Nie zalecamy wkładania ich na całodzienne zwiedzanie ani wprawy na łono natury. Na długich dystansach i dużych przewyższeniach przegrywają z… niemal każdym innym obuwiem. Ale już na letnim przyjęciu czy krótkiej przechadzce po mieście japonki na obcasach mogą okazać się strzałem w dziesiątkę. Widzimy, jak kręcisz głową z powątpiewaniem, ale radzimy, by jeszcze nie spisywać ich na straty.
Nie ma się co oszukiwać. Gdybyśmy spychały kwestię estetyki na daleki plan, przez całe życie chodziłybyśmy w wygodnych barefootach. A jednak miewamy inne priorytety. Dla fabuły – by poczuć się niczym Carrie Bradshaw biegnąca ulicami Nowego Jorku – wystawiamy biomechanikę ciała na ciężką próbę w niebotycznie wysokich szpilkach; dla szykownego efektu ściskamy stopy w balerinach ze spiczastymi noskami, a chcąc choć trochę zbliżyć się wzrostem do supermodelek, nosimy stylowe koturny, jakby jutra miało nie być i jakby ryzyko skręcenia kostki w ogóle nie istniało. Japonkom również można by odczytać długaśną listę zarzutów. Każdy ortopeda, nawet obudzony w środku nocy, wymieniłby brak stabilizacji, wymuszenie nienaturalnego chodu czy ryzyko haluksów.
Co więc przemawia na ich korzyść? Może to, że choć kojarzą się z najzwyklejszym pod słońcem obuwiem basenowym, potrafią zrobić wokół siebie niezłe zamieszanie. Trzy lata temu znalazły się w centrum zainteresowania na znanym z surowych zasadach dress-code’u canneńskim czerwonym dywanie, gdzie zadzierając do góry suknię, w pełnej krasie pokazała je Jennifer Lawrence. Ot, niby niczym niewyróżniający się klapek, a jednak trafił na setki nagłówków. Oczywiście powodem była wielokrotne krytykowana niechęć organizatorów francuskiego święta kina do kobiecych butów na płaskiej podeszwie. Ciekawe więc, co powiedzieliby na ich bardziej strojną wersję, która od kilku sezonów nie znika z wybiegów ani ulic stolic mody, czyli japonki na obcasach.
Czytaj także: Modne sandały: przegląd 8 propozycji, które zaspokoją każde letnie marzenie o butach – od praktycznych fisherman po fikuśne „żelki”
Jak projektanci ogrywają kontrowersyjny trend tej wiosny i lata? Trzeba uczciwie przyznać, że większość dyrektorów kreatywnych nie zaadaptowała estetyki lat 90. na tak szeroką skalę jak jeszcze kilka lat temu. W kolekcjach Balenciaga, Giambattista Valli, Rabanne czy Tod’s japonki pojawiały się głównie na płaskiej podeszwie. Za to u Chloé dało się wypatrzeć model na niskim obcasie „kitten heel” z przezroczystym paskiem i dość masywną konstrukcją w kolorze szmaragdowej zieleni.
Chloé wiosna-lato 2026 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
U Max Mary japonki zyskały geometryczny słupek i zapięcie wokół kostki, dzięki czemu bez wątpienia są bardziej stabilne niż wiele konkurencyjnych modeli. Sandałki połączono z minimalistycznym kremowym płaszczem, ołówkową spódnicą midi i dopasowanym golfem, udowadniając, że jak ulał pasują do bardziej wyrafinowanych stylizacji.
Max Mara wiosna-lato 2026 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Z kolei Mugler zaproponował klientkom japonki na smukłym obcasie z motywem skóry węża. Zapinane na cienki rzemień sandałki zestawiono z drapowaną spódnicą z trójwymiarowym kwiatem na biodrze i prostym topem przepasanym w talii paskiem, znów udowadniając, że obuwie kojarzone dziś już mniej z japońskimi zōri, a bardziej z brazylijskimi havaianasami, doskonale współgra z eleganckimi lookami.
Mugler wiosna-lato 2026 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Vaillant postawił za to na białe japonki na koturnie, którym na wybiegu towarzyszył wykończony koronką bieliźniany top i włożona na legginsy spódnica. Równie dobrze prezentowałyby się też z buduarowymi spodniami.
Vaillant wiosna-lato 2026 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Japonki na obcasach nie jedynie wybiegową fanaberią, która nie ma szans zaistnieć w „prawdziwym życiu”. Podobnie jak pod koniec ubiegłego milenium chętnie nosiły je ikony stylu z pierwszych stron gazet – od Carolyn Bessette-Kennedy po Kate Moss – tak dziś bywalczynie fashion weeków pozują fotografom w całym przekroju japonek i sandałów inspirowanych tym fasonem.
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Są więc minimalistyczne modele oparte wyłącznie na cienkim pasku między palcami i delikatnym obcasie, ale też cięższe wersje osadzone na platformach, koturnach i słupkach.
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Charakterystyczne paski układające się w literę Y pojawiają się w wielu kolorach, jak i również w bardziej biżuteryjnym wydaniu – zdobione dżetami, kamieniami lub koralikami, które dodają temu zaskakująco prostemu fasonowi bardziej wieczorowego charakteru.
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Gościnie pokazów mody stylizują je ze spodniami capri czy cargo, ażurowymi spódnicami, marynarkami i białymi koszulami, a look chętnie dopełniają odpowiednimi akcesoriami, choćby niezastąpioną w ciepłe miesiące plecioną torebką.
Czytaj także: Małe torebki na lato, które dają wielki efekt. Są idealne na wakacje w mieście i przyjęcia na plaży
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Czy japonki noszone na co dzień wywołają tak samo dużo emocji co w pałacu festiwalowym przy słynnej promenadzie La Croisette? Pewnie nie, ale z pewnością mają szansę przyciągnąć spojrzenia przychodniów.