1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Kogo warto kochać? Czy naprawdę przeciwieństwa się przyciągają?

Kogo warto kochać? Czy naprawdę przeciwieństwa się przyciągają?

Jesteście dla siebie przeciwieństwem, czy po prostu się uzupełniacie? (fot. iStock)
Jesteście dla siebie przeciwieństwem, czy po prostu się uzupełniacie? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Atrakcyjni są dla nas „ci inni”? Czy wszyscy ulegamy sile odwrotnych miłosnych magnesów? A jeśli tak, czy jest to recepta na szczęśliwy związek? – zastanawia się Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta.

Wszyscy znamy takie pary: on nie znosi jej sposobu bycia, ona drwi z niego i jego rodziny. Liryczna i toporny. A mają dom, dzieci, koty, psy, a w niedzielę jedzą razem śniadanie... W tej jednej sprawie, moim zdaniem, sprawdza się stereotyp, że przeciwieństwa się przyciągają. Dlaczego? Bo kobiety od mężczyzn różnią się nie tylko anatomią, lecz także sposobem przeżywania świata i siebie. Mężczyźni dążą do niezależności, do autonomii. Kobiety chcą budować relacje, być blisko. Przez miliony lat istnienia człowieka płcie wyspecjalizowały się w innych dziedzinach, sprawnościach i rolach. Mężczyźni walczyli i polowali. Kobiety przygotowywały strawę, wychowywały dzieci. Ale też zachowaniem i preferencjami kobiet i mężczyzn kierują różne hormony. Dzięki temu jednak, że tak się różnimy, możemy nie tylko kochać, lecz także uczyć się od siebie nawzajem. Rozwijać empatię, a więc też czynić nasze życie bogatszym i bardziej kompletnym. Dopełniać się, a nie tylko uzupełniać.

Mężczyzna i kobieta. Oboje są zainteresowani ekologią, nie jedzą mięsa i lubią muzykę klasyczną. Ten związek ma szansę? Podobieństwa amortyzują nieuniknione trudności, tarcia i napięcia, jakie pojawiają się przy okazji nawet ciekawego, tajemniczego i upragnionego spotkania dwojga ludzi. Zanim zakochani się dopełnią, mogą przeżyć wiele rozczarowań, zasadzek i długich okresów błądzenia po manowcach. Przetrwać im ten czas i te trudności pomaga właśnie to, co podobne, wspólne.

Wyniki badań potwierdzają, że różnice w postawach i poglądach nas od siebie odpychają. Może więc wiara, że jest inaczej, to echo starego mitu o miłości, mówiącego o dwóch połówkach jabłka? Metaforyczne przedstawienie udanego związku jako połączenia połówek jabłka jest trafne. Nie mówi o przyciąganiu się przeciwieństw, lecz poszukiwaniu dopełnienia. Dążeniu do harmonii i jedności. Przecież mowa o rozdzielonych i zagubionych połówkach tego samego jabłka. Podobną opowieść snuje taoistyczna mandala jin-jang. Mówi o dwóch energiach, które współtworzą i utrzymują w równowadze wszechświat. Nie jest to symbol przyciągania się przeciwieństw, lecz obraz pełni i jedności dwóch energii. Symbolizuje to białe oczko czarnej „rybki” i czarne oczko białej „rybki”. Dzięki nim każda z „rybek” wie, co powinna w sobie rozwijać. I tak jak „rybki” w mandali, tak samo ludzie w miłości się dopełniają. Podstawową potrzebą podczas wyboru tego, kogo obdarzymy uczuciem, jest moim zdaniem właśnie potrzeba dopełnienia.

Czyli w miłości mówimy o dopełnieniu, a nie o uzupełnieniu? Można powiedzieć za Jungiem, że zadaniem życiowym kobiety jest odkrycie i rozwinięcie w sobie aspektu męskiego (animus), a zadaniem życiowym mężczyzny – odkrycie i rozwinięcie w sobie aspektu kobiecego (anima). Tak więc z różnych stron słychać, że teza o przyciąganiu się przeciwieństw jest rzeczywiście psychologicznie nieprawdziwa. Że wybór osoby, z którą się wiążemy i która budzi w nas uczucie miłości, jest napędzany potrzebą wewnętrznego rozwoju siebie, czyli dopełnienia.

Dopełnienie a przyciąganie się przeciwieństw – na czym praktycznie polega różnica? Widać to wyraźnie w naszych relacjach seksualno-miłosnych. Na początku doświadczamy silnego przyciągania seksualnego do istoty różnej od nas fizycznie, psychicznie i energetycznie. Ale gdy w końcu dochodzi do upragnionego zbliżenia, to już nie doświadczamy siebie jako dwóch podążających ku sobie przeciwieństw, lecz jako kojącego dopełnienia zwanego też poczuciem jedności. Podobnie dzieje się na innych poziomach relacji z kimś różnym od nas: poziomie emocji, wrażliwości, intelektu i charakteru.

Rozumiem, że przeciwieństwa dotyczące płci są dla nas ekscytujące. Ale przecież nie jest tak, że przykładowa kobieta może się zakochać w każdym mężczyźnie. Na ogół impulsywna ekstrawertyczka zakochuje się w spokojnym introwertyku. Gdzie tu dopełnienie? Właśnie o to chodzi. To, co nas przyciąga w drugim człowieku, bywa trudne, bo ma dopełnić nas w sposób mobilizujący do wewnętrznej przemiany. Ktoś, kto jest wybuchowy, żywy, nie wytrzyma w związku z kimś takim jak on sam. Poczuje się imitowany. Nie jest bezpiecznie ani rozsądnie być z kimś, kto jeszcze doda ognia komuś, kto cały czas płonie. Bezpieczniej być z osobą, która zapewni stabilność i spokój we wspólnym życiu. Z kimś, kto to życie ogarnie. Da uziemienie, to wspólne życie będzie urealniał po kolejnym dramatycznym spektaklu. Takie związki zmuszają nas do rozwinięcia cnoty empatii i podjęcia trudu dopełnienia repertuaru przekonań, emocji i zachowań.

Dzieje się tak, by związek stał się bardziej harmonijny? Tak jest, ale też wtedy pojawia się szansa na to, że ten agresywny nauczy się empatii i samokontroli, a ta spokojna doda do swojego repertuaru agresję konieczną do stawiania granic temu pierwszemu. W ten sposób – ucząc się od siebie nawzajem – partnerzy poszerzają obszar tego, co potrafią, co ich łączy. Upodabniają się do siebie, co – paradoksalnie – czyni ich bardziej niezależnymi, autonomicznymi ludźmi.

Czy różnice w związku wpływają na siłę uczuć? (fot. iStock) Czy różnice w związku wpływają na siłę uczuć? (fot. iStock)

Jeśli przetrwamy bycie z kimś tak różnym od nas, możemy wiele zyskać? Przetrwamy i skorzystamy na tym, dopełniając się, jeśli wierzymy w to, że jesteśmy razem, aby się rozwijać i dążyć do pełni swojego potencjału. Jeśli natomiast jesteśmy przekonani, że tym, co spaja związek, są przeciwieństwa, to będziemy konserwować to, co nas różni. Czyli nie będziemy się dopełniać, nie będziemy rozwijać w sobie cech partnera, ale trwać z uporem przy tym, jacy jesteśmy, i tak zwiększać przestrzeń konfliktu. Ale będziemy także uzależniać się od siebie nawzajem, bo skoro zostajemy przy swoim, to nadal tylko on umie zapłacić rachunki, a tylko ona ugotować zupę. Najistotniejsze jest więc to, czy związek służy dopełnianiu się partnerów, a nie konserwowaniu różnic, czyli deficytów obu zaangażowanych stron.

To, że mamy się uczyć od siebie i rozwijać w sobie cechy osoby, którą kochamy, nie jest powszechną prawdą. Jeśli już pracujemy nad związkiem, to raczej uczymy się szanować różnice. Pamiętasz opowieść o kobiecie, która szukała dla siebie mężczyzny i nie mogła go znaleźć, więc poszła po radę do mędrca? Ten ją zapytał, jakiego mężczyznę chciałaby spotkać. Kiedy wymieniła jego cechy, mędrzec rzekł: „Jeśli chcesz go znaleźć, to musisz najpierw sama stać się taka jak on”.

Więc szukamy kogoś, kto wniesie w nasze życie to, czego nie chcemy lub nie potrafimy w sobie rozwinąć, albo w relacji z drugą osobą pracujemy nad swoimi deficytami, czyli rozwijamy w sobie te cechy, które nas fascynują i pociągają w partnerze? Ta druga strategia zmierza do idealnego związku. Czyli takiego, w którym drugiej osoby nie potrzebujemy już do kompensowania naszych braków i niedojrzałości, dzięki czemu możemy ją bezinteresownie kochać.

A więc szczęśliwa miłość to ta dopełniająca nas, polegająca najpierw na fascynacji cechami drugiego człowieka, które tak naprawdę chcielibyśmy rozwinąć w sobie? Poczuciu, że się nawzajem dopełniamy, i pracy nad sobą, by to dopełnianie przestało być konieczne. Tak. Końcowym etapem tego procesu jest to, że po prostu jesteśmy razem, to rozwija nasz miłosny potencjał. Wracając do wcześniejszego przykładu: on nie musi już porządkować jej życia, a ona nie musi dodawać do jego życia szczypty szaleństwa. Bo ona się od niego nauczyła uporządkowania i kontroli, a on od niej bycia spontanicznym. A więc już siebie nie potrzebują do łatania swoich deficytów i nie używają się wzajemnie. Na tym polega miłość dopełniająca.

Jeśli ktoś nas zachwyca i fascynuje, to mamy dwie możliwości do wyboru: albo umieścić tę osobę na piedestale i wielbić ją, albo zrozumieć, że patrzymy na nasz własny niezrealizowany potencjał.

Ale czy dopełniająca miłość jest możliwa, gdy wybierzemy kogoś, kto jest bardzo do nas podobny? Tak. Na przykład mamy podobne zainteresowania, ale dopełniamy się na zasadzie: co dwie głowy, to nie jedna. Sumujemy i kumulujemy naszą wiedzę w obrębie naszych wspólnych zainteresowań czy pasji. Dzielimy się poglądami, dyskutujemy, czasami się nie zgadzamy, ale inspirujemy się nawzajem. Ale na ogół jest tak, że oprócz wspólnych zainteresowań i pasji mamy jednak różne doświadczenia życiowe i kulturowe, dzięki czemu dodatkowo możemy się inspirować, rozwijać i dopełniać.

„Bratnia dusza” – powiemy o kimś bardzo do nas podobnym. Tak, ponieważ miło spotkać osobę, która ma podobne doświadczenia, zainteresowania, podobnie widzi świat, używa podobnego języka, przeczytała te same książki i dzieli z nami ten sam kod kulturowy. Łatwo i przyjemnie się z takim kimś rozmawia, następuje świetne porozumienie. Czujemy, że spotykamy kogoś z naszego świata, z naszego plemienia. Ale jest mało prawdopodobne, że między bratnimi duszami wybuchnie wielka miłość i namiętność. Bo jest zbyt komfortowo, za mało się możemy od siebie nawzajem nauczyć, brakuje tego, co dopełnia. Bo mamy ten sam smak i ten sam zapach. Bo my, ludzie, potrzebujemy uczyć się, dopełniać i zmieniać. Jesteśmy systemami samouczącymi się, choć często o tym jeszcze nie wiemy. A najlepszym uniwersytetem samoświadomości są bliskie kontakty z innymi, różnymi od nas ludźmi.

Wojciech Eichelberger: psycholog, psychoterapeuta i trener, autor wielu książek, współtwórca i dyrektor warszawskiego Instytutu Psychoimmunologii (www.ipsi.pl).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Seks

Numerologia związku - jaką tworzycie wibrację?

Pełna numerologia opiera się na bardzo dokładnych wyliczeniach. Bierze się np. pod uwagę cyfry, które wchodzą w skład tej jednej, partnerskiej. Nieco inny będzie więc związek o wibracji 8, gdy utworzy go piątka z trójką, a inny gdy utworzą go np. dwie czwórki. Jednak główne cechy i założenia będą się pokrywać (fot. iStock)
Pełna numerologia opiera się na bardzo dokładnych wyliczeniach. Bierze się np. pod uwagę cyfry, które wchodzą w skład tej jednej, partnerskiej. Nieco inny będzie więc związek o wibracji 8, gdy utworzy go piątka z trójką, a inny gdy utworzą go np. dwie czwórki. Jednak główne cechy i założenia będą się pokrywać (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Jeżeli zsumujemy liczby urodzeniowe obojga partnerów, na końcu równania otrzymamy jedną cyfrę – według numerologii niesie ona wiele informacji o danym związku: jakie przyświecają mu wartości, jakie są wspólne cele, jakie zagrożenia. Co mówi o waszej relacji ta wspólna cyfra?

Numerologia nie wierzy w przypadki. Według niej wszystko można opisać matematycznie, a wyliczenia, które uzyskamy z naszych dat urodzenia, imion czy nazwisk – wiele o nas mówią. Można przyjąć te numerologiczne opisy jako pewne wskazówki na życie, a można podejść do tej dziedziny z przymrużeniem oka i potraktować jak rozrywkę. Warto się jednak przekonać samemu.

Wspólna cyfra

Według numerologii cyfra związku niesie wiele informacji o waszej relacji: jakie przyświecają jej wartości, jakie są wspólne cele, jakie zagrożenia... Chcąc ją ustalić, najpierw oblicz swoją numerologiczną cyfrę z daty urodzenia. Dodaj do siebie wszystkie cyfry daty urodzin, sprowadzając je do cyfry pierwszej, np. z daty 05.09.1973 obliczamy: 5+9+1+9+7+3 = 34 = 7. Tak samo wyliczasz cyfrę partnera, a następnie dodajesz te dwie cyfry do siebie i otrzymujesz cyfrę waszego związku.

Związek w numerologicznej wibracji 1

Jeśli dodane do siebie wibracje urodzeniowe partnerów dadzą 1, powstanie związek dwojga niezależnych istot. Dla każdego z partnerów ważna będzie pozycja, którą sobie wypracuje, jednak z reguły jedna ze stron będzie dominować.

Związek w numerologicznej wibracji 2

Partnerzy, których wspólna wibracja numerologiczna wynosi 2, stworzą związek, w którym ważne zawsze będą dzieci, dom, rodzina, praca. Czyli stabilizacja i bezpieczeństwo. Nic dziwnego – archetyp „dwójki”, czyli tarotowa Arcykapłanka, to przecież bogini domowego ogniska. Energia żeńska, która zawsze szuka kogoś do pary. Dlatego ludzie tworzący taki związek są dla siebie wzajemnie ważni.

Związek w numerologicznej wibracji 3

To może być naprawdę bardzo fajny związek, kreatywny i płodny pod każdym względem. Ludzie go tworzący mają szansę na szczęśliwy dom pełen dzieci i obfitość finansową. W negatywie „trójka” może przynieść w tych sferach życia poważne braki. W wibrację trzy wpisana jest dobra komunikacja, inspiracja, twórczość, pasja, radość.

Związek w numerologicznej wibracji 4

Związek stabilny, formalny, trwały, oparty na tradycji. Bezpieczny. Ludzie, których urodzeniowe wibracje po dodaniu dają cztery, tworzą relacje odpowiedzialne. Romanse i flirty na boku w grę nie wchodzą, prędzej obrączki, małżeńskie akty i wspólne bankowe konta.

Związek w numerologicznej wibracji 5

Numerologia mówi, że jeśli dodane do siebie liczby urodzeniowe partnerów dadzą 5, nie będzie im się razem nudzić. Przyjdzie im się otworzyć na nieprzewidywalność, przygodę, na przypływy i odpływy.

Związek w numerologicznej wibracji 6

Dobrze żyć w związku, któremu patronuje tarotowa karta Kochanków. Na pierwszy plan wysuwa się dzielenie się uczuciami, relacyjność, rodzina. I z tego trzeba zdać egzamin. Kochankowie to przecież dobry symbol relacji. On, ona i miłość.

Związek w numerologicznej wibracji 7

Gdy się spotkają, on i ona, a liczba ich związku wynosi 7, może im się wydawać, że są bratnimi duszami. Relacja ta bowiem nacechowana jest atmosferą niezwykłości, ale często niesie ze sobą poważną życiową lekcję do przeżycia.

Związek w numerologicznej wibracji 8

Kiedy spotykają się ludzie, których wspólna numerologiczna wibracja to 8, zmierzą się z biegunowością dominacji i uległości, z siłą materii oraz namiętności.

Związek w numerologicznej wibracji 9

Para, której przyszło żyć w numerologicznej wibracji 9, zmierzy się z poważnymi wyzwaniami. Pojawić się może silna tendencja do odgradzania się od siebie murem milczenia i obojętności. Rozwiązaniem jest połączenie swoich sił dla pracy dla świata.

  1. Kultura

Randka przed telewizorem. Filmy na romantyczny wieczór we dwoje

 Kadr z filmu
Kadr z filmu "Czekolada". (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Randka przed telewizorem to świetny pomysł na Walentynki, szczególnie w czasie pandemii. Z okazji nadchodzącego święta zakochanych mamy dla was 8 filmów o miłości, które doskonale wypełnią wasz romantyczny wieczór w domowym zaciszu.

Randka przed telewizorem to świetny pomysł na walentynki, szczególnie w czasie pandemii. Z okazji nadchodzącego święta zakochanych mamy dla was 8 filmów o miłości, które doskonale wypełnią wasz romantyczny wieczór w domowym zaciszu.

"Love Story"

Między studentem prawa Oliverem a studentką muzyki Jennifer rodzi się uczucie, którego nie da się zignorować. Mimo że młodzi pochodzą z dwóch różnych światów, postanawiają razem spędzić życie. Kiedy decydują się wziąć ślub, ojciec chłopaka grozi, że się go wyprze. Para próbuje ułożyć sobie życie, wierząc że są w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Los ma jednak względem nich zupełnie inne plany… Nagrodzony pięcioma Złotymi Globami melodramat "Love Story" Arthura Hillera to poruszająca historia miłosna, która zostanie z wami na długo po seansie. 

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Love Story'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Love Story". (Fot. BEW Photo)

"Notting Hill"

Na listach najlepszych filmów o miłości od lat wysokie miejsce zajmuje „Notting Hill”, czyli baśń o Kopciuszku w nowoczesnym wydaniu. Życie rozwiedzionego londyńskiego księgarza Williama staje na głowie, gdy do jego sklepiku zagląda uwielbiana przez wszystkich hollywoodzka aktorka Anna Scott. W rolach głównych występuje urocza Julia Roberts oraz zabójczo przystojny Hugh Grant. To niezwykle ujmujący film, który sprawi, że na waszych twarzach z pewnością zagości uśmiech.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Notting Hill'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Notting Hill". (Fot. BEW Photo)

"Duma i uprzedzenie"

Pięć sióstr Bennet dorastało w przekonaniu, że ich jedynym życiowym celem jest zdobycie mężów. Jednak jedna z nich, Lizzie, zna przynajmniej sto powodów, by nie brać ślubu. Kiedy pani Bennet dowiaduje się, że bogaty kawaler wraz z kilkorgiem najbliższych przyjaciół, zamierza wynająć pobliski dworek, "węszy" znakomitą okazję znalezienia mężów dla swoich córek. Gdy Lizzie trafia na przystojnego, choć snobistycznego pana Darcy'ego, jej sercem zaczynają targać skrajne emocje. Znakomita ekranizacji powieści Jane Austen z Keirą Knightley w roli głównej to idealna propozycja na Walentynki.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Duma i uprzedzenie'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Duma i uprzedzenie". (Fot. BEW Photo)

"Masz wiadomość"

„Masz wiadomość” to uwielbiany przez widzów film z fantastyczną Meg Ryan i znakomitym Tomem Hanksem w rolach głównych. Kathleen dziedziczy po matce małą księgarnię. Niestety w pobliżu otwiera się duża nowojorska sieć wydawnicza zagrażająca jej biznesowi. Chcąc porozmawiać z kimś o swojej pasji, wymienia się elektroniczną korespondencją z nieznajomym poznanym przez Internet. To film, który autentycznie bawi, ale również wzrusza.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Masz wiadomość'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Masz wiadomość". (Fot. BEW Photo)

"Czekolada"

W klimacie tego filmu można się zakochać! Podobnie jak w doskonałych kreacjach Juliette Binoche i Johnny’ego Deppa. Jest rok 1960. Vianne Rocher przenosi się wraz z kilkuletnią córką do małego miasteczka we Francji i otwiera sklep z czekoladą. Jej ciepła osobowość i umiejętność zarządzania zyskują przychylność mieszkańców, jednak burmistrz miasta nie może pogodzić się z pozycją przybyszki i robi wszystko, aby jej zaszkodzić. Sytuacja zmienia się, gdy w mieście zatrzymuje się grupa żeglarzy.

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Czekolada'. (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum) Kadr z filmu "Czekolada". (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)

"Titanic"

Tego filmu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Jake i Rose (w których brawurowo wcielili się Leonardo DiCaprio i Kate Winslet) zakochują się w sobie podczas dziewiczego rejsu "niezatapialnego" transatlantyku Titanic. Gdy luksusowy liniowiec wpada na górę lodową, ich płomienny romans przeradza się w mrożącą krew w żyłach walkę o przetrwanie. Reżyserem filmu jest James Cameron, prawdziwy wizjoner w świecie kina, któremu udało się stworzyć ponadczasowe, wyciskające morze łez filmowe arcydzieło.

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Titanic'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Titanic". (Fot. BEW Photo)

"Holiday"

Utrzymany w klimacie Bożego Narodzenia film "Holiday" to świetna propozycja również na dzień zakochanych. Dwie zupełnie obce kobiety poznają się za pośrednictwem Internetu i postanawiają na czas świąt zamienić się swoimi domami, aby odreagować miłosne niepowodzenia. Amanda mieszka w okazałej posiadłości w Los Angeles, natomiast Iris w starym domu na angielskiej prowincji. Wkrótce okazuje się, że zamiana miejsc dobrze zrobi ich sprawom sercowym. W rolach głównych występują Kate Winslet, Cameron Diaz, Jude Law oraz Jack Black.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Holiday'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Holiday". (Fot. BEW Photo)

"Pamiętnik"

"Pamiętnik" to historia pewnej miłości, która rozkwitła na początku lat 40. gdzieś w Karolinie Północnej. Duke odczytuje ją starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson – ich spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na 7 lat. W rolach głównych występują Rachel McAdams i Ryan Gosling.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Pamiętnik'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Pamiętnik". (Fot. BEW Photo)

  1. Moda i uroda

Biżuteria na Walentynki - najpiękniejsze kolekcje znanych marek

Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora Rose może stać się pamiątką wspólnych, niezapomnianych chwil. (Fot. materiały prasowe)
Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora Rose może stać się pamiątką wspólnych, niezapomnianych chwil. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Walentynki to doskonała okazja, aby sprawić swojej partnerce, przyjaciółce lub innej bliskiej osobie miłą niespodziankę. Świetnym pomysłem będzie biżuteria, dzięki której wyrazimy nasze uczucia i upamiętnimy wspólnie spędzone chwile. Podpowiadamy, na które walentynkowe kolekcje warto zwrócić uwagę. 

Pandora

Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora może stać się pamiątką wspólnych, niezapomnianych chwil. Projektanci marki połączyli nowoczesny design z zaawansowanymi technikami produkcji i tak powstał wyjątkowy charms w kształcie róży oraz nowe zapięcie bransoletki w kształcie litery T z sercem. Elementy te stworzono z niezwykłą pasją, jubilerską precyzją i poszanowaniem otaczającej nas natury (aż 71% wykorzystanego srebra pochodzi z recyklingu).

Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora. (Fot. materiały prasowe) Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora. (Fot. materiały prasowe)

W.Kruk

Zaręczynowy Pierścionek Doskonały od W.Kruk łączy tradycję z nowoczesnością, a także jubilerską perfekcję z najbardziej wymownym symbolem miłości. Ponadto symbolizuje uczucie, które trwa na zawsze. Pierścionek zdobi przepiękny brylant New Diamond w szlifie o kształcie serca, osadzony w trzyramiennej szlachetnej koronie złota. Ten szczególny rodzaj szlifu, z uwagi na swój kształt, wymaga szczególnej precyzji i jest niezwykle cenny - zupełnie jak miłość, którą symbolizuje.

Pierścionek Doskonały od W.Kruk. (Fot. materiały prasowe) Pierścionek Doskonały od W.Kruk. (Fot. materiały prasowe)

Jubiler Schubert

Przepiękną biżuterię na Walentynki znajdziecie również w ofercie Jubiler Schubert. W szczególności polecamy modny naszyjnik ze srebra pokryty złotem, delikatną bransoletkę z 14-karatowego złota z sercami oraz gustowne i eleganckie kolczyki punktowe w formie serc (również wykonane z 14-karatowego złota). Serce symbolizuje miłość w każdej postaci, dlatego biżuteria z tym motywem to doskonały sposób na okazanie uczuć bliskiej osobie.

Z okazji Walentynek Jubiler Schubert oferuje przepiękną biżuterię z motywem serca. (Fot. materiały prasowe) Z okazji Walentynek Jubiler Schubert oferuje przepiękną biżuterię z motywem serca. (Fot. materiały prasowe)

YES

Miłosne amulety z kolekcji Sweet Love to biżuteria dla tych, którzy są otwarci na uczucia. W roli głównej ponadczasowy symbol serca we współczesnej odsłonie. Dwie połówki różowych serc są na pozór inne, a jednak tworzą spójną i zachwycająca blaskiem całość. Smukłe złote serca zaskakują z kolei niebanalnym wzornictwem. W tych kolczykach, bransoletkach i naszyjnikach zamknięty został czar niewinnej miłości. To biżuteria, która zmieni ulotne chwile w ponadczasową pamiątkę.

Biżuteria z kolekcji Sweet Love marki YES. (Fot. materiały prasowe) Biżuteria z kolekcji Sweet Love marki YES. (Fot. materiały prasowe)

Swatch

Swatch sprzeciwia się sentymentalnej atmosferze. Modele z nowej kolekcji traktują bowiem miłość z przymrużeniem oka i nutą sarkazmu. P(e/a)nse-moi przykuwa wzrok czerwonym paskiem zdobionym sercami. Hate 2 Love ma dwa oblicza – za dnia mówi „I hate to love you”, lecz gdy zapada noc, jego tarczę rozświetla miłosne wyznanie „I love you”. Z kolei zegarki New Gent Beating Love i Gent Beating Pink w stylu retro emanują pozytywną energią. Który model wybierzesz dla swojej drugiej połówki?

Zegarki z walentynkowej kolekcji marki Swatch. (Fot. materiały prasowe) Zegarki z walentynkowej kolekcji marki Swatch. (Fot. materiały prasowe)

Lilou

Kolczyki Lune od Lilou to prawdziwy hit wśród światowych gwiazd oraz influencerów. W okładkowej sesji Marie Claire Hong Kong wystąpiła w nich popularna amerykańska piosenkarka Ava Max. Wcześniej pojawiła się w nich również Christina Aguilera oraz aktorka Annie Starke, która w sesji do Grumpy Magazine zaprezentowała też spektakularny pierścionek Luck z perłami. Jeśli chcesz wyrazić swoje uczucia za pomocą modnego prezentu, biżuteria od Lilou będzie świetnym wyborem.

Ava Max w kolczykach Luna od Lilou. (Fot. materiały prasowe) Ava Max w kolczykach Luna od Lilou. (Fot. materiały prasowe)

  1. Psychologia

Szukamy prawdziwej miłości. Dlaczego trafiamy na niewłaściwych partnerów?

Miłości nikt nas nie uczy. Często mamy jednak o niej błędne przekonania, które utrudniają nam zbudowanie z partnerem szczerej relacji. (fot. iStock)
Miłości nikt nas nie uczy. Często mamy jednak o niej błędne przekonania, które utrudniają nam zbudowanie z partnerem szczerej relacji. (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Jak to jest, że ciągle znajduję nieodpowiednich partnerów? Czemu uciekam, ranię, pozwalam się ranić? Przyczyn szuka małżeństwo terapeutów i coachów Eva-Maria i Wolfram Zurhors.

Znowu w życiu mi nie wyszło... i trzeba się  pozbierać po po kolejnym nieudanym związku. Miłość? Przynosi samo cierpienie… Eva-Maria Zurhors: Miłość, jeśli dobrze ją rozpoznamy – a to można zrobić tylko sercem – nie przynosi cierpienia. To, co powoduje ból, to nasze błędne przekonania na temat idealnego księcia, idealnej księżniczki czy związku, w którym zawsze się rozumiemy, obdarowujemy prezentami i o każdej porze dnia czy nocy możemy liczyć na ukochaną osobę.

Wolfram Zurhors: I ta pewność, że dla miłości tyle trzeba zrobić… Prawdziwe uczucie rodzi się wtedy, gdy przestajemy robić, a zaczynamy po prostu być.

E-MZ: A to oznacza również pozwolenie sobie na słabości, obawy, strach. Tak popularne dziś „bycie cool” oddala nas od miłości. Może na pierwszy rzut oka taka cool wydam się komuś atrakcyjna, ale na dłuższą metę mój pancerz uniemożliwi mi prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem. Ci, którzy są cool, zawsze w końcu uciekają, odchodzą.

Budując związek, lepiej postawić na autentyzm? E-MZ: Tak, bo zawsze dostajemy takiego partnera, jaki do nas pasuje. To widać nawet przy problemach. Jeśli on mnie rani – to może dlatego, że ja nieświadomie tego właśnie oczekuję od związku, wybrałam kogoś, kto mi to da. Na przykład: tkwisz w relacji z mężczyzną, którego ciągle przy tobie nie ma, który stale cię zawodzi. A może dobrałaś sobie partnera, który pasuje do twojego nieuświadomionego strachu przed tym, by być kochaną? I nad tym trzeba popracować.

Czy ten mężczyzna też czegoś się boi? E-MZ: Tak, dlatego ucieka. Kiedyś pracowałam z kobietą, którą bili wszyscy jej czterej kolejni mężowie. Na początku znajomości nosili ją na rękach, ale prędzej czy później pojawiała się przemoc fizyczna i wszystko kończyło się w sądzie. Ktoś powie: „miała pecha”. A tak naprawdę to ona nie miała za grosz poczucia własnej wartości. Zawsze w związkach rezygnowała z siebie, próbowała dopasować do partnera. Gdyby zaczęła nad tym pracować, zmieniła postrzeganie siebie samej, przyciągałaby zapewne innych mężczyzn, takich którzy by ją szanowali i nie stosowali przemocy.

Czyli jednak to podobieństwa się przyciągają? E-MZ: Opowiem pani o mojej przyjaciółce, która jakiś czas temu była singielką i umawiała się na randki przez internet. Klapa za klapą. Nie mogła zrozumieć, dlaczego nie udaje się jej z żadnym z mężczyzn. Któregoś dnia pokazała mi swój profil na portalu randkowym i to, co o sobie w nim pisze. Oniemiałam. Powiedziałam do niej: „Aleksandro, kto to jest?! Na pewno nie ty! Przecież mężczyzna, który się z tobą umówi, będzie chciał spotkać kobietę, która nie istnieje, bo ją wymyśliłaś. I z całą pewnością nie będzie do ciebie pasował”. Zaczęłam jej to tłumaczyć na prostym przykładzie: „Ty jesteś pełnomleczną czekoladą, a opisujesz siebie jako czipsy. Jeśli chcesz spotkać odpowiedniego dla siebie mężczyznę, to pokaż mu, kim naprawdę jesteś. W przeciwnym razie będzie chciał chipsy, a ty będziesz je udawała. Jako czekolada jesteś najlepszą czekoladą pod słońcem, a jako chipsy – najgorszymi z czipsów”. To proste.

Proste... To dlaczego dla wielu skomplikowane? E-MZ: Bo nikt nas tego nie uczy. W szkole mamy zajęcia z najróżniejszych przedmiotów, ale na żadnych się nie dowiemy, czym jest prawdziwa miłość. Więc w tej materii całą wiedzę czerpiemy z bajek, filmów i książek. Czego nas uczą? Że na miłość trzeba sobie zasłużyć, ciągle o nią zabiegać i bardzo wiele dla niej poświęcić. A to nieprawda.

Nie mamy od kogo uczyć się miłości? E-MZ: Najlepszym nauczycielem miłości jest kryzys. Na przykład zdradza mnie mąż. To jest jak trzęsienie ziemi. Rozpada się wznoszone latami rusztowanie, odsłaniają skrywane uczucia i ukazuje się przed moimi oczami prawda. O mnie, o nim, o naszym związku. Oczywiście pod warunkiem, że sobie na tę chwilę prawdy pozwolę i przyjmę ją z wdzięcznością. Jeśli nie – mogę pogrążyć się w rozpaczy, ale nie korzystam z szansy na rozwój. A to jest właśnie ten moment, w którym mogę nareszcie nauczyć się dbać o siebie...

Co to znaczy w praktyce? E-MZ: Gdy dzieje się źle, nie uciekać od zranienia czy strachu, tylko je przeżywać. Ale nie poprzez słuchanie przyjaciółek, które powiedzą: „Oj, ty jesteś biedna, a on podły”, lepiej zapytać siebie: „Czego się boję? Co mu tak naprawdę zarzucam?”. Z naszego doświadczenia wynika, że jest w tym pewna prawidłowość: zwykle jeśli ktoś mnie opuszcza, to robi to wtedy, gdy podświadomie coś mu zarzucam. Na przykład mówię do niego: „Chcę ratować nasz związek”, a jednocześnie myślę: „On mnie nie słucha, nie dba o mnie, zawsze wybiera pracę albo swoich kumpli, czemu jest taki?”. I on czuje, że wolałabym, żeby był inny, więc mnie zostawia. Jeżeli bym akceptowła go takim, jaki jest, wtedy pewnie by nie chciał odejść. To nie znaczy, że trzeba godzić się na wszystko, żeby tylko zatrzymać partnera – w sytuacji przymusu też odejdzie. Wyczuje strach. Chodzi o szczerość. O to, by zająć się sobą, nie naginać do związku. Jeżeli go ciągle nie ma w domu, zamiast przyjąć postawę wciąż oczekującej westalki – wypełnić sobie ten czas: nowym hobby, spotkaniami ze znajomymi. W ten sposób związek zyska szansę – partner zaakceptuje to, zauważy i może uszanuje, kontakt stanie się coraz bardziej szczery, a miłość głębsza.

A jeżeli to ja kogoś porzucam? Czy to też lekcja? E-MZ: Oczywiście. Aby ją odrobić, musisz wiedzieć, czy odchodzisz zawsze w takim samym punkcie. Czy to twoja wewnętrzna prawda czy ucieczka. Przykład: pewien nasz przyjaciel ucieka wtedy, gdy relacja z kobietą staje się poważna. Jego partnerki nie wiedzą, że na takie zachowanie ma wpływ drastyczna historia z dzieciństwa. Jako mały chłopiec był świadkiem, jak matka chciała odebrać sobie życie, żeby odejść od ojca. Inaczej nie umiała go zostawić. Dla tego małego chłopca, dziś już dorosłego mężczyzny, związek zawsze oznacza dużą dawkę strachu. I dlatego żaden mu się nie udaje. Podobnie jak nasz przyjaciel, wszyscy do każdej nowej relacji wnosimy plecak swoich starych historii. Zakodowane w nich strach i tęsknotę projektujemy na partnera czy partnerkę. I nazywamy miłością.

Mówimy też: „kocham, ale nie potrafię z tobą żyć”. E-MZ: My mamy na to określenie: „zderzenie dwóch gór lodowych”. Zaraz to wytłumaczę. Jako ludzie jesteśmy świadomi siebie w 4 do 6 procent. To sam wierzchołek góry lodowej. Właśnie te 4 procenty mówią: „kocham cię”, a cała reszta, czyli 96 procent: „ale nie mogę z tobą żyć”. Ta reszta to moje przekonania, dawne doświadczenia i błędne wzorce.

Co się dzieje, gdy spotykają się dwie góry lodowe? Widzą jedynie swoje wierzchołki i – dajmy na to  – uznają je za atrakcyjne, więc zaczynają się do siebie zbliżać. W końcu tak skracają dystans, że stykają się swoimi podstawami, których nie są świadome.

I bach! Następuje kryzys. A dalej? To zależy od nich. Prawdopodobnie rozstanie. Dzisiaj mamy o wiele więcej możliwości, niż mieli nasi rodzice. Szybciej od siebie odchodzimy, bo możemy sobie na to pozwolić, także finansowo. Nasi rodzice myśleli: „muszę zostać i gdzieś na boku urządzić sobie życie, które będzie mnie satysfakcjonować”. Byli trzydzieści lat po ślubie i się nie znali – bo po ślubie były tylko wierzchołki ich gór lodowych. O całym dole nie mieli pojęcia. Małżeństwo to droga schodzenia w głąb lodowej góry, a czasem nurkowania pod nią. Na przykład nasze małżeństwo. Zaczęło się klasycznie: jeden wierzchołek poznał drugi. Potem zbliżaliśmy się do siebie, aż nagle doszło do zderzenia podstaw naszych gór. Nastąpiło starcie i rozstanie. Odsunęliśmy się od siebie na bezpieczną odległość i znowu wszystko było niby w porządku. Na szczęście każde zaczęło poznawać swoje wnętrze i bezwiednie znów się do siebie zbliżaliśmy. Ten proces trwa cały czas. Podstawy naszych gór znowu się ze sobą stykają i zachodzą na siebie, przy czym nieraz zderzają się za mocno – wtedy na chwilę odskakują, i znowu się do siebie zbliżają.

Dwa kroki do przodu, jeden w tył… E-MZ: I tak będzie przez całe życie. Im głębiej schodzimy, tym coraz więcej bolących miejsc.

Dobry związek musi czasem boleć? E-MZ: Jak nie boli, to nic się nie zmienia, nie rozwija. To jest jak trenowanie mięśni. Mój mąż jest moim hantlem i dzięki niemu mój mięsień staje się coraz mocniejszy. Im cięższy hantel, tym większy mięsień. W naszym małżeństwie przeżyliśmy już dwa poważne kryzysy, ale dzięki nim dziś jesteśmy ze sobą bliżej.

Jak długo są państwo razem? WZ: 16 lat i wierzymy, że jeszcze wiele lat przed nami. Wiele bólu i radości. Proces poznawania, schodzenia w głąb lodowej góry nigdy się nie kończy.

E-MZ: Bo góra jest nieskończona.

O Boże, to straszne! E-MZ: Skąd! To cudowne!

WZ: Dzięki temu jeden i ten sam związek jest nieustannie podniecający. Nie ma w nim miejsca na nudę czy zmęczenie.

E-MZ: Niech pani wyobrazi sobie, że ciągle pokazujemy drugiej osobie tylko część siebie. To dopiero nuda!

WZ: Dzisiaj nasze małżeństwo nie ma nic wspólnego z tym, jakie było na początku. Jest dojrzalsze, szczęśliwsze, a część wspólna, ta poznana, uświadomiona i zaakceptowana staje się coraz większa. Ale po drodze często bolało. I myślę, że w przyszłości też nieraz się zranimy, a to nas wzmocni. I na tym polega ta cudowna przygoda, jaką jest związek dwojga ludzi.

Wywiad z archiwalnego numeru magazynu Sens

  1. Materiał partnera

Najlepsze pomysły na prezenty walentynkowe dla niej

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Najlepszy pomysł na prezent to taki, który będzie naprawdę kreatywny i osobisty. Święto Zakochanych zdarza się  przecież raz w roku i ta wyjątkowa data powinna znaleźć odzwierciedlenie w podarunkach, które będą niestandardowe, a jednocze-śnie trafią w gusta bliskiej osoby. Podpowiadamy, jakie podarunki sprawią dziew-czynom radość i które będą dobrym wyborem z okazji tego pięknego dnia.

Co może zachwycić Twoją partnerkę?

Jeśli Twoja partnerka jest uwielbia sport, pomyśl o akcesoriach, które pomogą uzyskać jej doskonałe wyniki i sprawią jej dużą radość. Takim właśnie prezentem na walentynki dla dziewczyny będzie przykładowo opaska służąca monitorowaniu codziennych aktywności. Ten gadżet nie tylko dokładnie wskaże efekty treningowe, ale również odbierze powiadomienia o połączeniach, sms czy też e-mail. Innym pomysłem jest cyfrowa ramka, która pokaże nie tylko zdjęcia, ale również wideo oraz muzykę.

Kosmetyki oraz akcesoria

Nie wybieraj takich rzeczy na ślepo. Zrób najpierw rozeznanie, jakich perfum oraz kosmetyków używa i spróbuj trafić w jej gust. W takich przypadkach rozpoznanie terenu jest najważniejsze, bo przecież nikt nie lubi dostawać nietrafionych podarunków, a szczególnie jeśli jest to prezent dla dziewczyny na walentynki. Obdaruj ją zmysłowymi perfumami, a przy tym pamiętaj i miej na uwadze to, że flakoniki, na których znajdują się słowa „amor” lub „love” mogą być również oryginalnym wyznaniem płomiennego uczucia. Do tego dodaj olejki lub świeczki zapachowe, które na pewno ucieszą Twoją ukochaną.

A może prezent dla dwojga?

Taka specjalna data zasługuje na niebanalną celebrację. Jeśli lubicie wspólne aktywności, wtedy taki pomysł na walentynki dla niej będzie świetną okazją do wspólnego spędzenia czasu w kreatywny sposób. Jakie mogą być te wspólne aktywności? Może być to rejs z ekskluzywną kolacją, wspólny weekend w kurorcie górskim lub nadmorskim, czy też masaż we dwoje. Taka atmosfera sprzyja intymnym wyznaniom i relaksowi. A skoro o odpoczynku mowa, to zabierz swoją połowicę do groty solnej. Taka wizyta nie tylko będzie miała zbawienny wpływ na ciało, ale również pozwoli Wam odetchnąć i pozbyć się codziennego napięcia i stresu.

Personalizowane podarunki

To hit ostatnich lat. Dzięki temu prezent dla niej na walentynki nie będzie kolejnym banalnym schematem, a zyska walor atrakcyjności, dzięki dyskretnej dedykacji. Co dokładnie możesz podarować ukochanej? Wybierz z pozoru z  zwykły kubek, na którym umieścisz zindywidualizowany napis, ramkę, w którą wstawisz Waszą wspólną fotografię, czy też magnes na lodówkę ze spersonalizowanym nadrukiem. To oczywiście skromniejsze podarunki, ale płynące z głębi serca. Inne spersonalizowane przedmioty, które na pewno zrobią wrażenie na wybrance to portfel z dyskretną dedykacją oraz poduszka z wyszytym na niej imieniem ukochanej. Pomysłów jest naprawdę wiele i tylko od Ciebie zależy, na co ostatecznie się zdecydujesz.