1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Zakupy to całe moje życie

Zakupy to całe moje życie

123rf.com
123rf.com
Przybyło rzeczy, od których się uzależniamy - w dzisiejszym świecie uzależnić można się niemal od wszystkiego. Zakupy to świetna zabawa, dopóki mamy nad nimi kontrolę. Natłok reklam zachęcających do skorzystania z oferty „promocji”, „superwyprzedaży”, „obniżki”, „okazji”, sprawia że nie potrafimy zachować umiaru w zakupach.

Oto kilka rad, które pozwolą Nam walczyć z zakupoholizmem:

1. Na dobry początek - zrób rachunek sumienia
Zastanów się dlaczego uciekasz w zakupy. Kiedy już zdefiniujesz problem (a może dobrze wiesz, co kompensujesz zakupami?) - zastanów się, co możesz z nim zrobić. Jeśli nie da się go rozwiązać, poszukaj innych sposobów na jego odreagowywanie. Może zacznij uprawiać jakiś sport, chodzić na fitness, biegać, a może znajdziesz sobie hobby. Jeśli twoja rodzina ma zwyczaj spędzać czas w marketach - zamieńcie taki sposób wspólnego spędzania wolnego czasu na przykład na wypad za miasto, do lasu, wyjście do kina itp.

2. Zabierz ze sobą koleżankę lub znajomego  
Jeśli następnym razem będzie ci źle i będziesz „musiała” iść na zakupy - zaproś koleżankę (najlepiej taką, która ma zdystansowany stosunek do zakupów). Najpierw możecie usiąść przy kawie i pogadać. Może uda się zamiast kupowania rozładować napięcie w rozmowie z kimś bliskim, kto będzie chciał cię wysłuchać. Nie próbuj zapomnieć o kłopotach kupując, raczej spróbuj wyrzucić je z siebie. Pamiętaj, że zakupy poprawią twój nastrój tylko na chwilę. Kupując, do smutków dotychczasowych dołożysz sobie wyrzuty sumienia związane z tym, że znowu wydałaś pieniądze.

3. Lista zakupów
Wiedząc, że masz tendencję do kupowania zbędnych rzeczy, przed wyjściem z domu, zrób dokładny spis zakupów i się go trzymaj! Po wejściu do sklepu kupujesz tylko i wyłącznie to, co zostało zapisane na kartce. Nie zwracasz uwagi na ewentualne "niepowtarzalne promocje" i "niesamowite okazje".

4. Tylko gotówka
Nie noś przy sobie większych sum gotówki. Planując zakup (zgodnie z listą zakupów, patrz: pkt 4), jesteś w stanie przewidzieć, ile wydasz. Nie bierz na zakupy kart płatniczych ani kredytowych. Łatwiej płaci się kartami, bo nie widzisz realnych pieniędzy, nie „kładziesz ich na stół”.

5. Zachcianka – twoją motywacją
Zrób sobie spis rzeczy, które chciałabyś kupić - nie tych niezbędnych, ale takich prawdziwych, własnych zachcianek. Będziesz miała cel dla oszczędzania. Lepiej przecież oszczędzić na coś naprawdę wyjątkowego, niż wydać impulsywnie pieniądze na kilka, może nawet bezużytecznych, tańszych rzeczy? Kontrola nad zakupami nie oznacza, że nie można czasem zrobić sobie prezentu. Swój „spis zachcianek” możesz ciągle uzupełniać i w chwili, gdy poczujesz, że masz ochotę zaszaleć, będziesz mogła wybrać jedną z tych zapisanych wcześniej rzeczy.

Rady przygotował ekspert z PoProstuZdrowo.pl

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Pieniądze szczęścia nie dają. Czy masz zdrowy stosunek do pieniędzy?

Musimy pamiętać, że pieniądze nie mają żadnej wartości, żadnej energii, dopóki to my sami nie zdecydujemy, jakie znaczenie im nadamy. (Ilustracja: iStock)
Musimy pamiętać, że pieniądze nie mają żadnej wartości, żadnej energii, dopóki to my sami nie zdecydujemy, jakie znaczenie im nadamy. (Ilustracja: iStock)
Dają wolność czy zniewalają? Stwarzają możliwości czy ograniczają? Oddzielają od innych czy łączą z nimi? Dają szczęście? Warto o nie zabiegać? Nasza relacja z pieniędzmi odzwierciedla to, kim myślimy, że jesteśmy.

Iwona Pochitonow, projektantka mody, pięć lat temu, po 28 latach działalności, zamknęła firmę, ponieważ „przestała kochać to robić”. Projekty jej kobiecych sukienek, żakietów, spodni, kostiumów i płaszczy modelki prezentowały na okładkach kobiecych pism, także „Zwierciadła”. „Byłam bogata” – mówi Iwona. Wybudowała duży dom pod Warszawą w otulinie starych drzew, podróżowała. Teraz sama tworzy naturalne mydła i kremy. Nie chce już firmy. Żyje za grosze w porównaniu z tym, ile zarabiała jeszcze kilka lat temu. Kiedyś uwielbiała rzeczy, zakupy, piękne przedmioty przywożone z zagranicy. Dziś – jak mówi – nie potrzebuje już ani rzeczy, ani nowych ubrań. Jest szczęśliwa, żyć nie umierać. Zawsze już będzie „podążać za radością”.

Iza Pawelec, aktorka z Wrocławia, przez dziesięć lat przebijała się w branży – rólki w teatrze, rólki w filmach, chałtury w reklamie. „Ledwo spinałam budżet” – mówi. W tym zawodzie trzeba o siebie dbać. Gdy opłaciła czynsz za wynajmowane mieszkanie, reszta wystarczała na masażystę, dietetyczkę, kosmetyczkę, fryzjerkę. Trochę ekojedzenia i po pieniądzach. Wakacje u znajomych na Mazurach. „Trochę głupio to przyznać – Iza zawiesza głos – ale odżyłam, gdy bogato wyszłam za mąż. Jakie możliwości dają pieniądze! Lepiej być bogatą”. Dwóm siostrzenicom opłaca prywatne studia. Chorej na serce mamie leczenie w dobrej klinice. Wakacje, gdy nie trzeba myśleć o pieniądzach, mają znaczenie dla dobrego samopoczucia. I tak dalej, i tak dalej.

Dają wolność czy zniewalają? Stwarzają możliwości czy ograniczają? Oddzielają od innych czy łączą z nimi? Dają szczęście? Podobno tylko szczęśliwym. Ale chcemy sprawdzić. Podobno nie dają szczęścia, ale – jak mawiała Marilyn Monroe – zakupy owszem. To też chcemy sprawdzić.

Warto o nie zabiegać? A co na to badania? Zdarza się, że wyniki badań się wykluczają. Jedne mówią o tym, że najszczęśliwsi są mieszkańcy krajów najbiedniejszych. Inne, że wręcz przeciwnie – największe zadowolenie z życia zgłaszają mieszkańcy zamożnych krajów Europy. Jeszcze inne badania pokazują, że nasze dobre samopoczucie nie rośnie wraz ze wzrostem dochodów. Jeśli mamy środki na podstawowe potrzeby (jedzenie, dach nad głową), to zdobycie pieniędzy na większy dom, lepszy samochód czy droższe wakacje nie spowoduje wzrostu naszego poczucia szczęścia.

Niezmiennie zdumiewają badania dotyczące ludzi, którzy wygrali duże sumy na loterii. Wyniki są zawsze takie same: w przeciągu kilku miesięcy ludzie ci tracą miliony, przegrywają w kasynie, wpadają w uzależnienie od alkoholu i narkotyków, a nawet popełniają samobójstwo. Publicznie żałują wygranej. Mówią nawet, że to był najgorszy dzień w ich życiu! Chcieliby wygrać może dwa tysiące euro, ale nie dwa miliony!

Energia, którą reprezentują pieniądze, jest mocna, ale i subtelna, może wzmocnić, ale może też zabić. Z całą pewnością uwrażliwienie na nią, przyjmowanie jej i oswajanie wymaga świadomości. Świadomości czego? Przede wszystkim tego, że pieniądze nie mają żadnej wartości, żadnej energii, dopóki to my sami nie zdecydujemy, jakie znaczenie im nadamy. Bez udziału naszej świadomości to tylko kawałki papieru. Badacze rozwoju świadomości zwracają uwagę, że dobra moda na minimalizm i proste życie sprawiają, iż nasza relacja z pieniędzmi także się zmienia. Przechodzimy niezwykły, czasem burzliwy i chaotyczny proces przemiany. Coraz wyraźniej widzimy, że pożądanie rzeczy, aby uśmierzyć wewnętrzny ból i pustkę, ten ból dodatkowo pogłębia. Używając pieniędzy do wzmacniania własnej pozycji i wizerunku, paradoksalnie osłabiamy siebie. Widać to jasno wtedy, gdy odkrywamy, że posiadanie nie daje nam radości ani wolności. Jesteśmy znużeni, zmęczeni i wypaleni.

Na naszych oczach i w głębi nas rodzi się nowe. Nowa świadomość. Nowa era pieniądza – jak nazywa te zmiany Mayuri Onerheim, autorka książki „Pieniądze. Duchowość. Świadomość...”, jeszcze do niedawna główna księgowa światowych korporacji. Relacja z pieniędzmi dla wielu z nas staje się fascynującym źródłem nowego sposobu życia. Ten nowy sposób to zupełnie inna perspektywa, inna narracja. Przeczuwamy, a niektórzy z nas już to wiedzą, że istnieje całkowicie inny sposób doświadczania pieniędzy niż do tej pory; że ich zarabianie i wydawanie nie musi łączyć się z bólem i lękiem. Że możemy puścić w ruch inny taniec energii – pieniędzy i miłości.

Zaczynamy od świadomości obfitości poza pieniędzmi. Jak pisze Onerheim: Jeden kwiat wystarczy. A czy to ważne, gdzie rośnie ten kwiat – w twoim ogrodzie czy w ogrodzie sąsiada? Nie posiadasz gwiazd, a przecież możesz się cieszyć ich widokiem. Nie posiadasz ptaków szybujących, a przecież cieszy cię ich śpiew. Nie potrzebujesz więcej rzeczy. Potrzebujesz większej wrażliwości, większej uważności na piękno wokół, uszu bardziej wyczulonych na muzykę, oczu artysty. Potrzebujesz wyobraźni, która przemienia wszystko w coś istotnego i znaczącego. Jesteś już bogata. Dostałaś już to, czego potrzebujesz. Niech to się rozwija, a wszystko, co masz w świecie zewnętrznym, okaże się wystarczające.

Świadomość obfitości to też świadomość naszych wewnętrznych skarbów: spokoju, pogody ducha, pokory, prawdomówności, odwagi. I bogactwa natury. Rzadko na co dzień zdajemy sobie sprawę z tego, że na Ziemi jest więcej jedzenia, niż kiedykolwiek mogłyby spożyć zamieszkujące ją istoty. Słońce wytwarza więcej energii, niż Ziemia mogłaby kiedykolwiek zużyć. Gdy powstawało nasze życie, miliony plemników wyruszyły w drogę, by zapłodnić jedno z tysiąca jaj czekających na to w organizmie naszej matki od chwili jej narodzin. Zadaniem wiśni jest, by w trakcie swojego życia dać początek dwóm kolejnym drzewom wiśniowym. W tym celu rodzi ona każdej wiosny tysiące kwiatów, a w ciągu lata – tysiące owoców, ciesząc tym nasze oczy oraz dając pokarm tysiącom owadów i ptaków. To tylko niewielkie przykłady bogactwa życia wokół nas, przepychu i luksusu, w którym żyjemy i którym jesteśmy jako część natury.

Pieniądze mogą się stać częścią tego obfitego świata. Kiedy połączymy je z sercem, zechcemy wydawać je na wszystko, co wzmacnia i wspiera życie. Poczujemy, że dzięki nim współtworzymy rzeczywistość, że mamy wpływ. W nowej erze pieniędzy wiemy już, że nasze decyzje i wybory naprawdę tworzą nasz świat. Wyobraźmy sobie, jak zmieniłoby się życie nas wszystkich, gdybyśmy widzieli i odczuwali ten przepływ.

To już się dzieje – na naszych oczach i w głębi nas. Ten duchowy – bo powiązany z miłością do życia – stosunek do pieniędzy idzie w parze ze świadomością, w jaki sposób zarabiamy, wydajemy i inwestujemy pieniądze. Klarowność i przejrzystość naszych transakcji finansowych wzmacnia nas i czyni wolnymi – tu badania są zgodne. Także w tym, że wszelkie długi działają obciążająco na naszą psychikę, ograniczają swobodę wyboru, kreatywność i szersze spojrzenie na spektrum życiowych możliwości.

Obserwując nasz stosunek do pieniędzy, nasze myśli i emocje z nimi związane, a także proces zarabiania i wydawania, stajemy się świadomi. Od tej chwili to my decydujemy, co dzieje się w naszym finansowym imperium.

Wdzięczność jest początkiem prawa wzrostu i tworzenia. To, za co dziękujemy dziś, będzie pomnożone jutro. Jeśli mamy w kieszeni kilka złotych i ucieszymy się z nich, życie je pomnoży. Jeśli natomiast obrazimy się na sytuację i będziemy opowiadać wszystkim naokoło, czego nam brakuje, ten brak będzie się powiększał. Wdzięczność pozwala cieszyć się tym, co już stworzyliśmy dla siebie, ucisza obawy i lęki, a nawet – w miarę praktykowania wdzięczności – całkowicie z nich wyzwala.

  1. Materiał partnera

Moda na live shopping - forma zakupów online, którą pokochają kobiety

Podczas Orsay Live Shopping na żywo o produktach opowie Oliwia Bugała - Cheers My Heels. (Fot. materiały partnera)
Podczas Orsay Live Shopping na żywo o produktach opowie Oliwia Bugała - Cheers My Heels. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Zakupy w sieci to dla większości z nas codzienność, a w ostatnich miesiącach wręcz podstawowa forma nabywania produktów. Wiele osób w tym czasie przekonało się, że zakupy przez internet mają sporo zalet, choć cały czas nie zastępują kontaktu na żywo z produktem, a także ze sprzedawcą. W niektórych branżach ma to dość istotne znaczenie.

Do takich z pewnością należy branża fashion. ORSAY, jedna z najbardziej popularnych marek odzieżowych dla kobiet, postanowiła zaproponować swoim klientkom nowy, atrakcyjny sposób na zakupy online, w ramach projektu poradnikowego "Bo We Mnie Jest Styl".

Orsay Live Shopping to zakupy online na żywo, podczas których o produktach opowiadać będą influencerka Oliwia Bugała - Cheers My Heels oraz stylistka ORSAY - Ula Jaworska. Podczas transmisji na żywo ekspertki będą mówić o trendach, ale przede szczegółowo prezentować kolekcję letnią, cechy poszczególnych produktów i radzić jak połączyć rzeczy i jak dopasować je do figury czy okazji. Dodatkowo omawiane stylizacje będą pokazywane na modelkach. Podczas live shopping będzie można też zadawać pytania na czacie, na które Oliwia i Ula będą na bieżąco odpowiadać. Prezentowane produkty będzie można bezpośrednio kupić i skorzystać z rabatów dostępnych tylko podczas wydarzenia.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Rozmowa na temat produktu i porady stylizacyjne, na które klientki mogą liczyć na co dzień w salonach, to element, którego z pewnością brakuje podczas zakupów w sklepach internetowych. Zakupy na żywo z ekspertkami, to próba przeniesienia tych aspektów do świata wirtualnego i przemycenie pierwiastka rozrywki. W końcu wypad na zakupy, to dla większości kobiet ulubiony sposób na spędzenie wolnego czasu. Na szczęście dzięki nowym technologiom, spotkania z modą nabierają nowego wymiaru i wcale nie musimy ich ograniczać. Coraz częściej wystarczy zasiąść wygodnie na kanapie i kliknąć start, żeby przygoda z modą trwała w pełni.

ORSAY LIVE SHOPPING odbędzie się w czwartek 18 czerwca o godz. 18:00 na dedykowanej platformie zakupowej . Już teraz można też dołączyć do wydarzenia na , aby nie przegapić zakupów na żywo z ekspertkami.

  1. Styl Życia

Ubrania w stylu vintage - jak działają sklepy vintage?

Butik Chosen By (materiały prasowe)
Butik Chosen By (materiały prasowe)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Dekadę temu ubrania vintage były niszą dla pasjonatów, a rzeczy używane wielu kojarzyły się ze śmietnikiem. Dziś gwiazdy obnoszą się z sukniami vintage po czerwonych dywanach, a nastolatki szpanują designem z lat 80. Trend, świadoma filozofia antykonsumpcji, a może konieczność, od której nie ma odwrotu w obliczu globalnego kryzysu ekologicznego?

Najefektowniejszy trend tych czasów? Vintage i ubrania z drugiego obiegu. Nawet sieciówki stylizują swoje ciuchy vintage i ogłaszają programy recyklingu odzieży. Można w tym trendzie uczestniczyć w mainstreamie, można i alternatywnie. W 2020 roku w Warszawie niemal co tydzień odbywał się targ vintage – w klubie albo w postindustrialnej hali. Oldskulową modą wabią też krakowskie, łódzkie czy wrocławskie vintage butiki i markety.

Vintage blezerek japońskiej babci

W wiosenny weekend stołeczne studio Hartwig Fashion udostępnia wnętrze na imprezę Vintage Fever. Są tu trofea z vintage’owych sesji modowych – „kufajka” Isabel Marant sprzed wielu sezonów sąsiaduje z błyszczącą sukienką mini, uszytą – jak głosi legenda – na zamówienie pewnej ambasadorowej przez kultową Modę Polską w głębokim PRL-u. Obok wystawka kultowego łódzkiego Cukru Pudru z fasonami z lat 70., 80. i 90. oraz popowymi okularami. Wdaję się w rozmowę z Raphaelem (profil na Instagramie: Na Górze Róże) – Francuzem o japońskich korzeniach, który za dziewczyną przyjechał do Łodzi i od siedmiu lat jeździ po Polsce z wyszukanymi perełkami vintage. Każdy sprzedawca to kopalnia anegdot, w sieciówkach tego nie dają, i to też składnik „vintage’owego czaru”. Raphael o każdym ciuchu potrafi coś opowiedzieć: Hammer to podróbka Armaniego z lat 80., a koronkowy blezerek Chloé to łup po japońskiej babci. Zestawienia stylów i epok to cały smaczek „polowań”. – Kocham to – mówi. – Zawsze się tak ubierałem, łaziłem po bazarach, nawet kiedy to nie było modne, uwielbiam np. „cygańskie” koszule z kolorowego jedwabiu. Kiedy mieliśmy już z żoną cały dom zawalony tym dobrem, zacząłem nim handlować.

Najlepiej schodzą najntisy

Co się zmieniło przez te lata? – Kiedyś, jak się jechało do łódzkiego lumpeksu, człowiek kupował towaru na miesiące. Teraz trudniej. W Łodzi, która jest biednym miastem, gdy mają rzucić towar, od rana pod „lumpem” stoi tłum. Wszyscy biegną do wejścia, starsze panie dziabią konkurentów laskami po stopach. Nie mam już na to nerwów, znajduję inne źródła ciuchów. Jakie? Sekretne.

Odchodzę od francuskiego gawędziarza z seledynowym płaszczem z lat 80. za jedyne 70 złotych i natykam się na młodą konkurencję. 15-letni Ian urodził się w Argentynie, ojczyźnie taty, ale kiedy miał dziesięć lat, przyjechali do Polski. Chodzi do pierwszej klasy liceum i od pół roku dorabia vintage’em (profil: Daj Se Ubranie). Mama dała siedem dych na wieszak, w resztę inwestuje sam: – Moi rówieśnicy ubierają się podobnie: w drogie streetweary albo high-endowe ubrania – mówi. – U mnie wszystko jest tanie, za to oryginalne i z historią. Moja grupa docelowa to młodzieżowi imprezowicze. Najlepiej schodzą najntisy: bajeczki Disneya, tribjuty dla raperów, amerykański vibe. Rzeczy wynajduję w szmateksach, skupuję od ludzi. Ten T-shirt, rocznik ’95, to pięć dyszek, ale przecież ze sprzedawcą zawsze można negocjować i na tym polega fun.

Bikiniarze wśród nas

Sklepy, butiki internetowe, stacjonarne – oparte na strategii vintage i selekcji ubrań z drugiej ręki – wyrastają jak grzyby po deszczu. Starszy od Iana tandem sióstr: 28-letnia Natalia Pietrzak i 19-letnia Zuzanna Woińska, znany jako nie.znosze, z impetem wystartował na październikowych targach i może mówić o sukcesie. Dziewczyny mają wyjątkowe oko: są cuda retro z lat 50. i 60., przeskalowane marynarki z lat 80. czy japońskie kimona vintage i srebrne sygnety. Proponują szalone stylizacje, gorsety zakładają do swetrów. – Na łowy jeździmy pod Warszawę – mówi Natalia opatulona w upolowany zjawiskowy sweter z moheru. – Najbardziej ekscentryczne rzeczy znajdujemy w kanciapkach na prowincji. Niczego nie planujemy, chcemy dać się zaskoczyć, jak ostatnio: taftowym kompletem Armaniego. Cieszę się, że w końcu mogę kupować ciuchy, które mi się podobają, a które nie są na mnie, bo ja jestem z tych „większych”. Marzy mi się, żeby przychodziło do nas więcej dużych dziewczyn. Ośmielcie się, vintage jest też dla nas!

Zuzanna Woińska i NAtalia Pietrzak, twórczynie butiku nie.znosze (fot. materiału prasowe) Zuzanna Woińska i NAtalia Pietrzak, twórczynie butiku nie.znosze (fot. materiału prasowe)

Natalia biega za gorsetami, za to Edward, właściciel warszawskiego Bikiniarza, ubiera tylko facetów – na Instagramie lub w klimatycznym praskim podwórku przy Ząbkowskiej 2. Dekoracje: opływowa maszyna Singera z lat 60., stare walizki i krawiecki manekin. W tle swinguje Sinatra. Edwardowi patronują bikiniarze, ekstrawaganccy zawadiacy z lat 50. – Kochali jazz, modę i kulturę amerykańską, buntowali się wobec narzuconej im rzeczywistości – mówi. – Mój sklep znajduje się tuż przy bazarze Różyckiego, gdzie zaopatrywali się w ciuchy.

W Bikiniarzu znajdziecie stare Dolce & Gabbana i vintage’owe no-name’y z dobrej wełny. Jest świetny wybór swetrów, koszule od Paula Smitha czy jedwabny krawat Ermenegilda Zegni. Albo unikatowy prochowiec Próchnika, szyty na Związek Radziecki, odświeżony przez pracownię krawiecką Kompromis. Przez ostatnie lata sklepy z ubraniami z odzysku zyskały nowy wymiar: – Dzisiaj klient jest bardziej świadomy, chce kupić coś fajnego i nie dokładać cegiełki do globalnego ocieplenia. Mam klientów od 17. do 70. roku życia. Jest pan vintage’owy, pan elegancki i pan sportowy. Często to kobiety przyprowadzają do mnie swoich facetów.

Bikiniarz w podwórku na warszawskiej Pradze. Tu ubierają się panowie. (fot. materiały prasowe) Bikiniarz w podwórku na warszawskiej Pradze. Tu ubierają się panowie. (fot. materiały prasowe)

Marais do Warszawy

Jednym z najdłużej istniejących stacjonarnych butików vintage (dziś też w Internecie) jest warszawskie Safripsti przy Oleandrów. Jedwabne koszule, kaszmirowe swetry, ramoneski, sukienki. Na początku drugiej dekady XXI wieku sklep założyła powracająca po latach z Paryża i Londynu makijażystka Magdalena Wińska. Nie było u nas jeszcze butików vintage, które świadomie budowały swoją markę, a ona miała to przemyślane, wiedziała, co i komu chce sprzedawać. Inspirację znalazła w sklepiku z paryskiej dzielnicy Marais. – Pamiętam, jak pierwszy raz tam weszłam i jeszcze nie wiedziałam, że to vintage shop, ale już czułam emocje związane z „polowaniem na skarby”. Przyprowadzałam tam przyjaciółki podczas ich wizyt w Paryżu i któraś powiedziała: „Szkoda, że takiego sklepu nie ma w Warszawie”. Wtedy zapaliła mi się lampka – opowiada.

Dziś Magdalena znów krąży między Francją a Polską, a butik na co dzień prowadzą jej wspólnik Szymon i współpracownicy. – Nadal zaopatrujemy się u wyspecjalizowanych hurtowników vintage’u, sami też startujemy z hurtem – mówi. – Ja jestem zanurzona w latach 80. i tego się nie wyprę, ale teraz vintage przesunął się do lat 90. Uważnie słuchamy młodych klientów, doradców i ruszamy z filmikami, żeby pokazać, jak się nosić w vintage’u. Dziś świadomość jest większa i mnóstwo ludzi, którzy uważają się za speców w temacie, nadal wrzuca vintage i ubrania z zeszłorocznej kolekcji polskiego projektanta do jednego worka. Tymczasem vintage musi mieć minimalnie dziesięć lat wstecz i swoją wartość. Rzeczy sprzed lat 60. to już właściwie retro. U mnie też bywają, ale są droższe.

Magdalena Wińska i Szymon Makohin z butiku Safripsti Magdalena Wińska i Szymon Makohin z butiku Safripsti

Wielka zmiana świadomości

W branży nastąpiła jeszcze jedna zmiana, obudziliśmy się w świecie, w którym równie ważny jak estetyczny stał się wymiar ekologiczno-konsumpcyjny mody. Ziemia umiera, a przemysł modowy jest jednym z największych trucicieli. – Kiedy zakładałam ten biznes, nie miałam takiej świadomości – opowiada Magdalena. – Teraz, kiedy znam te dane, cyfry, jest to dla mnie porażające. Jako Safripsti staramy się to komunikować. Na każdym kroku zastanawiamy się, jakie wybrać opakowania, jakie metki, czy robić ulotki itp.

Osobą, która aktywnie wspiera zmiany, jest Anna Pięta, która wraz z Magdą Korcz organizowała wielkie modowe targi Hush, a od dwóch lat nie kupuje ubrań z pierwszego obiegu, ostro krytykuje fast fashion, wspiera ekologiczne biznesy i nagrywa z Martyną Sztabą podcast „Muda Talks” o zrównoważonej gospodarce i ekologii. – To był proces – wyjaśnia. – Moda nie była dla mnie ważna sama w sobie, ale jako tuba do mówienia czegoś istotnego, bo jest łatwo zrozumiała, dotyczy każdego. Zaczynałam w 2009 roku od vintage’u w Internecie. Kiedy po przeniesieniu do realu sklep upadł, zaczęłyśmy robić Hush, bo uznałam, że są fajne polskie marki i trzeba wspierać lokalny biznes, niesieciowy. Ale przyszedł moment wypalenia. Kupowanie stało się sposobem na życie, na spędzanie wolnego czasu, poprawianie sobie nastroju, rozładowanie napięcia itp. Dopiero na końcu jest realna potrzeba. Nie chciałam tego nakręcać, wolę dawać komunikat: kupuj z drugiego obiegu, bo to dobra jakość za niewygórowaną cenę, do tego eco-friendly. Nadal lubię ładnie wyglądać, ale zawsze znajdę coś np. w mokotowskim Crushu, butiku vintage ze świetną selekcją.

Anna Pięta (po prawej) i Martyna Sztaba nagrywają podcast „Muda Talks” o zrównoważonej gospodarce. (Fot. materiały prasowe) Anna Pięta (po prawej) i Martyna Sztaba nagrywają podcast „Muda Talks” o zrównoważonej gospodarce. (Fot. materiały prasowe)

Słuszny kierunek

Kiedy pytam, kim dzisiaj się czuje, mówi, że nazwałaby się liderką antykonsumpcji i walki z nadprodukcją, po angielsku: fashion environmentalist. Docenia to, jak rozwinął się w Polsce w ostatnich latach drugi obieg. Podobnie jak ja uczestniczy w kobiecych wymiankowych i sprzedażowych kręgach. – Dla jednych to wynika z czystej świadomości, dla innych to fajny trend – stwierdza. – Ale tendencja szybko rośnie i wierzę, że to jedyny słuszny kierunek. Przejadły nam się powtarzalne ubrania z sieciówek, beznadziejna jest jakość tej produkcji. A „vintage” to „dobry rocznik”, jak w winach, przynajmniej tak brzmi dosłowne tłumaczenie. Badania podają, że mamy już tyle ubrań z drugiego obiegu i sklepowych zwrotów, które się przecież potem pali, by nie obniżać cen, że gdyby zatrzymać teraz produkcję, to wystarczyłoby zasobów dla całej ludzkości na następne 11 lat.

Jednak nawet drugi obieg potrafi być nieetyczny. – Świetnie opisuje to w rozmowie dla „Mudy...” Zosia Zochniak, która prowadzi start-up Ubrania do Oddania, zajmujący się odpowiedzialnym sortowaniem odzieży używanej – opowiada Ania. – Ciuchy z drugiego obiegu wyrabiają kolejny karbo-syf, zaśmiecając np. polskie lasy. U nas odpad tekstylny jest uznawany za zielony, bez kontroli, a przecież 60 proc. szmat ma poliester, który się tak samo długo rozkłada jak plastikowa torebka! Trzeba by sprawdzać, kto je sprowadza i czy legalnie, jak je dystrybuuje itp.

Luksus z drugiej ręki

Inny sposób na ubrania z odzysku to butiki i komisy z drogimi markami, które trafiają do drugiego obiegu. Tak działa w Internecie słynący z ostrej selekcji Pyskaty Zamsz czy warszawski sklep Chosen By z siedzibą przy ekskluzywnej Mokotowskiej (od kwietnia także w Elektrowni Powiśle, prowadzi również internetową platformę Kupuj/Sprzedaj). Założycielka Karolina Bartczak mówi: – Zaczęło się od tego, że wymieniałyśmy się prywatnie z koleżankami ubraniami, bo np. trafił się nieudany zakup albo któraś schudła lub przytyła. Pomyślałam, że fajnie byłoby stworzyć stałe miejsce. Tu dajemy rzeczom drugie życie, pozwalamy ludziom oczyścić garderobę, za połowę ceny nabyć najwyższej klasy ciuch. Walczymy z podróbkami, które są plagą tego biznesu, dlatego wszystko sprawdzamy.

Karolina Bartczak właścielka butiku Chosen By (fot. archiwum prywatne) Karolina Bartczak właścielka butiku Chosen By (fot. archiwum prywatne)

Na wieszaki trafiają kolekcje z ostatnich kilku lat: 200–300 zł mogą kosztować dżinsy Balenciagi (w firmowym sklepie – 2 tys. zł), 6 tys. – nowa torebka Celine (wyjściowo – 11 tys.). Czasem to prawdziwy unikalny vintage. – Miałyśmy kiedyś pozłacany paskonaszyjnik Chanel, zaprojektowany jeszcze przez samą Coco Chanel – wspomina szefowa butiku. – Mamy też klientkę, która wyjechała z Polski w wieku 18 lat, dziś jest już po siedemdziesiątce, wciąż ma niesamowitą urodę i klasę, przywozi nam kreacje, które kolekcjonowała latami.

Sztuka z lumpeksu

Drugi obieg ma swoją artystyczną twarz, którą cenię najbardziej. Śledzę projekty stylistki i autorki kostiumów teatralnych Hanki Podrazy, która z secondhandowych „śmieci” tworzy całe opowieści. Jeden z najciekawszych młodych projektantów mody, współpracujący z teatrami, performerami i światem sztuki wizualnej Tomasz Armada, jeszcze studiując w Katedrze Ubioru ASP w Łodzi (dyplom 2017), swoją twórczość budował na zasobach ze słynnych „lumpów”. Nie szuka luksusowego vintage’u, lecz wynosi resztki konsumpcyjnej cywilizacji do poziomu wyrafinowanej sztuki. – Kiedy mieliśmy wykonać standardowe studenckie zadania, np. ubiór-obiekt, wszyscy kupowali w supermarkecie nowe przedmioty i je masakrowali. A ja biegłem do lumpeksów – opowiada. – Staram się szanować materiał, wykorzystywać rzeczy z drugiej ręki. Nie muszę się martwić, „ile to kosztowało”, ale też wiem, że mogę to „zmarnować” bez wyrzutów sumienia. Na studiach ekologia nie była jeszcze tak głośnym tematem, od kolegów projektantów czy z mediów modowych dowiadywałem się, że jestem „łachmaniarzem”, w najlepszym razie – propagatorem „estetyki trashowej”. Dziwakiem, a nie twórcą świadomie podchodzącym do zasobów.

Projektant mody Tomasz Armada w swoich pracach wykorzystuje rzeczy z drugiej ręki. (fot. archiwum prywatne) Projektant mody Tomasz Armada w swoich pracach wykorzystuje rzeczy z drugiej ręki. (fot. archiwum prywatne)

Dziś nawet sieciówki próbują tę „zieloną strategię” jakoś ograć marketingowo, a nastawienie do Armady się zmienia. – To nie są śmieci – zaznacza. – Materiały wyprodukowane w latach 80., 90., których używam, są lepszej jakości niż aktualna produkcja. Dziś maszyny tkackie są tak programowane, żeby tworzyć błędy w tkaninach i by szybciej podlegały one zużyciu. Serio! Dla mnie ważne jest też, że dzieło z tkanin powtórnie użytych jest niepowtarzalne, nie zobaczę tego materiału u kogoś innego, jak to zdarzyło się kolegom na naszych dyplomach.

Do projektów i kostiumów teatralnych Armada wykorzystywał już kibolskie szaliki, muzułmańskie dywaniki modlitewne, cekinowe sukienki sylwestrowe czy gorsety i kołnierze ortopedyczne – wszystko z second-handu. Jeśli uważnie się przyjrzeć, okazuje się, że zwały szmat w lumpeksach są jak wymowne pokłady naszej kultury. Ktoś je wyrzucił, ale tam tkwi cała masa komunikatów o nas, elementów rzeczywistości, z których artyści budują nowe opowieści o ludzkości.

Zmienić reguły

Vintage pozwala odtworzyć w filmie całą epokę. Moja przyjaciółka Karolina Rodanowicz niedawno skończyła pracę przy filmie o Kalinie Jędrusik, była drugą kostiumografką. Wyszukiwała stroje vintage. – Detale są dla mnie w vintage’u rzeczą najcenniejszą, utraconą w ubraniu masowym – mówi. – Jest w nich więcej kunsztu. Poczynając od metki, przez guziki, po podszewkę. Nie umiem już kupować sobie ubrań w sieciówkach. To mnie przygnębia. Zdajesz sobie sprawę, że aby wyprodukować tę gigantyczną ilość ciuchów, trzeba zniszczyć ogromną ilość zasobów. Wszystko po to, by napędzić machinę chciwości.

Karolina Rodanowicz, kostiumografka, mówi: „Nie umiem już kupować w sieciówkach”. (fot. archiwum prywatne) Karolina Rodanowicz, kostiumografka, mówi: „Nie umiem już kupować w sieciówkach”. (fot. archiwum prywatne)

Być może vintage jest próbą przywrócenia myślenia o ubraniu, ale i o świecie jako o czymś cennym. Świat jednorazowy i masowy szybko nudzi. Inaczej nosi się sukienkę, w którą ktoś włożył kunszt i troskę, niż koszulkę uszytą przez zmęczoną 12-latkę w piwnicy. Jak mówi Ania Pięta: – Nikt z nas nie jest zero waste, chodzi o to, żeby być uważnym, żyć świadomie. Sami ludzie tego nie zmienią, aktywiści tego nie zmienią, politycy tego nie zmienią. Dopiero razem mamy szansę zmienić globalne reguły gry.

  1. Materiał partnera

Rozsądnie planuj swoje zakupy

Spróbuj planować swoje zakupy, przygotowywać listę potrzebnych artykułów i na bieżąco przeglądać gazetki promocyjne sklepów. (Fot. materiały partnera)
Spróbuj planować swoje zakupy, przygotowywać listę potrzebnych artykułów i na bieżąco przeglądać gazetki promocyjne sklepów. (Fot. materiały partnera)
Podczas codziennych zakupów warto stosować pewne dobre nawyki, aby płacić mniej a przy tym cieszyć się najlepszymi produktami. Mówi się, że zanim człowiek nauczy się nowych przyzwyczajeń, muszą minąć dwa tygodnie. Zacznij więc od razu, sprawdź aktualne promocje sklepowe, przejrzyj interesujące cię gazetki promocyjne i zacznij planować swój budżet.

Rozsądnie zaplanuj swoje zakupy - pomogą Ci w tym gazetki promocyjne

Być może planujesz zakup nowej kosiarki, bo stara nie działa już zbyt dobrze. A może chcesz kupić najnowszy model pralkosuszarki, bo od dawna o takiej marzyłeś. Zastanawiałeś się jednak, czy teraz rzeczywiście jest najlepszy czas na te zakupy? Takie produkty nie są konieczne natychmiast, dlatego lepiej z ich zakupem poczekać na najkorzystniejszy moment - promocje i wyprzedaże.

Na stronie  sprawdzisz wszystkie aktualne gazetki promocyjne z przeróżnych sklepów w twojej okolicy. Właśnie tam dowiesz się, czy to dobry moment na wybranie nowego modelu pralki, czy być może z zakupem kosiarki powinieneś poczekać do przyszłego tygodnia. Wszystkie promocje sklepowe aktualizowane są na stronie na bieżąco, więc bez żadnych obaw możesz planować swoje zakupy z ich pomocą.

Zrób dokładną listę zakupów

Bez przygotowanej wcześniej listy zakupów możesz popełnić jeden z najczęstszych błędów - wkładać do koszyka sklepowego wszystko co popadnie, a w momencie płatności zdziwić się zbyt wysoką ceną. Swoją listę możesz spisywać przeglądając przy tym aktualne promocje sklepowe na stronie Gazetka-24.pl. Wystarczy, że wiesz, czego potrzebujesz, a gazetki promocyjne pomogą znaleźć sklep, w którym kupisz to najtaniej. Pamiętaj jednak, aby podczas zakupów ściśle trzymać się przygotowanej listy.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Rób w domu listę potrzebnych artykułów

Jeśli chcesz wiedzieć, czego brakuje w domu, zrobić adekwatną listę zakupów i o niczym nie zapomnieć, powinieneś na bieżąco spisywać produkty, które mogą być ci potrzebne. Wyrobienie takiego nawyku może potrwać parę dni lub tygodni, jednak efekty mają świetny wpływ i na wyposażenie domu i domowy budżet. Gdy skończy się masło lub mleko - zapisz ten produkt w notesie, który warto umieścić w widocznym miejscu. Możesz także zapisywać produkty, które, choć jeszcze się nie skończyły, będą potrzebne w domu lada moment. Dzięki temu będziesz mógł skorzystać z promocyjnych cen, bo czy warto kupić coś za dwa dni, jeśli wtedy będzie dwukrotnie droższe?

Zaplanuj budżet przed zakupami i weź ze sobą tyle gotówki, ile będziesz potrzebował

Ostatnio w sklepach dominuje płatność kartą i chociaż jest ona wygodna, nie wpływa zbyt dobrze na nawyk wydawania pieniędzy. Gotówka ma dla ludzkich oczu większą wartość, niż karta, która jest jedynie potwierdzeniem dostępu do wirtualnych pieniędzy. Poza tym płacąc kartą masz nieograniczony dostęp do wszystkich środków dostępnych na twoim koncie bankowym, a zabierając ze sobą do sklepu jedynie gotówkę, możesz ograniczyć możliwość wydania zbyt dużej kwoty.

Jeśli więc planujesz swoje zakupy, tworzysz listę potrzebnych artykułów i na bieżąco przeglądasz gazetki promocyjne i aktualne wyprzedaże, jesteś w stanie określić przybliżoną kwotę, jaką zapłacisz za swoje zakupy. Jeśli będziesz się jej trzymał, w twoim sklepowym koszyku nie pojawią się zbyt drogie produkty lub te, których po prostu nie potrzebujesz.

Wysoka cena nie zawsze idzie w parze z jakością

Produkty najwyższej jakości bywają drogie i niestety, opierając swoje zakupy na tej właśnie zasadzie, możesz wpaść w często zastawianą w sklepach pułapkę i wybrać produkt droższy, który swoją jakością zupełnie nie różni się od tańszych odpowiedników. Co prawda w ostatnich latach świadomość konsumentów rośnie i coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że droższy nie znaczy lepszy, jest to jednak zwykle tak głęboko zakodowana zasada, że praktycznie nie ma na świecie nikogo, kto choć raz nie kierowałby się nią podczas zakupów.

Promocje sklepowe często zakładają promowanie rzadziej wybieranych produktów od mało znanych producentów. Jeśli nie jesteś pewien jakości takiego towaru, zawsze możesz poszukać informacji w internecie, poczytać opinie, przeanalizować skład i porównać go z produktami od bardziej znanych producentów. W ten sposób szybko znajdziesz tanie produkty, które jakością nie odbiegają od markowych.

Korzystaj z programów lojalnościowych

Wiele sklepów, zarówno tych niewielkich, jak i obszernych marketów, wprowadza programy lojalnościowe. Jedne opierają się na zbieraniu punktów lub naklejek, inne natomiast na zainstalowaniu aplikacji na smartfonie i pobieraniu stamtąd kodów promocyjnych. Dlaczego miałbyś nie skorzystać z takich okazji? Najlepsze wyprzedaże często zostają zarezerwowane wyłącznie dla stałych klientów, którzy korzystają z takich właśnie programów. Jeśli i tak regularnie robisz zakupy w jakimś miejscu, zupełnie nic nie tracisz, instalując aplikację czy zbierając punkty. Możesz na tym jedynie zyskać.

  1. Styl Życia

Coś się kończy, coś się zaczyna - zmiany na modowej mapie Warszawy

Z Mokotowskiej znika butik Ani Kuczyńskiej (materiały prasowe)
Z Mokotowskiej znika butik Ani Kuczyńskiej (materiały prasowe)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Świat się zmienia, zmienia się też modowa mapa stolicy. Niektóre zmiany cieszą, inne napawają smutkiem i nostalgią.

Mamy dla was dwie wiadomości. Zacznijmy od tej radosnej. W drugiej połowie maja (planowo 20 maja) zostanie otwarte nowe centrum handlowe Elektrownia Powiśle. Ta informacja cieszy nas co najmniej z dwóch powodów: usytuowane w niezwykle atrakcyjnej i lubianej przez warszawiaków okolicy, tuż przy bulwarach nadwiślańskich, Muzeum nad Wisłą i Centrum Nauki Kopernik, centrum handlowo- usługowe mieści się w pięknym budynku, który jest ozdobą miasta. Gmach jest przykładem umiejętnego połączenia historii i nowoczesności.

Elektrownia Powiśle (materiały prasowe) Elektrownia Powiśle (materiały prasowe)

Drugim powodem entuzjazmu, z jakim witamy Elektrownię Powiśle, jest wybór ciekawych marek, które będą miały tam swoje sklepy. Są to między innymi Urban Outfitters, który otwiera swój pierwszy sklep w Polsce, Weekday, COS, Levi’s, Converse, Napapijri czy Hugo.

Wnętrze Elektrowni Powiśle (materiały prasowe) Wnętrze Elektrowni Powiśle (materiały prasowe)

Oprócz butików modowych w Elektrowni Powiśle będzie strefa gastronomiczna i strefa piękna. Na ich otwarcie musimy jednak jeszcze trochę poczekać.

Ania Kuczyńska online

Dziś też do fanów mody dotarła smutna wiadomość. Ania Kuczyńska, jedna z najbardziej znanych i cenionych polskich projektantek, zamyka swój flagowy sklep przy ulicy Mokotowskiej. Był to pierwszy butik na tej ulicy, która stała się warszawskim zagłębiem mody.
Moda jest barometrem ludzkich pragnień, jest wolna i nieprzyporządkowana. Koniec nie przerywa opowieści, jest początkiem nowego. - pisze Ania Kuczyńska.
Projektantka nie zawiesza działalności, ale przenosi markę całkowicie do Internetu. Tu od pewnego czasu działa sklep online i tu prezentowane są wszystkie nowości. Trzymamy kciuki za początek nowego rozdziału historii kultowej marki.