1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Praktyka współczucia uchroni nas przed znieczulicą

Praktyka współczucia uchroni nas przed znieczulicą

Pod wpływem trudnych doświadczeń możemy twardnieć (w taki sposób, że będziemy czuli coraz większy żal i lęk), albo łagodnieć i stawać się bardziej życzliwymi i otwartymi na to, co w nas ten lęk budzi. (Fot. iStock)
Pod wpływem trudnych doświadczeń możemy twardnieć (w taki sposób, że będziemy czuli coraz większy żal i lęk), albo łagodnieć i stawać się bardziej życzliwymi i otwartymi na to, co w nas ten lęk budzi. (Fot. iStock)
Czy w momentach trudnych, chwilach cierpienia i rozpaczy można nadal mieć otwarte i wrażliwe serce? Mniszka buddyjska Pema Chödrön twierdzi, że jak najbardziej. I że praktyka współczucia uchroni nas przed znieczulicą.

Miałam jakieś sześć lat, kiedy dostałam ważną lekcję bodhiczitty od starej kobiety, która siedziała i wygrzewała się w słońcu. Pewnego dnia przechodziłam obok jej domu, czując się samotna, niekochana i  wściekła. Kopałam wszystko, co tylko się dało. Ta kobieta, śmiejąc się, powiedziała do mnie: „Dziewczynko, nie pozwól, żeby życie znieczuliło twoje serce”. Właśnie wtedy dostałam tę ważną lekcję: możemy pozwolić, żebyśmy pod wpływem doświadczeń twardnieli w taki sposób, że będziemy czuli coraz większy żal i  lęk, albo możemy pod ich wpływem łagodnieć i stawać się bardziej życzliwymi i otwartymi na to, co budzi nasz lęk. Zawsze mamy wybór.

Moment bezradności

Czitta oznacza: „umysł”, a także „serce” lub „postawa”. Bodhi znaczy: „obudzić się”, „oświecony” lub „całkowicie otwarty”. Czasami całkowicie otwarte serce i umysł bodhiczitty nazywane są miękkim miejscem, miejscem tak wrażliwym i czułym jak otwarta rana. Po części jest to równoznaczne z naszą zdolnością do miłości. Nawet najbardziej okrutni ludzie mają ten miękki punkt. Nawet najgroźniejsze zwierzęta kochają swoje potomstwo. Jak ujął to Trungpa Rinpocze: „Każdy coś kocha, nawet jeśli to tylko tortille”.

Bodhiczitta jest także częściowo utożsamiana ze współczuciem – naszą zdolnością do odczuwania bólu, który dzielimy z  innymi. Ból nas przeraża, więc bronimy się przed nim, nie zdając sobie z tego sprawy. Z opinii, uprzedzeń i strategii stawiamy mury obronne; bariery budowane na głębokim lęku przed cierpieniem. Mury te są dodatkowo wzmacniane wszelkiego rodzaju emocjami: gniewem, żądzą, obojętnością, zazdrością i  zawiścią, arogancją i  dumą. Ale na nasze szczęście miękkie miejsce – nasza wrodzona zdolność do kochania i  dbania o  innych  – jest jak pęknięcie w murze, który wznosimy. Jest to naturalna szczelina w ścianach, które wznosimy ze strachu. Dzięki praktyce możemy nauczyć się znajdować tę szczelinę. Aby obudzić bodhiczittę, możemy nauczyć się chwytać ten moment bezbronności – miłość, wdzięczność, samotność, zakłopotanie, nieadekwatność.

Środek bólu

Do bodhiczitty podobna jest bezbronność rozpaczy. Czasami budzi ona trwogę i  panikę, niekiedy złość, niechęć i poczucie winy. Ale pod twardością tego pancerza kryje się miękkość prawdziwego smutku. To jest więź łącząca nas z tymi wszystkimi, którzy kiedykolwiek kochali.

Uczucie głębokiego smutku może nas nauczyć wielkiego współczucia. Może nas poskromić, gdy stajemy się aroganccy, i  stonować, gdy jesteśmy nieżyczliwi. Budzi nas, kiedy wolimy spać, i przebija się przez naszą obojętność. Ten nieustanny ból serca jest błogosławieństwem, które może być dzielone ze wszystkimi, jeśli jest w pełni zaakceptowane.

Otwartość i serdeczność bodhiczitty są w rzeczywistości naszą prawdziwą naturą i stanem. Nawet jeśli nasza nerwica ma się o wiele lepiej niż nasza mądrość, nawet jeśli czujemy się najbardziej zagubieni i pozbawieni nadziei, bodhiczitta jest zawsze tutaj jak bezkresne niebo, ani trochę niepomniejszone przez chmury, które chwilowo je zasłaniają. W samym środku naszego cierpienia, w najtrudniejszych chwilach możemy skontaktować się ze szlachetnym sercem bodhiczitty. Jest ono zawsze dostępne, zarówno w bólu, jak i w radości.

Pewna młoda kobieta napisała do mnie o tym, jak w małym miasteczku na Bliskim Wschodzie została otoczona przez tłum ludzi, którzy gwizdali, wrzeszczeli i  grozili, że zaczną rzucać kamieniami w nią i w jej przyjaciół, ponieważ są Amerykanami. Oczywiście była przerażona, jednak to, czego doświadczyła, jest niezwykle interesujące. Nagle utożsamiła się z  każdą osobą w dziejach, która kiedykolwiek była znienawidzona i poniżana. Zrozumiała, jak to jest być pogardzaną z jakiegokolwiek powodu: rasy, przynależności do grupy etnicznej, preferencji seksualnych, płci.

Coś w niej pękło i poczuła to samo, co miliony uciśnionych ludzi. Spojrzała na to z nowej perspektywy. Zrozumiała, że wspólnota człowieczeństwa łączy ją nawet z tymi, którzy czują nienawiść wobec niej. To poczucie głębokiej więzi, przynależności do tej samej rodziny – to właśnie bodhiczitta.

Nieagresywny wojownik

Istnieją dwa poziomy bodhiczitty. Pierwszy to absolutna bodhiczitta, natychmiastowe doświadczenie, które jest całkowicie wolne od koncepcji, opinii i typowego dla nas przekonania, że wiemy już wszystko. To coś tak niezwykle dobrego, że w żaden sposób nie jesteśmy w stanie tego określić, coś jak intuicyjna pewność, że nie mamy absolutnie nic do stracenia. Drugi poziom, relatywna bodhiczitta, to zdolność do utrzymywania naszych serc i umysłów otwartych na cierpienie, bez odcinania się.

Ci, którzy całym sercem oddają się ćwiczeniom w budzeniu absolutnej i relatywnej bodhiczitty, nazywani są bodhisattwami lub wojownikami – nie takimi, którzy zabijają i krzywdzą, ale takimi, którzy słyszą wołanie świata, nieagresywnymi. Są to mężczyźni i kobiety gotowi ćwiczyć, gdy wybucha pożar. Trening w czasie pożaru oznacza, że wojownik wchodzi w trudne sytuacje, aby złagodzić cierpienie. Odnosi się to również do jego chęci przebicia się przez własną reaktywność i przez oszukiwanie samego siebie, do zaangażowania w odkrywanie podstawowej, niezakłóconej energii bodhiczitty.

Wojownik akceptuje to, że nigdy nie wie, co się z nim stanie. Możemy próbować kontrolować to, co niekontrolowalne, szukając bezpieczeństwa i przewidywalności, zawsze mając nadzieję, że będziemy czuć się wygodnie i bezpiecznie. Ale prawda jest taka, że nigdy nie unikniemy niepewności. To, że nie wiemy, jest częścią przygody, ale wywołuje w nas również lęk. Kluczową kwestią treningu wojownika nie jest to, jak uniknąć niepewności i strachu, ale jak odnieść się do uczucia dyskomfortu. Bodhiczitta jest jak odkrycie mądrości i odwagi, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Tak jak alchemia zmienia każdy metal w złoto, tak bodhiczitta może, jeśli na to pozwolimy, przekształcić każdą czynność, słowo lub myśl w narzędzie, które przebudzi nasze współczucie.

Praktyka współczucia

  • Obudź współczucie wobec siebie: „Obym był wolny od cierpienia i przyczyny cierpienia” – lub wyraź tę aspirację własnymi słowami.
  • Obudź współczucie dla osoby (lub zwierzęcia), wobec której odczuwasz już spontaniczne współczucie: „Oby (imię) był wolny od cierpienia i przyczyny cierpienia” – lub wyraź to swoimi słowami.
  • Obudź współczucie dla przyjaciela (wykorzystaj te same słowa).
  • Obudź współczucie dla kogoś, kogo uważasz za osobę neutralną (wykorzystaj te same słowa).
  • Obudź współczucie dla kogoś, kto jest dla ciebie trudny (wykorzystaj te same słowa).
  • Obudź współczucie dla wszystkich istot wymienionych powyżej (wykorzystaj te same słowa).
  • Obudź współczucie dla wszystkich istot w całym wszechświecie, zaczynając blisko domu i coraz bardziej rozszerzając zasięg: „Oby wszystkie istoty były wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia”.
Fragment książki "Odważne życie" Pemy Chödrön. Wszystkie skróty pochodzą od redakcji. Książka do kupienia na www.zwierciadlo.pl/sklep. 

Odważne życie Pema Chördön Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze