Mam koleżankę, której pomogłam finansowo i pod innymi względami. Tyle poświęciłam i nic nie mam w zamian.

Dlaczego niektórzy po otrzymaniu pomocy, odwracają się od nas? (fot. iStock)

Mam koleżankę. W pewnym momencie życia ona potrzebowała mojej pomocy. Bardzo jej pomogłam finansowo i pod innymi względami. Sądziłam, że to wspólne doświadczenie nas zbliży, a mam wrażenie jakby ona przestała mnie lubić… Tyle poświęciłam i nic nie mam w zamian – odpowiada Katarzyna Miller i Suzan Giżyńska.

  • Z pomaganiem jest tak, że trzeba zawsze liczyć się z tym, że ktoś może nie dać nam nic w zamian. Dlatego warto się upewnić, czy możemy i czy chcemy to zrobić.
  • Czasami pomagamy innym, żeby dobrze wypaść w naszych własnych oczach. Myślimy wtedy: „Nie jest ze mną tak źle, nie mam przecież takich problemów”.
  • Pomagamy też, bo chcemy być ważni dla innych, a często nie jesteśmy ważni dla siebie.
  • Czy jesteś ważna dla siebie? Czy dajesz sobie to, co dajesz innym? Może tylko potrafisz dawać?
  • Czy potrafisz też przyjmować? Wiele osób źle czuje się z tym, że otrzymują coś od innych, wolą dawać, gdyż jest to pozycja siły.
  • Pytanie, czy twoja przyjaciółka naprawdę potrzebowała tej pomocy, czy tylko chciała trochę podramatyzować?
  • To częsty przypadek w relacjach damsko-męskich – on potrzebuje pomocy, ma nałogi, nie ma pracy i wszystko stracił. Ona teraz mu pomoże i zrobi z niego człowieka.
  • W takim pomaganiu jest bardzo dużo naszej dumy i potrzeby realizowania się przez innych. W takich historiach często facet bierze i nic nie daje w zamian. Kobieta potem ma pretensje: „A ja cię urządziłam i co z tego mam?” On wtedy mówi: „Nie prosiłem cię o pomoc”. To jest dopiero głupia sytuacja, bo on nie wiedział, że ona nie pomaga, tylko inwestuje. Takie rzeczy trzeba powiedzieć wprost.
  • Często pomagamy, a potem ta osoba nas olewa. Spędzamy godziny rozmawiając o jej związku, o jej facecie, o jej problemach, a potem, jak same mamy problem, to jej nie ma. Pojawia się bunt: „Przecież ja byłam dla ciebie na każde wezwanie!”. Właśnie, dlaczego na każde? Nie masz swojego życia? Szanujesz swój czas?
  • Często w pomaganiu bierze udział potrzeba bycia lubianym i docenionym. Czujemy się dobrze, bo komuś jest lepiej i gdzieś tam mamy dowód, że potrafimy wpłynąć na kogoś – pomóc, wesprzeć wręcz uratować życie.
  • Później czekamy aż to zostanie docenione. Aż ktoś powie gdzieś na forum, że to dzięki nam, że to nasza zasługa. Jednak ta osoba czasem nawet tego nie pamięta.
  • Porozmawiaj z koleżanką i powiedz, jak się czujesz w tej sytuacji. Zapytaj, co ona myśli o tym i czy uważa, że coś ci zawdzięcza. Czasami ludzie uciekają od osób, które im pomogły, bo te osoby kojarzą im się ze złymi czasami.
  • Koleżanka może cię też unikać, bo nie wie, jak się odwdzięczyć i wtedy rozmowa może usunąć wasze napięcie.
  • To też ciekawe, że nosisz to w sobie, a nie porozmawiałaś o tym z koleżanką otwarcie. Może taki niewdzięczny człowiek to okazja do tego, żeby poczuć się ofiarą? Znowu niedocenioną i wykorzystaną?
  • Może zostało ci to z dzieciństwa i celowo wybrałaś osobę, która ci się nigdy nie odwdzięczy? To możliwe podświadome działanie.
  • Może dawanie i pomaganie daje ci poczucie władzy i przewagi nad innymi?
  • Poza tym, czy upewniłaś się, że u niej już wszystko jest dobrze? Może pojawiły się nowe problemy, tylko kobieta nie chce o nich mówić i woli cię unikać.

Katarzyna Miller: Chciałabym się najpierw dowiedzieć od autorki listy, czy została o tę pomoc poproszona? Istnieje problem toksyczności osób, które spełniają się w pomaganiu. Tacy ludzie mogą za kimś biegać, szukać problemów, które można rozwiązać, a w zamian będą oczekiwać wdzięczności i uwielbienia. Przecież tak cudownie i szlachetnie jest być pomagaczem. To może być jedna strona medalu. Kiedy człowiek daje, czuje się lepszy od innych. Czasami komuś jest na rękę, że druga osoba ma się źle, że ma problem, że coś ją gryzie, bo wtedy ten szlachetny pan czy pani, może zaoferować swoją pomocną dłoń i poprawić poczucie swojej wartości. Nie ja jestem w potrzebie tylko ktoś inny, ja pomagam, czyli ja jestem w o wiele lepszej sytuacji.

Suzan Giżyńska: Przypomniał mi się pewien dowcip. Zbliża się weekend, a pewien pan ma nieobcięty żywopłot. Patrzy na żywopłoty sąsiadów, a tam wszystko ładnie wystrzyżone. Bierze sekator i okazuje się, że jest zepsuty. Pan myśli, co robić. Postanawia pożyczyć sekator od sąsiada. Idzie więc do sąsiada i po drodze myśli, co się zdarzy: Zapukam, sąsiad mi otworzy i zapyta: „Czego chcesz”. Ja powiem „Pożycz mi sekator”. On: „A to ty nie ma swojego?”. Ja powiem: „Mam, ale mój się zepsuł”. Wtedy on odpowie: „A jak mój zepsujesz, to co będzie? Mam tylko jeden sekator, nie chcę ci go dawać, żebyś mi go nie zepsuł”. Powiem mu wtedy: „Postaram się nie zepsuć”. On mi odpowie: „Tak? Postarasz się nie zepsuć? A może ty jesteś tym facetem, który psuje sekatory?”. I tak rozmyślając, dociera do drzwi sąsiada, ten otwiera i pyta: „Czego chcesz”, a nasz bohater mówi: „Mam w dupie twój sekator!”.

 

(…)

 

Więcej w książce „Instrukcja obsługi toksycznych ludzi” Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej, wydawnictwo Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.