Na grząskim gruncie – jak rozmawiać o seksie i pieniądzach?

Na grząskim gruncie - jak rozmawiać o seksie i pieniądzach?
Pieniądze i seks są ważne przy łączeniu się ludzi w pary i w późniejszym funkcjonowaniu związku. Podpowiadamy jak zdrowo rozmawiać na te tematy. (Fot. iStock)

Pieniądze i seks są ważne przy łączeniu się ludzi w pary i w późniejszym funkcjonowaniu związku. Nierzadko stają się jednak narzędziem manipulacji i przyczyną kłótni. Jak zdrowo rozmawiać na te tematy – pytamy seksuolożkę i psycholożkę kliniczną prof. Katarzynę Waszyńską.

Podobno pieniądze i seks to główne powody rozstań. Dlaczego?
Nie znam dokładnych badań na ten temat, natomiast obie kwestie mieszczą się w dość pojemnym określeniu „niezgodność charakterów”. W moim gabinecie obserwuję, że faktycznie dość często kryzysy w relacjach biorą się z problemów finansowych i przemocy ekonomicznej albo zdrad czy trudności seksualnych. Pieniądze oraz seks mają bowiem znaczenie zarówno przy łączeniu się ludzi w pary, jak i ich funkcjonowaniu w związku. W przeszłości były nawet powodami wojen, co pokazuje, jak ważną rolę odgrywają w relacjach międzyludzkich. Gdy spojrzymy na to, co najbardziej motywuje ludzi do działania, będą to z pewnością pieniądze – rozumiane też jako bezpieczeństwo finansowe, status i władza – oraz seks, a w szerszym znaczeniu po prostu miłość. Jednak choć są głównym motorem działań, w naszej kulturze rozmowy na ten temat są niemile widziane i wstydliwe.

Także w związkach?
Bardzo często tak. Wiele osób w gabinecie mówi o tym, że oba tematy są trudne. Niełatwo rozmawiać o pieniądzach, podziale kosztów, płaceniu rachunków, zakupach, o tym, kto płaci za kolację… Seks też jest często tematem tabu, bo jak mówić o swoich potrzebach, gdy nie akceptujemy swojego ciała czy wstydzimy się nawet nazywać jego organy? Jeśli chodzi o dysponowanie pieniędzmi, pokutuje pomieszanie modelu patriarchalnego z partnerskim, wiele rzeczy pozostaje w sferze oczekiwań i nie jest nazwanych. Pamiętajmy, że wszystkie niewypowiedziane pretensje budują jeszcze większy dystans, co będzie skutkowało tym, że prawdopodobnie trudniej nam będzie spotkać się w seksie oraz prawdopodobnie będzie więcej kombinowania i ukrywania w sferze pieniędzy. Za to jeśli para umie się komunikować, to nawet gdy pojawią się trudności, uda się je przepracować.

Czy jest jakaś zależność między podejściem pary do pieniędzy a podejściem do seksu i na przykład ci, którzy bardziej szczegółowo rozmawiają o wydatkach, mają inne życie seksualne od tych, którzy unikają takich rozmów?
Przełożenie dotyczy raczej tego, na ile my, jako para, umiemy rozwiązywać problemy związane z bardzo trudnymi tematami, jakimi są zarówno seks. jak i pieniądze. Jeśli umiemy się porozumieć w jednej z tych sfer, jest większe prawdopodobieństwo, że poradzimy sobie i z drugą.

W jaki sposób finanse mogą się przekładać na problemy w łóżku?
Na podstawowym poziomie łatwo zrozumieć tę zależność: jeśli mamy problemy finansowe, przekłada się to na naszą jakość życia, a tym samym na seks. Oprócz tego oba te aspekty mogą być przedmiotem kontroli, dominacji i manipulacji. Może być na przykład taka sytuacja, w której zgodnie z modelem patriarchalnym mężczyzna więcej pracuje i zarabia, z kolei kobieta po pracy w szerszym zakresie zajmuje się domem i dziećmi. Problem pojawia się wtedy, gdy on uważa, że ze względu na swoje dochody może kontrolować żonę, a także ich wspólną sferę seksualną, na zasadzie: „skoro ja zarabiam, to ona powinna się zawsze zgadzać na seks”. Bywa tak, że gdy kobieta odmawia seksu, choćby ze względu na zmęczenie, następnego dnia okazuje się, że w budżecie domowym jest mniej pieniędzy. Oczywiście powód nie jest podany wprost, tylko bardziej w bierno-agresywny sposób pod płaszczykiem innych czynników. W ten sposób można pieniędzmi próbować wymusić seks. Czasem wysokość zarobków może wiązać się z chęcią zawłaszczenia sobie większego pola do decydowania o związku czy rodzinie. Coraz częściej słyszę od kobiet, które więcej zarabiają, że wpadają w pułapkę myślenia o swoich partnerach jako tych, którzy mają w związku mniej do powiedzenia.

W myśl idei „płacę, to wymagam”?
Niestety, tak. Należy przy tym zauważyć, że te roszczenia w związku z pieniędzmi są często nieadekwatne w stosunku do tego, co zostało wcześniej ustalone.

A czy działa to również w drugą stronę? To znaczy czy seks też może być kartą przetargową w kwestiach finansowych?
Jak najbardziej. Jedno z partnerów może próbować za pomocą seksu wywalczyć coś swojego. Na przykład by osiągnąć swoje korzyści, może wycofać się z życia erotycznego i odmawiać seksu tak długo, aż druga osoba nie zgodzi się na jego propozycję. To także manipulacja.

Albo nawet szantaż… Co za tym stoi?
Zarówno seks, jak i pieniądze służą zaspokojeniu naszych podstawowych potrzeb, ale również przyjemności. Oba te elementy są niezwykle ważne dla istnienia związku, a to oznacza, że łatwo nimi manipulować, używać ich do osiągnięcia własnych celów. Przestają być czynnikami spajającymi relację i służącymi do realizacji wspólnych celów wtedy, gdy stają się narzędziem kontroli, dominacji albo służą do realizacji własnych, egoistycznych pragnień. Zamiast „my”, „nasze”, pojawia się „ja” i „moje”.

Co możemy zrobić w przypadku problemów relacyjnych, które wiążą się z pieniędzmi?
Po pierwsze rozmawiać – bez tego nic się nie zmieni. Jeśli to mężczyzna zdecydował się na bardziej aktywne życie zawodowe kosztem rodzinnego i kobieta narzeka, że prawie nie ma go w domu, to bardzo często okazuje się, że on wcale nie chce z tego rezygnować. Praca przynosi mu wiele satysfakcji. Jednak ona czuje się osamotniona i wykorzystywana. Dlatego ma coraz mniejszą ochotę na seks. Dobrze jest wtedy powiedzieć o swoich uczuciach i na nowo ustalić priorytety w związku, podział zadań, role.

A jeśli to kobieta zarabia więcej? Wyobrażam sobie, że w niektórych związkach to również może być problemem, zwłaszcza jeśli mężczyzna jest przyzwyczajony do patriarchalnego wzorca.
Tak się faktycznie zdarza. Dla wielu mężczyzn wysokość zarobków łączy się z poczuciem męskości. Dlatego też na przykład utrata pracy jest wydarzeniem bardzo trudnym i krytycznym. Nawet mężczyźni, którzy funkcjonują na styku modelu patriarchalnego z partnerskim, w sytuacji, gdy zarabiają znacząco mniej niż partnerka, często mówią, że czują się mniej męscy. Bo tak zostali wychowani: powinni utrzymywać rodzinę, zapewnić jej byt. Gdy tego nie są w stanie osiągnąć, wtedy mogą też pojawić się u nich na przykład trudności z erekcją.

Co zrobić w takiej sytuacji?
Warto sobie uświadomić, w jakim stopniu nasze role płciowe łączą się z wychowaniem, i zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście chcemy, aby wyznacznikiem męskości była określona cyfra na koncie lub wysokość zarobków. Po drugie, żyjemy w czasach konsumpcjonizmu, pogoń za pieniędzmi jest kusząca ale staje się również pułapką. Czasem warto się zatrzymać w tym pędzie i pomyśleć, co jest dla nas ważne. Choć oczywiście dla niektórych osób zasoby finansowe mogą być ważnym kryterium w relacjach.

Afrodyzjakiem?
Dokładnie tak. Nieprzypadkowo bohater „Pięćdziesięciu twarzy Greya” otaczał się luksusowymi przedmiotami. Gdyby jeździł maluchem i mieszkał w wynajętym pokoju, jego urok dramatycznie by spadł. Nie byłby już uznawany za tajemniczego mężczyznę, tylko określany mianem „zboczeńca”. Gadżety, którymi się otaczał, czyniły go w oczach kobiet bardziej pociągającym, wyjątkowym. Jesteśmy wychowywani w przekonaniu, że wysokie zarobki to oznaka siły i przedsiębiorczości. Do tego dochodzą historie o księciu z bajki, który ma uszczęśliwić kobietę. Mało kto jest odporny na takie przekazy, ale uświadomienie sobie ich i tego, że kierują naszymi wyobrażeniami, jest pierwszym krokiem do świadomego decydowania.

I co wtedy?
Warto przemyśleć, dlaczego na pewne sprawy patrzę tak a nie inaczej. Co jest dla mnie ważne w związku? Jakie wzory ról i podziału obowiązków wynieśliśmy z naszych domów i w jakim stopniu chcemy to powtórzyć. Gdy ma pojawić się dziecko, rozmawiajmy wcześniej, jak będzie wyglądać teraz nasze życie: kto będzie za co odpowiedzialny, kto czym będzie się zajmować.

Czy kobiety także miewają kompleksy z powodu tego, że mniej zarabiają?
Dla kobiet zwykle zarabianie pieniędzy łączy się z poczuciem niezależności. Natomiast ostatnio coraz częściej te kobiety, które dużo zarabiają, skarżą się, że trudno im znaleźć partnera.

Zastanawiam się jeszcze, czy umiejętność osiągania orgazmów ma związek z umiejętnością korzystania z pieniędzy, wydawania ich na to, co sprawia nam przyjemność…
Niekoniecznie. Gdyby tak było, można by z łatwością określić funkcjonowanie człowieka za pomocą analizy w arkuszu kalkulacyjnym. Tymczasem każdy z nas jest bardzo złożoną jednostką. Nasze podejście do seksualności i do pieniędzy ukształtowało to, jaki był do nich stosunek w naszych domach oraz jakie są nasze późniejsze doświadczenia w tych kwestiach. Jest tak dużo czynników wpływających na te dwie sfery, że trudno podać jedno konkretne przełożenie.

A może w takim razie jest jakiś związek między tym, czy mamy wspólne lub osobne sypialnie a tym, że mamy wspólne lub osobne konta?
Nie znam żadnych badań, które dotyczą takich zależności i nie sądzę, żeby takie istniały. To może się wiązać z różnymi kwestiami, osobistymi preferencjami, które dopóki są satysfakcjonujące dla obu stron związku, dopóty są OK. Pamiętajmy, że każdy z nas jest inny i potrzebuje czegoś innego na danym etapie życia, ma różne doświadczenia. Wtłaczanie się na siłę w jakiś model może powodować więcej trudności niż to, że pewne rzeczy sobie po prostu ustalimy. Jeśli osobne sypialnie pomogą parze funkcjonować lepiej, to dlaczego nie? Ważne tylko, żeby to było obustronnie przedyskutowane i zaakceptowane. Więc znowu recepta jest prosta: rozmawiać.

A czy to prawda, że energia seksualna ma przełożenie na to, ile zarabiamy?
Patrząc z perspektywy freudowskiej, energia seksualna to energia życiowa, która daje nam pęd do działania. Im bardziej jesteśmy pozytywnie nastawieni do świata, a nasza psychika jest wypoczęta, tym bardziej stajemy się otwarci na to, by czerpać przyjemność z życia, także zawodowego i seksualnego. Byłabym jednak przeciwna uproszczeniom w kwestii dokładnego wymiaru pensji, bo jednak satysfakcja materialna dla każdego oznacza coś innego. Podobnie zresztą jak satysfakcja z życia seksualnego.

To się sprawdza!

  • Ustalcie, kto jest odpowiedzialny za: zakupy, sprzątanie, gotowanie, odwożenie dzieci do szkoły… Na dowolnym etapie związku możecie to zmienić.
  • Określcie satysfakcjonujący dla każdej strony wkład finansowy w utrzymanie domu.
  • Rozmawiajcie o swoich potrzebach i granicach w seksie.
  • Pamiętajcie, że ważne jest zarówno to, czego każde z was pragnie, ale też to, na ile druga osoba jest w stanie to spełnić.
  • Gdy macie różnicę zdań, dyskutujcie o tym, a nie walczcie.