fbpx

Trudne początki macierzyństwa

Trudne początki macierzyństwa
fot.123rf

Myślałaś, że będzie błogo, a padasz ze zmęczenia i braku snu… cóż, bycie matką często rozpoczyna przykre zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością. Ale da się z tym żyć.
Joanna, 35 lat: Byłam kiedyś nadkobietą. Pracowałam na stanowisku dyrektora handlowego. Umiałam pogodzić wszystkie zadania. Sterylny dom, trzy razy w tygodniu basen, wyjazdy w góry, kino, imprezy, a do tego praca na najwyższych obrotach. W ciążę zaszłam świadomie i nie byłam na zwolnieniu ani jednego dnia. Ufałam sobie, że po narodzinach dziecka wrócę do pracy i będę zawodowo równie wspaniała jak w domu. Wierzyłam, że uda mi się pogodzić bycie mamuśką i szefową. Powiem tak: Nie udaje się.

Karolina, 28 lat: Przed urodzeniem dziecka byłam kobietą zen. Rozsądną i racjonalną. Teraz jestem w emocjonalnej rozsypce. To chyba z powodu braku snu. Zdarza się, że wrzeszczę na męża, bo została w pralce jedna niewyjęta rzecz. Stałam się zołzą, jaką nigdy nie chciałam być. Fantastyczną matką też nie jestem.

Ewa, 32 lata: Od zawsze lubiłam dzieci i ciągnęło mnie do nich. Dlatego byłam pewna, że gdy wreszcie będę miała własne, po najdrobniejszym kwileniu rozpoznam wszystkie jego potrzeby. Tymczasem w ogóle nie umiem odgadnąć, dlaczego Majka płacze, i czuję się z tym paskudnie.

Oliwia, 26 lat: Moja koleżanka miała ogromne wparcie. Matka i teściowa na wyścigi sprzątały, gotowały, wychodziły z wnukiem na spacer. Liczyłam, że ja też będę miała babcie do dyspozycji. Niestety, żadna mi nie pomaga. Zjawiają się raz na miesiąc. Zachwyt, wypita herbata i koniec wizyty. Nikt mi w niczym nie pomaga.

Jedna mała zmiana

To, że zostałaś matką, nie musi wcale oznaczać, że stałaś się jasnowidzem, herosem i nadczłowiekiem, któremu wszyscy na wyścigi będą chcieli pomagać. Daj sobie czas. Nie chodzi o dwa tygodnie, a raczej o trzy lata. Nikt cię nie nauczy, jaką masz być matką. Widzisz wprawdzie, jak inne kobiety radzą sobie z tą rolą, ale ty musisz wypracować własne ścieżki. Nie oszukuj się – do wszystkiego będziesz musiała dojść sama.

Przeczytaj poniższą listę, wybierz jeden punkt i zacznij go praktykować. Gdy wdrożysz go trwale w życie, wybierz następny i wdrażaj go aż do skutku.

Proś o pomoc. Na pewno już nieraz słyszałaś tę radę. Odczarowałyśmy mit, że kobieta z macierzyństwem musi sobie radzić sama. Odbarcz się, z czego tylko możesz. Jeśli nie prosisz o pomoc, to znaczy, że problem jest w twojej głowie. Nie chcesz wypuścić dziecka z rąk albo lubisz narzekać.

Każdego dnia jedna przyjemność. Niby wszyscy o tym wiemy, a jednak w macierzyństwie, zwłaszcza gdy dziecko ma kolki, jest niespokojne – mamy zupełnie zapominają o sobie. Przypomnij sobie o tym, że jesteś. Nie znaczy to, że masz prawo porzucić dziecko w imię własnego prawa do szczęścia i spokoju, ale dwie godzinki joggingu w tygodniu dla zdrowia psychicznego to konieczność.

Jeśli już pracujesz, nie udawaj, że twoje dziecko nie istnieje. Jesteś matką, to integralna część ciebie i nie ma co tego ukrywać. Otwarcie mów, że się martwisz, że noc była ciężka, że mały znów ma chore ucho. Nie usiłuj oddzielać pracy od macierzyństwa. Matką jesteś nawet wtedy, gdy pracujesz nad nadzwyczajnie ważnym projektem.

Odpuść sobie i przekonaj się, że świat się wcale nie zawali. To ciekawa metoda wyzbywania się nadobowiązkowości. Pomyśl: „Co się stanie, jeśli dziś nie umyję włosów? Co się stanie, jeśli nie zmienię pościeli? Co się stanie, jeśli nie wyniosę śmieci?”. Wiele kobiet ma w głowie schemat z dawnych lat, gdy wszystko było zrobione w terminie i idealnie. Dawne czasy minęły. Nie dręcz się zatem, że dziś nie masz w domu takiego porządku, jak to kiedyś bywało. Świat się od tego nie zawali.

Nie wymyślaj sobie dodatkowych zajęć. Nie ustalaj rano, że musisz odkurzyć, uprać, upiec pasztet, iść na pocztę. Zobacz, co ci się uda, a jak się nie uda, to trudno. Nie wyjmuj rano deski do prasowania, jeśli potem przez cały dzień będzie kłuć cię w oczy jak wyrzut sumienia.

Rób dziecku zdjęcia – to znana metoda terapeutyczna. Utrwalisz mijający czas, zrealizujesz się artystycznie, a dodatkowo prawie natychmiast odczujesz ogromną ulgę, że trafił ci się taki cudowny obiekt do fotografowania.

Graj z ludźmi w otwarte karty. Wczesne macierzyństwo to nie czas na gierki, przeciąganie liny i emocjonalne mocowanie się z partnerem. Mów wprost: „Czy ty też jesteś taki zmęczony? Czego najbardziej masz dość? Bo ja… Co cię najbardziej rozczarowało? Bo mnie…”. W ten sposób nie będziecie stali po dwóch stronach barykady, tylko stworzycie wspólny front.

To samo dotyczy rodziny. Sprawdź, że świat się nie zawali, jeśli powiesz: „Mamo, przyjedź, ale nie na ciastka, tylko żeby wziąć małego na spacer, zrobić prasowanie albo coś nam ugotować, bo ja nie daję już rady”. Ten komunikat wygłaszaj bez skrępowania.

Oglądaj komedie, czytaj książki dotyczące macierzyństwa, ale napisane na wesoło. Zadawaj się z innymi matkami, które też chcą z dystansem i na wesoło widzieć swoje macierzyńskie przygody. Kategorycznie pozbądź się z otoczenia wszystkich ludzi, którzy źle na ciebie działają – strofują, pouczają, straszą albo usiłują wciągnąć cię w rywalizację.

Mów do swojego dziecka. Rozmawiaj z nim. Informuj je, co robisz, co czujesz, co zamierzasz, o czym myślisz. To przynosi ogromną ulgę emocjom.

Przestań czytać prasę, portale i fora dla młodych mam. Wyjdź z tej roli. Kup sobie miesięcznik historyczny, ornitologiczny, lingwistyczny – jakikolwiek, który przypomni ci, że masz mózg, zainteresowania i wykształcenie. Nie wpychaj się sama wyłącznie w rolę matki i nie oglądaj ślicznych, roześmianych młodych mam w sterylnych wnętrzach z przystojnymi partnerami, rzucającymi się, żeby zaraz po pracy zająć się dzieckiem, praniem i gotowaniem. Nie oglądaj reklam. Nie dręcz się tym. Zrób sobie pół roku odwyku i zobacz, jak to zbawiennie wpłynie na twój stan ducha.

Gdy maluch płacze, zrób wszystko, co przychodzi ci do głowy. Przewijanie, karmienie, noszenie, koperek, masowanie brzuszka. Jeśli nic nie pomaga, spokojnie zacznij wszystko od początku. To tylko mit, że matka po płaczu rozpoznaje, o co dziecku chodzi. Czasem rozpoznaje, a czasem nie.

Nie dręcz się przymierzaniem ubrań sprzed ciąży. Nie zostawiaj tych, w które nie wchodzisz. Oddaj je.

Osadzenie się w roli mamy nie przychodzi ot tak. Poprzedzone jest silnym zderzeniem złudzeń z rzeczywistością. Powoli jednak wszystko się układa – tak samo, jak ułożyło się w przypadku twojej matki, babci i prababci. One również miały ochotę cofnąć czas albo rzucić to wszystko w diabły. Ich sytuacja różniła się od twojej wyłącznie tym, że nie wolno im było nawet o tym wspomnieć. Ty zaś dziś możesz krzyczeć, że jest ci źle i że macierzyństwo cię nie uszczęśliwiło.

Na pocieszenie

Nie tak to sobie wyobrażałaś, ale przecież twój partner też miał inną wizję. Na pewno nie przyszło mu do głowy, że przez kilka lat nie prześpi spokojnie ani jednej nocy, w domu zapanuje bałagan, po pracy zamiast obiadu będzie mógł dojeść resztki po dzieciach, a seks przegra z wyspaniem się, zaś znajomi będą wybierani pod kątem posiadania dzieci w tym samym wieku, co wasze. A twoje dziecko? Każdego dnia musi walczyć o uwagę otoczenia, bo inaczej zginie. Odczuwa masę nieznośnych dolegliwości, których pochodzenia nie rozumie. Boli brzuszek, ulewa się, męczy czkawka, jest za zimno, jest za ciepło, chce się pić, jest mokro…

Na szczęście dzieci rosną tak szybko, że zanim pogrążysz się w czarnej rozpaczy, one pójdą już do szkoły i nawet nie zechcą rozmawiać o czasach, gdy byłaś ich całym światem. Nic nie mija tak szybko jak dzieciństwo twojego dziecka.

SENS okladka o rodzicach_OK
Artykuł pochodzi z wydania specjalnego SENS Rodzice