1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Czytasz poezję? „Nic pragmatycznego nie wnosi, rzadko przekłada się na zyski finansowe”. Psycholożka tłumaczy, dlaczego mimo to jej potrzebujemy

Czytasz poezję? „Nic pragmatycznego nie wnosi, rzadko przekłada się na zyski finansowe”. Psycholożka tłumaczy, dlaczego mimo to jej potrzebujemy

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. OsakaWayne Studios/Getty Images)
(Fot. OsakaWayne Studios/Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Urszula Sołtys-Para - Czytasz poezję? „Nic pragmatycznego nie wnosi, rzadko przekłada się na zyski finansowe”. Psycholożka tłumaczy, dlaczego mimo to jej potrzebujemy

00:00 10:32
15s
0,5 x
15s
Dzisiaj felieton nie tyle psychologiczny, ile poetycki, w zatrzymaniu, z fragmentami poezji zamiast literatury naukowej… Drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy, czy ktoś z was jeszcze czytuje wiersze?

Spis treści:

  1. Dlaczego warto czytać poezję? Wiersze pomagają nam odkrywać własną wrażliwość
  2. Poezja Mary Oliver i Czesława Miłosza. Wiersze, które skłaniają do refleksji
  3. Poezja w codziennym życiu. Gdzie możemy ją odnaleźć?
  4. Jak pisanie wierszy pomaga lepiej poznać siebie?

Tekst pochodzi z miesięcznika „Sens” 09/2026.

Dlaczego warto czytać poezję? Wiersze pomagają nam odkrywać własną wrażliwość

Po co czytać poezję? Na co komu ona? Nic pragmatycznego nie wnosi, rzadko przekłada się na zyski finansowe. A jednak dotyka i wzrusza, wywiera na nas wpływ… Potrzeby estetyczne moglibyśmy zaliczyć do potrzeb wyższego rzędu – szukanie piękna, zajmowanie się czymś po prostu, bo sprawia nam albo przyjemność, albo nas zachwyca, albo zatrzymuje i zaprasza do kontemplowania „tu i teraz”.

Czynność niesamowicie ludzka i rozwijająca człowieczeństwo, prowokująca przy okazji do stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Przecież kiedy kontaktujemy się ze swoją wrażliwością, pogłębiamy tę wrażliwość i stajemy się lepszymi ludźmi, to cały świat – dzięki nam – staje się lepszy.

Gdybym miała narysować tę kolejność działań, poprowadziłabym strzałki z okienka „moja wrażliwość”, poprzez „spotkanie ze sobą w poezji”, do okienka „lepszy świat”.

Niedawno miałam przyjemność poznać Monikę Makuszak, wrocławską poetkę, która opublikowała debiutancki tomik wierszy „Pełnia siebie” (wyd. Sowello). Autorka zatrzymuje się w nich, żeby zanotować codzienność. Monika, jak spore grono wrażliwych osób, nie walczy o uwagę, nie istnieje nawet w mediach społecznościowych. W jej imieniu mówią jej wiersze. Proste i dzięki temu prawdziwe. Bez wyszukanych ornamentów, szczere, autentyczne, jej własne.

Pozwólcie, że przytoczę fragment wiersza „Oddech”:

„(…)
Oddycham i mocno
Zadziwia to mnie,
Że żyję i wszystko
Wokół oddycha,
Też we mnie.
Zaciągam się wiosną,
Gdy z psem w pole mknę,
Zaciągam się latem,
Gdy morska fala
Rozbryzguje się.
Zaciągam się zimą,
A w śniegu brodzi pies,
W jesienny wieczór
Zaciągam się Tobą,
Czuję i wiem.
(…)”

Poezja Mary Oliver i Czesława Miłosza. Wiersze, które skłaniają do refleksji

Wiersze Moniki uderzają w te tony, w które trafia Mary Oliver, amerykańska poetka (tak mało tłumaczona na język polski, nad czym ubolewam), zachwycająca się światem przyrody, poświęcająca swoje utwory kwiatom, ptakom i innym stworzeniom. Oczywiście, jak to w poezji, opowiadanie o naturze jest opowieścią głębszą i szerszą, i nie tylko o samej przyrodzie tak naprawdę. Nawet Czesław Miłosz w „Wypisie z ksiąg użytecznych” umieścił trzy wiersze Mary Oliver. Wśród nich jest również ten mocny, ten wielokrotnie cytowany i być może go znacie, nie wiedząc, kto go stworzył:

„Powiedz, co zamierzasz wreszcie robić
Z twoim jedynym zwariowanym i cennym
życiem?”

(z wiersza „Letni dzień”).

Czesław Miłosz stworzył antologię ważnych dla siebie wierszy; zebrał i opatrzył komentarzami; i tak powstały „Wypisy z ksiąg użytecznych”. A może by tak stworzyć własne, zebrane przez siebie „wypisy”? Jakie wiersze mogą podtrzymywać na duchu, zachęcać do myślenia, zadawać istotne pytania, podpowiadać rozwiązania? Jakie wiersze mogą dla was stać się drogowskazem?

Poezja to dla mnie spotkanie z wrażliwością poetki czy poety, ale przede wszystkim spotkanie z samą sobą. Dlatego nieustannie i niestrudzenie zachęcam do sięgania po poezję właśnie. Możemy się z perspektywą autorów zgadzać i nie zgadzać, możemy zachwycać się albo oburzać, ale nade wszystko ważne będzie, że nas coś poruszy i czegoś w sobie dotkniemy.

Poeci, jak nikt inny, potrafią w krótkich zwrotach zawrzeć prawdy, które często przeczuwamy, ale dopiero odpowiednio dobrane słowa pozwalają je sobie uświadomić. Poezja to esencja filozofii, to pytania najważniejsze (jak to powyższe od Mary Oliver), to pochwycenie ulotnego i uwiecznienie na papierze.

Jakaż mądrość o relacjach jest w słowach księdza Twardowskiego, w jednym z najprawdziwszych wierszy o miłości, jakie znam („Bliscy i oddaleni”):

„bliscy boją się być bliżej, żeby nie być dalej”,

albo w kolejnych wersach:

„są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami”.

A jaki smutek i poczucie straty u Wisławy Szymborskiej, kiedy pisze:

„Umrzeć – tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
(…)”

Poezja w codziennym życiu. Gdzie możemy ją odnaleźć?

Rozglądajmy się, wypatrujmy – może wpadnie nam w ręce szkolna gazetka naszego dziecka? W liceum mojej córki, właśnie w gazetce szkolnej, odkryłam wiersze jej kolegów – utwory na miarę poezji Marcina Świetlickiego! Inne tematy, ale ten sam język, ten sam rytm.

Kiedyś, w Krakowie, na ulicy Brackiej – która sama z siebie przeszła do świata poezji, dzięki śpiewanej twórczości Grzegorza Turnaua – wyświetlano na ścianie jednej z kamienic wiersze Michała Zabłockiego (tak, autora słów wspominanej piosenki „Bracka”). Cudowny był to projekt, ożywiający poezję, zapraszający ją do opuszczenia salonów teatralnych i wyjścia na otwartą przestrzeń. À propos salonów – w różnych miastach organizowane są cyklicznie salony poezji i tam możemy doświadczyć, jak sporą grupę tworzymy – my, ceniący poezję – i wspólnie możemy zanurzać się w przepiękne interpretacje prezentowanych wierszy.

Poezja otacza nas jak powietrze – sami nieraz nie wiemy, ile śpiewanych, otulających nas na co dzień tekstów pierwotnie było wierszami śpiącymi na papierze, aż ktoś tchnął w nie życie dzięki melodii.

Ile piosenek z kolei, gdyby je spisać, przedstawi się nam jako wiersze – formy krótkie, ale nasycone treścią, uczuciami, mądrością. Na przestrzeni lat, w muzyce, mnóstwo utworów poetyckich przeobraziło się w utwory śpiewane. Niektóre są tak zrośnięte z muzyką, że trudno nam je sobie wyobrazić inaczej – jak chociażby twórczość Boba Dylana czy Agnieszki Osieckiej.

Jak pisanie wierszy pomaga lepiej poznać siebie?

Poeci są wśród nas, na wyciągnięcie ręki. Często nie wiemy, że może sąsiadka albo inny pasażer jadący z nami tramwajem także piszą wiersze. Zaryzykuję tezę, że każdy z nas je tworzy, tylko nie każdy zapisuje. A może warto by było? Aby usłyszeć wyraźniej własne myśli, aby poczuć lepiej samego siebie? Może letnia pora, długie wieczory, parne dni mogą temu sprzyjać?

Pisanie może być przy okazji formą medytacji, kiedy podążamy za strumieniem swobodnych skojarzeń, kiedy słowa układają się w nieoczywiste zestawienia. Julia Cameron, autorka słynnej już „Drogi artysty”, książki uruchamiającej potencjał twórczy, zachęca do spisywania tak zwanych porannych stron; namawia do codziennego zapisywania (ręcznie!) trzech stron swoimi myślami i skojarzeniami. Poranek, gdy dopiero co wychodzimy ze sfery snów i mózg przestraja się powoli na fale aktywności, sprzyja spotkaniu tego, co nieświadome, z tym, co uświadomione. Kiedy popłyniesz za swoimi myślami bez oceniania, kiedy zapiszesz je tak po prostu, być może odkryjesz, że same ułożą się w wiersz.

Może warto codziennie przeczytać jeden wiersz? Może warto codziennie napisać jeden wiersz? Ciekawe, jaki wiersz czeka dziś na ciebie...

Urszula Sołtys-Para, psycholożka i psychoterapeutka ericksonowska. Prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną w Tychach oraz online – pracuje z osobami dorosłymi i rodzinami. Autorka poradników dla rodziców i książki „Przebodźcowani. Szukając siebie w świecie nadmiaru”. Współautorka podcastu „Wspólne słowa”, w którym razem z Anną Dankowską popularyzuje wiedzę z zakresu psychologii; twojpsycholog.net.pl.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE