fbpx

Za mamę, za tatę, za ciocię – jak je twoje dziecko

Za mamę, za tatę, za ciocię - jak je twoje dziecko
123rf.com

Łyżeczka po łyżeczce – kiepski nawyk żywieniowy. Komunikat: nie zjesz, widać źle życzysz najbliższym, może nie kochasz taty? To zostaje w głowie! Na deser będzie nadwaga! Jak zatem mądrze karmić dzieci?
Jak okazać dziecku miłość? Tulić, mówić dobre słowa, bawić się z nim… I karmić. Dobrze odżywiać, musi przecież mieć siły, energię, rosnąć. A co to znaczy: dobrze odżywiać? Polska interpretacja terminu: karmić obficie, za tłusto, za słodko i nazbyt nerwowo. To swoisty paradoks: matki mają wiedzę na temat żywienia, same jedzą warzywa i owoce pięć razy dziennie oraz nawadniają się wodą mineralną, a jednocześnie swoim dzieciom dają napoje wysokosłodzone, wyłącznie białe pieczywo, słodkie bułki, parówki i nutellę. Dlaczego?

„Bo moje dziecko tylko takie rzeczy jada!”. To nieprawda! To po prostu wygodna wymówka. Dzieci jadają to, do czego się je przyzwyczai. W Holandii maluchy pałaszują żelki o smaku śledzi, które dla Polaka są absolutnie niejadalne. Gust kulinarny kształtuje się w ciągu całego życia, człowiek się z nim nie rodzi. To, co dziś nie smakuje, jutro może stać się ulubionym daniem i na odwrót.

Kochać, nie przekarmiać

Ponieważ wszystko zaczyna się w głowie matki, warto przeanalizować swoje poglądy na temat jedzenia. Odpowiedz sobie szczerze na pytanie: Czy człowiek ma prawo czasem nie mieć apetytu? Zapewne tak. I na kolejne: Czy godzisz się, by twoje dziecko nie miało apetytu? Pewnie nie. Jak myślisz, co jest lepsze: zjeść byle co czy poczekać i zjeść z apetytem coś wartościowego? Albo: Czy dobrze czasem się przegłodzić? Tak. Czy sama fundowałaś sobie głodówki? Tak. Dlaczego więc denerwujesz się, gdy syn czy córka kategorycznie odmawiają zjedzenia zupy? Dlaczego pozwalasz, by przekąsili wtedy cokolwiek, np. batonika? Skąd to pragnienie, by ani przez chwilę nie byli głodni? Czujesz się odpowiedzialna za dyskomfort dziecka? Nie sprostałaś obowiązkom? Chcesz być matką perfekcyjną? Przekonania matki to zwykle podstawowa przyczyna otyłości dziecka. A otyłość najmłodszych stała się w naszych czasach problemem. No właśnie! Łatwo to podchwycić: „teraz wszystkie dzieci są otyłe, u mnie w rodzinie mamy takie skłonności, to genetyka”. Nie, to mity. Otyłość zawsze jest wynikiem zachwianego stosunku energii uzyskiwanej z pokarmu do tej wydatkowanej na ruch, nie genów. Jeśli pozwalasz swojemu dziecku na otyłość – krzywdzisz je.

10 zasad

Można łatwo uniknąć otyłości dziecka. Oto dekalog:

  1. Jak najszybciej pozwól dziecku jeść samodzielnie, przestań je karmić łyżeczką.
  2. Od trzeciego roku życia powinno samo sobie nakładać na talerz, co chce i ile chce. Ma prawo mieć na coś ochotę, a na coś innego – nie mieć.
  3. Nie nagradzaj dziecka jedzeniem. „Jak będziesz grzeczny, kupimy ci batonik”. Nie wdrukowuj, że jedzenie to ukoronowanie sukcesu.
  4. Nie zachwycaj się tym, że zjadło do końca. Nie chwal, gdy zobaczysz pusty talerz. Powodem do radości powinno być to, że maluch wie, kiedy jest już syty.
  5. Pytaj, czy jest głodne, czy jeszcze może poczekać. Niech wie, że można też nie mieć apetytu.
  6. Nie odwracaj uwagi dziecka od jedzenia. Żadnego karmienia przy oglądaniu telewizji czy podczas czytania. Ucz je, żeby delektowało się każdym kęsem.
  7. Zwróć uwagę, czy osoby, z którymi dziecko ma codziennie kontakt (przedszkolanki, opiekunka, dziadkowie), nie namawiają go do tego, by jadło więcej, niż potrzebuje i niż ma ochotę.
  8. Pozwól mu czasem poczuć głód, a do jedzenia dawaj malutkie sztućce, którymi trzeba się solidnie napracować.
  9. Nie trzymaj w domu NICZEGO wysokokalorycznego, poza szlachetną czekoladą.
  10. Zadaj sobie pytanie: gdyby moje dziecko miało wybór, to czy chciałoby być otyłe?

Sposób na niejadka

Dość częstą przyczyną otyłości i przyzwyczajenia dziecka do złych nawyków żywieniowych jest to, że zostało wtłoczone w rolę niejadka. To wynik myślenia, że skoro niczego nie je, to niech chociaż skubnie czipsy albo hamburgera. Błąd! Zanim zakwalifikujesz swoje dziecko do grupy niejadków, przez tydzień zapisuj wszystko, co zjada. Każdą gruszkę, każdy kęs kotleta, mimochodem zgarnięty z talerza taty. Wszystko. Zobaczysz, że twoje dziecko je. Może nie wtedy, nie tyle i nie to, co ty uważasz za najlepsze, ale radzi sobie po swojemu.

Jak zachęcić dziecko do jedzenia? Jeśli nie choruje, jest wesołe i dobrze się rozwija – może być bardzo szczupłe. Pilnuj tylko, żeby mieściło się w siatce centylowej, może być nawet pozycjonowane na samym jej dole. Nie myśl, że coś robisz nie tak, bo twój synek nie chce jeść. Do czasu, aż im tego nie zaburzymy, dzieci mają naturalny dar regulacji, ile jedzenia potrzebują.

Jeśli masz w domu niejadka, nie zgadzaj się na gotowanie według jego wymagań – na przykład wciąż ulubionej potrawy. Są domy, w których cała rodzina codziennie je zupę pomidorową, bo niejadek lubi tylko to. Prawda jest taka, że dziecko lubi też inne rzeczy, ale wprowadza swoje rządy. Już roczny maluch odkrywa, jak wielką wartością dla jego rodziny jest to, żeby zjadł. Jeśli wyrażasz miłość głównie poprzez dokarmianie swojego dziecka, ono błyskawicznie nad tobą zapanuje.

Nie zaszkodzi, jeśli dziecko od czasu do czasu przegłodzisz. Nie chce jeść ogórkowej, trudno, dziś właśnie jest na obiad. Gotuj to, co ty uważasz za stosowne i nie tłumacz się, nie obiecuj, że jutro będzie to, co ono lubi. Nie wlewaj mu też zupy do buzi, gdy się zagapi. Dzieci często nie lubią konkretnych potraw właśnie dlatego, że ich spróbowały, gdy nie były głodne lub kazano im zjeść za dużo.

Właściwe proporcje

Nigdy nie sadzaj dziecka w szczycie stołu, na centralnym miejscu. To jest miejsce dla osoby, która pełni funkcję gospodarza: dla ciebie lub twojego partnera, nie dla najmłodszego w rodzinie. Zacznij od prawidłowego ustalenia miejsc przy stole. Ta symbolika poprawi zachwianą hierarchię.

Nie mów, że dziecko jest niejadkiem lub obżartuchem. Człowiek jest taki, jaki myśli, że jest. Dziecko dowiaduje się tego właśnie od ciebie. Skończ z nakłanianiem malca do kolejnej łyżeczki zupy metodą „za mamusię i tatusia”. Nie wmawiaj sobie, że inaczej nic nie zje. Pomyśl, czy nie traktujesz karmienia jako głównego sposobu na wyrażanie miłości. Być może masz poczucie winy, że jesteś złą mamą lub lubisz się poświęcać i mieć kłopoty, które następnie bohatersko rozwiązujesz. Pamiętaj: to ty decydujesz, że biegasz za dzieckiem z łyżką i miską w dłoni.

Wybierz jeden dzień w tygodniu, gdy każdy może jeść, co chce. Do woli. Jeśli twoje dziecko zwymiotuje po trzeciej paczce czipsów, to trudno. Jeżeli następnego dnia po zjedzeniu tabliczki czekolady będzie cierpieć z bólu podczas wizyty w toalecie, też trudno. Dzieci mają prawo uczyć się na swoich błędach. Daj maluchowi się przekonać, jakie są skutki spożywania niezdrowych rzeczy lub jedzenia w nadmiarze. Ale oczywiście z żelazną konsekwencją – tylko jeden jedyny raz w tygodniu.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze