Jedna z najstarszych technik zdobienia materiałów, przez wieki zarezerwowana dla społecznych elit i arystokracji, w końcu stała się skutecznym sposobem na uwolnienie kobiecego ciała.
Tekst pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 06/2024
W kolekcjach haute couture na początku zawsze jest tkanina. Jej faktura, objętość, sposób, w jaki odbija światło i układa się na sylwetce, inspirują projektantów. To ona decyduje o sukcesie lub porażce kreacji, która, jak się może okazać, wygląda dobrze tylko na papierze.
A tak się składa, że jedną z ulubionych metod pracy z tkaniną projektantów haute couture, na przykład Coco Chanel czy Christiana Diora, była technika plisowania.
Fałdowane elementy garderoby wyglądają dobrze niemal na każdej sylwetce. Potrafią optycznie wydłużyć, zapewniają wygodę i swobodę ruchów. Do tego są eleganckie i ponadczasowe, bo w modzie funkcjonują „od zawsze”. Od początku plisowanie było techniką zdobienia zarezerwowaną dla obu płci, stąd też są nieodłącznym elementem takich męskich strojów, jak tradycyjny szkocki kilt czy fustanella – spódnica noszona przez grecką gwardię podczas państwowych uroczystości.
„Już w starożytnym Egipcie w ubraniach damskich i męskich pojawiają się rozmaite fałdowania. Przepaski, spódniczki, szale otaczające biodra są wówczas podobne dla obu płci” – pisze w książce „Sekrety mody” Yann Kerlau, który przez ponad 15 lat pracował w branży mody i dóbr luksusowych.
Plisowania na męskich kiltach czy fałdowania na noszonych przez kobiety tunikach służyły głównie dekoracji. A że były wykonywane ręcznie, na materiałach z włókien naturalnych – takich jak jedwab, bawełna i wełna – znikały po wypraniu, co oznaczało, że czasochłonny proces trzeba było powtarzać od początku. Przez to stały się symbolem władzy i bogactwa zarezerwowanym dla królów i faraonów.
Fresk z grobowca Nebamuna, Teby, Egipt (ok. 1350 p.n.e.) (Fot. Universal History Archive/Universal Images Group via Getty Images)
Swoją drogą, jak podaje strona Królewskiego Muzeum w Ontario, badacze nie są do końca pewni, w jaki sposób Egipcjanie plisowali len. Teorie są dwie. Pierwsza mówi o tym, że materiał składano w harmonijkę, następnie związywano i zwilżano wodą. Po wyschnięciu i rozłożeniu len miał charakterystyczne fałdy. Inna koncepcja zakłada, że tkaninę układano na deskach posiadających bruzdy i pokrywano ją specjalnym klejem. Obie techniki będą stanowiły punkt wyjścia do manipulacji tkaniną dla projektantów i rzemieślników w XX wieku.
Znaleziska archeologiczne dotyczące tekstyliów w Europie Środkowej, Zachodniej oraz Azji dowodzą, że na przestrzeni tysiącleci plisowane elementy garderoby pojawiały się w różnych kulturach i regionach. W średniowieczu zabieg plisowania wykorzystywano m.in. do tworzenia efektownych kryz i przeskalowanych kołnierzyków dla europejskich monarchii i arystokracji. Wiadomo było, że im większa kryza, tym wyższy status noszącego. Niektóre potrafiły przyjmować rozmiary zbliżone do średnicy kobiecej sukni. Obszerne kryzy to jeden z najbardziej widowiskowych szczegółów na portretach królowej Elżbiety I.
Na początku XX wieku po starożytną metodę plisowania sięgnął Mariano Fortuny. Hiszpan był człowiekiem renesansu. Malował, fotografował, zajmował się oświetleniem i scenografią, opracował autorskie techniki druku na tkaninie, tworzył maszyny do produkcji odzieży. W 1909 roku zarejestrował swoje podgrzewane urządzenie do plisowania (do 1933 roku miał już na koncie 22 patenty, wszystkie związane z odzieżą i metodami drukowania).
Wykonywane przez artystę elementy odzieży łączyły historię, antropologię i sztukę. Ważną rolę w ich tworzeniu odegrała jego muza – żona Henriette Negrin, utalentowana francuska krawcowa. Nowatorską technikę plisowania małżonkowie wykorzystali do stworzenia sukni Delphos. Wykonana z delikatnego jedwabiu przylegała do kobiecego ciała, ukazując w ten sposób jego naturalny kształt. Pojawiająca się na sukni duża ilość nieregularnych plis miała nawiązywać do kształtu greckich posągów. Nazwa sukni pochodzi od „Woźnicy z Delf ”, posągu z brązu przedstawiającego stojącego woźnicę ubranego w chiton (długą plisowaną tunikę).
Dzięki rewolucyjnej technice po raz pierwszy w historii plisy charakteryzowały się dużą trwałością. By jak najdłużej zachować ich kształt, suknię należało złożyć wzdłuż, w harmonijkę, a następnie uformować w kulkę. Po rozwinięciu suknia zachowywała swoje płynne linie.
W aktach nowojorskiego Metropolitan Museum of Art, które w swoich zbiorach posiada liczne projekty hiszpańskiego artysty, można przeczytać, że „suknia Delphos jest przykładem zdolności Fortuny’ego do przekształcenia czegoś historycznego w całkowicie nowoczesny ubiór”.
Drugi projektant, który zapisał się w historii tworzenia plis, to Japończyk Issey Miyake. W 1993 roku na przekór paryskiemu haute couture zaprezentował swoją markę Pleats Please (Plisy proszę), której ubrania wykonywano z poliestru. „Wielką innowacją Isseya Miyake będzie zastosowanie tkaniny używanej głównie przez przemysł zbrojeniowy. Włókno węglowe, które projektant postanawia wykorzystać, jest złożone z ultracienkich nici o znakomitym przewodnictwie elektrycznym i cieplnym. Stosowane w tak różnorodnych dziedzinach, jak produkcja statków kosmicznych czy smyczków do skrzypiec i wiolonczeli, włókno węglowe przeżywa z Isseyem Miyake nową p r z y g o d ę : karbonizacja, w temperaturze ponad 2500 stopni, da mu niewiarygodną ciągliwość” – pisze Yann Kerlau.
Rewolucyjna technika nawiązywała do origami, japońskiej sztuki składania papieru. Projektant marzył o tkaninie, która będzie odpowiadała na potrzeby nowoczesnych kobiet – będących w ciągłym ruchu, pragnących lekkich i wygodnych ubrań, takich, które z łatwością można wrzucić do podróżnej torby.
Dla Isseya Miyake równie ważny, co końcowy efekt, był proces powstawania poszczególnych elementów garderoby. W filmie dokumentalnym, pokazanym po raz pierwszy w 1993 roku, zarejestrowano tworzenie odzieży Pleats Please z użyciem różnych maszyn, m.in. prasy termicznej.
We flagowym butiku projektanta w Tokio na żywo można zobaczyć maszynę wykonującą unikalne plisy zwane Seihin Pleats. Aby je osiągnąć, plisowaniu zostaje poddany gotowy element garderoby w rozmiarze półtora raza większym od tego docelowego. Z biegiem czasu marka Pleats Please znalazła coraz większe grono naśladowców. Projektant i jego Miyake Design Studio nie ustają jednak w poszukiwaniu kolejnych rewolucyjnych technik plisowania.
W 2012 roku zaprezentowali innowacyjną tkaninę Steam Stretch, która kurczy się we wszystkich czterech kierunkach. Komputer maszyny oblicza skład splotów różnych materiałów, takich jak bawełna czy poliester, które pod wpływem pary zamieniają się w trójwymiarowe wzory przypominające origami. Ubrania tworzone za pomocą podobnej technologii znajdziemy m.in. w ofercie brytyjskiej marki odzieży dziecięcej Petit Pli, której ubranka rosną wraz z dzieckiem. Zamiast standardowej rozmiarówki kurtki, swetry i spodnie marki podzielone są na trzy grupy wiekowe: 0 – 12 miesięcy, 9 miesięcy – 4 lata oraz od 4 do 9 lat.
Postęp technologiczny i innowacje, jakie zaproponował m.in. Issey Miyake, uczyniły plisy trwałymi i dostępnymi dla szerokiego grona odbiorców. Przy tworzeniu ubrań gotowych do noszenia wykorzystuje się najczęściej materiały plisowane metodą maszynową.
Chcąc podkreślić wyjątkowość i kunszt projektów haute couture, paryskie domy mody nadal korzystają z usług pracowni stosujących metodę plisowania ręcznego. Polega ona na ułożeniu tkaniny między dwiema misternie skonstruowanymi kartonowymi formami, a następnie umieszczeniu jej w piecu przemysłowym, gdzie w wysokiej temperaturze utrwalane są plisy. Po upływie wyznaczonego czasu formę wyjmuje się i pozostawia na noc do całkowitego ostygnięcia.
Maison du Pli, jedna z ostatnich pracowni plisowania w Paryżu, realizuje zamówienia dla takich domów mody jak Givenchy, Fendi, Valentino. Pracownia posiada kolekcję około 300 wzorów plis, które w zależności od potrzeb można wykonać na jedwabiu, organzie, wełnie, aksamicie, bawełnie czy skórze. Aby ocalić tradycje rzemieślnicze, zapoczątkowane w 1853 roku przez Émilie Lognon, dom mody Chanel w 2013 roku zdecydował się przejąć pracownię Ateliers Lognon. Bogata kolekcja form Lognon uwzględnia plisy nożowe, płaskie, pudełkowe, okrągłe, słoneczne, a nawet plisy wymyślone przez Mariana Fortuny’ego. To zapewne w tej pracowni powstały tiulowe plisy na kryzę, w której aktorka Margaret Qualley otworzyła pokaz Chanel haute couture na wiosnę 2024 roku.
Margaret Qualley otwiera pokaz Chanel haute couture na wiosnę 2024. (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
W tym samym sezonie plisy zdobiły też liczne kolekcje ready to wear. W inspirowanej baletem eterycznej kolekcji Adeam plisy pojawiły się na tiulowych spódnicach i żakietach. U Akris długa prosta sukienka bez rękawów przestała być zwyczajna dzięki plisom wykonanym z dwukolorowej tkaniny. Dior zaproponował klasyczne plisowane spódnice na każdą okazję i porę dnia. Natomiast to, jak zachwycający efekt można uzyskać za pomocą zwykłych plis, pokazał Demna Gvasalia, dyrektor kreatywny Balenciagi. Długie suknie wykonane z plisowanej krepy zostały udrapowane w taki sposób, że każdy, nawet najmniejszy ruch, czyni kreacje hiszpańskiego domu mody jedynymi w swoim rodzaju.