Nadajemy pilny komunikat dla kraty, groszków i pasków. Prosimy zacieśnić szeregi i wygospodarować nieco miejsca dla nowego pretendenta do tytułu najmodniejszego wzoru sezonu. Nic na to nie poradzimy – choć przed nami przedzimie i zahamowanie wegetacji, nam w głowie wciąż tylko kwiaty. I to nie byle jakie!
Weszliśmy w ciemną połowę roku, kiedy chłodny wiatr kołysze naturę do snu. W modzie nie ma jednak potrzeby spowalniania procesów życiowych. Na ubraniach kwiaty wciąż znajdują się w pełnym rozkwicie, choć w znacznie mroczniejszej niż dotychczas odsłonie. Nie chodzi więc o radośnie przebijające się przez źdźbła trawy niezapominajki i dzwonki, wyciągające płatki w kolorach pudrowego fioletu i pastelowego błękitu ku bezchmurnemu niebu. Wyobraź sobie raczej ciemierniki o głębokim, śliwkowym zabarwieniu i niemal czarne irysy ukryte w cieniu gęstego bluszczu, chowające się gdzieś za pokrytym mchem kamiennym murem, między wijącymi się pod nogami korzeniami wiekowych drzew. Jeśli przed oczami widzisz właśnie tajemniczy ogród z gotyckiej powieści, odnalazłaś właściwy trop.
Zapomnij o pastelowych łączkach. W sezonie jesień–zima 2026/2027 kwiaty pokazują mroczne oblicze
Właśnie takie skojarzenia odnaleźć można w wielu kolekcjach na sezon jesień–zima 2026/2027. I tak Julian Klausner, dyrektor kreatywny Dries Van Noten z dwuletnim już stażem, umieścił nastrojowe kwiatowe wzory na płaszczach i marynarkach. Czasem blisko było im do drobnej łączki przypominającej nieco staromodną tapetę. Innym razem przybierały rozmiary druku wieloformatowego.
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Natomiast stojąca na czele marki Khaite Catherine Holstein porozrzucała haftowane białe, żółte i czerwone kwiaty na czarnym jak noc płótnie aksamitnych marynarek, spodni, sukienek i butów. Każda z pędów, na pierwszy rzut oka przypominających lekko postrzępione goździki, promieniste chryzantemy i stokrotki z wyraźnym środkiem, był pojedynczo ręcznie wycinany i wykańczany z precyzją godną najlepszego ogrodnika.
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Kwiaty wykiełkowały w ciemnościach także u Chanel. Na ciemnej bazie klasycznego żakietu Matthieu Blazy zasadził gęsto czerwone tulipany połyskujące metalicznymi nićmi. Jedwabną suknię z transparentnymi wstawkami, która spokojnie mogłaby być rekwizytem w rozgrywającym się w surowym klimacie wrzosowisk romansie, przyozdobił natomiast subtelnym haftem jasnych kwiatów. Rozsiane na czarnym materiale, wyglądają jak polne rośliny wyłaniające się z mroku. I idealnie pasują do trendu na mroczny romantyzm.
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
To oczywiście dopiero początek wyliczanki. Nie sposób pominąć spektakularnych kwiatowych kompozycji z wybiegów Blumarine, Givenchy czy Simone Rochy. Na osobną wzmiankę zasługują również zjawiskowe projekty Elie Saaba – zarówno te z kolekcji haute couture, jak i propozycje prêt-à-porter. Wszystkie łączy wspólny mianownik: atramentowe tło i kwiaty o trochę posępnym, melancholijnym, a może i niepokojącym obliczu.
Blumarine jesień–zima 2026/2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Givenchy jesień–zima 2026/2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Simone Rocha jesień–zima 2026/2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Elie Saab jesień–zima 2026/2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Nie czekaj więc z noszeniem kwiatów do wiosny. Wbrew pozorom teraz jest na to wymarzona pora.