fbpx

Mężczyźni, którzy kochają za bardzo

Mężczyźni, którzy kochają za bardzo
Mężczyźni kochający za bardzo często tkwią w związkach z kobietami zbyt wrażliwymi, by były w stanie zranić ich uczucia. (Fot. iStock)

O kobietach kochających za bardzo powstały tomy. A mężczyźni? Oni także potrafią kochać ponad miarę. I nie chodzi mi wcale o stalkerów, którzy ślepą namiętnością prześladują swoje ofiary, lecz o mężczyzn będących ofiarami kobiet zbyt wrażliwych, by były w stanie zranić ich uczucia.

Nerwowy, napięty, od progu sprawdza, czy jestem odpowiednią osobą, aby wysłuchać tej historii. W gruncie rzeczy historii jego życia, w którym liczy się tylko jedna kobieta. Piękna, niezwykła, wspaniała. Czy potrafię to dostrzec i docenić?

– Na pani też zrobiła wrażenie, prawda? Jest cudowna. Wystarczy, że gdzieś pojawi się tylko raz, a nikt nie może o niej zapomnieć. Na wszystkich zostawia ślad. Oczarowuje. Jest taka delikatna i wrażliwa. Musiała pani to dostrzec.

Hm. Coś tam dostrzegłam. Była u mnie kilka dni wcześniej, bo nie wie, jak wyplątać się z tej miłości. Zresztą, kto tu mówi o miłości? Była w nim zakochana, owszem, ale wiele lat temu. On też był wtedy zakochany.

– Zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Ona przyjechała szukać pracy, nie miała gdzie mieszkać, nasza wspólna znajoma poprosiła mnie, żebym jej pomógł. Po tygodniu byłem gotów się oświadczyć, niestety, miałem żonę. Złożyłem pozew rozwodowy, wyprowadziłem się z domu. Dla niej to był problem, bo jest katoliczką. Ja byłem ateistą, ale z nią zacząłem chodzić do kościoła, wkrótce zamieszkaliśmy razem.

Tyle on. A ona?

– Zamieszkaliśmy razem. On chodził do pracy, a ja siedziałam w domu. Chciałam zaczepić się w radiu, ale nic mi nie wychodziło. Gdyby wtedy mi się oświadczył, z pewnością powiedziałabym „tak”. Ale on najpierw musiał się rozwieść, to trwało. Wszystko wyglądało beznadziejnie. Wyjechałam na studia do innego miasta, nasze drogi się rozeszły.
– Zerwała z nim pani?
– Było jasne, że nie chcę z nim być, skoro wyjechałam.
– Dla niego też było jasne?
– Chyba tak. Przyjeżdżał do mnie na weekendy, ale ja byłam zajęta. Chodził za mną, czekał, aż skończę spotkania, to mnie złościło. Więc wynajął dla mnie mieszkanie, a właściwie dla siebie, żeby miał gdzie czekać, bo na początku mieszkałam w akademiku.
– Czyli mieszkała pani w wynajętym przez niego mieszkaniu, ale sądziła pani, że się rozstaliście?
– Nawet nie chodziłam z nim do łóżka. No może czasem, ale naprawdę rzadko. Był moim przyjacielem i to wszystko.

Jak on to widział?

– Nie miała pracy, za to miała talent, chciała się rozwijać. Te studia to był świetny pomysł, bardzo ją wspierałem. Jeździłem do niej co tydzień, żeby nie traciła czasu na dojazdy. Seks? Wiedziałem, że jest katoliczką, że ma poczucie winy, kiedy się kochamy, musi się potem spowiadać, więc cierpliwie czekałem na ten rozwód i ślub.

Oświadczył się natychmiast po rozwodzie, w domu jej rodziców. Wszyscy siedzieli przy stole, wstał i uklęknął przed nią. Zerwała się jak oparzona.
– Teraz? Teraz już jest za późno. Trzeba było mnie tak długo nie trzymać w niepewności!
– Wcześniej nie mogłem, przecież wiesz.

Ona jakby nie wiedziała. Próbował jej tłumaczyć, ale nie chciała rozmawiać. Wtedy myślał, że to koniec. Przestał do niej jeździć, tylko dalej płacił za mieszkanie, żeby nie musiała mieszkać w akademiku. Nawet zaczął spotykać się z inną kobietą. Ale ona skończyła studia i wróciła do niego.

– A dokąd miałam wrócić? Skończyłam studia, nie chciałam wracać do rodziców. Ale wkrótce umarła moja mama, a tata ciężko zachorował, więc pojechałam do domu. Wtedy dostałam propozycję pracy w innym mieście. Na taką propozycję czeka się latami, nie mogłam tego zmarnować, ale nie miałam jak pogodzić pracy i opieki nad tatą. Zadzwoniłam do niego. Rzucił wszystko i zamieszkał z moim ojcem.

– W końcu mogła robić to, co chce. To była praca dla niej, mogła być szczęśliwa, więc
pomagałem opiekować się jej tatą, zawsze go bardzo lubiłem. Ona często tam przyjeżdżała, to był najszczęśliwszy okres w naszym związku.

Ona też go dobrze wspomina. Ale dla niej nie ma mowy o związku.

– Przecież nie przyjęłam jego oświadczyn!

Po pogrzebie ojca razem wyjechali na wakacje. A potem powiedziała mu, że wyjeżdża na roczny kontrakt do Ameryki Południowej.

– Byłem zrozpaczony. Nie chciała, żebym razem z nią leciał.

Po dwóch miesiącach dowiedział się przypadkiem, że ona jest w Polsce. Był pewien, że to koniec. Pojechał do miasta, gdzie pracowała. Chciał ją tylko jeszcze raz zobaczyć. I zobaczył, jak idzie ulicą. Piękna jak zawsze, delikatna, zamyślona. Ucieszyła się na jego widok. Zapytał, czy to koniec, nie odpowiedziała. Bez słowa wzięła go za rękę i zaprowadziła do hotelu. Przez tydzień nie wychodzili z łóżka. Przeniósł się do jej miasta, kupił dom, który ona wybrała, zajął się remontem.

– W końcu mieliśmy być razem. Trzynaście lat. Trzynaście lat tęsknoty, niepewności, czekania. No a teraz ten facet. Przeczekam go, bo wiem, że ona mnie kocha.

– Kiedyś na początku go kochałam, ale dziś? On wciąż myśli, że jesteśmy razem. Póki nie miałam nikogo innego, nie przeszkadzało mi to. On bardzo mnie kocha. Zawsze mogłam na niego liczyć. Był przy mnie zawsze, gdy tego potrzebowałam. Ale teraz jestem z kimś innym.

– Powiedziała mu pani, że go nie kocha?

– Skąd! Nigdy mu tego nie powiem. Nie chcę go zranić. Jest dla mnie taki dobry. Czy pani może mnie od niego uwolnić?

Reguły gry: wysyłać sprzeczne komunikaty, przyciągać i odpychać, brać garściami, czasem trochę dawać, najlepiej wtedy, gdy druga strona myśli, że to koniec, na nowo rozbudzać nadzieję, być niedostępną i nagle pozwolić się zbliżyć. Ta gra wciąga niezależnie od płci. Wygrana jest tuż-tuż i znów się oddala. Można w nią grać latami. Tylko po co?

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze