fbpx

Zaburzenia integracji sensorycznej: na czym polegają?

Zaburzenia integracji sensorycznej: na czym polegają?
fot.123rf

Zaburzenia integracji łatwo rozpoznać u osoby dorosłej. Ktoś, kto notorycznie tłucze szklanki, talerze, jest niezorganizowany w swoich ruchach – z pewnością ma problem z integracją. Nadpobudliwość też zwykle jest efektem zaburzeń integracji. Osoba uznawana za „niespokojnego ducha” musi często dostarczać sobie dużo bodźców i ciągle poszukiwać nowych.
Zaburzenia integracji sensorycznej, autyzm czy depresja występowały u ludzi już dawniej, jednak nie w takim stopniu jak obecnie. Poza tym nie były nazwane. Osoby, które miały skłonność do zaburzeń były po prostu uznawane za niezdarne, nieporadne, albo niespokojne. W zależności od tego jak silny był dany organizm, jakoś sobie z tą niedoskonałością radził.

Na czym polegają zaburzenia IS?

Przede wszystkim jest to problem z odbiorem bodźców: dotykowych, słuchowych, przedsionkowych (czyli dotyczących poruszania się, organizacji ruchów, odczuwania ciała – ten zmysł dużo nam daje; przekłada się na organizację ciała, organizowanie ruchu w przestrzeni). Z jakiegoś powodu system nerwowy niewłaściwie te bodźce odbiera.

U „niezintegrowanych” dzieci może przy tym występować nadwrażliwość lub podwrażliwość. Odpowiednio do tego dzieci mogą np. nieadekwatnie odczuwać ból. Jedne prawie nie odczuwają bólu, inne z kolei reagują przesadnie na drobne uderzenie. Często jednak te zaburzenia są mieszane i np. to samo dziecko nie czuje nic przy mocnym upadku, a słabe zadrapanie lub obcinanie paznokci powoduje histerię.

Kolejną grupę zaburzeń stanowią przetrwałe odruchy (ATOS, TOB, STOS), których dziecko nie zintegrowało w pierwszym roku życia. Dlatego też integrację sensoryczną łączy się zwykle z drugą metodą – integracją odruchów.

Długość terapii zależy od rodzaju zaburzeń i wieku dziecka. Dziecku w wieku 3-4 lata wystarczy nieraz kilka miesięcy (do około roku). Starsze dzieci na wyprowadzenie z zaburzeń potrzebują więcej czasu (1-2 lata).

Zanim jednak dziecko zacznie terapię powinno przejść testy na pasożyty. Obecność pasożytów może „fałszować” objawy. Zaleca się jednak wykonywanie badań w ośrodkach weterynaryjnych (ze względu na rodzaj odczynników i tym samym dokładność testów).

Od kiedy zacząć ćwiczenia na integrację?

Wystandaryzowane testy obejmują dzieci w wieku 4 +, ale zaburzenia IS można rozpoznać już we wczesnym okresie życia. – Przychodzą też do mnie rodzice z 2-3 miesięcznymi dziećmi, u których te zaburzenia już występują – mówi Marta Surga, terapeutka IS. Skutki tych zaburzeń męczą nie tylko dzieci, ale przede wszystkim utrudniają życie młodym rodzicom. – Dzieci np. nie usypiają bez mocnego bujania, albo śpią tylko w samochodzie, przy czym budzą się, gdy któraś z tych aktywności zostanie przerwana. Im szybciej podejmie się działania, tym łatwiej te zaburzenia wyeliminować. U tak małych dzieci nie stosuje się oczywiście ćwiczeń tylko odpowiednie masaże, albo specyficzny rodzaj bujania i stymulacji.

Należy podkreślić, iż nie ma żadnej korelacji pomiędzy zaburzeniami integracji sensorycznej a poziomem inteligencji. Dorośli nieświadomi tego, że w dzieciństwie borykali się z problemami sensorycznymi zwykle radzą sobie w życiu (kończą studia, pracują). Musieli jednak wypracować własne metody funkcjonowania i np. ktoś o nadwrażliwym słuchu, kto nie jest w stanie znieść hałasu, nie będzie chodził na koncerty, do centrów handlowych i innych głośnych miejsc. Takie dorosłe „niezintegrowane” osoby żyją niby normalnie, ale jakość ich życia często jest obniżona przez wiele drobnych „ułomności”, takich jak brak koordynacji czy nadwrażliwość dotykowa. Nie są oni w stanie poradzić sobie we wszystkich dostępnych aktywnościach.

Chociaż mówi się obecnie, że nastała moda na integrację sensoryczną, a zaburzeń sensorycznych można doszukać się u większości populacji, pytanie, czy nie warto przyjrzeć się tej tematyce. Nie musimy być wszyscy doskonali i funkcjonować według pewnych wytycznych, ale są dzieci, u których brak integracji sensorycznej jest znaczący i może niekorzystnie rzutować na całe ich życie. A mogłyby przecież żyć wygodniej, pozbywając się we wczesnym okresie życia niepotrzebnych zaburzeń.