fbpx

Szkoła samodzielności

Szkoła samodzielności
fot.123rf

Kiedy wysyłamy dziecko do szkoły razem z nim przerabiamy lekcję usamodzielniania. Ono staje się coraz bardziej niezależne, my uczymy się zmniejszać kontrolę. Jak zachować równowagę pomiędzy mądrą troską i wsparciem a pozostawieniem dziecku swobody.
Maria pakuje kanapki do żółciutkiego pudełka z Kubusiem Puchatkiem. Jest wzruszona i pełna obaw. Jej córeczka Ania właśnie zaczyna szkolne życie. Maria odprowadzi ją pod same drzwi klasy, ale potem Anulka będzie musiała radzić sobie sama. Z humorami nauczycielki, z docinkami koleżanek, no i z tymi strasznymi chłopaczyskami, którzy robią tyle hałasu, biegają jak szaleni i nie zwracają uwagi na ludzi obok. Maria, gdyby mogła, siedziałaby razem z córką w klasie. Tak cichutko, z tyłu, jak anioł stróż. Obroniłaby ją w razie potrzeby, przytuliła, otarła łezkę. Skoro nie może, to włoży jej chociaż ulubionego batonika na drugie śniadanie. A za cztery godziny będzie na nią czekać pod jej salą lekcyjną. Nawet nie potrafi sobie wyobrazić, że mogłaby się zachować tak jak jej znajoma, która zamiast kanapek daje dziecku pieniądze na zakupy w szkolnym sklepiku, nie odprowadza go do szkoły, a całe jej zainteresowanie szkolnym życiem dziecka sprowadza się do kontroli, czy ma odrobione lekcje.

Z początkiem roku szkolnego budzą się rodzicielskie obawy i pytania. Choćby takie, kiedy można puścić dziecko samo do szkoły. To zależy od wielu czynników – mówi psychoterapeutka Alina Hryniewicz-Hasior – przede wszystkim od tego, jaki charakter ma dziecko, czy jest odważne i pewne siebie, chętne do próbowania samodzielności, czy też wrażliwe, niepewne, potrzebujące naszej ochrony. Ważne jest też jak daleko ma do szkoły: czy to kwestia spaceru po osiedlowych uliczkach? przejścia przez ruchliwą ulicę? dojazdu autobusem lub metrem? I w końcu zależy to od nas samych, czyli rodziców, od naszych przekonań, doświadczeń i temperamentu. Pani Maria będzie potrzebowała pewnie dużo więcej czasu na oswojenie tego, że jej córka sama może chodzić do szkoły, niż jej znajoma. Możemy o tym z dzieckiem rozmawiać, pytać, co ono myśli. Rodzice często proponują, żeby przez kilka dni dziecko zaprowadzało ich do szkoły. Kiedy okaże się, że dobrze zna drogę i świetnie sobie radzi, to możemy mu towarzyszyć z pewnej odległości. Aż przyjdzie taki czas, gdy upewnimy się i poczujemy, że nasze dziecko może samo bezpiecznie dotrzeć do szkoły. Dla każdego ten moment może nadejść kiedy indziej, dla jednych będzie to pierwsza klasa, dla innych czwarta, a dla jeszcze innych szósta.

Warto zadbać o to, żeby nie ograniczać samodzielności dzieci ze względu na nasze rodzicielskie lęki. Naszymi lękami możemy zająć się bardziej świadomie (na przykład w gabinecie psychoterapeuty), a dzieci zachęcajmy do rozsądnego zdobywania świata.

Szkoła służy nie tylko zgłębianiu wiedzy, jest również miejscem rozwijania umiejętności społecznych i emocjonalnych. Pierwsze przyjaźnie, miłości, konflikty w grupie, problemy z nauczycielami – to dziedziny, w których nasze dzieci potrzebują nie mniej pomocy niż przy odrabianiu lekcji. Jak możemy mądrze pomóc im w budowaniu tych relacji?

– Zaczynając jak najwcześniej – podkreśla Alina Hryniewicz-Hasior – nazywajmy dziecku jego uczucia, kiedy ono samo nie potrafi ich jeszcze odróżnić, jasno i otwarcie pokazujmy swoje uczucia i mówmy o nich. Pozwalajmy, by dziecko manifestowało swoje emocje. Na przykład pozwólmy mu płakać, kiedy się przewróci. Mówienie „nie płacz”, „przecież nic się nie stało” nie zmniejsza wcale bólu, powoduje jednak to, że dziecko przestaje sobie ufać i uczy się ukrywać i bagatelizować swoje uczucia.

Dziecko, którego emocje są akceptowane przez rodziców, które doświadcza empatii i same empatii jest uczone, wyrośnie na osobę pewną siebie, świadomą swoich uczuć, potrzeb i granic, potrafiącą dobrze zadbać i o siebie, i o innych.

Jeżeli dziecko doświadcza przemocy w szkole, to poprośmy pedagoga lub psychologa o interwencję, zasugerujmy potrzebę przeprowadzenia cyklu zajęć na ten temat. Pamiętajmy, że przemocą jest nie tylko bicie czy wyzywanie, ale również izolowanie kogoś, wykluczanie z grupy. W sytuacji konfliktu z nauczycielem, najpierw porozmawiajmy z nim, a jeśli to nie zadziała, poprośmy o pomoc psychologa albo dyrektora.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>