fbpx

Przytul mnie mamo

Przytul mnie mamo
"Dotyk nie jest zarezerwowany tylko dla małych dzieci. Jego potrzeba nigdy nie zanika. Także u nastolatków czy dorosłych". (fot. Istock)

Gdy dziecko przechodzi trudne chwile, jak rozwód rodziców czy problemy w szkole, dorośli zwykle szukają pomocy terapeutycznej. Zapominają, że napięcia gromadzą się też w ciele. Wtedy cuda może zdziałać dotyk.

„Moja córka chyba mnie nie lubi. Siada jak najdalej ode mnie, wrzeszczy, przeklina. Już nie pamiętam, kiedy ją pocałowałam…”.

„Mój sześcioletni syn ma do mnie pretensje, że mam nowego partnera. Dosłownie ucieka na mój widok. Nie wiem już, co robić…”.

„Odszedł od nas mąż. Mój synek zaczął się moczyć w nocy. Byłam u kilku psychologów, ale problem jest nadal…”.

To wypowiedzi zaniepokojonych mam, które chcą pomóc swoim dzieciom. Ale pomoc dla wielu rodziców oznacza działanie poprzez słowa, czyli dotarcie do umysłu dziecka. Rozmawiamy z nim, używamy racjonalnych argumentów, tłumaczymy, kierujemy do psychologa, aby „przegadać temat”, jakby umysł był jedynym kanałem oddziaływania. Kiedy chodzi o dorosłych, wszyscy mamy świadomość, że ciało i umysł są nierozerwalną jednością, że działania na ciało mają bezpośredni wpływ na psychikę. Dlaczego zapominamy, że tak jest również z dziećmi?

Deficyt czułości

Na kwestię dotyku patrzymy bardzo schematycznie. W naszej kulturze jest on zarezerwowany dla małych dzieci. Wiemy, że maluszka należy po kąpieli dotykać, pieścić, gładzić. To buduje więź, rozluźnia, pomaga na typowe problemy tego wieku, w rodzaju kolek jelitowych.

A co potem? Czy gdy dziecko ma cztery albo jedenaście lat, dotyk nagle przestaje mu być potrzebny? Przecież jesteśmy istotami społecznymi, łakniemy kontaktu z innymi, także fizycznego. Potrzeba dotyku nie zanika nigdy i dokładnie tak samo, jak w przypadku osób dorosłych, może pomóc w rozwiązaniu poważnych problemów psychologicznych.

Ile osób ma kontakt z ciałem twojego dziecka? Dziś takie pytanie brzmi groźnie. Przed oczami staje nam zły dotyk. Ze strachu przed niektórymi zdeprawowanymi dorosłymi, odcięliśmy dzieci od kontaktu fizycznego. Nie pozwólmy, by zły dotyk skazał nasze dzieci na bezdotykowe dzieciństwo. Zamknęliśmy furtkę prowadzącą przez ich ciało. Gdy dziecko się przewróci i mama je przytuli, ucałuje, chwilę pokołysze, emocja, jaką jest ból, nie odłoży się w ciele dziecka. Niestety, jeśli przykrość zdarzy się w szkole albo poza wzrokiem bezpośrednich opiekunów, raczej nie możesz liczyć na to, że wychowawczyni utuli płacz twojego dziecka.

Chłopcy a kontakt fizyczny

Dotyku szczególnie brakuje chłopcom. Dziewczynki mają przyzwolenie społeczne, żeby się trzymać ze ręce, obejmować, na wyjeździe spać razem w łóżku, tańczyć z koleżankami. Wolno im się nawzajem czesać i malować. Chłopcy są w tym obszarze pokrzywdzeni. Dziś system edukacji szkolnej poświęca sporo uwagi agresji, a szczególnie piętnowana jest agresja fizyczna. Gdy twój syn często bierze udział w bójkach, zazwyczaj skupiasz się wyłącznie na jednym aspekcie: kto zaczął. Tymczasem warto sobie uświadomić, że bójka bardzo skutecznie rozładowuje napięcie emocjonalne. Siłowanie się czy poklepywanie po plecach to czasem jedyny dotyk, jakiego doświadcza chłopiec. Jeśli twój syn lubi się bić, spójrz na to jak na poszukiwanie dotyku.

Inny problem, pojawiający się w rodzinach, w których nadal, niestety, kary cielesne są na porządku dziennym, to „proszenie się o lanie”. Zdarza się, że niektóre dzieci, dotyczy to szczególnie chłopców, wręcz je prowokują. Dlaczego? Bo dzięki temu mają bliski, bardzo intensywny kontakt fizyczny ze swoim rodzicem. Może się to wydać absurdalne, ale dziecko po prostu szuka jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, nawet bolesnego. Gdyby zamiast lania objąć syna i minutę mocno do siebie przytulać, jego zachowanie szybko by się poprawiło.

Dziewczynki i autodotyk

Kto ma w domu nastolatkę, ten wie, że dziewczynki w wieku 11–13 lat nagle przeżywają okres wzmożonego używania kosmetyków. Spędzają w łazience długie godziny. Co one tam robią? Dotykają się, ale nie w sensie seksualnym, co przeraża wiele mam. One się dotykają po prostu. Gładzą swoje włosy, masują skórę głowy, twarzy, dopieszczają swoje ciała, używając balsamów, mleczek czy pędzli do makijażu. Potrzebują kontaktu ze swoim ciałem i jest to całkowicie normalne. W tym okresie wzmożonego zainteresowania samą sobą warto pokazać córce korzyści płynące z dobrego kontaktu ze swoim ciałem. Nie wolno ośmieszać autodotyku, bo jest on często szybką formą radzenia sobie z problemami.

Gdy córka zwraca się do ciebie: „Mamuś, nie wiem, czy iść do Beaty” – wykorzystaj to jako okazję do nauczenia jej, że wiedzę można czerpać nie tylko z głowy, ale też ciała. „A co mówi twoje ciało? Wsłuchaj się w nie. Czy twoje ciało chce iść do Beaty?”. Dziecko powinno wynieść z domu odruch zainteresowania tym, co mówi jego ciało. Rozum to niejedyne źródło informacji. Ciało często krzyczy nam, czego chce, i warto, żeby dzieci ten krzyk umiały usłyszeć.

Terapeutyczna moc dotyku

Gdy dziecko doświadcza traumy, prowadzimy je do psychologa, żeby „przerobił z nim temat”. Może warto zacząć od pomocy naturalnej, czyli takiej, jaką może dać każda mama: od dotyku. Tylko jak dotknąć nastolatka, który ucieka przed każdym serdeczniejszym gestem? Jeśli twój nastoletni syn wyciera twarz po twoim buziaku i ucieka na widok wyciągniętych ramion, nie martw się. Zachowuje się typowo dla swojego wieku. Manifestuje niechęć wobec czułości, ale to nie znaczy, że jej nie potrzebuje. On już dowiedział się od społeczeństwa, że w naszej kulturze potrzeba dotyku jest „niemęska”. Dotyku łaknie jednak nawet człowiek, który uparcie go unika.

Nie zapominaj jednak o tym, że ty, jako matka, również go potrzebujesz. Gdy minie okres niemowlęcy, zostajesz drastycznie odcięta od źródła dotyku, jakim jest dziecko, podczas gdy ty nadal go potrzebujesz, żeby rozładować napięcia, także te związane z macierzyństwem. Głaskanie, przytulanie, chodzenie za rękę, całusek, tańce lub siłowanie się na ręce – potrzebne są i dziecku, i tobie. Nigdy nie wahaj się pytać swojego ciała, czego potrzebuje, i jeśli potrzebujesz bliskości fizycznej z własnym dzieckiem, nie czuj się winna odczuwaniu takiej potrzeby, nawet jeśli twoje dziecko to nastolatek. To, że chcesz mocno uściskać swoje prawie dorosłe dziecko, jest naturalne i zdrowe. A jeśli masz z dzieckiem złe relacje, pamiętaj, że o tym właśnie świadczy częstotliwość dotyku. Skorzystaj z tej zasady i za pomocą dotyku dotrzyj do swojego dziecka. Rób tak codziennie i zobacz, co się zmieni za pół roku. A zmieni się wszystko.

Jak reagować, gdy podejrzewasz, że dziecko doświadcza złego dotyku?

Jeśli dziecko wspomni, że nie lubi kogoś, to nawet jeżeli to będzie jego dziadek, bez specjalnego zainteresowania zapytaj dlaczego. Dzieci, jeśli mają z rodzicem dobre relacje i nie boją się agresywnej reakcji, powiedzą: „On mi robi tak, jak nie lubię”. Wtedy zacznij od całkowitego odcięcia dziecka od dorosłego, który wzbudza podejrzenia (nie informując go dlaczego), następnie wybierz się z dzieckiem na wizytę do psychologa, ale bez nazywania problemu. Nie należy informować dziecka, że jest „wykorzystywane”. To słowo nie jest mu potrzebne do zrozumienia sytuacji, w jakiej się znalazło.

Warto jednak pamiętać, że dzieci również odczuwają napięcie seksualne i żeby je rozładować, lubią fantazjować na tematy seksualne i je rysować. Rysunki nagich ciał, a nawet „złego dotyku”, które tak przerażają dorosłych, nie muszą od razu oznaczać, że dziecko jest wykorzystywane seksualnie.

Bardzo ważne jest, żeby obsesja złego dotyku nie zdominowała postrzegania wszelkich kontaktów z ciałem drugiego człowieka. Jeśli w ramach profilaktyki obciążymy dziecko strachem przed każdym dotykiem, wyrządzimy mu krzywdę.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>