1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Jak wyglądać świetnie podczas karnawału? Top lista niezbędnych kosmetyków!

Jak wyglądać świetnie podczas karnawału? Top lista niezbędnych kosmetyków!

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Rzucający się w oczy makijaż bazujący na obowiązujących obecnie trendach czy minimalistyczny make up, który podkreśli klasyczną stylizację?

Niezależnie, którą opcje wybierzesz, jedno jest pewne: musisz odpowiednio zadbać o cerę i przygotować ją do karnawałowego szaleństwa. Z tymi kosmetykami zrobisz to na tip-top!

W czasie karnawału od kosmetyków często oczekujemy o wiele więcej, niż zazwyczaj. Mają powodować efekt "wow", a dodatkowo być wyjątkowo wytrzymałe i odporne na wszelkie przeciwności losu. Mocno błyszczące powieki, wszechobecny brokat, najmodniejsze kolory na ustach - to wszystko ma spowodować, że nasze imprezy będą wyjątkowo udane, a przy okazji nie pozostaniemy na nich niezauważone. Co zrobić, by niezależnie od koncepcji make up'u wyglądać pięknie i świeżo? Oto nasz top niezbędnik kosmetyków, bez których nie ruszamy na podbój największych imprez w mieście:

  1. Korektor Fenty Beauty by Rihanna (dostępne wyłącznie w Sephora) - opuchlizna, worki pod oczami? Z korektorem Pro Filt'r Instant Retouch Concealer możesz zapomnieć o wszelkich niedoskonałościach. Idealnie rozświetla, wygładza i matuje wszystkie widoczne problemy, tak że twarz jest przygotowana na wszelkie makijażowe eksperymenty. Korektor dostępny jest aż w 50 odcieniach - wyjątkowo trwały i niekruszący się to absolutna podstawa każdego make up'u.
2. Olejek ze złotymi drobinkami Hagi - nie ukrywajmy się w karnawale! Mocno błyszczące ciało (a nawet twarz, choć tu już radzimy nie przesadzać) to znak rozpoznawczy karnawałowego szaleństwa i świetne podkreślenie zwłaszcza delikatniejszych i bardziej stonowanych stylizacji. Ten od marki Hagi doda blasku skórze, ożywi ją i nada wyjątkowego, urzekającego zapachu. Olejek świetnie podkreśli opaleniznę tym, którzy postanowili opuścić Polskę w trakcie największych mrozów i udać się do ciepłych krajów, lub... nada skórze lekko brązowego połysku sprawiając wrażenie, jakby właśnie wróciło się z tropików!

3. Paleta do ust Anastasia Beverly Hills - jeśli nie potrafisz zdecydować się na najmodniejszy odcień tego sezonu... kup je wszystkie. I to dosłownie. Profesjonalna paleta do ust marki Anastasia Beverly Hills to wybór najciekawszych i najbardziej wystrzałowych kolorów, które dzięki intensywnemu napigmentowaniu pozostaną na ustach przez cały wieczór.

 

 

4. Emulsja Filaderme Embryolisse - perfekcyjny wygląd to nie tylko to, co widać "gołym okiem", ale także odpowiednia baza i nawilżenie skóry. Przed wysuszeniem, o które w trakcie zimy nie trudno perfekcyjnie zadba emulsja Embryolisse, która chroni, odświeża i nawilża skórę i wspomaga jej mechanizmy ochronne. Tajna broń w walce ze zmęczoną i wysuszoną cerą.

 

5. Delikatnie oczyszczająca maseczka-krem z płatkami róży Nuxe - dobra zarówno przed, jak i po aktywnej nocy. Łagodzi wszelkie objawy zmęczenia i delikatnie zmywa nawet najmocniejszy makijaż. Idealny sposób na to, aby wyglądać dobrze także następnego dnia - skóra jest świeża i oczyszczona, a wszelkie podrażnienia złagodzone.

 

 

6. Brokat do powiek Make up forever - lśnij na parkiecie i bądź widoczna! Delikatne drobinki idealnie osadzają się na powiekach i podkreślają makijaż nadając mu blasku i znacznie rozświetlając spojrzenie. Uwaga! To nie "gadżet" wyłącznie dla nastolatek - daj szanse subtelnemu brokatowi, a uzyskasz efekt wow. Odrobina szaleństwa w karnawale nie zaszkodzi.

 

 

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Nie chcę być ciastkiem

Wygląd zewnętrzny powinien dawać radość, niezależnie od tego, czy ciało jest sexy, czy nie, bo wartość ciała nie sprowadza się do tego, czy ono innych podnieca. (Fot. iStock)
Wygląd zewnętrzny powinien dawać radość, niezależnie od tego, czy ciało jest sexy, czy nie, bo wartość ciała nie sprowadza się do tego, czy ono innych podnieca. (Fot. iStock)
Czy wyglądam sexy? W tym ubraniu, makijażu, w tej fryzurze? Bycie sexy dodaje nam pewności siebie. Ale może czegoś cennego pozbawia? To wybór czy efekt ukrytej presji? – zastanawia się seksuolożka, prof. Maria Beisert.

Pogadajmy o byciu sexy, bo to dobry punkt wyjścia! Niedawno na imprezie ogrodowej kilka z obecnych tam kobiet pochyliło się, tak wdzięcznie witając się, a potem podając coś mojemu partnerowi, że mogłam zobaczyć ich dorodne piersi. Sama takimi nie dysponuję, od razu więc popsuł mi się humor…
Czy one wiedziały, że ten mężczyzna jest pani partnerem? Można oczywiście machnąć ręką i uznać, że to było przez przypadek. Ale można też na to spojrzeć z szerszej perspektywy. Eksponowanie biustu na imprezie ogrodowej to przejaw procesu seksualizacji, który dziś determinuje świat naszej kultury.

„Seksualizacja” brzmi bardzo serio.
I jest bardzo serio, bo to proces, w którym wartość kobiety zależy jedynie od tego, czy przyciąga wzrok mężczyzn, stając się przedmiotem ich pożądania. Aby to osiągnąć, za sprawą przemian kulturowych kobiety dziś często sięgają do wzorów ubierania się czy zachowania zaczerpniętych z pornografii, czyli do tzw. pornoszyku. Stąd to eksponowanie piersi, ud czy pośladków. Kobieta, można powiedzieć, w zamian za bycie sexy zyskuje uwagę mężczyzn, co wydaje się źródłem wielu profitów, m.in. pozornego wzmacniania jej samooceny. Chciałabym podkreślić, że takie wzmocnienie jest iluzoryczne, a dodatkowo może odbywać się kosztem innych kobiet. W przypadku imprezy, o której pani wspomniała, odbyło się to kosztem pani.

Mój partner powiedział, że nie zauważył tych imponujących dekoltów, choć to było niemożliwe!
Jako badaczka seksualności mogę stwierdzić, że opisane przez panią pokazywanie biustu partnerowi innej kobiety to element rywalizacji o tego mężczyznę i układania ich stosunków tak, że stają się wyścigiem. Nagrodą w tym wyścigu jest mężczyzna, który ma duże zasoby materialne i prestiżowe, gdyż na tym podstawowym poziomie w patriarchacie kobiety poszukują bezpieczeństwa, które – gdy nie potrafią go same sobie zapewnić – daje im właśnie mężczyzna.

Przykładowo po pokazie biustów mój partner na Facebooku może znaleźć profil właścicielki tych piersi, które mu się najbardziej podobały, i…
Tak to nie musi działać. Rywalizujące ze sobą kobiety nie pomagają sobie w budowaniu swojej prawdziwej wartości. A więc muszą skupiać się na tej, która oparta jest na „męskich oczach”. A jeśli kobieta uwierzy, że jej jedyną wartością są biust, pośladki i usta – to szybko natrafi na procesy wykluczające. Cechy fizyczne podlegają zmianom inwolucyjnym, o czym świadczy panika kobiet po trzydziestce, czterdziestce czy pięćdziesiątce, walczących o utrzymanie dotychczasowego wyglądu. Prawdopodobnie doświadczają wstydu i alienacji z powodu zmian w ich ciele. Wiek wyklucza w czasach seksualizacji kobiety z grona tych, które mają prawo cieszyć się z bycia istotami seksualnymi. Nie przysługuje bowiem osobom, które nie spełniają kanonu sexy urody.

Brzydcy też są wykluczeni?
Nawet 20-letniej kobiecie, która ma krótkie nogi i mały biust, nie przysługuje prawo do cieszenia się ze swojego ciała i seksualności. Do tego – zgodnie z tym, czym jest seksualizacja – mają prawo tylko urodziwi i ekshibicjonistyczni, czyli bez miary eksponujący walory seksualne. Proszę popatrzeć na portale społecznościowe, tam większość chce się pokazać jako sexy. Dlatego dziś kluczowe staje się odróżnianie tego, co narzuca seksualizacja, od tego, co jest naturalną cechą każdego człowieka, czyli od seksualności. Ważnym zadaniem jest więc uwolnienie się od przymusu bycia sexy i stanie się istotą świadomą swojej seksualności, korzystającą z jej naturalnej siły i piękna.

Bycie sexy a bycie istotą seksualną – pozornie to żadna różnica.
A więc wyjaśnię: bycie sexy jest elementem procesu seksualizacji, w którym wartość człowieka zależy wyłącznie od jego atrakcyjności seksualnej, zamieniając istotę ludzką w przedmiot pożądania. Elementem seksualizacji jest także nadawanie znaczenia seksualnego temu, co nieseksualne: zdarzeniom, przedmiotom, zwierzętom, pokarmom.

Seksualizacja przedmiotów?
Z seksualizacją mamy dziś do czynienia na każdym kroku. I niestety zaczyna to też dotyczyć dzieci. Widziała pani zapewne zdjęcia dziewczynek, które są upozowane, ubrane czy pomalowane jak kobiety? A zestawy do ćwiczenia tańca na rurze dla przedszkolaków? To jest wprowadzanie przedmiotów z pornoświata, bo taniec na rurze wywodzi się z klubów dla mężczyzn, do dziecięcego pokoju.

No to mam już tylko jedno pytanie: czy musimy być sexy?
Nie musimy, i dziś wiele młodych kobiet mówi: „Nie interesuje mnie eksponowanie biustu w każdej sytuacji, ale tylko w określonych okolicznościach i wobec określonych osób”. No i mogę powiedzieć, jako teoretyczka, że to ważne głosy protestu wobec narzucanego nam porządku. Dojrzałość polega właśnie na tym, że człowiek nie poddaje się wszystkim naciskom zewnętrznym. A więc może wybrać i zamiast być sexy, skupić się na byciu istotą świadomą swojej seksualności.

Różnica jak między byciem ciastkiem a zjedzeniem ciastka?
Ekstra metafora! Ludzie zadowoleni z życia, zdrowi psychicznie, realizujący się na wielu polach, mimo wyglądu niepodobnego do reklamowych wzorów, bywają istotami, których seksualność jest pełna radości. I dlatego są atrakcyjni dla innych. Bycie osobą pociągającą seksualnie jest cechą każdego człowieka. Tymczasem dziś wmawia się ludziom, że trzeba konkretnie wyglądać czy konkretnie jakoś się zachowywać, aby być istotą, która może budzić pożądanie.

A nie ma czegoś takiego?
Powiem przewrotnie, jeśli jest, to nie ma nic wspólnego z tym, co pochodzi z pornoszyku, bycia sexy itp. Trzeba spojrzeć na siebie jako na istotę, która jest niepodzielną całością, składającą się z: ciała, umysłu, uczuć i pragnień. Kobieta, która ma mały albo nieforemny biust, może budzić pożądanie, bo to przecież niejedyna jej cecha jako kobiety. Wie, kim jest i do czego w życiu dąży. Emanuje czymś wyjątkowym, tym, że jest niepowtarzalną ludzką istotą, niepowtarzalną całością. Staje się dzięki temu magnetyzująca. Przyciąga do siebie innych.

Myślenie o tym, co jest dla mnie ważne, to krok do bycia istotą seksualną i pociągającą?
Tak, ale wtedy warto postawić sobie pytanie: „Dla kogo chcę być człowiekiem budzącym pożądanie? Czy dla wszystkich, czy tylko dla wybranego mężczyzny, wybranej kobiety?”. Kobieta może udzielić sobie różnych odpowiedzi na to pytanie w różnych okresach życia. Może chcieć podniecać wszystkich, kiedy ma 20 lat i poszukuje partnera, sprawdza swoją siłę oddziaływania. Wtedy też jej cechy seksualne są bardziej widoczne z racji samej biologii, np. stosunek obwodu bioder do talii u młodej dziewczyny jest inny niż u kobiety dojrzałej, inny niż u staruszki. Ale to nie znaczy, że wówczas jej seksualność całkowicie przysłania inne cechy czy determinuje plany życiowe.

20-latka, która chce być świadoma swojej seksualności, ale nie chce dać się zseksualizować, powinna pamiętać, że poza ciałem ma też umysł i serce?
Budzenie się dorosłej seksualności kobiety nie jest odizolowane od tego, jak rozwijają się jej emocjonalność i intelekt. Seksualizacja za sprawą reklam mówi co innego, pokazuje walory seksualne jako wyizolowane, a nie jako elementy ludzkiej istoty.

Dlaczego wydaje się nam, że „musimy” być sexy?
Presja medialna jest ogromna. Na to nakłada się patriarchalne dziedzictwo podsuwające kobiecie pogląd, że jej bezpieczeństwo zależy od mężczyzny, któremu musi się podobać, żeby go zdobyć. I dlatego kobietom trudno jest znieść to, że się komuś nie będą podobały. Cóż, trzeba i warto płacić cenę za bycie nonkonformistką, za przeciwstawienie się trendom, obowiązującym wzorcom. No ale jeśli chcemy doświadczyć pełni życia, także pełni naszej seksualności, powinniśmy się na to zdobyć.

Seksualizacja dotyczy tylko kobiet czy także mężczyzn?
Wszystkich. O ile w przypadku kobiet liczy się zseksualizowany wygląd, który przyciąga wzrok, to od mężczyzny wymaga się, żeby był dobrze funkcjonującą seksualną maszyną. Mężczyźni powinni się dobrze prezentować, bo to jeden z elementów, które mają pomóc im być skutecznymi. Popatrzmy na reklamy ukazujące sportowców zwycięzców jako superseksownych. I właśnie o to chodzi. Siłownia, dieta, fryzura, strój itd. mają każdemu mężczyźnie pomóc w osiągnięciu wysokiego statusu społecznego, a to jest niezbędne, gdyż wtedy dopiero społeczeństwo uzna go za wartościowego. Mężczyzna, któremu kobiety pokazują dekolt podczas imprezy ogrodowej, jest zredukowany do przedmiotu, potraktowany dość instrumentalnie.

Jak mamy podchodzić do naszego ciała, aby uniknąć seksualizacji?
Dbajmy o nie dla własnej przyjemności i zdrowia. Wygląd zewnętrzny powinien dawać radość, niezależnie od tego, czy ciało jest sexy, czy nie, bo wartość ciała nie sprowadza się do tego, czy ono innych podnieca. Ciało może mieć walory estetyczne, być zdrowe, sprawne, ładne. Naturalne i dające radość dbanie o ciało zbliża nas do innych. Kiedy jesteśmy istotami seksualnymi, możemy odczuwać z innymi ludźmi bliskość. Możliwa jest empatia, współbrzmienie emocjonalne. Seksualizacja ciała, a więc traktowanie go jako przedmiotu seksualnego czy sprawnej maszyny, izoluje od innych, bo są oni tylko obiektami, z którymi rywalizujemy.

Czy możemy nie być sexy i być pociągające seksualnie?
Oczywiście, świat nie jest czarno-biały. Trzeba zachować miarę – być obiektem pożądania, kiedy tego chcemy, ale nie cały czas i nie wobec wszystkich. Wiedzieć, że mamy także inne wartości i że nasza ich hierarcha jest zmienna, bo zależy od wieku i doświadczeń.

Czyli można być atrakcyjną i nie być sexy?
Kobieta nie musi na każdym kroku drżeć o to, jak ktoś inny zakwalifikuje jej wygląd. Dla niej może – ale też nie musi – być ważny kolorystycznie dobrany strój, świadoma stylizacja, bo wyraża ją samą, jej istotę, a nie tylko cechy fizyczne. Ubranie może podkreślać piękno figury, a może też ją ukrywać, bo tego akurat potrzebuje kobieta. Sukienka nie musi zawsze mieć dekoltu, by kobieta czuła się dobrze w swojej skórze i z samą sobą. Seksualizacja w stroju polega na przyciąganiu wzroku wyłącznie elementami seksualnymi, w założeniu, że tylko one decydują o przydatności kobiety dla mężczyzny. U dorosłych to zazwyczaj efekt świadomego działania, które nie jest w ogólnym rozrachunku dobre ani dla kobiet, ani dla mężczyzn.

A może seksualizacja to zapowiedź świata, w którym starość zostanie wymazana? No bo niby po co nam ona?
Gdy człowiek dorośleje i z czasem traci walory fizyczne, nie musi popadać w rozpacz z tego powodu. Szczególnie wtedy, gdy wie, że utrata jednych cech stwarza miejsce dla powstawania innych. Jak to pani określiła – otwiera się wtedy serce i umysł na nowe wartości, budujemy bliskość z innymi ludźmi, tworzymy nowy sens swojego istnienia. Na starość kierujemy uwagę również ku rozwojowi duchowemu. A ponieważ człowiek jest śmiertelny, przygotowuje się do porzucenia ciała i przejścia w wymiar duchowy. Czyli do odejścia ze świata materialnego, cielesnego… do innego ogrodu. 

  1. Psychologia

Uśmiech działa zawsze. Jak ciało wpływa na emocje i zachowanie?

Badania wskazują, że uśmiech na twarzy zawsze działa, wywołując w nas pozytywne emocje. Wystarczy go odpowiednio długo „przytrzymać”, a dobre samopoczucie w końcu się pojawi. Nawet jeśli jesteśmy świadomi tego sprzężenia i staramy się je powstrzymywać, poprawa i tak nastąpi. (Fot. iStock)
Badania wskazują, że uśmiech na twarzy zawsze działa, wywołując w nas pozytywne emocje. Wystarczy go odpowiednio długo „przytrzymać”, a dobre samopoczucie w końcu się pojawi. Nawet jeśli jesteśmy świadomi tego sprzężenia i staramy się je powstrzymywać, poprawa i tak nastąpi. (Fot. iStock)
Z dr Michałem Parzuchowskim, zajmującym się tematyką embodimentu, czyli wpływu ciała na emocje i zachowanie, rozmawia Joanna Olekszyk.

Jesteśmy zgodni przyznać, że to, jak się czujemy, ma wpływ na to, jak wyglądamy. Odwrotna zależność już rzadziej przychodzi nam do głowy.
Ciało wpływa na umysł i odwrotnie. Dysponujemy licznymi dowodami na somatyzację, np. pogorszenie stanu zdrowia naszego ciała na skutek negatywnych myśli. Najobszerniejsze dotyczą np. zjawiska wypisywania się, zaobserwowanego przez laboratorium Jamesa Pennebakera z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin. Z jego wieloletnich eksperymentów wynika, że jeśli poświęcimy 20 minut dziennie na zapisywanie swoich myśli i emocji, rzadziej będziemy się zgłaszać do lekarza, narzekając na problemy ze zdrowiem. Natomiast mniej intuicyjny jest pogląd, że to, co robimy z naszym ciałem, wpływa na to, co myślimy. Amerykanie częściej noszą na ustach uśmiech (w myśl maksymy „keep smiling”) i choć Polakom może wydawać się to sztuczne, to każdy, kto pojedzie do Ameryki, przyzna, że ludzie tam nie tylko wyglądają, ale rzeczywiście są szczęśliwsi niż uśmiechający się o wiele rzadziej Polacy.

A naukowcy wypowiedzieli się w tej sprawie?
Owszem. Na przykład w jednym z badań niemiecki psycholog Fritz Strack prosił badanych o sędziowanie komiksów. Część z nich podczas czytania trzymała w zębach ołówek, co nadawało twarzy grymas uśmiechu, a część – w ustach, blokując w ten sposób możliwość naprężania mięśnia jarzmowego odpowiedzialnego za uśmiech. Co się okazało? Otóż ci pierwsi ocenili komiksy jako zabawniejsze niż ci drudzy. Inny badacz, Jesse Chandler, prosił grupę studentów z Uniwersytetu w Michigan, żeby wystawiali oznaczony odpowiednią literą palec w określonym momencie, w celu przerwania wiązki lasera (literki były po to, by badani nie uświadamiali sobie znaczenia gestykulacji). W konsekwencji jedna grupa badanych wystawiała dłużej palec środkowy (gest agresywny), a druga – kciuk (gest pozytywny). Jednocześnie czytali historyjkę o osobie, która może być dwuznacznie postrzegana – albo pozytywnie, jako zuchwała i żądna przygód, albo negatywnie, jako lekkomyślna i arogancka. Efekty były zbieżne z tym, co badani robili z palcami – przy geście pozytywnym odbierali daną osobę pozytywnie, i odwrotnie, przy negatywnym – bardziej negatywnie. Wyników podobnych badań jest zresztą coraz więcej.

Czyli na nasze myślenie i emocje mają wpływ konkretne gesty. A wygląd, na przykład wzrost?
Z pewnością osoba o wzroście 2 metry widzi świat inaczej niż ta, która mierzy 150 cm – odmiennie odbierają np. ten sam korytarz, po którym idą. Nie znam jednak rzetelnych badań, które skupiałyby się na tym zagadnieniu. Prawdopodobnie dlatego, że trudno przeprowadzić eksperyment, jeśli nie można manipulować wzrostem jego uczestników (poza rzeczywistością wirtualną). Ale prowadzono badania, które wskazują, że obiekty, do których sięgamy, są dla nas bardziej atrakcyjne. W zasięgu osoby o niskim wzroście jest więc mniej przedmiotów i pewnie mogłaby postrzegać więcej rzeczy bardziej pozytywnie, gdyby miała większy zasięg ramion, ale to tylko czyste spekulacje.

Ja jestem wysoka i podczas dłuższej rozmowy z kimś niższym czuję się dość niekomfortowo, nie wiem, jak ułożyć ciało, jaką przyjąć postawę. Podobne zdanie mają osoby niższe, które w adekwatnej sytuacji muszą z kolei zadzierać głowę…
Pani rozmówcy, którzy muszą zadzierać głowę, by na panią patrzeć, są w trochę lepszej sytuacji, bo taka postawa towarzyszy bardziej pozytywnym uczuciom niż gdy, tak jak pani, musimy cały czas patrzeć w dół – pochylenie w naszej kulturze jest kojarzone raczej z uległością. Wspomniany wcześniej Fritz Strack przeprowadził ze współpracownikami badanie, w którym studentom podawano informację zwrotną na temat rozwiązywanego przez nich testu, zawieszając kartkę z wynikami na ścianie wysoko lub nisko. Same wyniki też były albo pozytywne, albo negatywne. Przedmiotem eksperymentu był pomiar ich poczucia dumy. Okazało się, że u osób, które otrzymały pozytywną informację zwrotną, poczucie dumy było wyższe, jeśli została podana z wysokości, czyli zgodna z postawą, która zwykle towarzyszy przyjmowaniu zaszczytów. Pani intuicja jest więc tu bardzo rozsądna. Jeśli miałaby pani czuć się przez całą rozmowę niekomfortowo, to mogłoby wpłynąć na jej przebieg.

Czy dlatego dyrektorzy wolą, by ich pracownicy stali, podczas gdy oni siedzą?
To bardziej skomplikowana sytuacja. Ciało odgrywa dużą rolę w przywoływaniu określonych wspomnień. Jeśli dziecko wrodzony mechanizm powtarzania uśmiechu kojarzy z czymś miłym, wtedy naprężanie mieśnia jarzmowego (niezbędne do uzyskania grymasu uśmiechu) też będzie kojarzyło z czymś miłym. Tak samo dzieje się nie tylko w kwestii mimiki, gestów, ale i całej postawy. Na przykład wielu z nas w dzieciństwie, a i młodości, stało na baczność na niezliczonych apelach, więc ta postawa przywodzi nam na myśl grzeczność, posłuszeństwo i szacunek. Jeśli mamy powtarzający się kontekst z przeszłości, w którym jednoznaczny układ mięśniowy (np. stanie na baczność) jest skojarzony z pewnym uczuciem, to wystarczy, że inna, nowa sytuacja będzie wymagała od nas powtórzenia tylko jednego elementu tego układu i rozpoczniemy symulację pozostałej części układanki – przywołamy odczucia, jakie nam wówczas towarzyszyły. W naszych badaniach wykazaliśmy, że stanie na baczność jest konotowane z uległością, a uległość zwiększa dystans, jaki odczuwamy w stosunku do innych osób. W jednym z eksperymentów uczestnicy, którzy stali w tej pozycji jedynie przez 20 sekund, stawiali następnie krzesło naprzeciwko eksperymentatora o 70 centymetrów dalej niż ci z grupy kontrolnej, którzy stali w sposób bardziej swobodny!

Czy miejsca, w których źle się czujemy, zmuszają nas do przyjęcia niewygodnej dla nas postawy?
Zdecydowanie tak! Fotele skonstruowane w ten sposób, że się w nich zapadamy, krzesełka, na których siadamy jak na zydelku, czy nawet zbyt niskie sufity, które zmuszają nas do garbienia się, mogą mieć wpływ na to, co myślimy...

A czy możemy się przed tym jakoś bronić? Przyjmować określone postawy lub wykonywać gest poprawiający samopoczucie?
Można starać się wyrównywać efekt dyskomfortu, na przykład pobudzając się do uśmiechu. To powinno mieć podobny efekt jak afirmacje powtarzane przed lustrem. Badania wskazują, że fałszywy (lub nie) uśmiech na twarzy zawsze działa, wywołując w nas pozytywne emocje. Wystarczy go odpowiednio długo „przytrzymać”, a dobre samopoczucie w końcu się pojawi. Nawet jeśli jesteśmy świadomi tego sprzężenia i staramy się je powstrzymywać, poprawa i tak nastąpi. A więc uśmiechajmy się jak najczęściej, nawet jeśli z początku będzie to tylko gimnastyka mięśni twarzy, bardziej przypominająca strojenie min. Innym pozytywnym gestem jest uruchomienie mięśni zginaczy rąk – odpowiadających za czynności przyciągania przedmiotów. Proszę przypomnieć sobie, co robimy, gdy ktoś wręcza nam prezent – łapiemy go obiema rękami i przyciskamy do siebie. Ten układ mięśniowy również wzbudza nasze pozytywne uczucia. Możemy więc kilka minut dziennie poświęcić na dociskanie blatu stołu od spodu, co zaktywizuje układ mięśniowy i poprawi nam nastrój, np. podczas długiego dnia w pracy. Wystarczy też, bym teraz przez 10–15 minut rozmawiał z panią przez telefon, trzymając słuchawkę przy uchu i aktywizując zginacze, żebym miał poczucie, że rozmowa poszła nam świetnie, niezależnie od jej rzeczywistego przebiegu. Być może jest to powód, dla którego tak mało osób korzysta z zestawów słuchawkowych.

Dr Michał Parzuchowski, psycholog, wykłada w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie.

  1. Moda i uroda

Krem +, czyli pielęgnacja i metryka

Jeśli nie mamy specjalnych problemów ze skórą, to właśnie metryka zwykle decyduje o tym, jakie są potrzeby. (Fot. iStock)
Jeśli nie mamy specjalnych problemów ze skórą, to właśnie metryka zwykle decyduje o tym, jakie są potrzeby. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Na początku wystarczą nam krem nawilżający i filtr SPF. Cera dojrzała wymaga jednak intensywniejszej pielęgnacji. O tym, jakie jej składniki sprawdzają się najlepiej, mówi dr Agnieszka Bliżanowska.

Na opakowaniach kremów w drogeriach są oznaczenia typu 25+, 40+ czy 50+. Mają ułatwiać decyzję, jeśli nie masz czasu ani ochoty przedzierać się przez listę składników lub decydować, czy w tej chwili bardziej potrzebujesz nawilżenia, czy ujędrnienia. Z drugiej strony nie zawsze lubimy, gdy na każdym kroku przypomina nam się o wieku. Niektóre marki kosmetyczne zrezygnowały nawet z umieszczania informacji typu wiek+ na opakowaniu w obawie o posądzenie o ageizm. Przez kilka lat szkoleniowcy różnych marek kosmetycznych powtarzali też hasło: „Pielęgnację dobieramy do potrzeb skóry, a nie do wieku”. Jednak jeśli nie mamy jakichś specjalnych problemów, na przykład trądziku, to właśnie metryka zwykle decyduje o tym, jakie są to potrzeby.

Po 30. urodzinach przychodzi pora, by na poważnie zająć się prewencją przeciwstarzeniową. „Trzydziestolatkom, które przychodzą do mojego gabinetu, zwykle najbardziej przeszkadzają drobne zmarszczki wokół oczu i przebarwienia”, mówi dr Bliżanowska. Gdy zaczynamy się starzeć, regeneracja zajmuje organizmowi coraz więcej czasu. O ile w czasie studiów wystarczyło kilka godzin snu, żeby następnego dnia świetnie funkcjonować, to z każdym kolejnym rokiem zaczynamy sobie bardziej cenić spokojne wieczory i dobrze przespane noce. Nasza skóra też potrzebuje więcej czasu na regenerację. „Żeby komórki skóry sprawnie się odbudowywały i naprawiały, codzienne uszkodzenia potrzebują antyoksydantów. Tak więc po ochronie skóry za pomocą kremów przeciw­słonecznych i nawilżających nadszedł czas, aby dodatkowo stosować serum z witaminą C jako kolejną warstwę ochronną. Będzie chroniło skórę przed fotostarzeniem i działało rozświetlająco” – mówi dr Bliżanowska. „Witamina C jest jednym z najsilniejszych przeciwutleniaczy, neutralizuje szkodliwe wolne rodniki, zanim te aktywują proces rozpadu kolagenu i przedwczesnego starzenia” – dodaje.

1. Lady Sunshine krem z filtrem SPF 25 Be The sky Girl 50 ml/89 zł. 2. Krem BX wygładzająco-ujędrniający Purite 30 ml/147 zł. 3. Krem antyoksydacyjny anti-aging Synergy L’Orient 50 ml/139 zł (ufranciszka.pl). 4. Krem z witaminą C pod oczy Eye Souffle rodial 15 ml/365 zł (pell.pl). 5. Nowa formuła serum Advanced Night Repair Synchronized Multi-Recovery Complex Estée Lauder 30 ml/335 zł. 6. C15 Super Booster – Serum z witaminą C i kwasem ferulowym Paula’s Choice 20 ml/214 zł (cosibella.pl). 1. Lady Sunshine krem z filtrem SPF 25 Be The sky Girl 50 ml/89 zł. 2. Krem BX wygładzająco-ujędrniający Purite 30 ml/147 zł. 3. Krem antyoksydacyjny anti-aging Synergy L’Orient 50 ml/139 zł (ufranciszka.pl). 4. Krem z witaminą C pod oczy Eye Souffle rodial 15 ml/365 zł (pell.pl). 5. Nowa formuła serum Advanced Night Repair Synchronized Multi-Recovery Complex Estée Lauder 30 ml/335 zł. 6. C15 Super Booster – Serum z witaminą C i kwasem ferulowym Paula’s Choice 20 ml/214 zł (cosibella.pl).

Pielęgnacja cery dojrzałej - retinol do końca życia

„Czterdziestolatki już nie zwracają uwagi na kurze łapki. To drobiazg w momencie, gdy skóra traci jędrność, zmienia się owal twarzy, pojawiają się głębsze zmarszczki. To czas, żeby wprowadzić do wieczornej pielęgnacji każdego dnia krem z retinolem. I już nigdy się z nim nie rozstawać. Retinol może podrażniać skórę, dlatego należy ją stopniowo przyzwyczając do działania tego składnika, początkowo aplikujemy krem czy serum z witaminą A dwa, trzy razy w tygodniu. Zaczynamy od produktów o mniejszym stężeniu. Potem stosujemy je codziennie, w kolejnych miesiącach przechodząc do większych stężeń”, radzi dermatolog. W przypadku wrażliwej, nadreaktywnej skóry można sięgnąć po formułę z bakuchiolem, nazywany roślinnym retinolem. Do codziennej pielęgnacji skóry dojrzałej poza antyoksydantami i retinolem, warto dodać kosmetyk o działaniu regeneracyjnym, z czynnikami wzrostu i peptydami.

1. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Intense Eye Crème Zo Skin HEALTH 16 g/599 zł.2. Kojący krem nawilżający Ultra-Daily Facial Moisture lavido 50 ml/198 zł (lavido.pl). 3. Nawilżający krem anti-age z wysoką ochroną SPF 50 Eisenberg 50 ml/439 zł (Sephora). 4. Serum Retinol Youth Renewal Murad 30 ml/579 zł (Sephora). 5. Ampułki ujędrniające L’Esprit Dermatologique Selvert Thermal 10 x 2 ml/227 zł. 6. Esencja rewitalizująca z serii kuracja dermatologiczna z witaminą C+HA/P Ziaja med 30 ml/17 zł.
1. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Intense Eye Crème Zo Skin HEALTH 16 g/599 zł.
2. Kojący krem nawilżający Ultra-Daily Facial Moisture lavido 50 ml/198 zł (lavido.pl). 3. Nawilżający krem anti-age z wysoką ochroną SPF 50 Eisenberg 50 ml/439 zł (Sephora). 4. Serum Retinol Youth Renewal Murad 30 ml/579 zł (Sephora). 5. Ampułki ujędrniające L’Esprit Dermatologique Selvert Thermal 10 x 2 ml/227 zł. 6. Esencja rewitalizująca z serii kuracja dermatologiczna z witaminą C+HA/P Ziaja med 30 ml/17 zł.

Pielęgnacja 60 +

1. Retinoids Concentrate Serum 0,5% neauvia 30 ml/260 zł (topestetic.pl). 2. Lifting Serumwygładza powierzchnię skóry i wyraźnie liftinguje dzięki siateczce biopolimerów, dr. Barbara Sturm 30 ml/1120 zł (galilu.pl). 3. Odmładzający krem pod oczy Premier Cru caudalie 15 ml/215 zł. 4. Time back super serum na twarz i pod oczy Imperial yoskine 30 ml/148,99 zł. 5. Krem na noc Timeless orphica 50 ml/149 zł (nutridome.pl). 6. Bogaty krem korygujący widoczne zmarszczki do skóry suchej Merveillance Expert NUXE 50 ml/162 zł.
1. Retinoids Concentrate Serum 0,5% neauvia 30 ml/260 zł (topestetic.pl). 2. Lifting Serum
wygładza powierzchnię skóry i wyraźnie liftinguje dzięki siateczce biopolimerów, dr. Barbara Sturm 30 ml/1120 zł (galilu.pl). 3. Odmładzający krem pod oczy Premier Cru caudalie 15 ml/215 zł. 4. Time back super serum na twarz i pod oczy Imperial yoskine 30 ml/148,99 zł. 5. Krem na noc Timeless orphica 50 ml/149 zł (nutridome.pl). 6. Bogaty krem korygujący widoczne zmarszczki do skóry suchej Merveillance Expert NUXE 50 ml/162 zł.

  1. Moda i uroda

Woda termalna – jak stosować wodę termalną i która jest najlepsza?

Co to jest woda termalna? – W skrócie można powiedzieć, że jest to nieskazitelnie czysta woda głębinowa, wzbogacona o korzystne dla naszej skóry i zdrowia minerały. (fot. iStock)
Co to jest woda termalna? – W skrócie można powiedzieć, że jest to nieskazitelnie czysta woda głębinowa, wzbogacona o korzystne dla naszej skóry i zdrowia minerały. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Woda termalna kojarzy nam się z uzdrowiskami i zdrowotną kąpielą. Jako kosmetyk - z ochłodą podczas lata, która pomoże przetrwać upały. Jednak w sezonie grzewczym może okazać się doskonałym antidotum na przesuszoną skórę. Jak używać wody termalnej?

Dobrze nawilżona skóra daje ogromne uczucie komfortu. Nic więc dziwnego, że woda termalna cieszy się tak dużym powodzeniem. Trudno jest jednak określić, która z nich jest najlepsza – zależy to od składu wody termalnej oraz od potrzeb naszej skóry i organizmu.

Woda już u starożytnych często otaczana była kultem. W starożytnej Grecji świątynie Asklepiosa zawsze budowano blisko źródeł czystej wody. Z właściwości leczniczych wód termalnych masowo korzystali Rzymianie i to oni rozpowszechnili łaźnie termalne zgodnie z maksymą „Sanus Per Aquam” („Zdrowy Przez Wodę”) - czyli dzisiejsze SPA.

Co to jest woda termalna?

Woda termalna jest naturalnie czystą wodą, podgrzewaną przez aktywność geotermalną. Zanim wydostanie się na zewnątrz poprzez źródło, przechodzi przez różne warstwy gleby i warstwy skalne. Podczas tego procesu woda termalna zostaje naturalnie wzbogacona o sole mineralne, dwutlenek węgla i jod. Minerały, jakie zyskuje, wzmacniają naszą barierę skórną i mają korzystny wpływ na organizm. Należą do nich: sód, potas, selen, magnez, żelazo, krzem, siarka, wapń, a także chlorki. W zależności od źródła, zawartość minerałów w poszczególnych wodach termalnych może być różna. Warto jeszcze zaznaczyć, że źródła termalne mają zazwyczaj temperaturę wyższą niż temperatura powietrza, co wywołuje szereg reakcji chemicznych, w wyniku których powstają nowe, cenne substancje.

Jak używać wody termalnej?

Wody termalnej najczęściej używamy do celów oczyszczająco-nawilżających. Jej zaletą jest to, że może być stosowana do wszystkich rodzajów skóry. Okazuje się naprawdę pomocna w łagodzeniu wszelkich podrażnień. Łagodzi skutki egzemy, łuszczycy i trądziku różowatego. Wykazuje też właściwości przeciwzapalne. Zaleca się jej stosowanie przy atopowym zapaleniu skóry.

Jak używać wody termalnej w codziennej pielęgnacji? Oto kilka wskazówek:

  • Po dokładnym oczyszczeniu skóry spryskaj ją na koniec wodą termalną. Możesz to robić rano i wieczorem.
  • Dobrze też spryskiwać skórę po aktywności fizycznej, a także gdy długo przebywasz w klimatyzowanych, suchych pomieszczeniach.
  • W okresie letnim wodę termalną warto stosować po ekspozycji na słońce, dla odświeżenia skóry, a także na lekkie poparzenia słoneczne, gdyż przyspiesza ona proces regeneracji komórek.
  • Woda termalna sprawdza się również przy podrażnieniach skórnych. Jak stosować? – Nawilżać np. skórę po goleniu, spryskiwać miejsca po ugryzieniu owadów; bezpieczna jest również dla dzieci w przypadku odparzeń pieluszkowych.
  • Wodę termalną można też stosować do zwilżenia podkładu, gdy nakładamy makijaż. Przedłuża ona także trwałość makijażu, więc zaleca się psikanie na gotowy make-up.

Jak używać wody termalnej zimą? W okresie jesienno-zimowym, gdy mamy duże zmiany temperatur i przebywamy w ogrzewanych pomieszczeniach, skóra szybko się wysusza i pęka. Jeśli twoja twarz jest wysuszona z powodu zimna, warto pomyśleć o kompresach z wody termalnej. Po prostu zrób kompres na twarz z ręcznika nasączonego wodą termalną i pozostaw go na 10 minut (może być umieszczony na twarzy lub innym przesuszonym miejscu). Ten prosty zabieg zdziała również cuda w przypadku popękanych ust.

Woda termalna – która najlepsza?

Jeśli zależy nam na kąpielach i bardziej zdrowotnych właściwościach wód termalnych – trzeba po prostu zapoznać się z ofertami poszczególnych uzdrowisk. Na stronach muszą być umieszczone informacje o zawartości minerałów, a także na jakie dolegliwości zaleca się dane źródła.

W kwestii pielęgnacji mamy na rynku kilka wód termalnych, głównie francuskich marek. Warto wymienić kilka z nich. Pamiętajmy, że najlepsza woda termalna to taka, która najszybciej przyniesie ukojenie podrażnionej, zmęczonej i przesuszonej skórze. A każda skóra ma inne potrzeby…

Woda termalna przynosi ukojenie suchej skórze, a także skórze z problemami. Która woda termalna jest najlepsza? – to już zależy on naszych indywidualnych preferencji. (fot. iStock) Woda termalna przynosi ukojenie suchej skórze, a także skórze z problemami. Która woda termalna jest najlepsza? – to już zależy on naszych indywidualnych preferencji. (fot. iStock)

Eau Thermale Avène z południa Francji – najlepsza woda termalna na swędzącą, podrażnioną i zaczerwienioną skórę

Właściwości tej wody termalnej znane są już od ponad 200 lat. Ich właściwości odkrył Pierre Fabre, przedsiębiorczy farmaceuta. Terapeutyczna moc wody została szybko uznana przez środowisko naukowe, a w roku 1874 Francuska Krajowa Akademia Medycyny ogłosiła źródło wody termalnej Avène dobrem publicznym. Pierre Fabre chciał udostępnić jej kojące i regenerujące zalety jak największej liczbie ludzi. W 1990 r. stworzył zatem wodę termalną zamkniętą w aerozolu o nazwie Eau Thermale Avène - bogatą w składniki aktywne, kojącą i łagodzącą podrażnienia, nawet w przypadku wyjątkowo wrażliwej skóry.

La Roche-Posay Eau Thermale – najlepsza woda termalna na stres oksydacyjny o działaniu zmiękczającym, ochronnym i przeciwutleniającym

Woda termalna ze źródeł La Roche-Posay została po raz pierwszy wykorzystana do celu pielęgnacji skóry w 1928 roku, jednak jej niezwykle korzystny wpływ na skórę był znany już od setek lat. Stanowi ona niezbędny element terapii mających na celu leczenie wielu schorzeń skóry, takich jak egzema czy łuszczyca. Woda ma też korzystny wpływ na układ odpornościowy i jest w stanie doprowadzić do zatrzymania mediatorów stanu zapalnego. Oprócz tego to jedyna na świecie woda termalna o odpowiednim stężeniu Selenu, który nadaje jej wyjątkowe właściwości antyoksydacyjne, co pozwala chronić przed wolnymi rodnikami, a tym samym przed starzeniem się skóry i stresem oksydacyjnym.

Vichy Eau Thermale z wulkanicznego rejonu Owernii we Francji – najlepsza woda termalna do regeneracji skóry

Francuska miejscowość Owernia znana jest jako „kraina wulkanów”. I właśnie dlatego kolekcja minerałów zawarta w tym dermokosmetyku jest czymś unikatowym! Wydobywana z głębi skał magmowych woda termalna, zawiera aż 15 minerałów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. W 100% czysta, naturalna hipoalergiczna. Nie zawiera środków zapachowych. Doskonale łagodzi podrażnienia, wspiera naturalne mechanizmy obronne skóry, stymuluje regenerację komórek. Wysoka skuteczność potwierdzona jest badaniami klinicznymi (redukuje uczucie ściągnięcia i pieczenia, zmniejsza suchość skóry).

Uriage Eau Thermale z francuskich Alp – najlepsza woda termalna do nawilżania skóry

Woda Termalna Uriage jest pakowana bezpośrednio u źródła, aby zachować swoje liczne właściwości. Jedną z jej podstawowych zalet jest izotoniczność – nie narusza kształtu ani objętości komórek. Dzięki zawartości wapnia i cynku woda termalna Uriage wykazuje działanie łagodzące. Ponadto, poprawia kondycję skóry i zapewnia jej równowagę fizjologiczną oraz regenerację. Zawarty w wodzie termalnej Uriage mangan zapobiega szkodliwemu działaniu wolnych rodników, a krzem tworzy na skórze warstwę ochronną.

  1. Moda i uroda

Trądzik a negatywne emocje

Trądzik to duży problem estetyczny, który pogarsza poczucie własnej wartości, a czasem też jakość życia. (Fot. Getty Images)
Trądzik to duży problem estetyczny, który pogarsza poczucie własnej wartości, a czasem też jakość życia. (Fot. Getty Images)
Jeśli masz problemy z cerą, naucz się być łagodna dla swojej skóry i… dla siebie. Oprócz skutecznej, ale delikatnej pielęgnacji pomoże praca z emocjami, bo to one często są przyczyną chorób dermatologicznych.

Dzisiejsze zanieczyszczenie środowiska, zła dieta, nadmiar chemii w kosmetykach, ciągły pośpiech, stres spowodowały prawdziwą plagę schorzeń skóry. Cera normalna, czyli zdrowa, prawie nie występuje, przynajmniej wśród mieszkańców dużych miast, a problemy dermatologiczne towarzyszą nam niemal od urodzenia do późnej starości. Trądzik, potocznie uznawany za przypadłość nastolatków, też może się pojawić na każdym etapie życia. Na szczęście kuracje u dermatologa i wsparcie psychiki pozwalają pozbyć się go dosyć skutecznie. – Trądzik to duży problem estetyczny, który pogarsza poczucie własnej wartości i jakość życia – mówi psychodermatolog Joanna Magdziarz-Orlitz. – Stan emocjonalny wpływa na postrzeganie siebie przez nas samych, ale i przez innych. Utrudnia kontakty zawodowe, osobiste, towarzyskie

Jak żyć z krostkami?

Pojawia się lęk, złość, wstyd, a także poczucie winy: „być może coś źle robię, niewłaściwie dbam o skórę”. Dochodzą do tego problemy społeczne, bo panuje przekonanie, że „ładnym” wszystko idzie łatwiej: mają lepsze życie towarzyskie, pracę oraz związki. Osoby z widocznymi problemami dermatologicznymi czują się niedoceniane, odrzucane, często też same się izolują. Dotyczy to nie tylko nastolatków, dla których są one przyczyną kompleksów, ale także osób dorosłych. Znane są badania nad depresją, w których trądzik i problemy skórne są jednymi z ważniejszych przyczyn. A ich podleczenie natychmiast wpływa na poprawę samopoczucia psychicznego. Trudno stwierdzić, na ile dzieje się tak z powodów obiektywnych (pacjenci dostają gorszą pracę, żyją w przekonaniu, że są nieatrakcyjni towarzysko, trudniej im wejść w intymny związek, a potem go utrzymać), a na ile to ich subiektywne odczucia. Jednak wiemy już, że jakość życia osób z zaawansowanymi problemami dermatologicznymi jest podobna do tej, o jakiej mówią osoby z cukrzycą, chorobą wieńcową czy astmą.

Nie denerwuj się!

– Stan skóry pogarszają negatywne emocje – mówi dr Joanna Magdziarz-Orlitz. – Choroby dermatologiczne są dla pacjentów bardzo uciążliwe, a stres pogłębia zmiany, powoduje niedogodności w codziennym życiu. Stres może sprzyjać wydzielaniu łoju czy zmianom zapalnym. – Z moich obserwacji wynika, że mniejszy wpływ na skórę ma nagły, nawet bardzo silny wstrząs, np. wypadek, niż tzw. przewlekły stres – mówi psychodermatolog Magdziarz-Orlitz. – Skóra jest ogólnie w gorszej kondycji: poszarzała, zmęczona.

Nastawienie do świata osób z trądzikiem zdecydowanie się pogarsza i nie ma znaczenia, czy ktoś ma 20, czy 40 lat. – Trądzik zawsze jest problemem, także emocjonalnym. Dlatego leczenie dermatologiczne czasem wspomaga się leczeniem psychologicznym (psychoterapią lub farmakologią przepisaną przez psychiatrę) – wyjaśnia dr Joanna Magdziarz-Orlitz. – Przy czym często wystarczy tylko rozmowa z psychologiem lub psychiatrą.

Na szczęście farmakologia, przemysł kosmetyczny i medycyna estetyczna mają dziś wiele do zaoferowania. Sama pielęgnacja kosmetyczna nie wystarczy, ale jest niezwykle ważna jako podtrzymanie kuracji leczniczej. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że trądzik to problem dermatologiczny przewlekły. Leczenie trwa pół roku, ale podtrzymanie jego efektów o wiele dłużej. Jeśli chcemy, by skóra ładnie wyglądała, trzeba ją pielęgnować każdego dnia.

Traktuj skórę łagodnie

Dużym problemem dla wielu osób jest konsekwentne leczenie – często początki kuracji nawet nasilają zmiany, wówczas pacjent przerywa ją i szuka czegoś nowego, a czasem innego dermatologa.

– Ważne jest, by pacjent był świadomy, że poprawa nie przyjdzie z dnia na dzień, a początkowo problemy mogą się nawet zaostrzyć – mówi dr Joanna Magdziarz-Orlitz. – Ja proponuję leczenie farmakologiczne do momentu, kiedy nastąpi poprawa. Dopiero wtedy można zrezygnować z części leków i zacząć zabiegi w gabinecie oraz odpowiednią kurację domową dermokosmetykami. Trzeba je stosować codziennie. Najlepiej, aby dobrał je lekarz.  – Szczególnie ważne jest dokładne, ale łagodne oczyszczanie. Doskonałe są wody micelarne, bo usuwają wszelkie zabrudzenia – dodaje psychodermatolog. – Dobre są też łagodne preparaty typu „mydło bez mydła” i niektóre łagodne i niewysuszające mydła. Tymczasem pacjenci kupują mydła siarkowe czy antybakteryjne, a one mogą dać wręcz odwrotny skutek – nadmiernie wysuszają skórę, a w połączeniu z lekami, które też to robią, powodują błędne koło – gruczoły łojowe zaczynają jeszcze silniej pracować, skóra mocniej się przetłuszcza, flora bakteryjna na jej powierzchni zmienia się i problemy z trądzikiem wręcz się nasilają.

Dermatolog namawia też zazwyczaj pacjentów na zmianę diety, bo usunięcie z niej mleka, cukru czy ostrych przypraw szybko przynosi poprawę i ulgę. Zachęca też do tego, aby zadbać o relaks, pójść na spacer zamiast siedzieć w domu i zamartwiać się swoim stanem.