fbpx

Na czym polega zdrowa niezależność?

Na czym polega zdrowa niezależność?
fot.123rf

Odrzucenie boli, bo zmusza do uznania trudnej prawdy, że nie wszystkim będziemy się podobać. I dobrze! Najważniejsze, byśmy podobali się sobie. Coach Joanna Godecka radzi, by postawić na indywidualizm, nie tracąc dobrych relacji.
Wszyscy chcemy kochać i być kochani. Gdzieś przynależeć, mieć miejsca, które możemy nazwać „swoimi”. Słyszeć słowa uznania, czuć, że są ludzie, którzy o nas ciepło myślą, którzy chcą z nami spędzać czas. Brak akceptacji i odrzucenie społeczne to najdotkliwsze ciosy w poczucie własnej wartości. Okazuje się nawet, że towarzyszące im cierpienie emocjonalne wykazuje silne podobieństwo do bólu fizycznego. Ale nie da się uciec od oceny innych, także negatywnej, której konsekwencją może być odrzucenie.

Czasem uruchamiamy procesy obronne, które mają prowadzić do tego, by wszyscy nas lubili – dajemy przesadnie uwagę, troskę, zainteresowanie, ale też rzeczy materialne. Jakbyśmy bali się, że kiedy przyjdziemy do kogoś z pustymi rękami czy nie zrobimy tego, czego od nas oczekuje, nie zasłużymy na jego akceptację. Problem polega na tym, że nawet jeśli dajemy siebie, pozwalając się wykorzystywać i nadużywać, to i tak nie mamy gwarancji akceptacji. Gdzie zatem powinna przebiegać granica zdrowego kompromisu pomiędzy zaspokojeniem oczekiwań otoczenia a naszym prawem do bycia sobą? Jak zadbać o to, by zdrowo funkcjonować wśród ludzi, nie tracąc poczucia, że życie należy do nas?

Ja też chcę przynależeć

Osobom, które niechętnie wracają wspomnieniami do okresu szkolnego, zwykle przydarzyło się poznać smak odrzucenia lub chociażby bycia ignorowanym. Powodów mogło być wiele – okulary, nadwaga, rude włosy, najlepsze oceny. I to zwykle tym ludziom najtrudniej jest ustalić zdrową funkcjonalną granicę. Skłaniają się w stronę postawy konformistycznej, polegającej na dostosowaniu się do innych, lub odwrotnie, izolują się i zwiększają dystans.

Jedną z osób, z którymi zdarzyło mi się pracować nad zmianą podejścia do relacji z zespołem, jest Beata – 37-letnia kierowniczka oddziału w pewnej firmie. Oto, jak opisała swoją sytuację: „Ciągle doświadczam uczucia bycia poza grupą. Na ogół staram się nie wyróżniać, tłumaczę sobie, że dostosowanie nie jest problemem. Mimo że jestem szefową, unikam wyrażania swojego zdania, aby nikogo nie prowokować. Ale i tak nie doświadczam przez to integracji z kolegami i podwładnymi. Zastanawiam się często, co o mnie myślą. Łapię się na tym, że każda uwaga dotyka mnie i boli. To wszystko chyba dlatego, że w szkole nie byłam atrakcyjna towarzysko i nie miałam nikogo poza jedną koleżanką, zresztą równie mało przebojową jak ja. Kiedy zdarza mi się odnieść jakiś sukces, czuję się bardziej wyobcowana i mam wrażenie, że nikt się z niego nie cieszy. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje kompetencje kierownicze są dyskutowane, nie wiem, czy nadal będę kierować zespołem. To byłaby wielka porażka, gdyby przesunięto mnie na inne stanowisko”.

Spirala w górę, spirala w dół

Tym, co najmocniej sprzyja zachowaniu równowagi w relacjach, jest rozwijanie w sobie poczucia własnej wartości. Gdy nasza samoocena jest adekwatna, zazwyczaj dobrze radzimy sobie z wpływami z zewnątrz. Bierzemy pod uwagę opinie otoczenia, o ile są dla nas konstruktywne, reagujemy na krytykę, rozważając jej zasadność, angażujemy się we wspólne działania, gdy je akceptujemy. Potrafimy też nie uginać się pod presją, jeśli czujemy, że nasze „ja” jest zagrożone. Każde wydarzenie, które dowodzi umiejętności zachowania równowagi, sprawia, że spirala idzie w górę. Z kolei obniżona samoocena powoduje, że opinie z zewnątrz stają się ważniejsze niż nasze odczucia. Im większej sprawności nabywamy w zaprzeczaniu sobie, tym szybciej uzależniamy się od otoczenia. I spirala idzie w dół. Jak sprawić, aby nasze poczucie własnej wartości zaczęło rosnąć, a wpływ otoczenia nabrał właściwych proporcji?

Zobacz jak budować zdrową niezależność

Człowiek, istota społeczna

Jak pisze psychiatra Christophe André w książce „Niedoskonali, wolni, szczęśliwi”: „Nie istnieje dobre poczucie własnej wartości bez innych. Ale niemożliwe jest również dobre poczucie własnej wartości zbudowane przeciwko innym czy na plecach innych”. Nie możemy żyć obok ludzi, walczyć z całym światem czy być skłóconymi z najbliższymi osobami – i na dłuższą metę czuć się dobrze. Zdrowa niezależność polega nie na odseparowaniu się, ale bardziej na znalezieniu swojego miejsca wśród innych. Zawodowo i prywatnie.

André porównuje życie do przyjęcia, na którym można zaobserwować różne typy gości. Ci o niskim poczuciu własnej wartości trzymają się na uboczu, czekając, aż inni do nich podejdą i zrobią im miejsce. Osoby o wysokim poczuciu własnej wartości zagarniają przestrzeń dla siebie. Natomiast osoby o dobrym poczuciu własnej wartości podchodzą do wszystkich grup na przyjęciu, zabierają głos, lecz i słuchają. Zapominają o sobie, zanurzając się w atmosferze, spotkaniu, kontaktach. Ale to zapomnienie nie jest nieobecnością – przeciwnie, cudownym poczuciem bycia integralną częścią świata.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>