział obowiązków na grupy. Powinniśmy wyróżnić zadania, które musimy wykonać, które możemy wykonać i których wykonywać nie musimy. Nauka gospodarowania czasem i odrzucania nadmiernych obowiązków to bardzo skuteczne narzędzie do walki z przyczyną stresu.

Wśród antystresowych priorytetów powinniśmy też umieścić budowanie poczucia własnej wartości. Bez niej nie da się szanować siebie, a tym samym prawidłowo dbać o swoją psychikę. Naczelne hasło powinno brzmieć: zwolnij, żyj pozytywnie i szanuj siebie.

Czy specjalista od relaksacji doświadcza czasem stresu? Pewnie. Stresu pozbyć się całkowicie nie można, ale z powodzeniem da się zmienić indywidualną podatność na bodźce, a także wypracować własny unikalny system odreagowania. Zdobycie wiedzy o sobie zajęło mi trochę czasu. W trakcie tej swoistej przygody wypracowywałem metody, które pomagają ograniczać nadmierne emocje i wprowadzić organizm w stan harmonii. Doskonale odstresowuje mnie czytanie książek, słuchanie dobrej muzyki, leniwa kąpiel czy aktywne formy wypoczynku, takie jak choćby pływanie albo jazda na rowerze. Świetnie działa wypicie dobrej zielonej herbaty lub zabawa z kotem. Sięgając po konkretne narzędzia przeznaczone do walki ze stresem, najczęściej zaczynam od rebirthingu. Świadomy oddech to chyba najprostsza metoda relaksacji prowadząca do kontaktu ze swoim ciałem. Można by rzec, nauka oddychania dobrą energią. Najbardziej jednak pomagają mi treningi autogenne lub relaks progresywny. Kropką nad „i” jest zawsze zabawa z wyobraźnią, czyli wizualizacja.

W jaki sposób trening autogenny może być pomocny w sytuacjach przeciążenia i zagonienia? Za pomocą prostych ćwiczeń bazujących między innymi na autosugestii uczy nas wywoływać stan odprężenia. Ogromną zaletą metody jest jej łatwość samodzielnego nauczenia się i stosowania nawet w domu, bez pomocy innych osób. Najlepszym wyjściem jest posiadanie treningu w wersji audio i odsłuchiwanie go we właściwych sekwencjach. Regularna praca doprowadzi do takiej wprawy, że w sposób błyskawiczny będziemy potrafili uspokoić własny organizm. Zastosowanie treningu autogennego przynosi doskonałe rezultaty podczas przygotowywania się do wystąpień publicznych czy egzaminów. Jednym słowem: może przydać się praktycznie zawsze i każdemu.

Dr Sylwester Kowalski: wykładowca akademicki, specjalista z zakresu komunikacji, psychologii społecznej i technik relaksacyjnych. Konsultant psychoterapii pozytywnej. Twórca serii treningów autogennych. Pomysłodawca ogólnopolskich kampanii społecznych: „Kobieta Bezpieczna” i „Miasto Bez Stresu”.

  1. Psychologia

Stres, napięcie, lęk... Jak sobie radzić z emocjami, które wywołuje w nas epidemia?

Kontakt ze specjalistą może pomóc nam wypracować sposoby na poradzenie sobie z kryzysem wywołanym panującą pandemią, uspokojenie emocji czy silnego stresu. (fot. iStock)
Kontakt ze specjalistą może pomóc nam wypracować sposoby na poradzenie sobie z kryzysem wywołanym panującą pandemią, uspokojenie emocji czy silnego stresu. (fot. iStock)
W obliczu epidemii koronawirusa większość osób żyje w stanie podwyższonego napięcia. Stres pojawia się nie tylko na skutek obaw o zdrowie własne i bliskich, ale również z powodów finansowych, z poczucia ograniczenia przestrzeni, czy na skutek trudności w codziennej organizacji, gdy mamy do pogodzenia pracę, zdalne nauczanie dzieci oraz inne obowiązki rodzinne.

Stres pojawia się wtedy, gdy sytuacja, w której się znaleźliśmy jest w naszej ocenie mocno obciążająca lub bardziej wymagająca niż nasze możliwości poradzenia sobie z nią. Dla wielu osób epidemia Covid-19 jest właśnie taką sytuacją. Niepewność tego, co przyniesie jutro jest obecnie dużo bardziej nasilona. Każdy na taki stan reaguje inaczej. U niektórych ludzi pojawiają się dość silne emocje (smutek, złość, strach), które trudno im czasem zaakceptować. Dlatego ważna w takiej sytuacji jest rozmowa. Samo wypowiedzenie emocji, które nam towarzyszą już w pewnym stopniu wpływa na obniżenie ich poziomu. Jeśli nie mamy bliskiej osoby w rodzinie, czy wśród przyjaciół to warto skorzystać z pomocy psychologa. Druga osoba może nam pomóc bardziej realnie spojrzeć na sytuację, a także oddzielić to, na co mamy wpływ, od tego, na co wpływu nie mamy – jest to jeden z najlepszych sposobów na opanowanie stresu: skupienie się na tym, na co mamy realny wpływ – wówczas lepiej zadbamy o siebie i swoich bliskich, a także o wspólne bezpieczeństwo.

Podstawowe wskazówki, jak radzić sobie obecnie z nadmiarem stresu, wymienia Marta Małecka - psycholog, trener profilaktyki:

Ograniczmy czas spędzany na śledzeniu informacji o epidemii

Lęk i obawy mogą być podsycane przez nieustanne bombardowanie nowymi wiadomościami, statystykami, informacjami przekazywanymi przez media. Oczywiście, warto monitorować wiarygodne źródła informacji, by orientować się w obecnej sytuacji, ale ważne jest, by ograniczyć czas spędzany na śledzeniu doniesień medialnych. Pomocne w radzeniu sobie ze stresem czy lękiem może być wyznaczenie konkretnego czasu – np. rano bądź wieczorem – na przejrzenie wiadomości, a w pozostałym czasie zrezygnowanie z przeglądania Internetu oglądania programów informacyjnych w telewizji czy słuchania w radio.

Starajmy się zachować codzienną rutynę

Ważne jest dbanie o  rytm naszej codzienności – powtarzające się rytuały i schemat dnia. Koronawirus wpłynął na codzienność wielu z nas, mocno ją zmieniając. Ustalenie stałego planu dnia, powtarzających się czynności i obowiązków może obniżać stres i sprzyjać poradzeniu sobie z pojawiającymi się zmianami.

Zadbajmy o ciało

Stres i napięcie w dużym stopniu wpływają na nasze ciało, dlatego ważne jest, by odpowiednio o nie zadbać. Zbilansowana dieta, sen, odpoczynek czy ruch zwiększają naszą odporność i wpływają na przyjemne samopoczucie. Istotną rolę odgrywa także oddech – wiele technik relaksacyjnych opiera się na głębokim, przeponowym oddychaniu. Pracę nad własnym oddechem możemy wzbogacić wizualizacjami – dokładnym wyobrażaniem sobie np. przyjemnego momentu, emocji, które nam towarzyszyły np. podczas udanego urlopu, bezpiecznego miejsca, które nas uspokaja. Skupienie się na takich myślach sprzyja redukcji odczuwanego napięcia.

Pamiętajmy o przyjemnościach i relaksacji

Czas dla siebie, kąpiel, czytanie książki, ulubiony film, gra, czy inna czynność, która sprawia nam przyjemność są doskonałym sposobem na stres. Pozwalają odwrócić uwagę od panującej na świecie epidemii, ale też rozluźniają nasze ciało i sprzyjają odprężeniu. Każdy z nas inaczej się relaksuje, dlatego w tym okresie szczególnie, ważne jest, żeby wykorzystać te sposoby, które wcześniej przynosiły nam rozluźnienie. Możemy także popróbować nowych, żeby znaleźć swój sposób na stres. Dla niektórych osób są to treningi uważności, medytacja, trening autogenny Schultza czy trening Jacobsona, a dla innych sport, angażowanie się w pasję czy aktywność fizyczna.

Pielęgnujmy relacje

Wsparcie otoczenia ma nieoceniony wpływ na nasze samopoczucie, a bliskie relacje z rodziną czy przyjaciółmi pomagają w radzeniu sobie ze stresem. Obecnie ważne jest utrzymywanie dystansu społecznego i unikanie spotkań, dlatego spróbujmy przenieść aktywność towarzyską do przestrzeni wirtualnej. Wideorozmowa na Skype czy innym komunikatorze lub rozmowa telefoniczna, mimo że nie zastąpią spotkania w cztery oczy, to mogą dać otuchę, obniżyć napięcie, a czas spędzony z bliskimi może sprzyjać pojawieniu się bardziej przyjemnych odczuć.

W sytuacji, gdy przeżywany stres czy trudne emocje paraliżują nasze codzienne funkcjonowanie, gdy czujemy, że nie dajemy sobie rady i nie wiemy, co robić, ważne jest, by poszukać wsparcia specjalisty: psychologa, czy psychoterapeuty. Obecnie takie konsultacje odbywają się najczęściej w formie teleporady, czy rozmowy przez komunikator internetowy, a w uzasadnionych przypadkach – osobiście. Pamiętajmy, że nie ma nic złego w proszeniu o pomoc i w korzystaniu z profesjonalnego wsparcia, a wręcz jest to oznaką dbałości o samych siebie, co w obecnych czasach jest niezwykle ważne.

Źródło: Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dorosłych, Warszawa - Bielany ; Infolinia czynna całą dobę przez wszystkie dni tygodnia: 22 56 90 750

  1. Psychologia

Gdy stres przekracza granicę naszych możliwości...

Jak radzić sobie z nadmiarem stresu? Czy na stresogenne sytuacje możemy przygotować się już wcześniej? (fot. iStock)
Jak radzić sobie z nadmiarem stresu? Czy na stresogenne sytuacje możemy przygotować się już wcześniej? (fot. iStock)
Codzienne bodźce są nam potrzebne, żeby wstać z łóżka, wyjść do pracy, ale i spełniać marzenia… chyba że przekroczą granicę naszych możliwości. Jak do tego nie dopuścić – radzi psycholog Dorota Szczygieł.

Stres ma ostatnimi laty bardzo czarny PR. Aż strach zadać pytanie, czy może być też pozytywnym doświadczeniem… Ale stres jako taki jest naszym przyjacielem. Stres, czyli nacisk, jest niezbędny, żebyśmy mogli funkcjonować. Gdybyśmy nie mieli żadnych wyzwań zewnętrznych, toby nam się nie chciało nawet wstać z łóżka, to kwestia dopływu bodźców, stymulacji. Problem zaczyna się wtedy, kiedy obciążenie bodźcami jest zbyt duże. To, kiedy pojawia się ten moment krytyczny, zależy oczywiście od osoby, od tego, jak postrzega daną sytuację: jako wyzwanie czy obciążenie. Duże znaczenie ma także to, jakie mamy zasoby fizyczne, psychiczne oraz wartości, a w związku z tym, czy jesteśmy bardziej pesymistyczni, czy optymistyczni.

Zasadniczo stres to coś w rodzaju psychicznego nacisku, np. myśl: „o 10.00 muszę zadzwonić do klienta”. Stresem są też święta Bożego Narodzenia, nasz ślub czy narodziny dziecka. Wszystkie one są jak najbardziej pozytywnymi zdarzeniami, ale wymagają od nas mobilizacji, gotowości do działania. Są też takie zdarzenia jak choroba, nasza czy partnera, wyjazd dzieci na studia – trudno jednoznacznie powiedzieć, jak dana sytuacja wpłynie na człowieka. Jeśli siła bodźców zewnętrznych przekroczy próg jego wytrzymałości, okaże się destrukcyjna i będziemy ją postrzegali oraz doświadczali jako dystres.

Czyli stres wywołują w nas sytuacje obciążające emocjonalnie, niezależnie od tego, czy dane emocje są pozytywne, czy nie? Tak, ale w zależności od tego, jak sobie z tymi emocjami radzimy, stres może być większy lub mniejszy. Dla jednych publiczne wystąpienie jest tylko mobilizacją, innym na wieść o tym, że mają przemówić do większego grona, miękną kolana. Różnie reagujemy na sytuację krytyki czy kłótni, jedni długo nie mogą się uspokoić, z innych napięcie schodzi od razu. Radzenia sobie ze stresem uczymy się już w dzieciństwie, obserwując bliskich nam dorosłych. Czy wpadają w histerię, czy potrafią przewidzieć pewne sytuacje i zaplanować swoje przyszłe zachowanie. Przecież skoro wiemy, że boimy się wystąpień publicznych, a właśnie takie nas czeka, możemy je sobie „na sucho” przećwiczyć. Powinno uczyć się tego już małe dzieci.

Polacy są zestresowanym narodem? Badania wskazują, że Polacy są mocno obciążeni stresem i jest to związane głównie z ich życiem zawodowym. Organizacja Eurofunds, czyli Europejska Fundacja na rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy, przeprowadziła w 2012 roku w 13 krajach europejskich (dodam, że z krajów Europy Centralnej były tylko Polska i Czechy) zakrojone na szeroką skalę badania, z których wynika, że w Polsce warunki pracy są uznawana za najcięższe – chodzi tu głównie o obciążenie godzinowe. Jesteśmy w czołówce w kwestii liczby przepracowanych godzin w tygodniu. Powszechnie występuje u nas zjawisko tzw. wielopracy, czyli pracowania jednocześnie w kilku miejscach, co dla wielu jest koniecznością, ale jednocześnie – zbyt wielkim wyzwaniem. I gdzie tu znaleźć czas na życie prywatne, rodzinę, znajomych?! Do tego dochodzi niepewność pracy i zatrudnienia, którą nie do końca wynagradza nam gratyfikacja finansowa, w związku z tym jeździmy na krótkie, około tygodniowe urlopy, a to zbyt krótki czas, by w pełni odpocząć i naładować uszczuplone całoroczną pracą zasoby. W konsekwencji pojawia się wypalenie zawodowe, depresja, przewlekłe zmęczenie. Zapominamy o aktywności fizycznej i kontakcie z naturą – a one bardzo pomagają w niwelowaniu skutków oddziaływania zbyt dużego stresu. Dopiero tworzy się w Polsce kultura regularnego uprawiania sportu i spędzania czasu na świeżym powietrzu, ideałem by było, gdyby weszło nam to w krew.

Na razie działamy głównie doraźnie? Tak i bierze się to głównie z braku umiejętności przewidywania trudnych sytuacji. Zwykle nie jesteśmy przygotowani na stres i kiedy nadchodzi, spada na nas jak grom z jasnego nieba i wtedy skupiamy się na zapanowaniu nad emocjami, co zabiera całą naszą uwagę i energię. Dlatego stres tak nas wypompowuje. Winne jest tu także wychowanie. Wpaja się nam, że niepokazywanie po sobie, co czujemy, jest dla nas korzystne. I owszem, zwykle warto nie okazywać publicznie wściekłości, niezadowolenia czy dezaprobaty, tyle tylko, że tłumienie wcale nie zmienia tego, co czujemy. Co więcej, wiąże się z większą aktywnością fizjologiczną (przyspieszone bicie serca czy drżenie rąk mogą nas zdradzić, więc wkładamy jeszcze więcej energii w powstrzymanie tych odruchów) i koniecznością ciągłego monitorowania swojego zachowania. A to potworny wysiłek.

Chcemy działać doraźnie? Proszę bardzo! Ale zamiast tłumienia emocji skupmy się na takim przeformułowaniu znaczenia trudnej sytuacji, aby wywoływała w nas jak najmniej niepożądanych emocji. Warto traktować trudne sytuacje jak wyzwania, zdarzenia, dzięki którym mogę się czegoś o sobie dowiedzieć. Zamiast zaciskać zęby podczas rozmowy ze sfrustrowanym klientem, mogę pomyśleć, że jest on po prostu zagubiony, że nie chce mnie obrazić, tylko załatwić swoją sprawę. Jednak podchodzenie z dystansem do trudnych sytuacji nie jest łatwe, ponieważ wymaga dość dobrze rozwiniętych kompetencji emocjonalnych i… wysiłku. I tu czasami koło się zamyka. Skąd czerpać siłę, skoro jesteśmy zmęczeni? Nie obejdzie się bez długofalowych działań. O każdą rzecz, którą posiadamy i którą chcemy się dłużej cieszyć, powinniśmy dbać. I zwykle dbamy. Jeździmy do warsztatu z samochodem, sprzątamy dom. Dlaczego więc nie dbamy o siebie? Ktoś, kto pali papierosy, nie wysypia się, na dodatek jeszcze niewłaściwie odżywia, będzie łakomym kąskiem dla stresu.

Po czym poznać, że stres już nas „napoczął”? Pierwsze negatywne skutki długotrwałego oddziaływania stresu odzwierciedlają się w ciele. Chyba, że odpowiednio je do tego przygotujemy, na przykład aktywnością fizyczną – to doskonały sposób na to, by nauczyć nasze ciało radzić sobie ze zwiększoną presją. Bardzo dobrze działa też relaksacja, możemy wykorzystać do niej różne techniki, od masażu po ćwiczenia oddechowe czy medytację, a na słuchaniu spokojnej muzyki kończąc. Jednak najważniejsze jest rozpoznawanie siebie: co mnie denerwuje, co pobudza, co uspokaja, co relaksuje. Korzystajmy z tego: przewidujmy sytuacje, które mogą być dla nas zbyt stresujące, i stosujmy działające na nas „środki uspokajające”. I uczmy tego swoje dzieci, od najwcześniejszych lat.

Dr Dorota Szczygieł psycholog specjalizująca się w temacie inteligencji emocjonalnej, SWPS Sopot

  1. Styl Życia

Joga - sposób na stres i przepracowanie

Joga pomaga uporządkować wiele spraw w umyśle, w ciele i tym samym w życiu. (fot. iStock)
Joga pomaga uporządkować wiele spraw w umyśle, w ciele i tym samym w życiu. (fot. iStock)
Każdy chciałby umieć zarządzać swoją energią: być wydajnym w pracy, ale też umieć się zatrzymać i zrelaksować. Tego wszystkiego możesz nauczyć się na macie

.

Podobno jogę najchętniej uprawiają ludzie z wielkich miast. Ci, którzy żyją intensywnie, a w pracy mierzą się z wyzwaniami związanymi z dużymi pieniędzmi, dużą kreatywnością i dużym stresem. – Szacuje się, że w Polsce praktykuje jogę 100–150 tys. osób i zainteresowanie nią rośnie. W Stanach Zjednoczonych uprawia ją około 30 mln ludzi, na czele z gwiazdami, celebrytami oraz prezydentową Michele Obamą. Sam Barack Obama zabierał głos w publicznych dyskusjach na jej temat na łamach tak poczytnych gazet jak „The Guardian” czy „Washington Post” – mówi Przemek Nadolny, nauczyciel jogi ze szkoły Yoga Republic. – To wielka rzecz, która może pomóc ludzkości w wielu problemach. Docenił ją nawet ONZ.

Tymczasem jeszcze na początku XX wieku w Indiach istniało tylko siedem szkół jogi. Obecnie – za sprawą popularności na Zachodzie – joga rozkwita również w Indiach. Także tam na jej zajęcia trafiają wykształceni mieszkańcy wielkich miast, szukając remedium na stres. – Na nasze kursy i zajęcia przychodzą ludzie pracujący w korporacjach i uprawiający wolne zawody. Aktywni, ambitni, poszukujący sposobu na skuteczne odstresowanie – mówi Przemek Nadolny. Dlaczego? Nasza kultura nie uczy, jak się rozluźnić, zrelaksować. Dlatego wielu sięga w tym celu po dyscypliny sportu, które w większości oparte są na rywalizacji, dodatkowej stymulacji, podnoszeniu adrenaliny. – Wydaje nam się, że po pracy potrzebujemy iść na aerobik, siłownię, piłkę nożną. Ten sposób jednak pomaga tylko na chwilę, bo nadal pozostajemy w napięciu. Zostaje ono w naszych mięśniach, stawach, postawie ciała. Nie wiemy, jak radzić sobie ze skutkami stresu na co dzień. Joga jest tym remedium – mówi Przemek Nadolny. Wbrew obiegowej opinii joga nie jest tylko filozofią, a konkretną wiedzą praktyczną, która zaczyna być doceniana nie tylko jako recepta na bóle kręgosłupa dla coraz szerszej populacji tzw. corpo sapiens.

Jak joga może pomóc ci w codziennych zmaganiach w przestrzeni zawodowej? Odpowiedzi jest kilka.

Świadomość ciała

Siedzący tryb życia, stres, brak ruchu – sprawia, że prawie wszystkich bolą plecy, a to oznacza, że jesteśmy odcięci od ciała. Żyjemy w przekonaniu, że nasz umysł funkcjonuje niezależnie od niego. – Tymczasem mamy nie tylko intelekt, ale także inteligencję emocjonalną i fizyczną. Powinny one być ze sobą w równowadze, bo każda z nich jest pochodną pozostałych. – Integracja tych trzech inteligencji jest warunkiem dobrego samopoczucia – mówi Przemek Nadolny. – Świadomość ciała, zdrowia i dobrego samopoczucia jest czymś innym niż wiedza na te tematy. Niby wiemy, że nie jest zdrowo sięgać po używki, wpadać w złość czy zajadać stres, ale to robimy. Podobnie wiemy, że nie służy nam przepracowywanie się i życie w ciągłym napięciu. Osoba w dobrym kontakcie ze sobą nie będzie uciekała do tego typu zachowań, bo szybciej odczuje ich negatywne skutki. Nasze ciało wie, co jest dla niego dobre, tyle że my słabo je rozumiemy albo ignorujemy jego potrzeby. Joga uczy kontrolowania energii życiowej, by płynęła swobodnie, nie marnowała się na niekorzystne zachowania, ale była oszczędzana dla wyższych celów, takich jak bycie w dobrych relacjach ze sobą i z otaczającymi nas ludźmi czy przyrodą.

Dystans do życia

– Oddech spaja wszystkie techniki jogi. Jest kluczem do ich zrozumienia. Jest tą czynnością, która utrzymuje uwagę w „tu i teraz”, wyprowadza nas z tego, czego nie ma – z iluzji umysłu – mówi Przemek Nadolny. – Uczy nas być dokładnie w tym miejscu, w którym jesteśmy, a nie w tym, w którym chcielibyśmy być. Uczy być zadowolonym z tego, co jest. Uczy dystansu, czyli tego, żeby nie wchodzić w stany emocjonalne, w myśli, które pojawiają się mimowolnie, a nie są potrzebne w danym momencie.

Nasz umysł w większości działa na podstawie wyuczonych automatycznych programów. W jodze uczymy się rozwijać wyższy umysł – refleksyjny, zwany inteligencją rozróżniającą. Dzięki regularnej praktyce możemy w każdym momencie zawiesić umysł automatyczny, podwyższyć uważność i cieszyć się teraźniejszością. A to przydaje się w pracy, zwłaszcza gdy dopadają nas znużenie i stres, prowadzące ku funkcjonowaniu na poziomie automatyzmów umysłu. Sterowani w ten sposób reagujemy zawsze podobnie – wchodzimy w konflikty albo robimy uniki, nieświadomie używamy swoich zwyczajowych strategii. Joga pozwala odbierać jasno i reagować świeżo. Regularna praktyka chroni przed nadmiernym zmęczeniem, podkręcaniem się za pomocą kolejnej kawy, by jakoś funkcjonować. Dobry kontakt ze sobą jest jak kompas, który powie, kiedy czas na odpoczynek, relaks, odpuszczenie sobie i innym, a kiedy jesteśmy w najlepszej formie, aby nasza praca była wydajna, łatwiejsza i bardziej satysfakcjonująca.

Wewnętrzna moc i lepsze zarządzanie czasem

– Współcześnie psychologia wyróżnia dwie skrajne postawy ciała. Pierwsza to postawa pewności siebie, zwana „postawą mocy”, kiedy kręgosłup jest wyprostowany, talia wąska, klatka piersiowa otwarta, ramiona, szyja oraz kark rozluźnione, przepona uwolniona. Udowodniono, że taka pozycja obniża poziom hormonów stresu, buduje pewność siebie, budzi uważność i otwartość na otoczenie – tłumaczy Przemek Nadolny. – Jej przeciwieństwem jest „postawa nie-mocy”, gdy fizycznie, psychologicznie i energetycznie zapadamy się w sobie – wówczas poziom hormonów stresu dramatycznie rośnie, długofalowo rozwija to depresję.

W pracy mamy do czynienia z sytuacjami, które mogą zaburzać naszą postawę ciała. Ludzie ćwiczący jogę lepiej radzą sobie ze stresem, bo szybko odbierają pierwsze sygnały i nie ulegają im – mają duże poczucie wartości siebie, nie działają z poziomu lęku i wycofania, dlatego nie tak łatwo wchodzą w stresogenne sytuacje czy toksyczne układy. Kiedy widzą, że coś złego się dzieje – współpracownik jest nieuczciwy, a szef mobbinguje, szybciej będą umieli wyjść z takiej sytuacji.

Szefowie i współpracownicy chcą mieć spokojnych, zrelaksowanych, pewnych siebie, zdystansowanych pracowników. Oni tacy są: opanowani, nie wpadają w skrajne emocje. Potrafią też zatrzymać się w odpowiednim momencie. Skończyć pracę, wyjść i się odstresować. Lepiej zarządzają czasem i energią. Często i szybko stają się liderami. Nawet gdy jest kiepska pogoda albo zła atmosfera, adepci jogi pozostają w dobrej formie i nie obniżają lotów. Bo tak naprawdę praca powinna być przyjemnie stymulująca i rozwijająca. Zależy to tylko od umiejętności zarządzania aktywnością – tego uczymy się poprzez kontakt z ciałem, który zyskujemy, praktykując jogę. Uczymy się, by ciało i umysł pozostawały jednocześnie aktywne i rozluźnione. W ten sposób nie zużywamy nadmiernie energii fizycznej i psychicznej, nawet w sytuacjach stresowych. Joga oswaja z  powolnym procesem, powolnym rozwojem. Szybki efekt, szybka kariera, szybka nagroda są bardzo wypalające. Bo chodzi o to, by cieszyć się drogą, a nie celem.

Joga - sposób na kryzys

Na jogę często trafiają ludzie w momencie skrajnego przestymulowania, kiedy na swojej ścieżce kariery dochodzą do ściany i pojawia się frustracja. Bo dłużej się nie da pracować, więcej się nie da zrobić, pojawiają się ograniczenia. W pracę wkładamy coraz więcej czasu i energii, a efekty są coraz mniejsze. Przestajemy czuć się pewnie, dręczy nas niepokój. – Zauważam, że jogę zaczynają osoby w wieku 30–50 lat – mówi Przemek Nadolny. – Według psychologii jungowskiej przeżywają oni wówczas intensywnie czas indywidualizacji, kiedy potrzebują odnaleźć kontakt ze sobą, stać się bardziej wewnątrzsterowni. Normy społeczne, oczekiwania szefa, dotychczasowa ścieżka kariery mniej ich już wtedy obchodzą. Szukają tego, co jest zgodne z nimi.

Joga to proces do wewnątrz. Jung powiedział piękne zdanie: „Ten, kto patrzy na zewnątrz, śni, ten, kto patrzy do wewnątrz, jest przebudzony”. Żyje świadomie. Joga jest drogą do siebie prawdziwego.

Ekspert Przemek Nadolny: socjoterapeuta, założyciel szkoły jogi YogaRepublic.pl. Pisze na portalu BosoNaMacie.pl, działa w stowarzyszeniu Porozumienie Szkół Jogi - PorozumienieJogi.pl

  1. Moda i uroda

Trądzik a negatywne emocje

Trądzik to duży problem estetyczny, który pogarsza poczucie własnej wartości, a czasem też jakość życia. (Fot. Getty Images)
Trądzik to duży problem estetyczny, który pogarsza poczucie własnej wartości, a czasem też jakość życia. (Fot. Getty Images)
Jeśli masz problemy z cerą, naucz się być łagodna dla swojej skóry i… dla siebie. Oprócz skutecznej, ale delikatnej pielęgnacji pomoże praca z emocjami, bo to one często są przyczyną chorób dermatologicznych.

Dzisiejsze zanieczyszczenie środowiska, zła dieta, nadmiar chemii w kosmetykach, ciągły pośpiech, stres spowodowały prawdziwą plagę schorzeń skóry. Cera normalna, czyli zdrowa, prawie nie występuje, przynajmniej wśród mieszkańców dużych miast, a problemy dermatologiczne towarzyszą nam niemal od urodzenia do późnej starości. Trądzik, potocznie uznawany za przypadłość nastolatków, też może się pojawić na każdym etapie życia. Na szczęście kuracje u dermatologa i wsparcie psychiki pozwalają pozbyć się go dosyć skutecznie. – Trądzik to duży problem estetyczny, który pogarsza poczucie własnej wartości i jakość życia – mówi psychodermatolog Joanna Magdziarz-Orlitz. – Stan emocjonalny wpływa na postrzeganie siebie przez nas samych, ale i przez innych. Utrudnia kontakty zawodowe, osobiste, towarzyskie

Jak żyć z krostkami?

Pojawia się lęk, złość, wstyd, a także poczucie winy: „być może coś źle robię, niewłaściwie dbam o skórę”. Dochodzą do tego problemy społeczne, bo panuje przekonanie, że „ładnym” wszystko idzie łatwiej: mają lepsze życie towarzyskie, pracę oraz związki. Osoby z widocznymi problemami dermatologicznymi czują się niedoceniane, odrzucane, często też same się izolują. Dotyczy to nie tylko nastolatków, dla których są one przyczyną kompleksów, ale także osób dorosłych. Znane są badania nad depresją, w których trądzik i problemy skórne są jednymi z ważniejszych przyczyn. A ich podleczenie natychmiast wpływa na poprawę samopoczucia psychicznego. Trudno stwierdzić, na ile dzieje się tak z powodów obiektywnych (pacjenci dostają gorszą pracę, żyją w przekonaniu, że są nieatrakcyjni towarzysko, trudniej im wejść w intymny związek, a potem go utrzymać), a na ile to ich subiektywne odczucia. Jednak wiemy już, że jakość życia osób z zaawansowanymi problemami dermatologicznymi jest podobna do tej, o jakiej mówią osoby z cukrzycą, chorobą wieńcową czy astmą.

Nie denerwuj się!

– Stan skóry pogarszają negatywne emocje – mówi dr Joanna Magdziarz-Orlitz. – Choroby dermatologiczne są dla pacjentów bardzo uciążliwe, a stres pogłębia zmiany, powoduje niedogodności w codziennym życiu. Stres może sprzyjać wydzielaniu łoju czy zmianom zapalnym. – Z moich obserwacji wynika, że mniejszy wpływ na skórę ma nagły, nawet bardzo silny wstrząs, np. wypadek, niż tzw. przewlekły stres – mówi psychodermatolog Magdziarz-Orlitz. – Skóra jest ogólnie w gorszej kondycji: poszarzała, zmęczona.

Nastawienie do świata osób z trądzikiem zdecydowanie się pogarsza i nie ma znaczenia, czy ktoś ma 20, czy 40 lat. – Trądzik zawsze jest problemem, także emocjonalnym. Dlatego leczenie dermatologiczne czasem wspomaga się leczeniem psychologicznym (psychoterapią lub farmakologią przepisaną przez psychiatrę) – wyjaśnia dr Joanna Magdziarz-Orlitz. – Przy czym często wystarczy tylko rozmowa z psychologiem lub psychiatrą.

Na szczęście farmakologia, przemysł kosmetyczny i medycyna estetyczna mają dziś wiele do zaoferowania. Sama pielęgnacja kosmetyczna nie wystarczy, ale jest niezwykle ważna jako podtrzymanie kuracji leczniczej. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że trądzik to problem dermatologiczny przewlekły. Leczenie trwa pół roku, ale podtrzymanie jego efektów o wiele dłużej. Jeśli chcemy, by skóra ładnie wyglądała, trzeba ją pielęgnować każdego dnia.

Traktuj skórę łagodnie

Dużym problemem dla wielu osób jest konsekwentne leczenie – często początki kuracji nawet nasilają zmiany, wówczas pacjent przerywa ją i szuka czegoś nowego, a czasem innego dermatologa.

– Ważne jest, by pacjent był świadomy, że poprawa nie przyjdzie z dnia na dzień, a początkowo problemy mogą się nawet zaostrzyć – mówi dr Joanna Magdziarz-Orlitz. – Ja proponuję leczenie farmakologiczne do momentu, kiedy nastąpi poprawa. Dopiero wtedy można zrezygnować z części leków i zacząć zabiegi w gabinecie oraz odpowiednią kurację domową dermokosmetykami. Trzeba je stosować codziennie. Najlepiej, aby dobrał je lekarz.  – Szczególnie ważne jest dokładne, ale łagodne oczyszczanie. Doskonałe są wody micelarne, bo usuwają wszelkie zabrudzenia – dodaje psychodermatolog. – Dobre są też łagodne preparaty typu „mydło bez mydła” i niektóre łagodne i niewysuszające mydła. Tymczasem pacjenci kupują mydła siarkowe czy antybakteryjne, a one mogą dać wręcz odwrotny skutek – nadmiernie wysuszają skórę, a w połączeniu z lekami, które też to robią, powodują błędne koło – gruczoły łojowe zaczynają jeszcze silniej pracować, skóra mocniej się przetłuszcza, flora bakteryjna na jej powierzchni zmienia się i problemy z trądzikiem wręcz się nasilają.

Dermatolog namawia też zazwyczaj pacjentów na zmianę diety, bo usunięcie z niej mleka, cukru czy ostrych przypraw szybko przynosi poprawę i ulgę. Zachęca też do tego, aby zadbać o relaks, pójść na spacer zamiast siedzieć w domu i zamartwiać się swoim stanem.