1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Nie słuchamy metalu

Nie słuchamy metalu

Jeśli dajemy Emi słowo, to go dotrzymujemy. Potem ja też mogę wymagać tego samego. Jestem z niej dumny, gdy przynosi dobre oceny, ale też nie mam zamiaru karać za słabsze – mówi o swojej dziesięcioletniej córce Robert Janson, kompozytor, gitarzysta, lider zespołu Varius Manx.

Zostałem ojcem, kiedy miałem 35 lat. Późno? Uważam, że dla mnie optymalnie. Bo – po pierwsze – stało się to wtedy, gdy spotkałem i pokochałem kobietę, z którą chciałem mieć dziecko, a więc decyzja była przemyślana i nieprzypadkowa. A po drugie – uważam, że my, mężczyźni, czasami musimy dojrzeć do dziecka. Ten moment przychodzi u wielu z nas nawet po trzydziestce.

Muzyka w ogóle nie miała wpływu na tę decyzję. To są dwie różne sfery. Rodzina jest miłością sfery sercowej, a muzyka – duchowej. Moim zdaniem te przestrzenie mogą i powinny się splatać. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której komponuję i mam totalny gwar nad głową, bo akurat do Emi przyszły koleżanki. Można oczywiście wyjechać na ten czas z domu, ale ja tego nie robię, tylko komponuję wtedy, jak mam ciszę w domu – gdy Emi jest w szkole albo wieczorami. Tak więc wszystko można pogodzić.

Narodziny Emmy wyzwoliły we mnie dużo energii i radości. Dziecko uczy pokory i cierpliwości jak nikt inny. Wspaniale jest patrzeć, jak nasza pociecha rośnie. Nie pisałem dla niej kołysanek, ale gdy ją usypiałem, śpiewałem wymyśloną przez siebie piosenkę, która stała się ,,kołysanką Emusi”. Z pewnością przyjdzie wkrótce taki czas, że coś dla niej skomponuję i może nawet razem to wykonamy.

Emi jest typem „przylepki’’i ,,śmieszki’’. Potrzebuje dużo troski i czułości, więc staram się jej to dawać. Mówi mi, co myśli, i często zadaje naprawdę trudne pytania. Słuchamy razem muzyki, ona lubi Rihannę, Lady Gagę, Shakirę i ja to akceptuję, choć czasami proszę o przyciszenie.

Uważam, że zawsze jest czas i miejsce na rozmowy, o wszystkim, także o trudnych sprawach, trzeba tylko podchodzić do nich normalnie, nie jak do tajemnicy, tabu. Dzisiaj dzieci są dojrzalsze, niż my byliśmy w ich wieku. Emi zna się na komputerze lepiej ode mnie, ma jednak limit czasowy na korzystanie z niego. Zależy nam na tym, żeby mogła rozwijać inne zainteresowania, jak gra na pianinie lub kung-fu.

Chcemy zapewnić jej szczęśliwe dzieciństwo. Ale pokazujemy także, że czasami ludziom bywa ciężko. Kiedy włączamy się do akcji charytatywnej, zabieram Emi, która dzięki temu ma okazję poznać chore dzieci lub dzieci z domu dziecka. Na ostatniej akcji poznaliśmy Pawełka, który czeka na przeszczep nerek i z którym wciąż jesteśmy w kontakcie (przy okazji serdecznie go pozdrawiam).

Staramy się przyzwyczajać Emi do obowiązków. Ale bez krzyku, stosujemy raczej nagrody. Na razie są to proste czynności, jak na przykład nakrywanie do stołu, sprzątanie pokoju. Mamy zasadę, że w dni wolne nie jemy przed telewizorem, tylko siadamy razem do posiłków. Emi ma oczywiście obowiązek główny, czyli naukę. Jeśli chodzi o dodatkowe zajęcia, to z tym nie przesadzamy. Sama wybrała kurs tańca i kung-fu.

Myślę, że ma talent muzyczny. Nie nakłaniam jej jednak do nauki gry na pianinie na siłę. Mówię: „rób to, co sprawia ci przyjemność”. Lekko oczywiście motywuję i na przykład tłumaczę, że grając w tenisa czy pływając, będzie miała świetną koordynację. Uważam, że w rozkładzie zajęć Emmy powinno być też miejsce na zabawę. Dzieciństwo to dzieciństwo. Dla dziecka nawet wyjście na plac zabaw jest frajdą.

(...)

Więcej w Zwierciadle 07/2011

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze