1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Kogo warto kochać? Czy naprawdę przeciwieństwa się przyciągają?

Kogo warto kochać? Czy naprawdę przeciwieństwa się przyciągają?

Jesteście dla siebie przeciwieństwem, czy po prostu się uzupełniacie? (fot. iStock)
Jesteście dla siebie przeciwieństwem, czy po prostu się uzupełniacie? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Atrakcyjni są dla nas „ci inni”? Czy wszyscy ulegamy sile odwrotnych miłosnych magnesów? A jeśli tak, czy jest to recepta na szczęśliwy związek? – zastanawia się Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta.

Wszyscy znamy takie pary: on nie znosi jej sposobu bycia, ona drwi z niego i jego rodziny. Liryczna i toporny. A mają dom, dzieci, koty, psy, a w niedzielę jedzą razem śniadanie...
W tej jednej sprawie, moim zdaniem, sprawdza się stereotyp, że przeciwieństwa się przyciągają. Dlaczego? Bo kobiety od mężczyzn różnią się nie tylko anatomią, lecz także sposobem przeżywania świata i siebie. Mężczyźni dążą do niezależności, do autonomii. Kobiety chcą budować relacje, być blisko. Przez miliony lat istnienia człowieka płcie wyspecjalizowały się w innych dziedzinach, sprawnościach i rolach. Mężczyźni walczyli i polowali. Kobiety przygotowywały strawę, wychowywały dzieci. Ale też zachowaniem i preferencjami kobiet i mężczyzn kierują różne hormony. Dzięki temu jednak, że tak się różnimy, możemy nie tylko kochać, lecz także uczyć się od siebie nawzajem. Rozwijać empatię, a więc też czynić nasze życie bogatszym i bardziej kompletnym. Dopełniać się, a nie tylko uzupełniać.

Mężczyzna i kobieta. Oboje są zainteresowani ekologią, nie jedzą mięsa i lubią muzykę klasyczną. Ten związek ma szansę?
Podobieństwa amortyzują nieuniknione trudności, tarcia i napięcia, jakie pojawiają się przy okazji nawet ciekawego, tajemniczego i upragnionego spotkania dwojga ludzi. Zanim zakochani się dopełnią, mogą przeżyć wiele rozczarowań, zasadzek i długich okresów błądzenia po manowcach. Przetrwać im ten czas i te trudności pomaga właśnie to, co podobne, wspólne.

Wyniki badań potwierdzają, że różnice w postawach i poglądach nas od siebie odpychają. Może więc wiara, że jest inaczej, to echo starego mitu o miłości, mówiącego o dwóch połówkach jabłka?
Metaforyczne przedstawienie udanego związku jako połączenia połówek jabłka jest trafne. Nie mówi o przyciąganiu się przeciwieństw, lecz poszukiwaniu dopełnienia. Dążeniu do harmonii i jedności. Przecież mowa o rozdzielonych i zagubionych połówkach tego samego jabłka. Podobną opowieść snuje taoistyczna mandala jin-jang. Mówi o dwóch energiach, które współtworzą i utrzymują w równowadze wszechświat. Nie jest to symbol przyciągania się przeciwieństw, lecz obraz pełni i jedności dwóch energii. Symbolizuje to białe oczko czarnej „rybki” i czarne oczko białej „rybki”. Dzięki nim każda z „rybek” wie, co powinna w sobie rozwijać. I tak jak „rybki” w mandali, tak samo ludzie w miłości się dopełniają. Podstawową potrzebą podczas wyboru tego, kogo obdarzymy uczuciem, jest moim zdaniem właśnie potrzeba dopełnienia.

Czyli w miłości mówimy o dopełnieniu, a nie o uzupełnieniu?
Można powiedzieć za Jungiem, że zadaniem życiowym kobiety jest odkrycie i rozwinięcie w sobie aspektu męskiego (animus), a zadaniem życiowym mężczyzny – odkrycie i rozwinięcie w sobie aspektu kobiecego (anima). Tak więc z różnych stron słychać, że teza o przyciąganiu się przeciwieństw jest rzeczywiście psychologicznie nieprawdziwa. Że wybór osoby, z którą się wiążemy i która budzi w nas uczucie miłości, jest napędzany potrzebą wewnętrznego rozwoju siebie, czyli dopełnienia.

Dopełnienie a przyciąganie się przeciwieństw – na czym praktycznie polega różnica?
Widać to wyraźnie w naszych relacjach seksualno-miłosnych. Na początku doświadczamy silnego przyciągania seksualnego do istoty różnej od nas fizycznie, psychicznie i energetycznie. Ale gdy w końcu dochodzi do upragnionego zbliżenia, to już nie doświadczamy siebie jako dwóch podążających ku sobie przeciwieństw, lecz jako kojącego dopełnienia zwanego też poczuciem jedności. Podobnie dzieje się na innych poziomach relacji z kimś różnym od nas: poziomie emocji, wrażliwości, intelektu i charakteru.

Rozumiem, że przeciwieństwa dotyczące płci są dla nas ekscytujące. Ale przecież nie jest tak, że przykładowa kobieta może się zakochać w każdym mężczyźnie. Na ogół impulsywna ekstrawertyczka zakochuje się w spokojnym introwertyku. Gdzie tu dopełnienie?
Właśnie o to chodzi. To, co nas przyciąga w drugim człowieku, bywa trudne, bo ma dopełnić nas w sposób mobilizujący do wewnętrznej przemiany. Ktoś, kto jest wybuchowy, żywy, nie wytrzyma w związku z kimś takim jak on sam. Poczuje się imitowany. Nie jest bezpiecznie ani rozsądnie być z kimś, kto jeszcze doda ognia komuś, kto cały czas płonie. Bezpieczniej być z osobą, która zapewni stabilność i spokój we wspólnym życiu. Z kimś, kto to życie ogarnie. Da uziemienie, to wspólne życie będzie urealniał po kolejnym dramatycznym spektaklu. Takie związki zmuszają nas do rozwinięcia cnoty empatii i podjęcia trudu dopełnienia repertuaru przekonań, emocji i zachowań.

Dzieje się tak, by związek stał się bardziej harmonijny?
Tak jest, ale też wtedy pojawia się szansa na to, że ten agresywny nauczy się empatii i samokontroli, a ta spokojna doda do swojego repertuaru agresję konieczną do stawiania granic temu pierwszemu. W ten sposób – ucząc się od siebie nawzajem – partnerzy poszerzają obszar tego, co potrafią, co ich łączy. Upodabniają się do siebie, co – paradoksalnie – czyni ich bardziej niezależnymi, autonomicznymi ludźmi.

Czy różnice w związku wpływają na siłę uczuć? (fot. iStock) Czy różnice w związku wpływają na siłę uczuć? (fot. iStock)

Jeśli przetrwamy bycie z kimś tak różnym od nas, możemy wiele zyskać?
Przetrwamy i skorzystamy na tym, dopełniając się, jeśli wierzymy w to, że jesteśmy razem, aby się rozwijać i dążyć do pełni swojego potencjału. Jeśli natomiast jesteśmy przekonani, że tym, co spaja związek, są przeciwieństwa, to będziemy konserwować to, co nas różni. Czyli nie będziemy się dopełniać, nie będziemy rozwijać w sobie cech partnera, ale trwać z uporem przy tym, jacy jesteśmy, i tak zwiększać przestrzeń konfliktu. Ale będziemy także uzależniać się od siebie nawzajem, bo skoro zostajemy przy swoim, to nadal tylko on umie zapłacić rachunki, a tylko ona ugotować zupę. Najistotniejsze jest więc to, czy związek służy dopełnianiu się partnerów, a nie konserwowaniu różnic, czyli deficytów obu zaangażowanych stron.

To, że mamy się uczyć od siebie i rozwijać w sobie cechy osoby, którą kochamy, nie jest powszechną prawdą. Jeśli już pracujemy nad związkiem, to raczej uczymy się szanować różnice.
Pamiętasz opowieść o kobiecie, która szukała dla siebie mężczyzny i nie mogła go znaleźć, więc poszła po radę do mędrca? Ten ją zapytał, jakiego mężczyznę chciałaby spotkać. Kiedy wymieniła jego cechy, mędrzec rzekł: „Jeśli chcesz go znaleźć, to musisz najpierw sama stać się taka jak on”.

Więc szukamy kogoś, kto wniesie w nasze życie to, czego nie chcemy lub nie potrafimy w sobie rozwinąć, albo w relacji z drugą osobą pracujemy nad swoimi deficytami, czyli rozwijamy w sobie te cechy, które nas fascynują i pociągają w partnerze?
Ta druga strategia zmierza do idealnego związku. Czyli takiego, w którym drugiej osoby nie potrzebujemy już do kompensowania naszych braków i niedojrzałości, dzięki czemu możemy ją bezinteresownie kochać.

A więc szczęśliwa miłość to ta dopełniająca nas, polegająca najpierw na fascynacji cechami drugiego człowieka, które tak naprawdę chcielibyśmy rozwinąć w sobie? Poczuciu, że się nawzajem dopełniamy, i pracy nad sobą, by to dopełnianie przestało być konieczne.
Tak. Końcowym etapem tego procesu jest to, że po prostu jesteśmy razem, to rozwija nasz miłosny potencjał. Wracając do wcześniejszego przykładu: on nie musi już porządkować jej życia, a ona nie musi dodawać do jego życia szczypty szaleństwa. Bo ona się od niego nauczyła uporządkowania i kontroli, a on od niej bycia spontanicznym. A więc już siebie nie potrzebują do łatania swoich deficytów i nie używają się wzajemnie. Na tym polega miłość dopełniająca.

Jeśli ktoś nas zachwyca i fascynuje, to mamy dwie możliwości do wyboru: albo umieścić tę osobę na piedestale i wielbić ją, albo zrozumieć, że patrzymy na nasz własny niezrealizowany potencjał.

Ale czy dopełniająca miłość jest możliwa, gdy wybierzemy kogoś, kto jest bardzo do nas podobny?
Tak. Na przykład mamy podobne zainteresowania, ale dopełniamy się na zasadzie: co dwie głowy, to nie jedna. Sumujemy i kumulujemy naszą wiedzę w obrębie naszych wspólnych zainteresowań czy pasji. Dzielimy się poglądami, dyskutujemy, czasami się nie zgadzamy, ale inspirujemy się nawzajem. Ale na ogół jest tak, że oprócz wspólnych zainteresowań i pasji mamy jednak różne doświadczenia życiowe i kulturowe, dzięki czemu dodatkowo możemy się inspirować, rozwijać i dopełniać.

„Bratnia dusza” – powiemy o kimś bardzo do nas podobnym.
Tak, ponieważ miło spotkać osobę, która ma podobne doświadczenia, zainteresowania, podobnie widzi świat, używa podobnego języka, przeczytała te same książki i dzieli z nami ten sam kod kulturowy. Łatwo i przyjemnie się z takim kimś rozmawia, następuje świetne porozumienie. Czujemy, że spotykamy kogoś z naszego świata, z naszego plemienia. Ale jest mało prawdopodobne, że między bratnimi duszami wybuchnie wielka miłość i namiętność. Bo jest zbyt komfortowo, za mało się możemy od siebie nawzajem nauczyć, brakuje tego, co dopełnia. Bo mamy ten sam smak i ten sam zapach. Bo my, ludzie, potrzebujemy uczyć się, dopełniać i zmieniać. Jesteśmy systemami samouczącymi się, choć często o tym jeszcze nie wiemy. A najlepszym uniwersytetem samoświadomości są bliskie kontakty z innymi, różnymi od nas ludźmi.

Wojciech Eichelberger:
psycholog, psychoterapeuta i trener, autor wielu książek, współtwórca i dyrektor warszawskiego Instytutu Psychoimmunologii (www.ipsi.pl).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Kiedy w związku możemy znaleźć szczęście? - rozmowa z Wojciechem Eichelbergerem

Nasza ludzka dojrzałość polega między innymi na tym, że serce i umysł kontrolują ciało. A więc nawet gdy zabraknie hormonalnego wsparcia, to serdeczność, przyjaźń, troska, wzajemny szacunek i ciekawość sprawią, że hormony odpalą (fot. iStock)
Nasza ludzka dojrzałość polega między innymi na tym, że serce i umysł kontrolują ciało. A więc nawet gdy zabraknie hormonalnego wsparcia, to serdeczność, przyjaźń, troska, wzajemny szacunek i ciekawość sprawią, że hormony odpalą (fot. iStock)
Dla emocjonalnie dojrzałych ludzi seks to nie jest spotkanie dwóch ciał, lecz dwóch zainteresowanych sobą osób, połączonych przyjaźnią, troską, wzajemnym szacunkiem, ciekawością. W miłości hormony nie są najważniejsze – mówi psychoterapeuta Wojciech Eichelberger.

Oboje jesteśmy po rozwodach, a więc po miłosnych klęskach. Ale gdybyś teraz miał 30 lat, to co powinieneś mieć w głowie, by kochać kobietę dłużej niż trzy przewidziane przez biologię lata i nie odejść po siódmej rocznicy ślubu, bo tyle czasu nasi przodkowie potrzebowali, żeby podchować dzieci? Z badań wynika też, że mamy mniej czasu na miłość niż jaskiniowcy. W USA pierwszy rozwód następuje średnio po pięciu latach.
Gdybym przeczytał statystki i badania, które tak głoszą, mógłbym przyjąć je za pewnik i – niestety – potem sterowałyby one moimi emocjami i ciałem. I nawet jeśli serce i ciało chciałoby dalej kochać, to umysł mógłby ten ogień wygasić. Na zasadzie samosprawdzającej się przepowiedni. Skoro dane naukowe są takie, że typowa Natalka już nie powinna typowego Frania pociągać, to nie będzie pociągać, choćby pociągała...

Franek nie powinien za wiele czytać, jeśli chce miłości na zawsze? Podobnie Natalka?
Nie powinien mieć w głowie badań i statystyk, które mówią, że miłość się nie powiedzie. Oparte na nich teorie grzeszą redukowaniem człowieka do ciała sterowanego hormonami. A my mamy też duchowość, samoświadomość, osobowość, biografie, a także plany, cele, ideały, wartości. To powoduje, że w miłości hormony nie są najważniejsze. Nasza ludzka dojrzałość polega między innymi na tym, że serce i umysł kontrolują ciało. A więc nawet gdy zabraknie hormonalnego wsparcia, to serdeczność, przyjaźń, troska, wzajemny szacunek i ciekawość sprawią, że hormony odpalą. Dla emocjonalnie dojrzałych ludzi seks to nie jest spotkanie dwóch ciał, lecz spotkanie dwóch zainteresowanych sobą osób – za pośrednictwem ciał. Tylko w szczególnych, raczej medycznych przypadkach hormony mogą w pełni przejąć kontrolę nad zachowaniem.

Nasza rozmowa pomoże Franiowi kochać?
Najważniejsze jest to, na co Franio nie ma żadnego wpływu – czy miał wystarczająco dobrą i mądrą matkę. Taką, która trochę się opiekowała, trochę wspierała, trochę pozwalała na chwile słabości i uczyła wyrażania uczuć. A od czasu do czasu pokazywała ciemną i groźną stronę kobiecości. Dużo też wymagała i z tym Franek musiał nauczyć się sobie radzić. Wtedy Franio, gdy ogarnie go burza hormonów, skieruje się jak najszybciej w stronę innej kobiety niż jego matka, choć będzie szukał kogoś podobnego do niej, osoby oferującej podobny typ relacji. Do takiej relacji bowiem przywykł.

A jeśli znajdzie kobietę podobną do mamy, to...
To seks będzie bardzo udany. Bo Franio, tak jak prawie każdy chłopiec, marzył kiedyś skrycie o tym, by mamę poślubić. Ponieważ to zabronione, szuka podobnej do niej kobiety. A jeśli znalazł taką Natalkę, to po jakimś czasie usłyszy od niej, że ona chce mieć z nim dziecko i zostać mamą. To będzie dla Frania szok, bo ojcostwo oznacza ostateczny szlaban na bycie dzieckiem. Franio już nie będzie miał Natalki na żądanie. Już nie będzie mógł się pieścić i grymasić, bo jego własne dzieci szybko przywołają go do porządku. Będzie to trudny czas, bo często młodzi mężczyźni wchodzą w relacje z kobietami po to, by sobie replikować mamę plus, czyli mieć mamę plus seks. I pewnie Natalka też się Franiem nadmiernie opiekowała. A więc to czas na to, by oboje zaakceptowali, że definitywnie kończy się ich dzieciństwo.

Jeśli im się uda, pojawiają się kolejne zagrożenia dla miłości...
Tak, ale już jest mnóstwo nitek, które ich wiążą i zbliżają. Franio zacznie nawet w pewnym momencie odczuwać, że nawet za dużo w jego życiu zależy od Natalki. Na przykład jego dobre samopoczucie. Oto Natalka wyjechała na miesiąc z dziećmi, a Franio tęskni, jak kiedyś za mamą.

Może to miłość?
Raczej nie. Bo Franek traci z pola widzenia potrzeby Natalki, jeśli myśli, że ją uszczęśliwia swoim przywiązaniem. Gdyby też Natalkę o to zapytał, usłyszałby: „Wiesz, Franek, wkurzasz mnie. To nie jest normalne, że ty zawsze, wszędzie i natychmiast chcesz dostawać to, czego potrzebujesz. A gdzie ja w tym wszystkim?”. I jeśli ma to być opowieść o idealnym związku, to Franek powinien wtedy powiedzieć: „Sorry, przesadziłem, muszę zacząć w sobie szukać tego, czego oczekuję od ciebie”. Oczywiście taki proces powinien się rozpocząć także w Natalce. Oboje zaczynają kombinować, na czym polega dojrzałość i miłość. Orientują się, że przywiązanie i uzależnienie pomyliło im się z miłością, i zaczynają szukać niezależności – zdolności do samodzielnego radzenia sobie ze swoimi dziecięcymi uczuciami i potrzebami, czyli odnajdują w sobie to, czego Franio szukał w Natalce i na odwrót. Na przykład: ciepła, wsparcia, docenienia, uznania i zachwytu. Być może dzięki temu odkryje, że skoro codziennie potrzebuje czegoś od Natalki, to znaczy, że jest to uzależnienie. Wtedy najlepiej, jak rozpocznie starania, by wyjść z tego uzależnienia. Jak? Powinien się zastanowić, co szwankuje w jego poczuciu wartości, skoro codziennie musi słyszeć od Natalki pochwały. Dlaczego nie wierzy w to, że jest dobry, fajny i nadaje się do kochania.

A jeśli potrzebuje czułości, przytulenia?
Każdy od czasu do czasu potrzebuje czułości i przytulenia. Ale dorośli nie potrzebują tego kilka razy dziennie. Franio musi się nauczyć stwarzania sobie samemu okazji, by czuć się bezpiecznie i komfortowo. A to często oznacza, że trzeba pokonać w sobie lenia. Franio mógłby sam sobie zrobić herbatę, ale woli poprosić Natalkę, bo mu się nie chce tyłka ruszyć. Mógłby się zatroszczyć o swoje zdrowie, ale trudno mu zrezygnować z matczynej troski Natalki, jakiej doświadcza, chorując. Ale gdy się w końcu ogarnie i zacznie więcej robić dla siebie, a mniej oczekiwać od Natalki, to szybko zauważy, że między nimi jest lepiej, bo przecież im mniej uzależnienia, tym więcej miejsca na miłość.

Ale przed nim kolejne zagrożenie: kryzys wieku średniego. Dzięki pracy nad sobą wie, że ma też serce i głowę. Może więc przekroczyć biologiczne uwarunkowania, bo stworzył więzi osobowe, a one czynią seks atrakcyjnym na długie lata.
„Wolałbym, żeby żona była jędrna i młoda, ale kocham ją, więc uprawiamy seks” – mówi mój przyjaciel. A jego żona wolałaby zapewne faceta, który w wielu wymiarach jest sprawniejszy, ale wybiera jego, bo kocha tę konkretną osobę. Franio też ceni relacje z człowiekiem, z Natalką, a nie tylko z jej ciałem. Nawet jeśli inne napotkane ciało uzna za piękne i młode, to za mało, bo nikt dostatecznie ciekawy i dojrzały w młodym ciele jeszcze nie mieszka. Owszem, ciało może zachwycić Frania estetycznie jak figurka porcelanowa, ale nie jest dla Frania po czterdziestce materiałem na związek.

Franio zostaje więc z Natalką i nie odchodzi ze swoją studentką czy sąsiadką, jak robi wielu innych Franiów?
Franio ma w głowie tysiące wspólnych z Natalką rozmów i przekochanych nocy, wspólnych wakacji, a także smutku. To kapitał i spoiwo. Ale będą dłużej razem, jeśli będą aktywni seksualnie. O ten wymiar swojej relacji także muszą się troszczyć. Natalka ma w tej sprawie dwie hormonalne i emocjonalne doliny: pierwsza to ciąża i okres karmienia piersią, a druga – menopauza. Co prawda Franio może być aktywny seksualnie dłużej niż Natalka, ale coraz więcej Franiów już po czterdziestce miewa kłopoty z erekcją. Więc jeśli się za siebie nie weźmie, to zwiędnie przed pięćdziesiątką. Funkcje seksualne, jak wszystkie inne, trzeba ćwiczyć, troszczyć się o utrzymywanie seksualnych organów w dobrej formie. W naszej kulturze ta wiedza jest mało dostępna, można jednak czerpać z kultury Wschodu. Aby zadbać o poziom energii i jakość erotycznego kontaktu, warto solidnie zapoznać się z tantrą. Wzbogacać swoją seksualność i bawić się nią. Zdjąć z niej odium wyczynu i konkurencji. Uważać na przedawkowanie pornografii i masturbacji. Jeśli spotkamy w świecie pikseli coś atrakcyjnego, to dążmy do zorganizowania sobie tego w realu. Oczywiście pod warunkiem, że nie naruszamy prawa ani granic drugiej osoby. W przeciwnym razie masturbacja w kontakcie z pikselowymi obrazami stanie się zagrożeniem dla związku.

Największe zagrożenie to zdrada. To ona jest powodem większości rozwodów.
Kasia Miller napisała książkę „Kup kochance męża kwiaty”, bo kochanka może uzdrowić związek, ale sama zostanie poświęcona. Dlatego warto zrobić wszystko, aby wykorzystać ukryty potencjał zdrady. Nie każda zdrada musi być powodem do rozwodu. Doświadczenie psychoterapeutów wskazuje, że jeśli nie wiąże się ona z zaangażowaniem serca, była incydentem, to lepiej wziąć to na swoje sumienie i nie obciążać najbliższej osoby. Jeśli zaś przekształca się w poważny związek, to najlepiej jest jak najszybciej wyznać to stałemu partnerowi. Na tym polega lojalność. Gdy stali partnerzy dają sobie przyzwolenie na inspirowanie się, a nawet zachwyt jakąś trzecią osobą, to dodaje to wspólnemu życiu chęci i barwy – pod warunkiem wszakże, że na zachwycie sprawa się kończy.

A jeśli platoniczne zachwyty stają się zbyt intensywne?
Jeżeli Franio coraz więcej uwagi zwraca na inne kobiety i nawiązuje nowe znajomości, wtedy powinien się zdobyć na odwagę i, patrząc w oczy Natalce, powiedzieć: „Natalka, nie wiem, co się porobiło, ale głowa sama mi się odwraca, jak widzę jakąś laskę. Zastanawiam się, czy czegoś mi brakuje w naszym związku”. Mądra, dojrzała i doświadczona Natalka odpowie wtedy ciepło: „Pogadajmy, Franio, i zobaczmy, co to może być”. Przyczyna wcale nie musi być hormonalna. Po prostu nawet w długotrwałych związkach nie potrafimy dzielić się tym, z czym jest nam trudno.

Lęk przed dzieleniem się trudnościami?
Przypuśćmy, że Natalka czuje się chora. A w szczególności stan kobiecej części jej organizmu się pogarsza. Nie chce jednak wciągać Franka w to, że ma związane z tym czarne myśli. Poza tym czuje się nieatrakcyjna. Wymawia się więc z intymnych spotkań z Frankiem. Jak sobie o tym pogadają, to będą sobie jeszcze bliżsi. Otworzą nową przestrzeń kontaktu, jeśli Franek, patrząc Natalce w oczy, powie: „Co ty, Natalka, nie wygłupiaj się, ja też mam lęki i dolegliwości”. Wtedy okaże się, że żadne z nich nie musi szukać wsparcia u nowego partnera. I będą żyli długo i szczęśliwie.

Można dożyć złotej jesieni, wciąż trzymając się za ręce?
Można. Jeśli obie strony bardzo tego chcą i codziennie dbają o jakość związku, nie zamiatając niczego pod dywan.

Wojciech Eichelberger: psycholog, psychoterapeuta i trener, autor wielu książek, współtwórca i dyrektor warszawskiego Instytutu Psychoimmunologii (www.ipsi.pl).

  1. Psychologia

Zakochanie - doświadczenie rozwojowe

Jeśli spojrzymy na zakochanie przez pryzmat psychologii zorientowanej na proces możemy dostrzec, że jest to niezwykle rozwojowe doświadczenie. (Fot. iStock)
Jeśli spojrzymy na zakochanie przez pryzmat psychologii zorientowanej na proces możemy dostrzec, że jest to niezwykle rozwojowe doświadczenie. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Kto z nas nigdy nie był zakochany? Nie czuł motyli w brzuchu? Miłosne uniesienia przeżywamy od najmłodszych lat, już w przedszkolu mamy pierwszych partnerów a nawet bierzemy z nimi "śluby". Większość z nas chce się zakochać, doświadczyć tego niezwykłego stanu. Ale nie zawsze proces ten przebiega gładko. Jak go badać?

Wydaje nam się, że jeśli tylko ta druga osoba odwzajemni nasze uczucia to może być już tylko dobrze. Bajki przeważnie kończą się właśnie w momencie, kiedy po wielu perypetiach para wreszcie się schodzi i rozpoczyna długie i szczęśliwe życie. Rzeczywistość bywa jednak inna. Często okazuje się, że kiedy mija euforia, związek z wymarzoną osobą nie daje nam szczęścia. Bywa też tak, że nie mamy nawet szansy wejść w związek, ponieważ nasze uczucia nie są odwzajemniane. W takich momentach wydaje nam się, że nasz świat legł w gruzach i już nigdy nie będziemy szczęśliwi. Jednak mija jakiś czas i na horyzoncie pojawia się nowa osoba, która przyprawia nas o szybsze bicie serca, a świat znów wydaje się piękny. Mimo, że podobne cykle przeżywamy wiele razy nadal nie wiemy, ani co się z nami dzieje ani jak poradzić sobie z „huśtawką emocjonalną”, która często towarzyszy zakochaniu. Zakochanie postrzegane jest również jako stan, w którym nie mamy wpływu na to, co się z nami dzieje. Czy musi tak być? Co możemy zrobić, gdy trafi nas strzała Amora?

Jeśli spojrzymy na zakochanie przez pryzmat psychologii zorientowanej na proces możemy dostrzec, że jest to niezwykle rozwojowe doświadczenie. Arnold Mindell, twórca tego nurtu psychoterapii uważa, że wszystko, czego doświadczamy niesie nam ważną informację o nas samych. Silne emocje, które towarzyszą pewnym zdarzeniom lub osobom pojawiającym się w naszym życiu, są sygnałem, który dopomina się o uwagę. Jeśli go zignorujemy, przybierze na sile. Jak więc możemy badać doświadczenie zakochania? Przyjrzyjmy się na przykład samemu stanowi. Jest on na tyle odmienny od naszego zwyczajnego sposobu postrzegania rzeczywistości, że bywa nawet porównywany do choroby. Robimy rzeczy, których byśmy się po sobie nie spodziewali. Możemy nie spać, nie jeść, mamy w sobie tyle energii, że cały świat stoi przed nami otworem, czasem też mamy poczucie bycia w innej rzeczywistości. W czasie zakochania mamy bardzo wiele różnorakich doświadczeń, każde z nich jest warte zauważenia i objęcia świadomością.

Kolejnego obszaru do refleksji mogą nam dostarczyć osoby, które nas pociągają. Być może zawsze zakochuję się w określonym typie mężczyzn czy kobiet. Jakich cech u nich szukam? Wokół tego tematu istnieje wiele mitów na przykład, że kobiety wolą niegrzecznych chłopców, mężczyźni wolą blondynki itp. Choć często mamy wyobrażenie o tym jakie osoby nas pociągają, to rzadko zastanawiamy się nad tym, co dokładnie przyciąga nas do tego typu osób, czego w nich szukamy, co ma nam dać ta relacja. Scenariuszy może być wiele, każdy z nas poszukuje czegoś innego. Niektóre kobiety w związkach z tzw. „niegrzecznymi chłopcami” mają potrzebę doświadczenia swojej siły „ja sobie z nim poradzę, ja go zmienię”, inne potrzebują ryzyka i balansowania na granicy. Można by podać wiele przykładów, ale najważniejsze jest to, aby uświadomić sobie swój własny sposób funkcjonowania. Kiedy odkryjemy jakie osoby nas przyciągają, warto jest przyjrzeć się naszemu arsenałowi środków uwodzenia. Zanim pójdziemy na randkę spędzamy wiele czasu na przygotowaniach, radzimy się przyjaciół w co się ubrać, stresujemy się czy dobrze wypadniemy. Chcemy pokazać się od jak najlepszej strony, w końcu pierwsze wrażenie to podstawa. W tym celu stosujemy różne „sztuczki”, chcemy zaprezentować się w konkretny sposób, w jaki? Czy chcę zabłysnąć inteligencją, seksapilem, pozycją? Jak chce być odebrana/y przez drugą osobę?

Kolejnym ważnym obszarem do refleksji są nasze marzenia i nadzieje, które wiążemy ze związkiem z daną osobą. Jakie najgłębsze pragnienia miałyby się w nim spełnić? Jaka wizja wprawia mnie w stan euforii, a jaka w stan przygnębienia - czego się najbardziej boję? Ten obszar jest istotny na każdym etapie relacji. W psychologii procesu nazywamy to jasnymi i ciemnymi snami relacyjnymi. Każdy z nas ma takie sny, jednak warto jest zdawać sobie sprawę, czego tak naprawdę chcemy, oczekujemy od relacji, a z czego możemy zrezygnować. Taka świadomość daje nam możliwość pełniejszego i bardziej świadomego nawiązywania i tworzenia relacji. To tylko kilka przykładowych tematów łączących się z hasłem „zakochanie”, które można badać metodami psychologii zorientowanej na proces.

Po co to robić? Czy nie odbierze to zakochaniu jego magii i nie pozbawi nas całej frajdy? Rzeczywiście istnieje ryzyko, że poznawszy siebie bardziej, możemy zakochiwać się rzadziej i mniej intensywnie. Jednak radość i przyjemność jaką daje nam zakochanie może na stałe zagościć w naszym codziennym życiu. Nawet, gdy nie mamy do kogo wzdychać. Nawet, gdy obiekt naszych westchnień nie jest nami zainteresowany. Istnieje też ryzyko, że zamiast czekać, aż trafi nas strzała Amora uważniej i bardziej świadomie będziemy lokowali swoje uczucia i wchodzili w związki. Co więcej może się nawet okazać, że koniec związku to nie koniec świata, ale to już trochę inna historia.

Joanna Barlińska, psychoterapeutka, psycholog, seksuolog. Członkini zespołu Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces. Prowadzi terapię indywidualną (osoby dorosłe i nastolatki), terapie par oraz warsztaty rozwojowe.

Aleksandra Raczyńska, psychoterapeutka, tłumaczka. Prowadzi terapię indywidualną oraz terapię par, również w języku francuskim.

  1. Seks

Numerologia związku - jaką tworzycie wibrację?

Pełna numerologia opiera się na bardzo dokładnych wyliczeniach. Bierze się np. pod uwagę cyfry, które wchodzą w skład tej jednej, partnerskiej. Nieco inny będzie więc związek o wibracji 8, gdy utworzy go piątka z trójką, a inny gdy utworzą go np. dwie czwórki. Jednak główne cechy i założenia będą się pokrywać (fot. iStock)
Pełna numerologia opiera się na bardzo dokładnych wyliczeniach. Bierze się np. pod uwagę cyfry, które wchodzą w skład tej jednej, partnerskiej. Nieco inny będzie więc związek o wibracji 8, gdy utworzy go piątka z trójką, a inny gdy utworzą go np. dwie czwórki. Jednak główne cechy i założenia będą się pokrywać (fot. iStock)
Jeżeli zsumujemy liczby urodzeniowe obojga partnerów, na końcu równania otrzymamy jedną cyfrę – według numerologii niesie ona wiele informacji o danym związku: jakie przyświecają mu wartości, jakie są wspólne cele, jakie zagrożenia. Co mówi o waszej relacji ta wspólna cyfra?

Numerologia nie wierzy w przypadki. Według niej wszystko można opisać matematycznie, a wyliczenia, które uzyskamy z naszych dat urodzenia, imion czy nazwisk – wiele o nas mówią. Można przyjąć te numerologiczne opisy jako pewne wskazówki na życie, a można podejść do tej dziedziny z przymrużeniem oka i potraktować jak rozrywkę. Warto się jednak przekonać samemu.

Wspólna cyfra

Według numerologii cyfra związku niesie wiele informacji o waszej relacji: jakie przyświecają jej wartości, jakie są wspólne cele, jakie zagrożenia... Chcąc ją ustalić, najpierw oblicz swoją numerologiczną cyfrę z daty urodzenia. Dodaj do siebie wszystkie cyfry daty urodzin, sprowadzając je do cyfry pierwszej, np. z daty 05.09.1973 obliczamy: 5+9+1+9+7+3 = 34 = 7. Tak samo wyliczasz cyfrę partnera, a następnie dodajesz te dwie cyfry do siebie i otrzymujesz cyfrę waszego związku.

Związek w numerologicznej wibracji 1

Jeśli dodane do siebie wibracje urodzeniowe partnerów dadzą 1, powstanie związek dwojga niezależnych istot. Dla każdego z partnerów ważna będzie pozycja, którą sobie wypracuje, jednak z reguły jedna ze stron będzie dominować.

Związek w numerologicznej wibracji 2

Partnerzy, których wspólna wibracja numerologiczna wynosi 2, stworzą związek, w którym ważne zawsze będą dzieci, dom, rodzina, praca. Czyli stabilizacja i bezpieczeństwo. Nic dziwnego – archetyp „dwójki”, czyli tarotowa Arcykapłanka, to przecież bogini domowego ogniska. Energia żeńska, która zawsze szuka kogoś do pary. Dlatego ludzie tworzący taki związek są dla siebie wzajemnie ważni.

Związek w numerologicznej wibracji 3

To może być naprawdę bardzo fajny związek, kreatywny i płodny pod każdym względem. Ludzie go tworzący mają szansę na szczęśliwy dom pełen dzieci i obfitość finansową. W negatywie „trójka” może przynieść w tych sferach życia poważne braki. W wibrację trzy wpisana jest dobra komunikacja, inspiracja, twórczość, pasja, radość.

Związek w numerologicznej wibracji 4

Związek stabilny, formalny, trwały, oparty na tradycji. Bezpieczny. Ludzie, których urodzeniowe wibracje po dodaniu dają cztery, tworzą relacje odpowiedzialne. Romanse i flirty na boku w grę nie wchodzą, prędzej obrączki, małżeńskie akty i wspólne bankowe konta.

Związek w numerologicznej wibracji 5

Numerologia mówi, że jeśli dodane do siebie liczby urodzeniowe partnerów dadzą 5, nie będzie im się razem nudzić. Przyjdzie im się otworzyć na nieprzewidywalność, przygodę, na przypływy i odpływy.

Związek w numerologicznej wibracji 6

Dobrze żyć w związku, któremu patronuje tarotowa karta Kochanków. Na pierwszy plan wysuwa się dzielenie się uczuciami, relacyjność, rodzina. I z tego trzeba zdać egzamin. Kochankowie to przecież dobry symbol relacji. On, ona i miłość.

Związek w numerologicznej wibracji 7

Gdy się spotkają, on i ona, a liczba ich związku wynosi 7, może im się wydawać, że są bratnimi duszami. Relacja ta bowiem nacechowana jest atmosferą niezwykłości, ale często niesie ze sobą poważną życiową lekcję do przeżycia.

Związek w numerologicznej wibracji 8

Kiedy spotykają się ludzie, których wspólna numerologiczna wibracja to 8, zmierzą się z biegunowością dominacji i uległości, z siłą materii oraz namiętności.

Związek w numerologicznej wibracji 9

Para, której przyszło żyć w numerologicznej wibracji 9, zmierzy się z poważnymi wyzwaniami. Pojawić się może silna tendencja do odgradzania się od siebie murem milczenia i obojętności. Rozwiązaniem jest połączenie swoich sił dla pracy dla świata.

  1. Kultura

Randka przed telewizorem. Filmy na romantyczny wieczór we dwoje

 Kadr z filmu
Kadr z filmu "Czekolada". (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Randka przed telewizorem to świetny pomysł na walentynki, szczególnie w czasie pandemii. Z okazji nadchodzącego święta zakochanych mamy dla was 8 filmów o miłości, które doskonale wypełnią wasz romantyczny wieczór w domowym zaciszu.

"Love Story"

Między studentem prawa Oliverem a studentką muzyki Jennifer rodzi się uczucie, którego nie da się zignorować. Mimo że młodzi pochodzą z dwóch różnych światów, postanawiają razem spędzić życie. Kiedy decydują się wziąć ślub, ojciec chłopaka grozi, że się go wyprze. Para próbuje ułożyć sobie życie, wierząc że są w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Los ma jednak względem nich zupełnie inne plany… Nagrodzony pięcioma Złotymi Globami melodramat "Love Story" Arthura Hillera to poruszająca historia miłosna, która zostanie z wami na długo po seansie. 

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Love Story'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Love Story". (Fot. BEW Photo)

"Notting Hill"

Na listach najlepszych filmów o miłości od lat wysokie miejsce zajmuje „Notting Hill”, czyli baśń o Kopciuszku w nowoczesnym wydaniu. Życie rozwiedzionego londyńskiego księgarza Williama staje na głowie, gdy do jego sklepiku zagląda uwielbiana przez wszystkich hollywoodzka aktorka Anna Scott. W rolach głównych występuje urocza Julia Roberts oraz zabójczo przystojny Hugh Grant. To niezwykle ujmujący film, który sprawi, że na waszych twarzach z pewnością zagości uśmiech.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Notting Hill'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Notting Hill". (Fot. BEW Photo)

"Duma i uprzedzenie"

Pięć sióstr Bennet dorastało w przekonaniu, że ich jedynym życiowym celem jest zdobycie mężów. Jednak jedna z nich, Lizzie, zna przynajmniej sto powodów, by nie brać ślubu. Kiedy pani Bennet dowiaduje się, że bogaty kawaler wraz z kilkorgiem najbliższych przyjaciół, zamierza wynająć pobliski dworek, "węszy" znakomitą okazję znalezienia mężów dla swoich córek. Gdy Lizzie trafia na przystojnego, choć snobistycznego pana Darcy'ego, jej sercem zaczynają targać skrajne emocje. Znakomita ekranizacji powieści Jane Austen z Keirą Knightley w roli głównej to idealna propozycja na Walentynki.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Duma i uprzedzenie'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Duma i uprzedzenie". (Fot. BEW Photo)

"Masz wiadomość"

„Masz wiadomość” to uwielbiany przez widzów film z fantastyczną Meg Ryan i znakomitym Tomem Hanksem w rolach głównych. Kathleen dziedziczy po matce małą księgarnię. Niestety w pobliżu otwiera się duża nowojorska sieć wydawnicza zagrażająca jej biznesowi. Chcąc porozmawiać z kimś o swojej pasji, wymienia się elektroniczną korespondencją z nieznajomym poznanym przez Internet. To film, który autentycznie bawi, ale również wzrusza.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Masz wiadomość'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Masz wiadomość". (Fot. BEW Photo)

"Czekolada"

W klimacie tego filmu można się zakochać! Podobnie jak w doskonałych kreacjach Juliette Binoche i Johnny’ego Deppa. Jest rok 1960. Vianne Rocher przenosi się wraz z kilkuletnią córką do małego miasteczka we Francji i otwiera sklep z czekoladą. Jej ciepła osobowość i umiejętność zarządzania zyskują przychylność mieszkańców, jednak burmistrz miasta nie może pogodzić się z pozycją przybyszki i robi wszystko, aby jej zaszkodzić. Sytuacja zmienia się, gdy w mieście zatrzymuje się grupa żeglarzy.

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Czekolada'. (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum) Kadr z filmu "Czekolada". (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)

"Titanic"

Tego filmu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Jake i Rose (w których brawurowo wcielili się Leonardo DiCaprio i Kate Winslet) zakochują się w sobie podczas dziewiczego rejsu "niezatapialnego" transatlantyku Titanic. Gdy luksusowy liniowiec wpada na górę lodową, ich płomienny romans przeradza się w mrożącą krew w żyłach walkę o przetrwanie. Reżyserem filmu jest James Cameron, prawdziwy wizjoner w świecie kina, któremu udało się stworzyć ponadczasowe, wyciskające morze łez filmowe arcydzieło.

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Titanic'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Titanic". (Fot. BEW Photo)

"Holiday"

Utrzymany w klimacie Bożego Narodzenia film "Holiday" to świetna propozycja również na dzień zakochanych. Dwie zupełnie obce kobiety poznają się za pośrednictwem Internetu i postanawiają na czas świąt zamienić się swoimi domami, aby odreagować miłosne niepowodzenia. Amanda mieszka w okazałej posiadłości w Los Angeles, natomiast Iris w starym domu na angielskiej prowincji. Wkrótce okazuje się, że zamiana miejsc dobrze zrobi ich sprawom sercowym. W rolach głównych występują Kate Winslet, Cameron Diaz, Jude Law oraz Jack Black.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Holiday'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Holiday". (Fot. BEW Photo)

"Pamiętnik"

"Pamiętnik" to historia pewnej miłości, która rozkwitła na początku lat 40. gdzieś w Karolinie Północnej. Duke odczytuje ją starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson – ich spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na 7 lat. W rolach głównych występują Rachel McAdams i Ryan Gosling.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Pamiętnik'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Pamiętnik". (Fot. BEW Photo)

  1. Moda i uroda

Biżuteria na Walentynki - najpiękniejsze kolekcje znanych marek

Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora Rose może stać się pamiątką wspólnych, niezapomnianych chwil. (Fot. materiały prasowe)
Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora Rose może stać się pamiątką wspólnych, niezapomnianych chwil. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Walentynki to doskonała okazja, aby sprawić swojej partnerce, przyjaciółce lub innej bliskiej osobie miłą niespodziankę. Świetnym pomysłem będzie biżuteria, dzięki której wyrazimy nasze uczucia i upamiętnimy wspólnie spędzone chwile. Podpowiadamy, na które walentynkowe kolekcje warto zwrócić uwagę. 

Pandora

Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora może stać się pamiątką wspólnych, niezapomnianych chwil. Projektanci marki połączyli nowoczesny design z zaawansowanymi technikami produkcji i tak powstał wyjątkowy charms w kształcie róży oraz nowe zapięcie bransoletki w kształcie litery T z sercem. Elementy te stworzono z niezwykłą pasją, jubilerską precyzją i poszanowaniem otaczającej nas natury (aż 71% wykorzystanego srebra pochodzi z recyklingu).

Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora. (Fot. materiały prasowe) Ręcznie wykańczana biżuteria Pandora. (Fot. materiały prasowe)

W.Kruk

Zaręczynowy Pierścionek Doskonały od W.Kruk łączy tradycję z nowoczesnością, a także jubilerską perfekcję z najbardziej wymownym symbolem miłości. Ponadto symbolizuje uczucie, które trwa na zawsze. Pierścionek zdobi przepiękny brylant New Diamond w szlifie o kształcie serca, osadzony w trzyramiennej szlachetnej koronie złota. Ten szczególny rodzaj szlifu, z uwagi na swój kształt, wymaga szczególnej precyzji i jest niezwykle cenny - zupełnie jak miłość, którą symbolizuje.

Pierścionek Doskonały od W.Kruk. (Fot. materiały prasowe) Pierścionek Doskonały od W.Kruk. (Fot. materiały prasowe)

Jubiler Schubert

Przepiękną biżuterię na Walentynki znajdziecie również w ofercie Jubiler Schubert. W szczególności polecamy modny naszyjnik ze srebra pokryty złotem, delikatną bransoletkę z 14-karatowego złota z sercami oraz gustowne i eleganckie kolczyki punktowe w formie serc (również wykonane z 14-karatowego złota). Serce symbolizuje miłość w każdej postaci, dlatego biżuteria z tym motywem to doskonały sposób na okazanie uczuć bliskiej osobie.

Z okazji Walentynek Jubiler Schubert oferuje przepiękną biżuterię z motywem serca. (Fot. materiały prasowe) Z okazji Walentynek Jubiler Schubert oferuje przepiękną biżuterię z motywem serca. (Fot. materiały prasowe)

YES

Miłosne amulety z kolekcji Sweet Love to biżuteria dla tych, którzy są otwarci na uczucia. W roli głównej ponadczasowy symbol serca we współczesnej odsłonie. Dwie połówki różowych serc są na pozór inne, a jednak tworzą spójną i zachwycająca blaskiem całość. Smukłe złote serca zaskakują z kolei niebanalnym wzornictwem. W tych kolczykach, bransoletkach i naszyjnikach zamknięty został czar niewinnej miłości. To biżuteria, która zmieni ulotne chwile w ponadczasową pamiątkę.

Biżuteria z kolekcji Sweet Love marki YES. (Fot. materiały prasowe) Biżuteria z kolekcji Sweet Love marki YES. (Fot. materiały prasowe)

Swatch

Swatch sprzeciwia się sentymentalnej atmosferze. Modele z nowej kolekcji traktują bowiem miłość z przymrużeniem oka i nutą sarkazmu. P(e/a)nse-moi przykuwa wzrok czerwonym paskiem zdobionym sercami. Hate 2 Love ma dwa oblicza – za dnia mówi „I hate to love you”, lecz gdy zapada noc, jego tarczę rozświetla miłosne wyznanie „I love you”. Z kolei zegarki New Gent Beating Love i Gent Beating Pink w stylu retro emanują pozytywną energią. Który model wybierzesz dla swojej drugiej połówki?

Zegarki z walentynkowej kolekcji marki Swatch. (Fot. materiały prasowe) Zegarki z walentynkowej kolekcji marki Swatch. (Fot. materiały prasowe)

Lilou

Kolczyki Lune od Lilou to prawdziwy hit wśród światowych gwiazd oraz influencerów. W okładkowej sesji Marie Claire Hong Kong wystąpiła w nich popularna amerykańska piosenkarka Ava Max. Wcześniej pojawiła się w nich również Christina Aguilera oraz aktorka Annie Starke, która w sesji do Grumpy Magazine zaprezentowała też spektakularny pierścionek Luck z perłami. Jeśli chcesz wyrazić swoje uczucia za pomocą modnego prezentu, biżuteria od Lilou będzie świetnym wyborem.

Ava Max w kolczykach Luna od Lilou. (Fot. materiały prasowe) Ava Max w kolczykach Luna od Lilou. (Fot. materiały prasowe)